Mąż obecny podczas porodu???

25.08.07, 20:49
Jesteśmy małżeństwem od ponad roku, razem od 5 lat. Planujemy
dziecko, ale jeszcze nie teraz. W jednym temacie dochodzi między
nami do kłótni. Ja bardzo chciałabym, by mój mąż był podczas porodu
ze mną, by trzymał mnie za rękę, podtrzymywał na duchu. Natomiast on
twierdzi, że mam go nawet o to nie prosić, bo on nie lubi takiego
widoku i napewno tego nie wytrzyma i nie będzie ze mną na sali
porodowej. No więc ja mu wtedy mówię, że w takim razie nie będzie
dziecka, albo niech znajdzie sobie kogoś kto będzie 9 miesięcy w
ciąży i mu je urodzi.
Jak to jest u was??? Mąż jest tak uparty, że w żaden sposób nie daje
się przekonać.
    • wiosenka1 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 25.08.07, 21:27
      Bardzo mocno wyprzedzasz fakty, i szczerze? faceta lepiej nie
      starszyc na zaś, jesli nawet nie bedzie chętny uczestniczyc w
      porodzie w dniu porodu, odpuść, przecież i tak Cię kocha

      pewnie że głupio z Jego strony, szczeniacko ale cóż, faceci są jacy


      mój na szczęście nie wyłamał się, uczestniczył w dwóch moich porodach

      proponuję narazie odpuścić temacik, szantażem nic nie wskórasz
    • mentafolia Re: Mąż obecny podczas porodu??? 25.08.07, 21:54
      Zmuszanie faceta do udziału w porodzie to niezbyt mądry pomysł,delikatnie mówiąc.
      Nie kazdy mężczyzna poród zniesie i wcale nie oznacza to braku miłości czy
      niechęci do dziecka.
      Facet to nie akuszerka.
      I nie jest to rzadka sytuacja,kiedy po atrakcjach zafundowanych mu na porodówce
      mężczyzna zaczyna brzydzić się swojej kobiety.
      Nigdy nie powiedziałabym swojemu M żeby kto inny urodził mu dziecko,jesli nie
      chciałby pójść ze mną na porodówkę.Zresztą ja sama tego nie chcę.
      Przestań szantażować chłopa,jak nie chce,to uszanuj to.Obecność przy porodzie
      nie jest obowiązkiem.
    • alina1980 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 26.08.07, 14:14
      Oczywiście zgadzam się z tym, że nienależy nikogo do niczego
      zmuszać... ale dlaczego mam sama przez to przechodzić, w tak bardzo
      ważnej i trudnej dla mnie chwili, pełnej lęku, otoczona obcymi
      ludźmi... może mnie zostawić w takiej chwili... tylko dlatego że
      mojemu mężowi jest akurat tak wygodniej... pomimo tego, że powtarzam
      mu, że bardzo chcę by był ze mną, że będzie mi bardzo potrzebny w
      tej chwili...
      • kasia2705 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 26.08.07, 14:56
        Oj Alina smile Juz napisalam w Twoim watku na CiP - dorosnij Kochana! O
        czym ty piszesz? Juz sie boisz porodu a jeszcze nie zaszlas w ciaze?
        Slyszalas o hormonach? O naturze? Dasz rade z nim czy bez niego.
        Napisze wiecej, jeszcze Tobie moze sie tak pozmieniac, ze go
        bedziesz wyrzucac z sali porodowej pod wplywem buzujacych hormonow
        wiec nie trac teraz sil na bezsensowne klotnie, dasy i szantarze.
        Jesli chcecie miec dziecko to do roboty ( i oby szybko poszlo!) a
        jak jeszcze sie wstrzymujecie to zmiencie temat na inny, bo takie
        wybieganie w przeszlosc jest totalnie pozbawione sensu.
        pozdrawiam i powodzenia
        kasia
        • mjulka Re: Mąż obecny podczas porodu??? 26.08.07, 15:08
          jeśli mogę wtrącic swoje 2 grosze, to uważam, ze i jemu do porodu
          może się jeszcze zmienić. Może się zdarzyć, ze podczas ciąży obudzą
          się w nim instynkty ojcowskiesmile
          I tego Ci oczywiście życzęsmile
          • martucha90 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 27.08.07, 08:41
            Mojego męża przekonały wypowiedzi kolegów. Opowiadali, jak to było,
            że nie żałują, że przy następnym dziecku też pójdą i że będzie
            żałował, jak nie pójdzie. Fakt, że nie było ciężko go przekonać.
            U Ciebie jest zdecydowanie za wcześnie, by o tym mówić. Tak w
            połowie ciąży albo i później to by było w sam raz.
      • wilma.flintstone Re: Mąż obecny podczas porodu??? 16.09.07, 05:15
        alina1980 napisala:

