skąd brać siły??

12.04.07, 10:07
Cześć dziewczyny. To mój 18 cykl starań po poronieniu w grudniu 2004 r.
Wczoraj, po wizycie u gina ogarnęło mnie totalne zwątpienie.. Teoretycznie
wszystko jest ok-zarówno u mnie jak i u męża a ciąży ciągle brak. Do zrobienia
mam jeszcze HSG więc jeszcze trochę przede mną a ja już nie mam siły.
Przestałam wierzyć ze kiedykolwiek się uda i być może w tym tkwi problem. Ale
skąd czerpać siły i nadzieję? Wiem ze powinnam się wyluzować ale nie potrafię,
po prostu nie potrafię. Ryczę po kątach bo nie chcę jeszcze bardziej dołować
męża. Wiem że jemu też jest ciężko echh życie.. Chciałam się tylko wygadać bo
tak naprawdę nie ma tu nic więcej do dodaniasmile
Pozdrawiam wszystkie bardzo ciepło i mocno trzymam kciuki
    • wiosenka1 Re: skąd brać siły?? 12.04.07, 10:26
      Bardzo mi przykro, ale życie płata nam takie figle. Rozumiem że jest Ci bardzo
      ciężko, zdarza się jednak, że wreszcie odpuszczasz i wtedy bach - CUD. Ja
      bardzo wierzę w takie cuda, kiedy było niemożliwe, a udało się. Wiele TAKICH
      RADOSNYCH wypowiedzi dziewczyn już podczytywałam. Tak zupełnie nic nie radząc,
      czy mierzysz tempki? przy którym cyklu zaszłaś w poprzednią ciążę? pozdrawiam
    • aanetkaw74 Re: skąd brać siły?? 12.04.07, 10:28
      czasmi jest wszystko w porządku czasami nie ważne jest żeby się dobrz
      zdiagnozować. wiesz jak to jest lekarzlekarzowi nie równy. hsg warto jest
      zrobić, może masz jakieś blizny po ostatnim poronieniu i trzebatym się jakos
      zająć. czasamijedno badanie jest mylne i może trzeba je powtórzyć. ważne jest
      zeby sienie poddać i mieć jakiś cel. ja tak się staram robić jestem po dwóch
      poronieniach. teraz staramy się 4. cykl. może chcesz się podizelić sowimi
      doświadczeniami, badaniami, które robiłaś, może kto ci coś jeszcze doradzi.
      dziewczyny mają tu na prawdę dużą wiezę niestety podyktowaną doświadczeniem.
      ja starami się ciągle coś mieć do zrobienia jeśli chodzi o badania usg itp.
      poza tym zapisałam się na fitness chodzę na jakieś latino, ijak dalej nie
      będzie szło chyba pomyślę o doktoracie choć robi mi się niedobrze na sama
      myśl : ). ważnejak mówią lekarze wyluzowac i nie mysleć wiem że to ciężko bo
      sama przez to przechodzę. też płaczę w ukryciu bo już zal mi mojego męża. ale
      ostatnio może coraz mniej, może to przez tą wiosnę.
      pozdrawiam serdecznie
      aneta
    • alex74 u mnie to już chyba choroba.... 12.04.07, 11:06
      Cześć alicja1978 .Czytam Twój post i jakbym czytała swoją historię. U Nas jest
      identycznie. Ja już nawet się zgubiłam w liczeniu ile cykli się staramy -to już
      będzie w latach - 4 . Mam za sobą dwie nie udane ciąże i ogromny żal do świata
      ,że jest taki okrutny. Nie będę Ci pisać co czuję bo to są takie same odczucia
      jak Twoje. Nie rozumiem dlaczego innym matkom Bóg daje dzieci a one je tak po
      prostu wyrzucają na śmietnik , a nam kobietą pełnym miłości nie chce ich dać.
      Wczoraj dowiedziałam się , że jednej z foremek ,która też bardzo chce dzieci w
      6 miesiącu urodziło się dzieciątko bez płucek i zmarło odrazu .To okropne i nie
      sprawiedliwe. Fajnie jest gdy naszym foremkom się udaje zaciążyć i cieszę się
      razem z nimi takimi wiadomościami , ale jednak dalej jest u mnie pustka-dlaczego
      to nie ja? Teraz akurat mam taki okres w życiu ,że jestem nastawiona na -nie.
      Czyli nie mam już chęci na starania , a myśl o przytulanku napawa mnie
      niechęcią. Nie chcę też pokazywać tego co czuję mężowi bo tak jak Ty wiem ,że On
      też cierpi i nie mogę patrzeć na niego gdy On widzi jakieś maleństwo np.w tv czy
      w normalnym życiu . Wtedy On jest taki radosny... aż nie mogę patrzeć.Nie mogę
      patrzeć na jego buzie i nie mogę znieść myśli jakim On byłby wspaniałym ojcem
      dla dziecka , którego ja nie mogę mu narazie dać... Mam totalnego doła i już nie
      wiem co mam ze sobą zrobić.. Chyba dopadła mnie mega depresja i powinnam iść do
      lekarza bo za bardzo chcę mieć dziecko i nie mogę sobie sama z tym
      poradzić.Przepraszam ,że tak zasmuciłam ale też musiałam się wygadać.
      • wiosenka1 Re: u mnie to już chyba choroba.... 12.04.07, 11:23
        Alex ja bym się już brała za adopcję, znajomi adoptowali 5 msc dziewczynkę, są
        b. szczęśliwi, starali się ok roku, pamiętajcie dziewuszki, że im starsze
        jesteśmy tym mniejsze szanse na adopcję, jeśli uraziłam b. przepraszam
        • aanetkaw74 Re: u mnie to już chyba choroba.... 12.04.07, 11:31
          ja się jużnieraz zastanawiała nad adpocją ale problem jest w tym że w chwili
          obecnej traktowałabym adopcje jako pomoc w posiadaniu włąsnego dziecka... ale
          tak na prawdę chcę własne, a co będzie jak w koncu si\e uda czy b\ed\e
          wszystkie dzieci kochała jednakowo. chyba jeszcze do tego nie dojrzałam. ale
          wiosenko masz rację dwie znajome pary zaadoptowały ostatnio (rok temu) maluszki
          i są na prawdę szczęśliwe. ale oni mieli jakieś mega problemy jeździli po
          klinikach europejskich zapłodnienia in vitro itp. i chyba lekarzde siterdzili
          że nic z tego nie wyjdzie. poblem jest wtedy gdy nie wiadomo czy coś wyjdzie
          czy nie...
        • alex74 adopcja odpada 12.04.07, 11:45
          Tak tylko wiesz ja zajsc w ciaze moge ale jakos donosic nie wiec na adopcje
          jeszcze za szybko.
          • alicja1978 Re: adopcja odpada 12.04.07, 12:07
            Dzięki za miłe słowa dziewczyny, troche mi lepiej.. tak ciut ciutsmile Jeśli chodzi
            o adopcję to u mnie tez na razie temat się nie pojawia. Jesli nie uda sie
            naturalnie to zostaje jeszcze inseminacja albo in vitro (tak bardzo chciałabym
            tego uniknąć..) Strasznie się boję i nie potrafię wykrzesać z siebie optymizmu
            niestety. Temperatury nie mierzę już bo nic mi to nie dało, wiem tylko ze owu
            jest. Jutro mam dostać pregnyl a później duphaston. To już trzecie podejście na
            takim wspomaganiu. Coraz mniej sił...

