7. września za zmartwychstanie Misji

07.09.08, 07:39
Powiedzcie mi, zdechło nam tymczasowo, czy permanentnie?
    • betka24 Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 08:29
      tego to ja nie wiem, ale wyraźnie widać, że przymiera...

      a więc za zmartwychwstanie, jeśli jest możliwe...
    • rewolka404 Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 09:02
      ale plus tego jest taki, że jestem w stanie wszystkie wątki przeczytać po
      dłuższej nieobecności wink
      Może większość potrzebuje odpoczynku od forum? Ja się mniej udzielam, bo humor
      mi raczej nie dopisuje i w pracy po urlopie dużo pilnych spraw.
      Dziś jak mi @ pozwoli na wyjście z domu idziemy na targi mieszkaniowe...wczoraj
      nie dotarliśmy.
      Wszystkim udanej niedzieli smile
      • oli.2 Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 09:46
        ZA odrodzenie Misjii!

        Rewolka ja tez sie wybieram na targi!!! hmm czy to te same? w
        Gdańsku?

        Jeśli chodzi o Misje to może pomogłoby gdyby każda z nas napisała
        czego jej brakuje tutaj, może spełnimy życzenia.
        Ja na przykład odnoszę wrażenie ze jak tylko napisze na wątku
        dziennym to juz nikt mi nie odpowiada, nie przeżywa ze mną tego o
        czym piszę. Możliwe ze sama sobie jestem winna bo pisze wieczorami
        ale jak pracuje 15 godzin! to na prawde nie mam czasu.
        Poza tym stety niestety jesteśmy tu razem te zagroszkowane i te co
        bardzo chcą zagroszkować i to "czuć" że jest to "coś" co tworzy
        pewne ograniczenia. A waląc z mostu jak tu się cieszyć ciążą jak
        inne nie mogą zajść, albo jak tu narzekać na @ jak obok problem czy
        groszek ma 5 czy 6cm.
        No a teraz pódje sama sie zlinczować za to co napisałam.
        Pozdarwiam
        • bushko Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 09:55
          Miejmy nadzieję, że to chwilowe... ja za jakiś czas wrócę... teraz jakoś nie mam
          natchnienia...
          Oli nie linczuj się, to fakt, że ciężko jest obu grupom zagroszkowanym i tym
          nie.... ja to juz całkiem straciłam nadzieję, że cokolwiek się uda.... Bardzo
          mnie przybiła sytuacja Justmagi....;-((( to przecież takie niesprawiedliwe...

          Właściwie to u nas są 3 grupy: te co starają się (lub nie), te co zagroszkowały
          i te co straciły groszka... i jak tu znaleźć wspólny ton...?

          Bushko....
        • rewolka404 Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 11:02
          > Rewolka ja tez sie wybieram na targi!!! hmm czy to te same? w
          > Gdańsku?