        >ale dlaczego mam sama przez to przechodzić, w tak bardzo
        >ważnej i trudnej dla mnie chwili, pełnej lęku

        No wszystko to przez te cholerna Ewe, co to Bogu ducha winnego
        Adamaa na pokuszenie powiodla... A powaznie - dorosnij, dziewczyno.
        I polecam ten watek:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43139&w=67957660&a=67957660
      • ally Re: Mąż obecny podczas porodu??? 16.09.07, 15:35
        > Oczywiście zgadzam się z tym, że nienależy nikogo do niczego
        > zmuszać... ale dlaczego mam sama przez to przechodzić, w tak bardzo
        > ważnej i trudnej dla mnie chwili, pełnej lęku, otoczona obcymi
        > ludźmi... może mnie zostawić w takiej chwili... tylko dlatego że
        > mojemu mężowi jest akurat tak wygodniej... pomimo tego, że powtarzam
        > mu, że bardzo chcę by był ze mną, że będzie mi bardzo potrzebny w
        > tej chwili...

        ja Cię rozumiem i nie widzę nic dziwnego w rozmawianiu na ten temat tak
        "wcześnie". bo niby kiedy macie zacząć rozmawiać, parę tygodni przed porodem?

        też jestem impulsywna i szlag by mnie trafił, gdybym usłyszała coś takiego od
        mojego faceta. ale chyba warto okiełznać emocje i jednak próbować spokojnie
        rozmawiać, a nie udawać, że się pogodziłaś z jego postawą.