            Pozdrawiam was ciepło i dziękuję
            • wiosenka1 Re: adopcja odpada 12.04.07, 12:14
              sorki Alex, napisałas, że starasz się 4 lata, nie wiedziałam jak to odnieść?
              ale tak jak Anetka napisała, adopcja pomaga się wyluzować i wówczas bardzo
              często udaje się zajść, ale to już nie do Ciebie bezpośrednio, ot taka ogólna
              info, powiem Wam że ja chętnie bym adoptowała dziecko, jako drugie, trzecie
              bądź czwarte, oczywiście gdyby finanse na to pozwalały, poprostu wtedy czułabym
              się spełniona, ale z m??? chyba nie z tym, ale kto wie, faceci dojrzewają
              później
              • aanetkaw74 Re: adopcja odpada 12.04.07, 13:23
                no u nas jak kiedyś wspomniałam o adopcji to reakcja była ostra. mój M uważa że
                to nie leży w naturze mężczyzny co innego kon=bieta z jej naturalnym instynktem
                opiekuńczym. no i gadaj tu z chłopem...
            • agulka1001 Re: adopcja odpada 12.04.07, 19:12
              ja tez mam doła jak szlag! mija rok,odkąd sie staramy!mialo byc pięknie,a za
              mną 2poronienia!i tracę nadzieje...z kazdym dniem coraz bardziej...bo boje
              sie,ze nie bedzie mi dane zasmakowac macierzynstwa...a mnie az serce boli jak
              widze małe dzieci, słysze dzieciecy płacz...mąz czasem słucha,a czasem ma
              dosc...naprawde ciesze sie,ze dla niego nie jest to najwazniejsza rzecz na
              świecie i potrafi spokojnie czekac....
          • aanetkaw74 Re: adopcja odpada 12.04.07, 13:19
            a lekarze mają jakiś pomysłdlaczego? zrobiłaś sobie wszystkie badania i twój
            mąż?
            • alex74 Re: adopcja odpada 12.04.07, 15:00
              aanetkaw74 napisała:

