PAM Szczecin Szpital w Policach a polska rzeczywis

09.09.08, 13:40
PAM Szczecin Szpital w Policach a polska rzeczywistość !

Sam w to nie wieżę ,że coś takiego może się komuś przydarzyć. Dużo o tym pisać
,po prostu dla chamstwa nie ma wytłumaczenia. Nie mam zamiaru kogokolwiek
krytykować i mierzyć wszystkich jedną miarą, ale prawda o polakach jest taka –
jest to naród sfrustrowany,zgorzkniały i nikomu w tym kraju nie chce się
normalnie pracować. Wciąż pokutuje w polskim środowisku typu pacjent-lekarz
pokomunistyczne niepisane „PRAWO DŻUNGLI” w pełni akceptowane przez nasze
społeczeństwo,jako element naszej normalnej egzystencji.
Mam tu na myśli pewną „skazę”głęboko wszczepioną w psychikę pewnej grupy
społecznej tzn. lekarzy, pań pracujących w recepcjach i urzędników; -czyli
przedmiotowy sposób traktowania ludzi jak zło konieczne.
Drugiego września żona zarejestrowała nas do dr Witalisa W. w Szpitalu w
Kamieniu Pomorskim. Z żoną szliśmy do tego lekarza zniesmaczeni z brakiem
wiary, że ktoś nas normalnie przyjmie i wreszcie coś konkretnie powie. Ten
niesmak utkwił nam w psychice po wizytach i kosztownych pseudo-badaniach po
różnych prywatnych klinikach typu „Bolek & Lolek company”gdzie potem i tak
byliśmy odsyłani do innych państwowych placówek nieźle za te porady płacąc i
gdzie się nic konkretnego nie dowiedzieliśmy. Spotkanie z panem doktorem
Witalisem było w porządku. Od razu przeszedł do konkretów, obejrzał wszystkie
poprzednie badania i krótko je skomentował ,że są do kitu ,ponieważ nic z
nich nie wynika. Doradził mi abym zrobił szczegółowe badanie nasienia metodą
KRUGERA w Pomorskiej Akademii Medycznej w Szpitalu w Policach .Doktor
powiedział mi ,że to będzie ważne kluczowe badanie i że po tym badaniu będzie
można wreszcie zacząć coś konkretnie działać. Wiem ,że takie badanie jest
odpłatne ,ale w porównaniu z wcześniejszymi bezsensownymi badaniami na które
pieniążki wydałem to bardzo malutka kropelka w morzu. Dowiedziałem się też od
doktora ,że na to badanie nie trzeba się rejestrować, bo laboratorium jest
czynne codziennie. Po tej wizycie wreszcie w moim sercu zaczęła płonąć jakaś
mała iskierka optymizmu, zobaczyłem jakieś małe światełko na końcu ciemnego
tunelu, że wreszcie zacznę coś z sobą robić. Ja jestem człowiekiem przezornym
i na wszelki wypadek zacząłem szukać jakichś informacji w internecie na temat
szczecińskiego PAM-u i znalazłem jakieś numery do sekretariatu. Jakoś ciężko
mi było się tam dodzwonić ,ale wreszcie się dodzwoniłem i nic konkretnego się
nie dowiedziałem. Powolutku te „światełko” zaczęło gasnąć, bo codziennie
dzwoniłem do PAM-u aby czegoś się dowiedzieć,ale bez pożądanego skutku.
Dostałem też numer do laboratorium, a tam nikt przez cały ubiegły tydzień nie
odbierał telefonu. Po prostu ”czeski film”. -No ! wreszcie po kilku krotnym
wydzwanianiu do sekretariatu PAM-u w piątek, uprosiłem sekretarkę ,aby mi w
końcu udzieliła jakichś informacji na temat pracy tego laboratorium. Wreszcie
zostałem poinformowany,że nie ma tam żadnej rejestracji i, że mogę tam
przyjechać 08 września w poniedziałek.
W poniedziałek wstałem o 0500 i wyjechałem o 0600.W Policach byłem już o
godzinie 0800.Tam na drzwiach odczytałem informację ,że punkt pobrań czynny
jest od 0830 do 1100 w dni robocze. Czekałem pod pustym gabinetem do 0900 i
przez chwilę zastanawiałem się czy w tym szpitalu obowiązuje jakaś „dyscyplina
pracy”. Potem stwierdziłem ,że jak nikogo nie ma to wyskoczę do kiosku i kupię
kopertę ze znaczkiem zwrotnym, aby mi ten wynik przesłano na adres domowy.
Wróciłem o 09:15 i zacząłem dobijać się do drzwi ,ale nikt nie otwierał. Potem
o 0920 usłyszałem za drzwiami jakieś odgłosy tak jakby rozmowę telefoniczną.
Zadzwoniłem z komórki na numer laboratorium i usłyszałem oburzony głos.
Otworzyły się drzwi i ujrzałem twarz oburzonego laboranta, który oznajmił mi
,że mnie nie przyjmie, bo zaraz jedzie do innej placówki. Doszło do kłótni i
oznajmiłem mu ,że w zeszłym tygodniu dzwoniłem do laboratorium codziennie, ale
z nikim nie miałem kontaktu, a informację na temat pracy tej placówki
otrzymałem z sekretariatu. On oburzonym głosem oznajmił ,że mnie nie przyjmie
,że ja kłamię bo on codziennie był przy telefonie,a telefon w sekretariacie
odebrała na pewno jakaś sprzątaczka .
Potem mówił mi ,że mnie przyjmnie ,albo nie przyjmnie. Był rozłoszczony na
mnie podając mi telefony do innych placówek.Ja nie wiem czy po takiej potycze
słownej byłbym zdolny do czegoś takiego jak popęd seksualny w jakimś obskurnym
pomieszczniu , aby w konsekwencji tego metodą masturbacji oddać nasienie do
badania. Dla mnie to jest specyficzny typ badania ,bo to nie jest zwykłe
pobranie krwi. Tu obowiązują pewne reguły jak seksualna abstynencja nie
dłuższa niż cztery dni i tu nie można ot tak sobie przyjść nie zaplanowawszy
dnia badania ,które to zostało zalecone przez specjalistę.
LUDZIE DORADŹCIE MI GDZIE SĄ JAKIEŚ NORMALNE PLACÓWKI ,TAM GDZIE BĘDĘ
NORMALNIE PRZYJĘTY JAK CZŁOWIEK,TAM GDZIE NORMALNIE BEZSTRESOWO ZOSTANĘ
PRZEBADANY.TAM GDZIE NIE BĘDĘ ODSYŁANY DO INNYCH PLACÓWEK.TAM GDZIE OBOWIĄZUJE
MINIMUM PRZYZWOITOŚCI I KULTURY OSOBISTEJ.
JA I TAK ZA PARĘ DNI LECĘ DO HUSTON !!!
Mam wrażenie,że zmarnowałem cały urlop!
Ja rzadko bywam w kraju i często korzystałem z pomocy różnych placówek
medycznych na całym świecie i z czymś takim jak w polsce się nie spotkałem.
    • m-a-la Re: PAM Szczecin Szpital w Policach a polska rzec 09.09.08, 15:48
      Chyba najlepiej udać się do prywatnej kliniki leczenia niepłodności. Ja bym
      państwowe placówki omijała szerokim łukiem. Może spróbuj poszukać informacji tu:
      nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewforum&f=4
      ____________________
      I ICSI Invimed sierpień 2008 - 3 bąbelki, żaden z nami nie został...
      II ICSI Invimed może listopad 2008
    • pandziksa Re: PAM Szczecin Szpital w Policach a polska rzec 11.09.08, 17:50
      www.ivf.com.pl
      Nigdy nie słyszałam nic na temat dr witalisa sad Jestm moderatorem na
      forum na którym sa wszystkie szczecinianki które mają problem z
      płodnością. Zapraszzamy do nas na forum. Trzeba się zarejestrowac i
      napisac parę słów o sobie wtedy zostanie się wpuszczonym. Badanie
      nasienia nie jest metodą Krugera a według norm krugera. sa to bardzo
      wyśrubowane normy i nawet jak wyjdzie coś ciut nie tak to nie ma się
      co przejmoiwać. Jak coś to pisz do mnie na skrzynkę bo tu rzadko
      zaglądam. Postaram się pomóc na ile bede mogła.
      www.szczecinianki.fora.pl