          Właśnie na te targi smile Albo na te co będą za 2 czy 3 tyg, bo mają być
          kolejne...jak dziś się nie uda a jak się uda to może do zobaczenia smile
          • oli.2 Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 22:17
            Hej Rewolka,
            No niestety nie miałaś napisane na czole REWOLKA wink a nie mam
            dostępu do gmaila, nawet nie wiem czy ty masz?
            Jak wrażenia z targów? bo ja jestem zachwycona, znaleźliśmy kilka
            możliwych inwestycji i teraz musze je dobrze przebadać i coś wybrać.
            A na kolejnych bedę sama obsługiwała !!!!!!!!! heheheh wink pracuję w
            pośrednictwie nieruchomości i się wystawiamy.
            Może mogę Ci pomóc wink? jak chcesz to pisz na priv tylko prosze daj
            znac tu ze napisałas bo ja nie zaglądam w pocztę nikt tam do mnie
            nic nie ma sad hihhii.
            Pozdrawiam
            • rewolka404 do oli.2 08.09.08, 13:24
              Niestety wczoraj czułam tak fatalnie, że nie byłam w stanie sad
              Bardzo mocno ociągamy się z tym mieszkanie, teraz nam się dobrze mieszka...ale
              nie na swoim niestety. Z pomocy może skorzystam, bo rynek wtórny też rozważamy
              smile Tylko z pracy na pocztę wejść nie mogę, odezwę się później smile
    • chealsyka27 Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 10:14
      Nie, forum nie moze zniknac, prosze. Ja tez przyznam ze sytuacja
      Justmagi mnie przybila i zasmucila. W ogole wlasnie widac jak sie
      forum zmienilo, jak odeszla Justmaga...
      U mnie generalnie tydzien do @. Po urlopie ( powrot poczatek
      pazdziernika) zapisuje sie na konkretniejsze badania.
      W pracy młyn,na dworze, przynajmniej u mnie, ciemno, zimno, mokro.
      Czesto tu zagladam ale fakt, bardzo ucichlo,ale jak slusznie
      zauwazyla Rewolka, mozna przeczytac zalegloscismile
      pozdrawiam Wassmile
    • keegan A ja powiem tak: 07.09.08, 10:22
      mam wrażenie, że niedługo na tym forum zostanę sama i sama będę do siebie pisać sad
      Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja akurat właśnie w tym miesiącu, w tym
      cyklu potrzebuję Was jeszcze bardziej niż kiedykolwiek!!
      Ja byłam przy Was od kwietnia bez przerwy, przeżywałam wszystko tak jakby
      dotyczyło mnie bezpośrednio, czekając na swój moment, który właśnie teraz
      nastał... a Wy akurat teraz się wszystkie, jedna po drugiej obrażacie na
      starania i znikacie, przykro mi, bardzo sad
      • keegan Re: A ja powiem tak: 07.09.08, 11:05
        Zapomniałam jeszcze napisać, że nie chodzi mi o to żebyście przeżywały ze mną
        każdy dzień cyklu ani żebyście pamiętały o moich usg, choć może i byłoby to miłe smile
        Chodzi mi po prostu o to żebyście tu były, pisały co u Was, żeby forum żyło i
        było takie jak kiedyś... żebym wiedziała, że jak tu wejdę to będziecie smile
    • gatta28 Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 10:56
      Po pewnym czasie dopadło mnie zniechęcenie, nie do forum, ale do wyczekiwania w
      napięciu groszka i emocjonowania się tym sad. Teraz spokojnie przyjmuję kolejny @
      i staram się nie myśleć ile czasu minęło od momentu kiedy zaczęliśmy się starać
      do teraz. Do starań podchodzę bez większego entuzjazmu i przekłada się to na
      forumową aktywność (choć nigdy za bardzo się nie udzielałam, bo raczej milczek
      ze mnie). Myślę, że to minie. Może potrzeba nam więcej pozytywnych wiadomości do
      powstania, bo większość dotychczasowych nie napawa optymizmem. Keegan, przykro
      mi , że trafiłaś akurat na taki czas. Ale pomimo wszystko myślę, że na nasze
      wsparcie możesz liczyć.
      • keegan Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 11:07
        "Keegan, przykro mi , że trafiłaś akurat na taki czas. Ale pomimo wszystko
        myślę, że na nasze wsparcie możesz liczyć."

        Ja w sumie też to wiem, w ostatnich dniach bardzo to odczułam, już dziękowałam
        smile ale z drugiej strony czuję też, że jest nas tu dużo mniej...
    • chealsyka27 Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 11:14
      Keegan, przykro mi ze wlasnie kiedy nas najbardziej
      potrzebowalas/ujesz, my zniknelysmy....
      Moim skromnym zdanie, nie mam przeciwko ze jest nas mniej,wazna jest
      jakosc, a nie ilosc. Ja sie nawet czuje lepiej w mniejszym gronie.
      Wiem kto kim jest, co porabia, z jakimi trudnosciami sie zmaga,jakie
      radosci przezywasmile
      • szczesliwiec Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 11:41
        Popieram w zupełności Chealsykę, że im mniej nas było atmosfera była
        bardziej rodzinna.Niektóre wpadają,namieszają i znikają.Ale w ten
        sposób następuje naturalna selekcja.Ja sam przecież na poczotku
        więcej pisałem a teraz tylko aktualizuję KALENDARIUM (nie zawsze na
        czas) ale są dni kiedy człowiek nie jest w stanie wszystkiego
        przeczytać i być na bierząco.
        Pozdrawiam Wszystkie, a przed tymi najwytrwalszymi chylę czoło.
        Życzę Wam wszystkim spełnienia tego o czym pragniecie.
        Miłego dnia :-}}}}
      • keegan Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 12:07
        pisząc, że jest nas tu dużo mniej miałam na myśli ilość postów smile
    • uccellino Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 11:43
      No więc ze mną jest tak:

      1. Śpię 12-13 godzin na dobę, pracuję 8, dojeżdżam prawie 3...
      Jakieś pytania? wink)