              > a lekarze mają jakiś pomysłdlaczego? zrobiłaś sobie wszystkie badania i twój
              > mąż?

              A to pytanie to do kogo ? Jeśli do mnie to u nas wszystko ok , ale nie
              zrobiłam jeszcze drożności jajowodów.
              • wiosenka1 koniec o tej adopcji 12.04.07, 18:07
                ja Wam tu wrzuce fajny link, jak fajnie pewna Agafrytka pisze,ale musze
                poszperac, ide szperac
                • wiosenka1 proszę 12.04.07, 18:29
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=60413705&wv.x=2&v=2&s=0
                  • wiosenka1 Re: proszę 12.04.07, 18:42
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=57831645&wv.x=2&v=2&s=0
              • aanetkaw74 do alex 19.04.07, 21:28
                a może byś powtórzyła badania, w laboratoriach często zdarzają się pomyłki a
                wtedy wpisuje się "normę" wiem to od kuchni : )
                może jakiś szereg niefortunnych zbiegów okoliczności i cośsię zmieniło od czasu
                ostatnich badań.
                ja mam wszystie powtórzone. może jest sens skonsultować wyniki z innym lekarzem
                • alex74 do aanetkaw74 19.04.07, 21:36
                  Wiesz może masz rację.Ja bym poszła ale teraz chyba bym musiała to zrobić sama
                  ,bo mamy teraz z mężem taki dziwny okres w życiu , że jak mu wspominam o
                  jakichkolwiek badaniach to odrazu sie denerwuję. Chyba on tez jest zmęczony tym
                  ,że tak się nie udaje.Rozumiem go doskonale tym bardziej ,że dużo naszych
                  znajomych i kuzynek zachodzi w ciąże i wiem , że on też by chciał aby NAM ktoś
                  wkońcu gratulował. Może za jakiś czas mu przejdzie i wtedy się za to weźmiemy
                  razem.A narazie zostaje mi pić ziółka i łykać witaminki winkPozdrowionka.alex
                  • wiosenka1 Alex 19.04.07, 21:50
                    wiesz Alex my tak sobie z Anetka przytakujemy.

                    Ja wlasnie chcialam Ci Anetko przytaknac. Tu wklejam niewidzialna usmiechnieta
                    buzke. Nie umiem ale wklejam. Widzicie ja?

                    A tak serio Alex, to niech m ma spokoj, sama zrob badanka, jestem za, a moze
                    wyniki beda zadowalajace, umocnisz sie w wierze, ze jest ok, ze pomalutku
                    przybliza sie TO COŚ

