justmaga
18.09.08, 10:42
Jakos tak mi sie po stracie wszytsko sypie.. Niby podnosze sie i
walcze ale tak naprawde nie mam juz sil. 40 lat walki to troche
wyczerpujace. Chcialabym,zeby cos mi sie wreszcie udalo..ale szanse
sa coraz mniejsze. Moj zwiazek doslownie z mojej winy zreszta wisi
na wlosku i tez powinnam zawalczyc ... nie mam sily. Nie mam sily
isc miedzy ludzi i pracowac nawet. Jestem tak wyczerpana,ze godzine
po wstaniu juz marze o lozku. Jestem rozdarta miedzy marzeniami o
przyszlosci a marzeniem o smierci...
Dzis ide na terapie choc jak sie domyslacie nie mam na nia
sily..Wiec jakby tak ktos przytrzymal kciuki.. tak w ogole za
mnie... bede wdzieczna