asica.p 08.09.08, 21:40 gdzie zniknela?czy wszystko w porzadku?ma ktos kontakt? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
kalahora Re: a Kalahora? 09.09.08, 07:54 a to ja Ci sama chętnie odpowiem, dziękując za pamięć przy okazji. zbierałam się do tego co za chwilę napiszę, trawiłam a skoro zostałam wywołana do tablicy, to chyba właściwy to czas... obiecałam kiedyś, że postaram się nie epatować swoją ciążą, mając na uwadze koleżanki, które w dalszym ciągu starają się bezowocnie. Aneta nie dalej jak wczoraj (chyba) podkreślała, że euforia zagroszkowanych może być trudna dla tych, które jeszcze walczą. zaiste! pamiętam przecież, jak sama broniłam się przed uczuciem 'ogromny żal'. utwierdziła mnie tym samym w przekonaniu, że wycofuję się słusznie. tym słuszniej, że nie jestem omnibusem a raczej chętniej korzystałam z Waszej wiedzy, natomiast moje ochy i achy w obecnej sytuacji mogą być uznane za niewiarygodne. nieszczęście Magdy zasmuciło nas wszystkie/ch, mnie jeszcze dało do myślenia w temacie zasadności mojej obecności tu w ogóle. to co uznawałam za nieszczęście i swoistą niesprawiedliwość, zweryfikowane przez pryzmat Magdowej porażki, okazało się być normalnym okresem niecierpliwego oczekiwania. niczym więcej. 12 miesięcy starań, dwa zdrowe (jak się okazało) organizmy, żadnych dotąd niepowodzeń w temacie, jedynie oczekiwanie... halo Jula! nie jesteś staraczką po przejściach! przyszłam tu, bo zagroszkowanie stało się celem nadrzędnym ale nie takim prostym, a jednak stało się... codziennie sprawdzam co się dzieje na Misji, ale być może właściwym jest pożegnać się, pięknie dziękując za wsparcie. tyle refleksji. poza tym możliwy konflikt (musimy ustalić grupę dziecka), kosmiczne mdłości, ślub 27-go, a pomiędzy tym wszystkim M. nieświadomie utwierdza mnie w przekonaniu, że słusznie uparłam się pokochać go tak bardzo ściskam Was dziewczęta Odpowiedz Link
zosienta Re: a Kalahora? 09.09.08, 10:06 W imieniu swoim i zapewne jeszcze wielu staraczek gratulacje i seredczne życzenia lekkiej i spokojnej ciąży. Wiem, że niektóre dziewczyny właśnie tak myślą, że "zagroszkowanych może być trudna dla tych, które jeszcze walczą", trochę tak jest. Niemniej jednak jest miło wiedzieć, że jednak się udaje, nawet jak ktoś tak jak ja nie potrafi pójść za setką dobrych rad "musisz wyluzować". Co więcej myślę, że obecność tych, którym się udało może być też dla reszty pomocna, jeśli tylko zechcą się podzielić swoimi przemyśleniami cl było wtym cyklu inaczej i jak to zrobić, żeby się udało (w moim przypadku - i pewnie kiedyś Magdy też - żeby udało się do końca). Mam nadzieję, że ten konflikt bedzie "pokojowo zagrzegnany" przez lekarzy, a innych konfliktów nie będzie. Pomyślności w Dniu Ślubu i "forever after" Zosia ---- Mój wykres Odpowiedz Link
asica.p Re: a Kalahora? 09.09.08, 20:54 Bardzo sie ciesze ,ze sie odezwalas.wobec tego zycze Ci lekkiej cizy i jeszcze lzejszego rozwiazania i wszelkiego dobrego,na Waszej nowej drodze zycia ,ale to jeszcze bedziemy zyczyc wtedy,co trzeba. pozdrowionka) Odpowiedz Link