                    nie masz nic do starcenia, tylko troche forsy

                    pozdrawiam Cie cieplutko
                    • alex74 wiosenko 19.04.07, 22:12
                      Masz rację z tymi badaniami ale wiesz co ? Ja chyba też chcę odpocząć od
                      lekarzy.Zobaczymy co czas przyniesie.Już nie mam takiego doła jak wtedy gdy
                      piałam tu poprzednie posty.Już mi lepiej wink Dzięki za zainteresowanie.
                    • aanetkaw74 Re: Alex 19.04.07, 22:14
                      no właśnie : )
                  • aanetkaw74 Re: do aanetkaw74 19.04.07, 22:11
                    mąż o wszystkim nie musi wiedzieć, mój to nie chce tego wszystkiego słuchać
                    (mam na myśli wykresy, temp, śluz itp.) badania wymyslam sobie sama : ) no i u
                    nas niestety dawno minąly czasy spontanicznego sexiku. Mam wrażenie że takie
                    sprawy przerastają ich godzą w ich męskość, są irytujące. No bo nagle coś co
                    jest takie proste robi się takim problemem. no i niestety ten wiek wszyscy na
                    około maja dzieci albo są w ciąży...
                    • alex74 Re: do aanetkaw74 19.04.07, 22:16
                      Dokładnie tak samo myślimy Anetko , a propo mężczyzn.
    • marta_st1 Moja historia 16.04.07, 09:23
      My też długo z mężem się staraliśmy. Mierzyłam temp., brałam tabletki na owu i
      inne ceregiele. A w cyklu, w którym nawet nie wyliczałam sobie momentu owu i
      poszliśmy na pełny spontan zaszłam w ciążę! Psychika jednak ma duże znaczenie.
      Dodam, że właśnie w cyklu, w którym zaszłam w ciążęobrałam sobie cel, że jadę
      do pracy do Anglii z koleżanką i nie mogę zajść w ciążę. Ty możesz sobie np.
      mówić, że jedziesz na wakacje i też nie możesz być w ciąży, bo to dużo
      skomplikuje smile Może się uda. Życzę Ci tego z całego serca.
      • 87lnbv Re: Moja historia 16.04.07, 09:31
        super metoda, ale w tym jest duuużo prawdy
        życzę Ci Marciu spokojnego i radosnego macierzyństwa
    • noemi27 Re: skąd brać siły?? 16.04.07, 09:54
      Alicja, nie dołuj się tak. To nic nie pomoże, a tylko zaszkodzi.
      Warto obudzić w sobie choć odrobinkę nadziei. Wiara w cud natury jest naprawde
      ogromna! Warto wierzyć!
      też jestem po przejściach i staramy się już 2 lata. 2 poronienia i leczenie
      hormonalne. Nie jest łatwo i tez miewam dni, że za serce mnie ściska jak widzę
      maluchy na ulicy, ale nie warto się dołować.
      Powiem Ci o moim sposobie na doła. Oczywiście wiele kobiet nie toleruje takiego
      sposobu - jak niektóre moje koleżanki, ale one mają już dzieci i nie rozumieją.
      Ja chodzę do domu dziecka jako wolontariusz. Nie ciągle, ale regularnie. Tam
      spełniam swój instynkt opiekuńczy, a pomoc tym dzieciom, dla których jestem
      zawsze fajną ciocią daje mi ogromną frajdę. Robie zbiórki (ostatnio w pracy) z
      koleżanką, która pracuje w innej firmie, przydatnych rzeczy dla dzieciaków.
      Materiały szkolne, używane książeczki, pieluchy, kremy, ciuchy etc. Po
      ostatniej akcji obdzieliłyśmy 5 domów dziecka (w tym 1 dla takich starszych, bo
      dostałyśmy dużo książek do gimnazjum i używany komputer).
      Teraz zrobimy znowu na dzień dziecka. Nawet moja druga połowa też był ze mną na
      jednym takim spotkaniu (choć miał do tego wielki dystans), pomagał dzieciom
      uczyć się matematyki. Byliśmy tylko 1,5 godziny, dzieciaki były przeszczęśliwe.
      Warto się czymś zająć, bo inaczej można zwariować. Trzeba gdzieś odreagować ten
      nadmiar miłości, bo można się wykończyć. U mnie działa
      A jak nie dasz rady psychiczie iść do domu dziecka, to polecam schronisko dla
      zwierząt, też działa, choć dla mnie mniej skutecznie.
      Buziaki, trzymaj się cieplutko.

