bardzo złe wiadomości :(

02.09.08, 10:20
Cześć dziewczyny, podczytuję Was trochę i czując bardzo przyjazną
atmosferę na forum już kilka razy miałam ochotę coś napisać,
dołączyć się do jakiegoś testowania lub po prostu dać znać.
Niestety, okazało się, że los szykuje dla mnie kolejną
niespodziankę. Nie rozpisując się (bo nie jest to łatwe): wygląda na
to, że moje wyniki są ok. Dostałam od tego cyklu luteinę, ale nie
wiem czy ją zaczynać brać, bo znaleźliśmy nasz problem problem.
Azoospermia: całkowity brak plemników. Mąż wczoraj odebrał wyniki,
to badanie miało być formalnością, łudziłam się, że za rzadko się
staramy, że jest być może jakaś blokada, bo za bardzo chcemy. Dodam,
że mąż ma już dziecko, więc jego badania zostawiliśmy na koniec. 10
września idziemy na wizytę do invimedu, nie wiem co dalej. Bardzo
dużo czytałam wczoraj w internecie, chcę znaleźć gdzieś jakieś
światełko nadziei... Do wczoraj nawet nie zdawałam sobie sprawy jak
bardzo mąż pragnie dziecka. Pierwszy raz widziałam jak płacze. Nie
wiem co dalej, ale się nie poddam. Pozdrawiam Was dziewczyny,
dzięki, że mogłam się wygadać, Kasia.
    • cerezanita Re: bardzo złe wiadomości :( 02.09.08, 11:19
      Serdecznie współczuję. Nie wiem, co napisać, bo na tym się kompletnie nie znam.
      Jest mi okropnie przykro. Mam nadzieję, że lekarze coś Wam zaproponują.
      Trzymajcie się.
    • lilith76 Re: bardzo złe wiadomości :( 02.09.08, 13:45
      Kurcze, jak to się u faceta może nagle zmienić w czasie życia.
      Może da się coś jeszcze na to poradzić?
      • asiunia3010 Re: bardzo złe wiadomości :( 02.09.08, 13:52
        Witaj carla my mamy podobną sytuację lecz u mojego m można coś
        jeszcze znależć. Współczuje bo wiem co przeżywacie, napisz gdzie
        idziesz do Kliniki Wrocław czy Wawa
    • izryn Re: bardzo złe wiadomości :( 02.09.08, 13:54
      Carla przytulam mocno. Mam nadzieję, że na wizycie w klinice
      usłyszycie jakieś pozytywne wiadomości. Wydaje mi się, że kiedyś
      czytałam, że jeżeli azoospermia nie jest wrodzona (a u Was nie jest)
      to można ją jakoś leczyć. Trzymaj się i wspieraj M, na pewno jest mu
      to teraz bardzo potrzebne.
      • carla25 Re: bardzo złe wiadomości :( 02.09.08, 14:46
        Dziewczyny, bardzo dziękuję za wszystkie ciepłe słowa. Ja od rana
        szukam jakiś informacji na temat tej azoospermii i generalnie sprawa
        nie wygląda dobrze, ale nie wygląda też beznadziejnie.

        Wybieram się do invimedu w Warszawie, właściwie nie wiem nic o tej
        klinice, moja ginekolog powiedziała, że można tam zrobić badanie
        nasienia, więc mąż zadzwonił i się umówił. Wiem, że jest jeszcze
        Novum, zobaczymy co nam powiedzą w Invimedzie.

        Postaram się być dzielna, wiem, że mężowi jest na pewno bardzo
        ciężko, (nie widziałam go nigdy w takim stanie), ale nie zamierzam
        tak szybko rezygnować z naszych wspólnych marzeń. Myślę, że dzielnie
        przyjęłam tą wiadomość. Nie wiedziałam na początku o co mu chodzi,
        przytuliłam go i dopiero wtedy mi powiedział. Nawet nie wiedziałam,
        że zrobił badania, fakt: prosiłam go o to, ale nie naciskałam. Jak
        już mi powiedział, że nie będzie mógł mieć dzieci to zapytałam kto
        mu tak powiedział, bo jakoś to do mnie nie dotarło i się nie
        rozkleiłam. Zaczęłam tłumaczyć, że bez wizyty, wywiadu i dodatkowych
        badań nie można tak po prostu zakładać, że już nigdy na pewno itd.
        Nawet wysiliłam się na żart, że może w rezultacie poszczęści nam się
        i będą bliźniaki smile Myślę, że trochę mu pomogłam i nadal uważam, że
        skoro mąż ma córkę (owoc z czasów studenckich, rodzice nie byli parą
        i zostały wykonane badania DNA, więc córcia na pewno jest jegosmile) to
        może rzeczywiście można jeszcze jakoś zaradzić. Szczerze w to wierzę.
    • grosiekonline Re: bardzo złe wiadomości :( 02.09.08, 20:07
      Przykro mi bardzo...Moze jednak jest jakies swiatelko i jakas
      nadzieja. Dobrze, ze w tych trudnych chwilach potraficie byc dla
      siebie wsparciem.
      My z M. dopiero wybieramy sie na badania. Mamy za soba jedno
      poronienie w lipcu 2006r. Boje sie tych badan, a w zasadzie wynikow.
      Boje sie, ze tamta ciaza moglabyc jedyna szansa...i stracilism
      Mysle, ze mimo strachu - trzeba miec nadzieje, trzeba walczyc o
      swoje szczescie...
      Trzymaj sie.
Pełna wersja