        piszecie dziewczyny, że autorka wątku zachowuje się dziecinnie. a co powiecie o
        jej mężu? "nie bo nie i nie poruszaj tego wątku, nie obchodzą mnie twoje
        emocje". dojrzałość na całego
    • wandana Re: Mąż obecny podczas porodu??? 27.08.07, 09:07
      Alinko, zgadzam się z przedmówczyniami, że to bardzo delikatna
      materia i nie ma co się oburzać ani tym bardziej męża zmuszać.
      Kiedy rodziłam pierwszy raz, mój ex-mąż powiedział jasno, że on sie
      nie podejmie towarzyszenia mi i uznałam, że wole, żeby go nie było a
      za to przygotował w tym czasei miejsce dla nas, posprzatał
      mieszkanie i odwiedził nas zaraz po, niz nie daj boże zemdlał, albo
      siedział jak na skazaniu. Poród przeżyłam, chociaż pewnie razem
      byłoby łatwiej. Zresztą to było 14 lat temu i porody rodzinne były
      jeszcze w powijakach.
      Dwa lata temu będąc juz drugi raz mężatka zaszłąmw ciążę. I mąz tez
      nie był za bardzo chętny do towarzyszenia przy porodzie. A ja mając
      pierwsze doświadczenia od razu powiedziałam, że zrobi jak zechce.
      Na początku w ogóle ciąża była dla niego wielką abstrakcją. Ale
      brzuszek rósł, mógł poczuć kopniaki, zobaczyć Maluszka na usg, w
      końcu gołym okiem widzieć wypychające się przez skórę rączki, nózki,
      czy pupcie. W tym czasei słuchał relacji kolegów, któzy
      uczestniczyli w porodach. I tak ok. 7/8 miesiąca głosem nie
      znoszącym sprzeciwu oznajmił, że będzie ze mną. I koniec.
      I był i był cudowny i on tez bardzo się z tego cieszy. Teraz staramy
      się o następnego maluszka i nie wyobrażamy sobie oboje, żebym miałą
      rodzić sama.
      Tak więc moja rada: nie nalegaj, daj mu czas, a jest duża szansa, że
      zmieni zdanie. Rozmiawianie o porodzie przed zajściem w ciążę, to
      tak jakbyście planowali jak się zachowanie jak polecicie na
      księzyc smile.
    • zielonarzeka Re: Mąż obecny podczas porodu??? 27.08.07, 17:11
      Jezu Alina, a plany na emeryturę już zrobiliście?
      Sorry, jestem Twoją imienniczką i pewnie trochę starszą. Niedawno
      przeżyłam poronienie i wiem jak niewiele w życiu można planować, a
      jeszcze spierać się o TAKĄ NIEPEWNĄ PRZYSZŁOŚĆ??
    • lidek0 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 04.09.07, 17:04
      Mój też tak mówił a przy porodzie ostatecznie był, ludzie się
      zmieniają. Od samego faktu bycia przy porodzie nei uzależniałabym
      posiadabnia dziecka. Niech Twój mąż porozmawia z facetami, ktorzy
      przy porodzie byli i są na tak.
    • nieviasta77 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 04.09.07, 21:44
      Chodzilam do szkoly rodzenia i tam polozna mowila, ze podstawa jest
      NIEZMUSZANIE faceta do porodu. I to potwierdzila tez polozna ze
      szpitala - nic gorszego na oddziale jak facet, ktorego kobieta
      zmusila do obecnosci przy porodzie.
      Moj maz tez nie byl przekonany do wspolnego porodu, ale motywacje
      daly mu wspolne zajecia w szkole rodzenia, z zajec na zajecia byl
      coraz bardziej przekonany, ze powinien przy mnie byc. Mial wiedze na
      temat porodu oraz swiadomosc, do czego bedzie potrzebny przy
      porodzie i jak sie zachowywac.
      I na sali porodowej spisał sie na szóstkę : dawal wsparcie, masowal
      krzyz, podawal wode, pomagal w parciu ...
      Ale wiedzialam, ze on tego chce smile.. bo do tego dojrzał.. i nikt go
      nie zmuszal.
    • reninka72 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 05.09.07, 00:47
      Maz przekona sie w czasie ciazy, nie masz co sie martwic na zapas. Jak juz
      ktoras napisala wczesniej kiedy zacznie ogladzac dziecko na USG, czuc kopniaki,
      to sam zechce uczestniczyc. Zgadzam sie z toba, ze maz powinien byc przy
      porodzie - ostatecznie to wasze wspolne dziecko a nie tylko twoje. Ty i tak
      odwalasz najciezsza robote wiec on chyba moze wspomoc przynajmniej swoja obecnoscia?
      A swoja droga to nie rozumiem dlaczego niektorzy mezczyzni chca sie sami
      pozbawic takiego przezycia. Moj maz twierdzi, ze dla niego porod byl(bez
      porownania!) najpiekniejszym przezyciem w calym zyciu.
      • arathlo Re: Mąż obecny podczas porodu??? 07.09.07, 15:03
        Mój mąż chce być i jest to dla niego oczywistością. Ale ja sobie go
        mdlejącego nie wyobrażam...chociaż kto wiewink Naprawdę weź pod uwagę
        to, że widok nie jest apetyczny...sama zastanów się czy chciałabyś
        to widzieć z perspektywy stojącego obok. Krew, różne płyny,
        nacinanie krocza...nie każdy nadaje się na lekarza, niektórzy
        naprawdę nie znoszą takiego widoku i nie chodzi, że jest wygodniej.
        Może zemdleć, może po prostu źle się czuć, może być zły, że dał się
        w to wciągnąć, jeśli go zmusisz. A poza tym tak jak inni mówią-
        będziesz w ciąży to się okaże. Razem uczęszczajcie do szkoły
        rodzenia, ale powiedz, że nie znaczy to, że musi być przy porodzie,
        żeby się też do szkoły rodzenia nie zniechęcił. Może to go przekona?
        Oswoi się z tym? A jeśli nie? Nie ty jedna będziesz rodzić bez męża.
        Czasem zdarza się tak, że planuje się poród rodzinny, a akurat
        okazuje się, że gdy zaczynasz rodzić on jest niedostępny, bo
        przecież nie weźmie miesiąc urlopu, żeby czekać na narodziny! A
        termin jest tylko sugerowany...a jeśli się i tak nie zgodzi to może
        poproś kogoś innego? Mamę, siostrę, przyjaciółkę...?
    • xezaq Re: Mąż obecny podczas porodu??? 13.09.07, 11:17
      alina1980 napisała:
      > albo niech znajdzie sobie kogoś kto będzie 9 miesięcy w
      > ciąży i mu je urodzi.