      na tej stronce co podałam pierwszy link to jest klinika vitro live a
      pan dr Witalis powienien wiedzieć, ze cena badania jest tam taka
      sama jak w szpitalu a nie trzeba tak daleko jechac. Można się am
      umówić i jest specjalny pokoik do oddawania nasienia. koszt badania
      100 zł. klika jest naprzeciwko głównej bramy cmentarza. na badanie
      trzeba się umówić telefonicznie.
      • Gość: serpens Re: PAM Szczecin Szpital w Policach a polska rzec IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.08, 16:53
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=747&w=81582892&a=81582892
        poczytaj powyższy link. Sory ja nie jestem medykiem i nie wiem jak się mówi metodą krugera czy według norm krugera lub jakoś inaczej,a vitro live w szczecinie to wiocha i nigdy tam nie pójdę. Mam złe doświadczenie .Może medycy są ok !ale personel to chamstwo.W czasie onanizmu w pokoju pobrań weszła tam bez pukania jakaś kobieta z personelu.Poczułem się wtedy niezręcznie .Sposób jak mnie tam rejestrowano też dawał mi wiele do zrozumienia.Dla mnie kasa nie ma żadnego znaczenia.Myślałem,że w PAM-ie zostanę potraktowany poważniej.No nic pozostaje mi tylko pojechać w rejs.Lecę do Huston i dalej będę myśleć co mam robić,ale na pewno nie szczecin ani też poznań.Pacjenci są traktowani w sposób komercyjny,czyli kasa.Wykorzystywana jest po prostu czyjaś niewiedza w dziedzinie niepłodności.Wykonałem dużo pseudobezsensownych i kosztownych badań z których nic nie wynika....
        • pandziksa Re: PAM Szczecin Szpital w Policach a polska rzec 15.09.08, 21:26
          serpens to nie był atak z mojej strony źle to odebrałeś chodziło mi
          o twojego doktora a nie o ciebie. no skoro tak się zdażyło w vitro
          to porażka . pierwszy raz słysze o takim czymś.
Pełna wersja