      • marta_st1 Ażeby uwierzyć, że cuda się zdarzają przeczytaj: 16.04.07, 11:10
        www.ksj.pl/sklep/product_info.php?products_id=666&osCsid=f50594fe4be393af9b0f6ba10af5bfc3

        Polecam jest świetna!
      • olawlodarczyk1 Re: skąd brać siły?? 16.04.07, 14:01
        Noemi, super pomysł!!! Robisz naprawdę wielka rzecz i potrafisz przekuć swój
        ból, swoją tesknote, swój smutek na coś wspaniałego! Jesteś wielka!!!

        Zgadzam sie z dziewczynami. Podstawa, to nie robić sensu życia ciąży,
        dziecka...Znaleźć cos innego, odskocznię. Ja jestem po poronieniu niecały rok.
        Ta ciaża była zaplanowana, wszystko było ustawiane pod tym kątem. Niestety.
        Straszny smutek, ból, rozczarowanie, pretensje do losu...Potem wielkie
        czekanie, kiedy można znów. Niestety, czekanie sie przedłużyło ze względów
        zdrowotnych. A strach był ciągle. I to głupie podejćie: nic się nie opłaca
        planować, nic zaczynać, bo moze juz za miesiąc, dwa będe w ciąży. W lutym znów
        się zdecydowalismy spróbować. I wielki stres: czy sie uda, czy nie stracę znów
        maleństwa...I niestety, mój system nerwowy wstrzymał dosć skutecznie owulację!
        Mimo, ze do tej pory miałam piękne cykle, regularne i dwie ciaże od " złotego
        strzału"! Do tego wykończyłam się psychicznie strasznie, spaliłam. I
        powiedziałam sobie: dosć! Zaczęłam pracę, która jest dla mnie wielkim
        wyzwaniem. Znalazłam sobie nową pasję. Z moim 5-latkiem zaczęliśmy nawet grę na
        skrzypcach!smile Planuję wakacjesmile Wszystko, zeby tylko zająć głowę, żeby odwrócic
        myśli...Mam wielka satysfakcję z tego co robię. I liczę, że jakiemuś maluszkowi
        wreszcie kiedys podoba się taka mamusia id o mnie wprzyjdziebig_grin My się nie
        staramy juz, my po prostu nie uważamy i czekamy, co nam da Losbig_grin
      • aanetkaw74 do\noemi 19.04.07, 21:17
        to jest niesamowite,\mam na myśli wolontariat,słuchaj jak w to weszłaś po
        prostu się zgłosiłaś,trzeba mieć jakieś uprawnienia?
    • alicja1978 Re: skąd brać siły?? 17.04.07, 07:55
      Dzielne z Was kobietysmile Gratuluję i życzę każdej z osobna spełnienia tego
      najważniejszego marzenia. To nie jest tak, ze ja każdą wolną chwilę spędzam na
      rozmyślaniu o swoim losie.. Mam swoje zajęcia, pracę którą lubię, uczę się
      języka, planuję wakacje, chodzę do kina, na spacery.. Żyję tak jak potrafię.
      TYlko że czasem pojawia się jednak TA myśl i wtedy jest mi źle i chciałabym się
      schować nawet przed najbliższymi. Chciałabym przestać obliczać, sprawdzać i
      czekać, ale nie wiem czy kiedyś to mi sie uda. Obysmile
      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wsparcie
    • 88888a1 Re: skąd brać siły?? 19.04.07, 20:46
      WITAJ KOCHANA ALICJO, MASZ TĘ SIŁĘ W SOBIE MUSISZ JA TYLKO ODNALEŻĆ, ALE TO NIE
      JEST TRUDNO, BO WKRÓTCE ZOSTANIESZ NAPEWNO JEDNĄ ZE SZCZĘSLIWYCH MAM, WYOBRAŻAJ
      TO SOBIE, ZRÓB HSG I MOŻE POMYŚLCIE O INSYMINACJI ( NP.WWW.INVICTA.PL)
      ZOBACZYSZ ZE SPEŁNI SIĘ TWOJE MARZENIE, TYLKO NIE PRZESTAWAJ WIERZYĆ I WALCZ!!!
      A DOTRZESZ DO CELU..Pozdrawiam i przesyłam Ci siłę .Aneta
Inne wątki na temat:
Pełna wersja