      Nie kuś losu, bo sobie znajdzie - i co wtedy?
    • bella1978 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 13.09.07, 16:31
      Akurat tym bym sie teraz najmniej przejmowala. Jak juz zaplanujecie ze bedziecie
      sie starac o dziecko i zajdziesz w ciaze, wszystko moze sie odmienic i moze
      akurat bedzie chcial w tym uczestniczyc? A jak nie, to przeciez poradzisz sobie
      sama,a zmuszaniem duzo nie wskorasz. Ja akurat nie bardzo bym chciala by mnie
      wtedy maz ogladal, zakrwawiona, spocona i wrzeszczaca... ale jak bedzie chcial o
      sie nie bede o to klocic...
    • sandra1301 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 13.09.07, 16:55

      dziwne podejście do sprawy...
      nie zmuszaj faceta, jeśli nie chce, to bez sensu
      ja rodziłam sama i szczerze powiem, nawet nie wyobrażam sobie
      swojego męża na sali porodowej
    • orvokki Re: Mąż obecny podczas porodu??? 13.09.07, 19:01
      Wyluzuj, wszystko się jeszcze może zmienić.
      Ważne, żeby przy porodzie był ktoś bliski, myślę, że to może bardzo pomóc, ale
      wcale niekoniecznie musi to być mąż, moja znajoma rodziła ze swoją mamą na
      przykład :o)
      Mój mąż nie był przekonany, ale przekonał się na szkole rodzenia - myślę, że
      dlatego, że usłyszał, co konkretnie będzie mógł robić, że naprawdę będzie mógł
      mi pomóc i że jakby się zrobiło drastycznie, to zawsze może na chwilę wyjść,
      nikt mu nie każe w krocze zaglądać.
    • kociak40 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 13.09.07, 21:54

      Raczej nie zabieram głosu w takich dyskusjach, ale jako męzczyzna i
      to ojciec dwóch córek, nawet nie mogę czytać o takiej sprawie jak
      towarzyszenie żonie przy porodzie. Mdleje na widok krwi, a co
      dopiero poród? musiałaby być dla mnie erka w pogotowiu i to też
      wątpliwe czy został bym uratowany. Słabo mi się robi jak to piszę, a
      co dopiero jakbym był na sali porodowej? Wyrwanie zęba to dla mnie
      straszliwy problem. Mam 192 wzrostu i być może dlatego to wszystko,
      mówią czym większy chłop, tym większy strach.
      A tak w ogóle po co mąż na porodówce?
      • ksztab01 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 14.09.07, 14:08
        Ja też nie uczestniczyłem przy porodzie Małgosi. Żona nie nalegała,
        a i ja sam też niezbyt chętnie podchodziłem do tego pomysłu.


        kociak40 napisał:

        > Mdleje na widok krwi, a co
        > dopiero poród? musiałaby być dla mnie erka w pogotowiu

        o właśnie. I tylko dodatkowy kłopot dla personelu. Kim się zająć w
        takim przypadku: rodzącą czy jej omdlałym z wrażenia mężem?
    • nglka Re: Mąż obecny podczas porodu??? 14.09.07, 00:27
      Dziewczyny dobrze piszą - nic na siłę bo tylko szkody można narobić szantażem
      typu "jak ty nie, to ja też nie".
      Chcesz, żeby na myśl o współżyciu przez kilka lat - wracały mu wspomnienia z
      porodu? Ja bym nie chciała. A nie mam gwarancji, że tak nie będzie - jeśli swego
      chłopa zmuszę.
      Mój bardzo emocjonująco na to pytanie odpowiedział - nie i koniec.
      Nie? To trudno, jest mi przykro ale zdaje się,że Ty sama na własne życzenie
      robisz z tego tragedię pt "ja noszę i się poświęcam to Ty się też poświęć". Ależ
      On może się poświęcć na tysiące różnych sposobów - Ciebie też nikt nie zmusza do
      tego, byś zaszła w ciążę. Chciałabyś, by mąż teraz zmuszał Cię do tego, byś
      zaszła w ciążę "a jak nie, to znajdź sobie innego"? Odwróć sytuację - a wszystko
      stanie się jasne.
      • wilma.flintstone Re: Mąż obecny podczas porodu??? 16.09.07, 05:31
        nglka napisała:

        Ty sama na własne życzenie
        > robisz z tego tragedię pt "ja noszę i się poświęcam to Ty się też
        >poświęć".

