Już mi trochę minęło, ale... mega frustracja :-///

03.09.08, 14:46
Wczorajszy dzień w pracy mnie zabił.

Siedziałam od 8.30 do 17.30 - szefowa chyba nie zorientowała się, że
przyszłam wcześniej i chciała coś ode mnie po 17, chociaż słaniałam
się na nogach. A ja jakoś nie chciałam robić afery, miałam nadzieję,
że widać po mnie, że zdycham. Wiecie, mamy taki idiotyczny czas
pracy - od poniedziałku do czwartku od 9. do 17.30 (z dodatkowym
kwadransem przerwy) a w piątek od 9. do 16. Nienawidzę tego systemu,
nienawidzę jeździć na 9. ani siedzieć po 17, nienawidzę, że w piątek
po południu nic nie mogę załatwić, bo wszyscy są w blokach
startowych. W ciąży na pewno nie dam rady tak pracować, musimy to
uzgodnić.

No ale miało być o wczoraj. Jak wyszłam z biura, to popłakałam się
ze zmęczenia. Bolała mnie głowa, plecy i myślałam, że się przewrócę.
Jakoś dojechałam do domu i, rozebrawszy się po drodze do łóżka,
poszłam spać. Spałam od 19. do 22.30 (wstałam na Kubę, nie mogłam
sobie darować i nie żałuję smile))), potem od północy do szóstej.
Wstałam zmęczona, zła, z tym samym bólem głowy i pleców i jednym
marzeniem - położyć się z powrotem. Miałam wrażenie, że wstając,
gwałcę każdą komórkę mojego ciała. W dodatku miałam bardzo
sugestywny sen, w którym, w skrócie, byłam zmuszana do wysiłku ponad
moje siły, mimo że mówiłam, że jestem w ciąży.

Bardzo poważnie rozważam pójście z powrotem na zwolnienie. Właściwie
bym się nie wahała, gdyby nie to, że dziś szefowa zainteresowała się
moim samopoczuciem i bardzo się zmartwiła, że jest kiepskie - mamy
uzgodnić takie godziny pracy, żebym dawała radę. Zatem chyba
dostanie jeszcze szansę wink)) Bo ja bardzo chcę pracować. Tylko nie
9 godzin, nie do 17.30 i jak najwięcej z domu smile))
    • izryn Re: Już mi trochę minęło, ale... mega frustracja 03.09.08, 14:52
      Dobrze, że masz możliwość trochę popracować w domu i wyrozumiałą
      szefową, jeśli nie dasz rady, to na zwolnienie. Mrówka
      najważniejsza. Ja tak gdzieś do 12 tc miałam mega senność, ale potem
      mi przeszło. Wiele kobiet w drugim trymestrze ma bardzo dużo
      energii, to tak ku pokrzepieniu smile
      • uccellino Re: Już mi trochę minęło, ale... mega frustracja 03.09.08, 14:59
        No właśnie i tu pytanko.

        Kilka dni temu dostałam u ginekologa taki pakiet reklamowych broszur
        i naumiałam się z jednej z nich, że pierwszy trymestr kończy się z
        końcem 14. tygodnia.

        A jak wiadomo, najgorsze, co może być dla pracodawcy, to żebym brała
        zwolnienie po kawałku. Jak już, to raz a porządnie. Gdybym brała, to
        do kiedy, tak żebym była pewna, że senność i zmęczenie minie? Do
        końca 12. czy do końca 14. tc???

        Szefowa to raczej nie ma wyjścia, jak tylko być wyrozumiałą -
        wiadomo, że w razie czego znikam i już. Chyba lepiej mieć mnie nawet
        np. na 7 godzin, czy od czasu do czasu wypuścić mnie wcześniej, niż
        nie mieć mnie wcale (a ja jestem małym wojowniczym buldożerkiem -
        robię wszystko szybko i sprawnie, już wczoraj, w jeden dzień
        pozamiatałam jakieś sprawy, co zalegały przez dwa tygodnie).
        • izryn Re: Już mi trochę minęło, ale... mega frustracja 03.09.08, 15:05
          Pewności kiedy minie senność mieć nie będziesz. Ja oprócz senności
          miałam jeszcze mdłośći i u mnie minęło w okolicach 12 tyg, jak za
          dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ale jak będzie u Ciebie, tego
          nie wie nikt wink. Nie możesz się zdecydować koniec 12 czy 14, to
          może koniec 13? Oczywiście jeśli 13 nie jest dla Ciebie pechowa wink
          • uccellino Re: Już mi trochę minęło, ale... mega frustracja 03.09.08, 15:06
            Dzięki za odpowiedź smile)
        • uccellino Re: Już mi trochę minęło, ale... mega frustracja 03.09.08, 15:05
          > Szefowa to raczej nie ma wyjścia, jak tylko być wyrozumiałą -

          A lada dzień dowie się, że moja koleżanka idzie na operację...
        • zosienta Re: Już mi trochę minęło, ale... mega frustracja 03.09.08, 16:41
          Gdybym brała, to
          > do kiedy, tak żebym była pewna, że senność i zmęczenie minie? Do
          > końca 12. czy do końca 14. tc???

          Osobniczo znienne. Ja niestety wymiotowałam do 15tc!!! i to tego
          15tc miałam zastrzyki. A potem, ponoć, kwitłam i czułam się bosko :-
          )

          ----
          Mój wykres
    • uccellino Re: Już mi trochę minęło, ale... mega frustracja 03.09.08, 15:40
      A dziś wychodze już smile)))))))))))))
    • lilith76 Re: Już mi trochę minęło, ale... mega frustracja 03.09.08, 15:40
      Pamiętam to, bo pracuję 9-17.00 i na szczęście u mnie nadgodzin nie ma i jest sporo luzu w pracy. Ale były momenty, kiedy wykręcałam numer klienta i zamykałam oczy, otwierałam je dopiero by wystukać nowy numer, a po 3 godzinach przed kompem wzmagały się nudności i nie mogłam patrzeć w monitor. I też raz zdarzyło mi się popłakać ze zmęczenia gdy wracałam do domu. A raz się przewróciłam przed przystankiem, lekko się potknęłam i błędnik nie zadziałał ze zmęczenia.
      Ale nadeszły święta i wzięłam dwa tygodnie urlopu, a po urlopie czułam się super wypoczęta, a potem to było jak było.
Pełna wersja