smutno mi....

10.01.07, 15:57
Cześć dziewczyny!
odwiedzam to forum regularnie,ale piszę rzadko.Teraz jednak chyba muszę się
wyżalić.O dzidziusia staramy się od 3 lat,w międzyczasie 2 razy ciąża
obumarła,mnóstwo ginekologów,badań,prób,modlitw i już sama nie wiem
czego.Teraz od ok.roku jestem pacjentkę dr.Śliwińskiego z Invicty w
Gdańsku.Wszystkie wyniki moje i męża są ok.,a mimo tego nadal nie mogę zajść w
ciążę. A czas leci... we wrześniu kończę 32 lata.Mam już chyba dośc tego
wszystkiego,to oczekiwanie,ta nadzieja,która pryska co miesiąć jak bańka
mydlana.A tu dookoła wszystkie kuzynki i koleżanki zachodzą w ciążę...Jak wy
sobie z tym radzicie,bo mi czasami brakuje już sił.Przepraszam za ten mój
podły nastrój i pozdrawiam wszystkie starające się oraz te ,kórym się udało.
    • sylpal13 Re: smutno mi.... 10.01.07, 16:51
      serdecznie ci współczuję, byłam w podobnej sytuacji, teraz udało się i jestem w
      12 tyg ciąży, ale strach mnie nie opuszcza, przeżyłam ciąże obumarłą, boję sie
      ze sie powtórzy, jutro mam usg.
      jak pocieszyć? nie ma dobrego sposobu, ja miałam duże oparcie w mężu, którego
      bardzo kocham i dla niego próbowałam normalnie żyć, na każdą wieść o ciąży
      znajomej dostawałam spazmatycznego płaczu, a zaraz po poroniniu dowiedziałam
      się ze siostra męża, która ma już dwójkę dzieic i ma 35 lat jest w ciąży i
      teraz już rodzi na dniach, bez komplikacji. wiesz, że nie życzę jej źle, to nie
      jest nawet zazdrosć, ale żal, przeogromny żal. Chyba jedynie wygadanie sie
      przynosi ulgę, ale też na chwilę. Trzymaj sie.
      • natala110 Re: smutno mi.... 10.01.07, 19:35
        Witaj,
        wiem co czujesz bo też z mężem staramy się od 1,5 roku i nic. Nigdy nie
        widziałam 2 kresek i nie wyobrażam sobie tego jakie to szczęście. Wczoraj
        miałam straszną depresję po nieudanym ostatnim cyklu kiedy to starania były w
        czasie a dzięki clo były nawet 2 pęcherzyki! Mieliśmy z mężem taką nadzieje! I
        nic! @ przyszła i czar prysł! Tyle cierpień, bólu i żalu.. Nikt tego nie
        zrozumie kto tego nie przeszedł.. Tej zazdrości o inne matki, płaczu na wieści
        o koleżance która zaszła w ciąże.. To boli..
        Ale wiesz co.. Kiedy tak czasem sobie popłaczę i skieruję swoje myśli do Boga
        to wierzę że on mnie słucha i obdarzy nas kiedyś tym największym
        błogosławieństwem.. Choć nie zawsze jest łatwo to trzeba wierzyć! Wiara czyni
        cuda!! Musimy wierzyć i mieć siłę żeby doczekać tego szczęścia.
        Wierzę że kiedyś spotkamy się na forum dla matek w ciąży i zapomnimy o
        wszystkich cierpieniach.
        pozdrawiam cię serdecznie.
    • marmich22 Re: smutno mi.... 10.01.07, 20:22
      Bardzo dziękuję Wam za te słowa otuchy.W gruncie rzeczy ja też wierzę,że kiedyś
      "po burzy musi wyjść słońce".Tylko czasami jest tak ciężko...
      Sylpal,musisz bardzo wierzyć w to,że Twoje Maleństwo rozwija się
      prawidłowo.Taka silna wiara pomogła mojej siostrze donosić zagrożoną ciążę i
      teraz ma pięknego półrocznego Maciusia.
      Trzymam kciuki z całego serca i pozdrawiam!
    • mug75 Re: smutno mi.... 10.01.07, 20:25
      witaj!
      właśnie mam kolejny okres ( wiem, wiem powinnam sie cieszyć,że chociaż cykle
      regularne). Właśnie też skończyłam z braniem clo ( brałam 3 cykle), podobnie jak
      Natala miałam już prawie pewność, że się uda, w 1 cyklu z clo miałam nawet 3
      pęcherzyki. Niestety, nic z tego nie wyszłosad już nie wiem czy wysyłać męża na
      siłę na badania, czy po prostu doczekać sie kiedyś, że on sie wyśpi, że nie
      będzie podziębiony, że my nie będziemy zestresowani...wtedy się uda?
      od wczoraj zbiera mi sie na wielki płacz.
      najbardziej mi żal, że tracę tę cudowną pewność, że nam się w ogóle kiedyś uda.
      Tak bardzo wątpię. ...
      Z innych rzeczy- dziś natknęłam się na angielski artykuł o kobietach które
      urodziły dziecko, choć lekarze uważali, że to niemożlwie- 1 z endometriozą,
      druga nie zdawała sobie sprawy, ze jest w ciąży, bo brała pigułki i miała okres,
      a poza tym była zawsze "duża" i nie zauważyła, więc jak zaczął sie poród, to
      lkarze myśleli, że to kamień w nerkach, że tak ją boli. I była też taka, co
      przeszła przez 5 ciąż- dopiero ta piąta się utrzymała, poprzednie w 10 tyg
      obumierały. Naprawdę nie wiem jak ona to przetrwała, jak wytrzymało jej
      małżeństwo. Ale było jej zdjęcie i jej dziecka. I wiecie co? Jej uśmiech
      pokazywał, że ona już tego nie pamięta. Że liczy sie tylko to, że ma dziecko.
      Życzę więc nam wszystkim przede wszystkim tej wiary, ze tak z nami też będzie,
      ze doswiadczymy macierzyństwa. ..
      • natala110 Re: smutno mi.... 10.01.07, 21:17
        Tak. Musimy wierzyć i koniec kropka. Te doświadczenia nas wzmocnią i będziemy
        siliniejsze w życiu. Do zobaczenia na forum dla świeżych mamusi.. smileWierzę że
        to już nie długo. Buziaki.
    • szeja Re: smutno mi.... 11.01.07, 21:16
      Myslę że powinnaś odpocząć psychicznie od nawału myśli o ciąży.Wiem że to
      trudne, ale warto bo wtedy kiedy się poddajemy, kedy przestajemy się nastawiać
      i czekamy aż przyjdzie następna @ ona się nie pojawia i tego ci zyczę.
Pełna wersja