        Robienie tragedii to jedno, ale najgorsze sa chyba niedojrzalosc i
        infantylnosc autorki watku, wlasnie sie w powyzszym cytacie
        przejawiajace. Niestety, tak to dla nas urzadzila Natura, ze
        kobieta ponosi trud ciazy i porodu, podczas gdy facet odwala
        najprzyjemniejsza czesc calej tej roboty. I to czy on tam przez te
        pare godzin bedzie nad rodzaca stal bezradny, czy ja nawet za raczke
        trzymal...jakiez to ma znaczenie wobec calej tej fizjologii, ktora
        jest udzialem kobiety i tylko kobiety? To sa kompletnie
        nieporownywalne sprawy, czy nam sie to podoba czy nie. A reklamacje -
        do Pana Boga...
    • solveik Re: Mąż obecny podczas porodu??? 14.09.07, 12:52
      Zgadzam się, że należy pozostawić sprawy swojemu biegowi. Przyjdzie czas,
      przyjdą refleksje i może stanowisko się odmieni. Mój mąż towarzyszył mi przy
      porodzie. Stał przy mojej głowie (nie bawił się w akuszerkę) i wspierał mnie.
      Przyznam jednak, że jego obecność zauważyłam dopiero jak położono mi maleństwo
      na piersiach. Wcześniej kobieta koncentruje się jedynie na porodzie, nie
      dostrzegając obecności położnej, stada lekarzy czy nawet męża. Jednak chwila
      kiedy oboje zachwycaliśmy się nowonarodzonym synkiem była niezapomniana. Mój mąż
      ceni sobie wspólny poród uważa ,że daje to mężczyźnie możliwość zawiązania
      szybszej więzi między nim a dzieckiem. A poza tym poczuł, że doznania związane z
      ciążą i porodem mogą się stać także jego udziałem. I stał się ojcem wcześniej
      niż z chwilą wzięcia dziecka na ręce. Ale jeżeli twój mąż się tak strasznie
      wzbrania to go nie zmuszaj, bo może okazać się, że przyniesie to więcej szkód
      niż pożytku.
      • mamamalucha Re: Mąż obecny podczas porodu??? 14.09.07, 18:35
        Mój partner też początkowo nie za bardzo był chętny, ale przecież poród to nie
        tylko moment wychodzenia dziecka na świat, cały proces zaczyna się już
        kilka(naście) godzin wcześniej, a więc mąż może być aż do momentu parcia, a
        potem ewentualnie wyjść na godzinkę. Tak naprawdę byłam tak otępiała od bólu i
        różnych środków, że było mi wszystko jedno czy mój facet ze mną jest, ale był mi
        bardzo potrzebny w pierwszej fazie porodu, no i już po wszystkim. Dwa razy
        musiał na chwilę wyjść i ochłonąć, ale pępowinę przeciął. Zresztą facet nie
        odbiera tego porodu i nie musi stać między nogami, może sobie usiąść gdzieś w
        okolicach twojej głowy, co chociaż troszkę zaoszczędzi mu widoku jak z horroru.
      • wilma.flintstone Re: Mąż obecny podczas porodu??? 16.09.07, 05:33
        solveik napisała:

        A poza tym poczuł, że doznania związane
        > z
        > ciążą i porodem mogą się stać także jego udziałem.

        Doznania? Chyba wizualne...
    • anouk_2005 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 14.09.07, 18:33
      To ja wtrącę swoje trzy grosze. U nas jest dokładnie na odwrót. To ja nie chcę
      żeby Mąż był obecny przy porodzie. Uważam to wydarzenie za niezbyt estetyczne i
      nie chciałabym być skrępowana jego obecnością. Miłość miłością, cudowne wsparcie
      mam codziennie - ale nie chcę aż tak epatować swoją fizjologią. I też się o to
      kłócimywink

    • bloodysunday99 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 14.09.07, 19:24
      Niezle... Jaskiniowiec jakis?

      Ja bym sie niezle rozawanturowal jesli by mnie nie puscili... Szkoda slow.
    • kociak40 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 15.09.07, 23:33


