justmaga
26.09.08, 19:40
Wczoraj pol dnia spedzilam na policji... Ex mojego przyszla do
szkoly odebrac syna choc ma powiedziane,ze moze ich brac tylko z rak
ojca. Na dodatek chlopiec jasno i wyraznie jej powiedzial ,ze nie
chce do niej isc.
Ale mimo wszytsko pzrylazla pod szkole i... zaczela szarpac chlopca.
Ciagnela go cala droge do domu, on lapal sie kazdej bramy po
drodze ,kazdej lapy a ta malpa okladala go piesciami i ciagnela za
nadgarstek po chodniku do domu... On plakal i krzyczal,ze nie chce
do niej isc a ona wykrecala mu palce odrywajac go od kolejnych
plotow. Kiedy zlapal mnie za reke,ze chce isc ze mna i mi sie
dostalo . mam teraz posiniaczone cale pzredramie.Oczywiscie
zadzwonilam na policje i chlopiec wrocil do domu a ta *** zostala
aresztowana.
Niestety nadal jest ich matka i ma do nich prawo ale czekamy na
rozwoj wypadkow bo zostal poinformowany Social Service...
Ta kobieta grozila mi od momentu kiedy poznalam jej ex meza. Wiele
razy byla agresywna slownie wobec mnie,obiecywala,ze mnie pobije.
Pzryszla do szkoly pokazac mi ,ze ten chlopiec jej JEJ wlasnoscia.
(nawet sie nie zainteresowala mlodszym dzieckiem,ktory chodzi do
innej szkoly i odbiera go babcia)
Od rana wydzwania do roznych ludzi,zeby mnie blagali w jej
imienie,zebym wycofala zarzuty. Boi sie sadu,bo pracuje jako
pielegniarka na oddziale DZIECIECYM. Obiecuje,ze nigdy tego nie
zrobi i klamie ludziom,ze tylko go lekko ciagnela za reke.
Czy wycofalybyscie sprawe na moim miejscu??