szczypiorekistokrotki
20.11.07, 21:20
W tym mies. miała być kolejna inseminacja...
a więc: najpierw badanie nasienia, a potem jak co miesiąc jedna
wizyta, kolejna, inseminacja, wizyta, czekanie, strach... czyli jak
co miesiąc
z duszą na ramieniu dzwonie więc do ginekologa, a tu szanowny pan
doktor nieoczekiwanie, za to autorytarnie, informuje mnie, że on się
i owszem spotka, ale kiedyś tam, bo teraz to gdzieś jedzie, a to
kiedyś to, jak szybko policzyłam, zdecydowanie po mojej owulacji,
czyli nici....
najpierw poczułam, że pieką mnie oczy, że mi źle, że beczeć będę,
przeczekałam... zadzwoniłam do swojego mężczyzny i już było lepiej,
napięcie opadło...
wieczorem już cieszyliśmy, w tym miesiącu nie będzie stresu, będzie
spokojniej, będziemy znów się cieszyć sobą, jak kiedyś, i będziemy
blisko siebie
czy coś z tego wyniknie? tego nikt nie wie
beztroskiego pana doktora chyba zmienię, ale w sumie wdzięczna mu
jestem za te "wakacje", nie można dać się zwariować
pozdrawiam Was ciepło