      Podam autentyczny przypadek jaki miał kiedyś miejsce.
      W jednym pokoju w biurze, pracowała ze mną kreślarka,
      pani Zosia. Młoda mężatka spodziewająca się dziecka.
      Była bardzo tym przejęta, chodziła na jakieś wykłady
      "szkoła rodzenia", czytała na ten temat literaturę itd.
      Przy śniadaniu miała na biurku broszurę, w której podana
      była rozpiętość obwodu główki dziecka jakie ma się urodzić.
      Spojrzałem na tą liczbę, dzieląc ją przez 2 pi otrzymałem
      promień tego okręgu. Wziąłem od niej cyrkiel, ustawiłem
      ten promień i na jej desce kreślarskiej wyrysowałem taki okrąg.
      "Pani Zosiu, o coś takiego musi przejść! Niech się pani nie
      martwi!". Ona spojrzała i za chwilę zemdlała, trzeba było
      wzywać pogotowie. Jeśli kobieta jest dostosowana do porodu
      i zemdlała, to co może być z mężem, który asystuje przy porodzie?
      • idoli Re: Mąż obecny podczas porodu??? 16.09.07, 09:07
        ciekawe jaki post napiszesz jak za rok sie okaże że mąż nie chce z Tobą sypiać
        po napatrzeniu się na pewne rzeczy w czasie porodu.
        to nie jest błaha sprawa i lepiej uszanuj zdanie swojego męża.
        Zawsze można poprosić mamę , siostrę czy przyjaciółkę.
    • ewkam1 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 16.09.07, 15:55
      Uwierz mi, porod nie wyglada wcale tak jak w kolorowych gazetkach.
      Rodzilam dwoje dzieci, przed pierwszym porodem tez bardzo chcialam
      by maz byl przy porodzie (uleglam modzie na porody rodzinne), maz
      bardzo nie chcial, ponadto sytuacja rozwiazala sie sama, bo nie bylo
      mozliwosci by maz mogl byc przy porodzie, odpuscilam i nie zaluje.
      Mialam bardzo ciezki porod, ale bardzo zyczliwy personel kolo
      siebie. Wiem, ze w niczym maz by mi nie pomogl.
      Jestem zdecydowana przeciwniczka zmuszania facetow do porodow
      rodzinnych. Jesli facet chce i jest zdecydowany byc przy Tobie przy
      porodzie to OK, a jesli nie chce to jeszcze wcale nie oznacza, ze
      Cie nie kocha.
      Macie jeszcze sporo czasu, rowniez nie jest wykluczone ze Ty sama
      zmienisz zdanie na ten temat.
      Pozdrawiam
    • 7yearitch Re: Mąż obecny podczas porodu??? 17.09.07, 11:08
      Byłem przy narodzinach 2 moich dzieci -
      Przyznam, nic mnie tak nie ucieszyło jak słowa mojej żony, że beze mnie byłoby
      jej nieporównanie trudniej, zwłaszcza,że pierwszy poród trwał 13 godzin...
      Wiem,że gdyby miało urodzić się nasze kolejne dziecko, też bym w tym
      "uczestniczył" - ale gdybym stwierdził, że jest to jakieś metafizyczne
      przeżycie, coś co zrobię z przyjemnością i coś w czym każdy ojciec powinien
      uczestniczyć, jak twierdzą niektórzy faceci, moi znajomi - skłamałbym. Nazwij to
      tchórzostwem, niedojrzałością itd, ale moim zdaniem uszanuj jego wątpliwości -
      nic tak nie dobija ludzi, jak poczucie bezradności, zwłaszcza, gdy dotyczy to
      osób Ci najbliższych.

      Jeszcze 2 rzeczy, na którą nie mogę nie zareagować - szantażujesz go tym
      dzieckiem, i to mnie lekko zastanawia. Po drugie, chcesz to dziecko urodzić dla
      NIEGO?
    • sir.vimes Widział już kiedys poród? 17.09.07, 22:09
      "bo on nie lubi takiego
      widoku"

      Przyglądać się co się dzieje miedzy twoimi nogami nie musi.
      • sir.vimes Re: Widział już kiedys poród? 17.09.07, 22:12
        Poza tym - dla kochajacego mężczyzny kobieta jest piękna nawet gdy cierpi. Nie
        będzie tam po to by "podziwiać" lecz po to by wspierać.
        Opowieści o obrzydzeniu jakiego doznaja asystaujący przy porodzie mężowie sa
        zazwyczaj wyssane z palca. Gdyby były prawdziwe - cóż, fizjologia połogu i
        pierwszych miesięcy życia dziecka też nie przypomina filmów erotycznych... A
        wiele związków jakoś istnieje mimo dzieciwink
    • aurinko Re: Mąż obecny podczas porodu??? 18.09.07, 10:06
      Dobrze, że jeszcze nie jesteś w ciąży i dopiero planujecie w przyszłości mieć
      dziecko, bo nie dojrzałaś jeszcze do tego. W życiu kobiety jako żony i matki nie
      ma miejsca na egoizm i myślenie tylko o własnej dupie. Oby szantaż, jaki
      zastosowałaś wobec męża, nie obrócił się przeciwko Tobie. Twój mąż jest
      dorosłym, niezależnym człowiekiem, tak samo jak i Ty. Daj mu prawo wyboru! Może
      jego niechęć wynika z niewiedzy, myślę, że położna byłaby właściwą osobą aby
      poinformować o przebiegu porodu, o tym, że może wyjść w kulminacyjnym momencie itd.
      Mój facet był przy mnie od początku do końca, widział wszystko od A do Z,
      prowadził mnie pod prysznic, trzymał worek jak rzygałam na porodówce, mył pod
      prysznicem, przecinał pępowinę, czekał cierpliwie aż urodzi się łożysko. Ale dla
      niego od początku obecność przy porodzie była oczywista i traktuje to jako
      obowiązek każdego faceta, tylko że jego widok krwi nie rusza. Gdy po porodzie
      wrócił do domu, napisał na forum, że mimo, iż wszystko dokładnie widział kocha
      mnie i córeczkę (akurat był artykuł dotyczący porodów rodzinnych). Kilka tygodni
      temu mogliśmy wrócić do współżycia i szczerze mówiąc, to ja miałam opory a nie
      on. Szczera rozmowa bardzo mi pomogła, a nasze życie seksualne jest co najmniej
      takie, jak przed porodem. Myślę, że byłoby gorzej między nami, jeśli zmusiłabym
      go do uczestniczenia w porodzie.