      2. Forum to współistnienie. Jak nie ma Was, to i ja zaglądam i...
      wylogowuję się po trzech minutach...

      3. Brakuje Mjulki, brakuje Justmagi...

      Ale ja już myslałam, zeby nawet tu powkładac kij w mrowisko, napisać
      coś prowokującego, żeby Was zbudzić ze snu wink)) Zaraz coś
      powymyślam, wrzucę moze nawet jakieś banalne rzeczy i... oczekuję
      reakcji wink))
      Tylko mi napiszcie, czy to może być też, między innymi, o trudach i
      radościach ciąży...?
      • uccellino Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 11:58
        A, no i Marty jeszcze nie ma...
        • keegan Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 12:10
          właśnie od paru dni o niej myślę, bo jechała na wakacje ale ten urlop to coś się
          chyba przedłuża...
          • uccellino Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 12:11
            Nie wiemy, do kiedy miał potrwać?
            • keegan Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 12:46
              nie mogę się dokopać na forum do tego post gdzie pisała o urlopie
              • martucha90 Dziękuję bardzo 08.09.08, 12:50
                Wróciłam pod koniec sierpnia, ale przestałam wchodzić na to forum.
                Przyczyny są różne.

                1) Już wcześniej czułam się nieco persona non grata z powodu
                nieprzyjemności z Bushko. To forum to jej jakby jej forum; założyła
                je Mjulka, ale pomysłodawczynią i główną forumką była Bushko. Więc
                jak któraś z nas się żegna, to ja.
                2) Zagroszkowałam i pewne tematy - naturalnie - przestały mnie żywo
                dotykać, przykro mi. Zresztą, tak naprawdę niewiele wiem, tyle co z
                forum od innych. Każda z Was po roku będzie wiedzieć więcej.
                3) Zagroszkowałam i uważam za wysoce nietaktowne opowiadanie o tym,
                jak to jestem śpiąca, mam mdłości albo przeżywam usg, a moje małe
                machnęło rączką. Świetnie ujęła to Po_trzydziestce:

                >>
                Niektóre dziewczyny, którym się udało zagroszkować
                wiedzą jak się tutaj zachowywać, inne wręcz przeciwnie pisząc o tym
                jak to pięknieją i są szczęśliwe. Podczas gdy jeszcze nie tak dawno
                przeżywały załamanie i za niatakt uznawały widok ciężarnej
                głaszczącej swój brzuch.
                <<

                Wzięłam ten komplement z pierwszego zdania do siebie wink Zrobiło mi
                się miło wink Wydaje mi się, że wiem, jak się zachowywać wink
                Ja kiedyś też uważałam za wysoce nietaktowne, jak ktoś opowiadał o
                swojej ciąży gronu, które o tego typu dolegliwościach marzy na jawie
                i we śnie. Nie chciałabym kogoś tak irytować.

                Bardzo Was polubiłam dziewczyny! Chciałam nawet wymienić z nicka te,
                które są mi szczególnie bliskie, ale zrezygnuję... Potem bym się
                gryzła, że kogoś pominęłam. Wszystkim Wam życzę jak najlepiej -
                trafnej diagnozy lekarza, właściwej metody leczenia, uleczenia i
                zdrowej mocnej ciąży zakończonej udanym porodem. Mam głęboką
                nadzieję, że ani jedna z Was nie pozostanie bezdzietna.
                Dziękuję bardzo za wszystkie miłe słowa, życzliwość i
                zainteresowanie wink
                Całuję i ściskam mocno, wznoszę toast (herbatą) za powodzenie Misji!
                M.
                • keegan Re: Dziękuję bardzo 08.09.08, 12:57
                  Marta miło Cię widzieć smile
                  Pięknie to wszystko napisałaś, zresztą Aneta dzisiaj też...
                  Tylko czy to oznacza, że nie będziesz już tu z nami pisać, bo tak jakoś to
                  odebrałam...
                  • martucha90 Re: Dziękuję bardzo 09.09.08, 21:06
                    Dzięki Keegan wink No już raczej nie będę się udzielać, ale będę
                    zaglądać, żeby zobaczyć co słychać wink Pozdrawiam serdecznie wink
                    • oli.2 Re: Dziękuję bardzo 09.09.08, 22:00
                      wiecie co Dziewczyny, ZROZUMIAŁAM, zaczerwieniłam sie i pójdę za
                      dobrym przykładem Martuchy.
                      Trzymam za was kciuki i będę tylko zaglądała za nowymi GROSZKAMI
                      Serdecznie pozdrawiam
      • keegan Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 12:09
        "Tylko mi napiszcie, czy to może być też, między innymi, o trudach i
        > radościach ciąży...?"
        a czemu nie? są tu ciężarne i te co już urodziły, więc odnajdziemy się w temacie smile

