będę płakać...

02.11.06, 23:02
tak naprawdę to płaczę od poniedziałku,jest mi źle,jestem zła na siebie,na
męża na cały świat,wszystko mnie wkurza...Staram się i staram i nic,
wielkie,ogromne NIC!!!Próbowałam wszystkiego jeśli chodzi o
odstresowanie,niemyślenie o dziecku,wyluzowanie i takie tam.NIC.Liczyłam
dni,sprawdzałam testy,mierzyłam temp.NIC.W poniedziałek gin powiedział,że to
będzie trudna i długa droga.Mówi tak już 1,5roku.I NIC.W najbliższym czasie
mam mieć badanie HSG.Czy ktoś może mi powiedzieć jak "technicznie" to
wygląda,czy boli,itd.A przede wszystkim ppotrzebuję waszej siły,bo swojej już
nie mam.Tylko nie piszcie mi,że kiedyś przyjdzie na mnie czas,że w najmniej
spodziewanym momencie itd.Jak przetrwać ten cały zastój,marazm,brak
wiary,zniechęcenie...Skąd siły!!!
    • yskyerka Re: będę płakać... 02.11.06, 23:31
      Chyba każdej z nas, która stara się już od dłuższego czasu, trafiają się
      dni zwątpienia, kiedy wszystko nas irytuje i mamy ochotę kogoś pobić albo
      przeciwnie, zamknąć się w pokoju i przepłakać cały dzień. Może właśnie
      kiedy zaczniesz badania i coś zacznie się dziać, odzyskasz wiarę, że
      jeszcze może być dobrze? Na mnie to zwykle działało.

      A o badaniach możesz sobie poczytać tutaj:
      www.zdrowie.med.pl/badania/badania.html
      • jesienna100 Re: będę płakać... 03.11.06, 10:29
        popieram yskierke...ja staram sie minimalnie krocej niz ty, i na zwatpienie
        najlepsze jest dzialac...nie boj sie zabiegu zaufaj lekarzom i pomysl ze nawet
        ten bol to pierwszy krok ktory zbilzy cie do bolu narodzin..trzymam kciuki, ja
        jeszcze poprobuje 3-4 misiace na cyklach wspomaganych i tez zrobie badanie
        droznosci..zacznij dzialac a dostaniesz nowa porcje sily..
    • owieczka36 Re: będę płakać... 04.11.06, 22:11
      Kurcze lisku,jak bym siebie widziala.Mam takiego dola,ze....ech szkoda nawet
      gadac.Ale popieram dziewczyny.Skup sie teraz na badaniach.Ja czekam kiedy
      wreszcie uslysze od lekarza:"robimy badania".Ze mna to nawet nikt nie chce
      rozmawiac(to "dopiero" moj siodmy cykl,nie liczac poronienia i 4-miesiecznej
      ciazy,bo tego oczywiscie nikt nie bierze pod uwage).Nie mam mozliwosci zrobic
      badan na wlasna reke-nie mieszkam w Polsce.I to bierne czekanie dobija mnie
      jeszcze bardziej.Pozdrawiam Cie .Trzymaj sie ,i inne diewczyny rowniez!Monika
    • lisek78 Re: będę płakać... 07.11.06, 17:57
      Na chwilkę mi przeszło dzięki Wam i już zaczynałam działać,kiedy okazało się,że
      te działania muszą być skierowane w stronę mojego męża - czyli badanie
      nasienia.Co mam zrobić,kiedy on nie chce słyszeć żadnych moich argumentów i na
      wszystkie odpowiada,że jest pewny tego,że jest w pełni zdrowy"?
      Nie wiem jak do niego przemówić...Przecież bez jego badań,ja nie mogę zrobić
      swoich...
    • fufcia26 witam w klubie placzacych.... 07.11.06, 19:10
      sralis mazgalis referendus duptus ze tak powiem nie wierze w zadne owocne
      miesiace ani w pazdziernik miesiacem zaciazen ani inne bzdury, u mnie nic nie
      dziala i koniec, jestem wkurzona jak osa, beczec mi sie chce i koniec,staranka
      w owulacje byly i co z tego??
      nic z tego!! nie dziala, cudem tez w ciaze nie zajde,mowa o cudzie skoro zwykle
      codzienne staranka nie pomagaja to tylko nie wiem bomba, @@ szanownej
      oczywiscie w terminie nie ma mam 26 dzien cyklu, zrobilam test owulacyjny dla
      draki, wczoraj mialam dwie krechy jedna jasniejsza niz druga czyli nici z
      dziecka,a dzisiaj zatestowalam rowniez owulacyjnym i kreska byla jeszcze
      bledsza niz wczorajsza czyli jeszcze wieksze nici,modlitwa o maciezynstwo nie
      pomaga wdeptywanie na szczescie w odchody rowniez nie,4 listne koniczynki
      rowniez nie, szczescie ode mnie odeszloi teraz czekanie na glupia france az sie
      laskawie pojawi! ale bez sens, starania powinny sie nazywac syzyfowa praca! mam
      dosc wszystkiego i chyba skoncze z nimi wam zycze powodzenia we wszystkich
      staraniach i zebyscie ialy wiecej sily niz ja i zebyscie w ogole nie
      potrzebowaly czekac tak dlugo, zycze aby na ten swiat wreszcie posypalo sie
      wszystkim pragnacym tyle dzieciaczkow ile zapragna!!!!!!!!!!!!!!!! niczego
      wiecej tak nie pragne!!!!!! zadnych dolkow drogie panie tylko usmiech na twarzy
      i bedzie wam dobrze jeszcze, ja na to nie liczei sie wylaczam...
      • lisek78 Re: witam w klubie placzacych.... 07.11.06, 20:09
        Ja mam dokładnie,dokładniutko to samo.Nie wiem jak to zniosę,jak mam myślec,jak
        dalej z tą świadomością żyć?Po prostu nie umiem.mam wszystkiego i wszystkich
        dość,a już najbardziej wiary w CUD!u mnie nie działa nic,kompletnie nic...nie
        mam siły.najzwyczajniej w świcie uleciało ze mnie życie jak z pękniętego
        balonika.I jeszcze ten mój nic-nie-rozumiejący mąż.jestem wściekła,zła.sie też
        wyłączam.
Pełna wersja