      Polecam Ci artykuł i dyskusje na ten temat

      www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79335,2450159.html
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=18802126&v=2&s=1
      • ally Re: Mąż obecny podczas porodu??? 18.09.07, 16:18
        > Dobrze, że jeszcze nie jesteś w ciąży i dopiero planujecie w przyszłości mieć
        > dziecko, bo nie dojrzałaś jeszcze do tego. W życiu kobiety jako żony i matki ni
        > e
        > ma miejsca na egoizm i myślenie tylko o własnej dupie.

        dobrze, że w moim życiu jest na to miejsce, i mam nadzieję, że zawsze będzie smile
        a Tobie współczuję.

        nie rozumiem, czemu jesteście takie wyrozumiałe w stosunku do faceta, który
        nawet ROZMAWIAĆ nie chce. a uczucia jego żony, jej strach przed porodem i
        potrzeba wsparcia ze strony partnera się nie liczą. z powodu jej emocji
        małżeństwo niby nie może się rozpaść, a życie seksualne pogorszyć?
        ale co tam, niech się poświęca, jak bohaterki matki-Polki z tego wątku wink
        • aurinko Re: Mąż obecny podczas porodu??? 18.09.07, 16:31
          ally napisała:

          > > Dobrze, że jeszcze nie jesteś w ciąży i dopiero planujecie w przyszłości
          > mieć
          > > dziecko, bo nie dojrzałaś jeszcze do tego. W życiu kobiety jako żony i ma
          > tki ni
          > > e
          > > ma miejsca na egoizm i myślenie tylko o własnej dupie.
          >
          > dobrze, że w moim życiu jest na to miejsce, i mam nadzieję, że zawsze będzie :-
          > )
          > a Tobie współczuję.


          Odniosłaś się do fragmentu mojej wypowiedzi, więc wnioskuję, że odpowiadałaś mi.
          Możesz mi zatem wyjaśnić czego mi współczujesz? Bo jakoś nie widzę, żeby było mi
          czego współczuć.

          > nie rozumiem, czemu jesteście takie wyrozumiałe w stosunku do faceta, który
          > nawet ROZMAWIAĆ nie chce.

          Nigdzie nie jest napisane, że rozmawiać nie chce. Jest napisane, że nie daje się
          przekonać, a skoro swoje zdanie wyraził, to jakaś rozmowa na ten temat musiała
          być. Swoją drogą, ja bym nie rozmawiała z kimś, kto mnie szantażuje dzieckiem.

          > a uczucia jego żony, jej strach przed porodem i
          > potrzeba wsparcia ze strony partnera się nie liczą. z powodu jej emocji
          > małżeństwo niby nie może się rozpaść, a życie seksualne pogorszyć?
          > ale co tam, niech się poświęca, jak bohaterki matki-Polki z tego wątku wink

          Chyba masz jakieś kompleksy na tym tle. A co do uczuć żony - jakie może mieć
          uczucia kobieta, która stosuje szantaż emocjonalny... (cyt. "No więc ja mu wtedy
          mówię, że w takim razie nie będzie
          dziecka, albo niech znajdzie sobie kogoś kto będzie 9 miesięcy w
          ciąży i mu je urodzi.")
          • ally Re: Mąż obecny podczas porodu??? 19.09.07, 18:44
            > Odniosłaś się do fragmentu mojej wypowiedzi, więc wnioskuję, że odpowiadałaś mi
            > .
            > Możesz mi zatem wyjaśnić czego mi współczujesz?

            przede wszystkim, poraziła mnie wulgarność Twojej wypowiedzi i pogarda dla
            kobiet, jaką zaprezentowałaś.