        "Ale ja już myslałam, zeby nawet tu powkładac kij w mrowisko"
        ja nawet mam taką potrzebę...
        • uccellino Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 12:12
          > "Ale ja już myslałam, zeby nawet tu powkładac kij w mrowisko"
          > ja nawet mam taką potrzebę...

          Coś konkretnego?
          To wal!

          Czy taka ogólna potrzeba przekory? (ja tak mam, często...)
          • keegan Re: 7. września za zmartwychstanie Misji 07.09.08, 12:13
            niestety coś konkretnego ...
    • uccellino Walczę z rozlazłością... 07.09.08, 12:18
      Straaaasznie się rozleniwiłam.
      I myslę, że tylko po części jest to kwestia hormonów i potrzeb
      Mrówki, a częsciowo po prostu przyzwyczaiłam się do snucia się po
      domu i pokładania. Nie mówię o dniach powszednich - wchodzę do domu
      i natychmiast ide spać i tak musi na razie być. Ale w weekend...?
      Wstaję po bitych 12 godzinach snu, spojrzę w lewo, spojrzę w prawo i
      już bym się kładła... Tak dalej być nie może. Mrówka na pewno nie
      chciałaby takiej matki wink) Powolutku musze się w coś wdrożyć. Na
      dobry początek byłam dziś z kijami w lesie. Poza tym, ze jest
      koszmarny upał, było bosko. Moje dalsze plany na dziś (chyba nie
      nazbyt ambitne?) obejmują przepranie trzech par pończoch, ugotowanie
      prostego obiadu, umycie łazienki i zakupy w supermarkecie... Trzeba
      zdusić lenia wink))
      • keegan Re: Walczę z rozlazłością... 07.09.08, 12:24
        Wiesz co to wcale nie leń, moim zdaniem tyle właśnie snu potrzebujesz.
        Ja tak właśnie miałam... pracowałam w tygodniu a potem spałam całe, dosłownie
        całe weekedny, budziłam się na jedzenie...
        Nie pamiętam ile to dokładnie trwało ale jak się w końcu z tego wybudziłam to
        wróciłam do zwykłego rytmu dnia smile
        • maja.the.bee Re: Walczę z rozlazłością... 07.09.08, 12:42
          witam w niedziele smile
          mi sie czasami ciezko cieszyc cudzymi ciazami, dlatego w tych watkach sie nie
          wypowiadam za czesto...przepraszam, po prostu jest mi trudno..;ale za to trzymam
          kciuki, dopinguje i pocieszam jak moge wszystkie starajace sie/po stracie
          poza tym ciezko mi jest pisac kiedy jestem przygnebiona, a to ostatnio czesciej
          sie zdaza..moze nie tyle ciezko, co po prostu nie chce, bo ile mozna siedziec i
          sie uzalac nad soba...w takich momentach chyba tez wole to z siebie raz wyrzucic
          a potem sie zamknac
          ciut osobiscie odebralam wypowiedz szczesliwca, ze kiedys bylo fajniej, bez tych
          nowych co wpadaja i maca...czuje sie nowa, ale staram sie byc i nie macic smile z
          tego tez powodu nie odwazylam sie dodac jeszcze do kalendarium...jakos mi sie
          wydaje ze mi sie nie nalezy...
          no ale narazie tu zostaje i mace dalej smile

          w sobote bylam na imprze na statku, z drinkami, z tancami, baardzo
          fajnie....wczoraj na obiedzie u znajomych, dzisiaj urodzinowy obiad + drink
          kolezanki, jutro urodzinowy drink kolegi...marnie to widze w tym cyklu...smile
          • keegan Re: Walczę z rozlazłością... 07.09.08, 13:27
            Maja może i jesteś nowa ale piszesz do nas, nie znikasz, więc nie sądzę, żeby to
            było o Tobie smile
    • e-dziunia mało piszę.... 07.09.08, 13:14
      ...bo:
      1) na początku przerażały mnie te dłuuuuuugaśne wątki codzienne i ogromna ilość
      dziewczyn, z których większości nie mogłam spamiętać,
      2) odkąd zagroszkowałam pojawiło się parę nowych groszków, ale też zdarzały się
      nieszczęścia ich straty.... i tu przestałam pisać, by nie sprawiać nikomu
      przykrości sad(
      3) dużo z Was każdego dnia czeka na cud.... wiele często jest na skraju nadziei
      - nie chcę pisać wtedy o tym jak miło jest czuć ruchy dziecka.....

      kurcze dziewczyny, jakoś boję się, że przeze mnie któraś z Was może się rozkleić
      i będzie miała dzień do d... sad((((

      Ale jestem i czytam i wspieram kciukowo!
      No sama nie wiem......
      • rewolka404 Re: mało piszę.... 07.09.08, 14:15
        jak ktoś ma mieć zły dzień to i tak go będzie miał. Nie rozklei się czytając coś
        o Twoim groszku to się rozklei na widok reklamy Beko, wózka, ciężarnej itd.
        E-dziunia, o Twoim groszku czytałam jak jeszcze się nie ujawniłam i było to dla
        mnie bardzo budujące smile
        • viktoria1980 a ja mało piszę bo... 07.09.08, 15:19
          1 po pierwsze leżałam dwa miesiące i prawdziwie zdziczałam, nie mówiąc już o
          strachu wstania z tego cholernego łóżka na samym początku, strachu siedzenia i
          wielu innych strachach którym nawet bałam się Was straszyć
          2 po drugie, jestem w ciąży i boję się żeby w jakiś sposób nie sprawić
          przykrości tym które jeszcze się o Groszka starają albo niestety już Groszka
          straciły. W tym temacie to mi już serce pęka i nawet nie wiem czy ja mam prawo
          takie osoby pocieszać, a to są tak bliskie mi przecież osoby.
          3 po trzecie jak na forum zginęły Groszki moja schiza sięgnęła zenitu. Mąż mi
          fizycznie zabronił zbliżać się do netu. Każda zła informacja kończyła się toną
          łez, i mega strachem że zaraz może mnie spotkać to samo - i ten okropny wniosek
          że ja taka słaba psychicznie jestem
          4 po czwarte to najbardziej egoistyczny czas w moim życiu, jakbym walczyła o
          przetrwanie, skupiam się na każdym dniu, na swoich strachach, np teraz o lot
          samolotem - ale marzę żeby się wreszcie z tego obudzić
          5 po piąte w przyszłości znowu zniknę na chilę bo jadę do domu do Polski, a tam
          moja mama nie mam internetu i bede musiała jakoś to wszystko pozałatwiać, no ale
          są jeszcze sąsiedzi, i siostra z laptopem i internetem więc przynajmniej będę
          się meldować
          6 po szóste chyba jak wszystko nasza misja ma wzloty i upadki. I po kilku
          tygodniach chudych znowu się odnowi, i już się nie mogę doczekać, tym bardziej
          że dzieję się tak jak zawsze chciałam że misja przechodzi w wielu wypadkach do
          realu, i powstają przyjaźnie, o które przecież w życiu chodzi.
          ale się rozpisałam, no to teraz się odmeldowuje na niedzielny spacer, od
          tygodnia w Anglii lało a dziś przynajmniej w końcu można wyjść, buziakuje i do
          wieczora
          • moni.qa1 Re: a ja mało piszę bo... 07.09.08, 16:50
            hej, my byliśmy dziś na grzybach, nie wiem skąd biorę siłę, żeby
            jeszcze w ogóle pisać bo objadłam się jak bąk,
            nie pamiętam kiedy tyle zjadłam...
            popijam kieliszkiem wina, bez wyrzutów sumienia, w końcu cykl był
            bezowulacyjny
            jutro idę po receptę na clo, chyba jeszcze w tym cyklu wezmę, ale
            już ostatni raz..
            miłego wieczoru
            • keegan Re: a ja mało piszę bo... 07.09.08, 20:40
              Monia jakto jeszcze w tym cyklu?
              W kalendarium masz 26 dc to chyba raczej w następnym o ile będzie smile

              Ja biorę za chwilę swoje prochy i idę spać... jutro mam dzień wolny, jestem z
              tego powodu baaardzo szczęśliwa.
              • moni.qa1 Keegan 08.09.08, 14:43
                no jasne, że w następnym smile)
                będzie będzie, bo ten cykl był bezowulacyjny
                a jak się czujesz po clo?
Pełna wersja