            przypomniała mi się historia sprzed kilku lat - do szpitala w Pile trafiła
            kobieta z jakimś ciężkim schorzeniem układu pokarmowego, wiła się z bólu, jej
            życie uratować mogła operacja. kobieta była w ciąży. nie dostała środków
            przeciwbólowych, nie została zoperowana, zmarła w straszliwych bólach. lekarze
            bali się uszkodzić płód i zarzucali niedoszłej matce, że "myśli tylko o własnej
            dupie".
            no ale to taka dygresja.

            współczuję Ci, że uważasz, że nie masz prawa myśleć o sobie. niby dlaczego?
        • sir.vimes Racja, Ally 19.09.07, 08:16
          A najzabawniejsze, ze osoby , które odmawiają prawa do normalnych uczuć
          kobietom, jak najbardziej popierają "egoizm i myslenie tylko o własnej dupie",
          jak to ujęła nasza przedmówczyni, u ... mężczyzn.

          Wg. takich kobiet, strażniczek patriarchatu , egoizm - to jest cokolwiek czego
          potrzebuje kobieta. Natomiast u mężczyzny każde zachowanie (nawet BRAK ROZMOWY o
          formie wsparcia dla żony w ciężkich chwilach) to co? Altruizm?

          Zabawne, że wielu mężczyzn ma bardziej feministyczne, prokobiece nastawienie -
          nie chcą być "zwolnieni" z bycia dorosłym, nie chcą być wiecznymi dziećmi w
          objęciach matek-Polek.
          • ally Re: Racja, Ally 19.09.07, 18:33
            > A najzabawniejsze, ze osoby , które odmawiają prawa do normalnych uczuć
            > kobietom, jak najbardziej popierają "egoizm i myslenie tylko o własnej dupie",
            > jak to ujęła nasza przedmówczyni, u ... mężczyzn.

            przyznam, że po lekturze tego wątku zbierałam szczękę z podłogi...
    • kaczucha31 Re: Mąż obecny podczas porodu??? 18.09.07, 13:51
      w żadnym razie nie zmuszać. Tak jak mówią niektórzy tu, wspólny
      poród potrafi zrujnować małżeńskie życie erotyczne. Chyba nie warto
      ryzykować. Niektórzy panowie blokują się na dobre i w związku wygasa
      namiętność, a wręcz pojawia się niechęć i obrzydzenie. Sama się
      zastanawiam czy swojemu pozwolić.
      Poczytaj sobie zresztą tutaj :

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=67730246&v=2&s=0
      • aurinko kaczucha 18.09.07, 16:22
        kaczucha31 napisała:

        > w żadnym razie nie zmuszać. Tak jak mówią niektórzy tu, wspólny
        > poród potrafi zrujnować małżeńskie życie erotyczne. Chyba nie warto
        > ryzykować. Niektórzy panowie blokują się na dobre i w związku wygasa
        > namiętność, a wręcz pojawia się niechęć i obrzydzenie. Sama się
        > zastanawiam czy swojemu pozwolić.
        > Poczytaj sobie zresztą tutaj :
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=67730246&v=2&s=0

        Dyskusja do której link wkleiłaś jest bez związku z obecnością ukochanego
        mężczyzny przy porodzie. Problem tam poruszany dotyczy braku atrakcyjności
        partnerki w oczach faceta ale nie przez poród rodzinny a nadwagę poporodową
        kobiety. Nie wprowadzaj zamieszania uncertain
        • kaczucha31 Re: kaczucha 19.09.07, 12:24
          Chyba nie doczytałaś do końca, bo jednak związek jest i to duży.
          Fakt - nie cały wątek dotyczy tego tematu.
    • wyjatkowa_rodzinka Re: Mąż obecny podczas porodu??? 18.09.07, 15:27
      U nas nie ma z tym problemu, maż jest bardzo chętny. Już nawet mamy
      jednego maluszka.
      Jeśli Twój mąż nie chce być przy porodzie to powinnaś uszanować jego
      decyzję. Nie każy facet jest gotowy na coś takiego a poród z żoną to
      wyjątkowe przeżycie, ale też często trudne. A jak zmusisz męża do
      bycia przy porodzie to wcale to nie będzie dla niego wyjątkowe
      przeżycie, a potem może to mieć wpływ na wasze małżeństwo.
      • sir.vimes A czemu to ona 19.09.07, 08:17
        ma uszanować decyzję męża?
        Czemu on nie może uszanować JEJ DECYZJI?
        • wilma.flintstone Re: A czemu to ona 20.09.07, 11:57
          Strasznie dziecinne podejscie. Moze kazmy naszym panom nosic podpaski, albo,
          najlepiej, tampony, bo dlaczego tylko my sie mamy meczyc, a oni sobie moga po
          prostu powiedziec, ze nie chca?
Pełna wersja