jenifer1 28.09.08, 09:36 Też macie takie doły.... Jak ta głupia @ przychodzi....Bo widzę, że mnie z każdym rokiem coraz gorzej... Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
biedronka1969 Re: Kurcze... 28.09.08, 11:46 Jenifer moj dół to juz sie zaczyna ostatnio w polowie cyklu jak sie dowiaduje, ze nie mam owulacji ( Pozniej mam jeszcze jakas bezsensowna nadzieje, ze moze lekarka sie pomylila ale oczywiscie na koniec jak przchodzi @ najchetniej walilnelabym sie w łeb, ze jestem taka glupia! Odpowiedz Link
uccellino Re: Kurcze... 28.09.08, 13:42 Miewałam. Pomagało mi palenie świeczki za kolejne dziecko, którego nie było, a które dla mnie umierało. Po wprowadzeniu świeczko- rytuału czasem wystarczało mi pół godziny ryczenia i byłam zdolna do dalszego życia, do wyliczenia kolejnego terminu owu i porodu... Trzymaj się. Odpowiedz Link
rewolka404 Re: Kurcze... 28.09.08, 14:51 U mnie dół nadchodzi 2dc, wtedy ból jest najgorszy a w związku z tym z psychiką też gorzej sobie radzę. Teraz mam etap zmęczenia staraniami, nawet na MG nie chce mi się wchodzić...ale czuję się jakoś bardziej pogodzona z losem. Cieszę się tym, co mam a nie użalam się nad tym, czego mieć nie mogę. Odpowiedz Link
jenifer1 Re: Kurcze... 28.09.08, 18:45 Też jakoś tak mam 3-4 d.c. Z tym cyklem wiązałam duże nadzieje, bo byłam na wspomagaczach ( clo, bromek) i jeszcze na monitoringu... Kurcze staramy się już od 6 lat, mam za sobą 3 ciąże i 3 aniołki... I widzę, że z każdym miesiącem znoszę to coraz gorzej... Odpowiedz Link
po_trzydziestce1 Re: Kurcze... 28.09.08, 19:20 Domyślam się, że skoro staracie się tyle czasu to zostaliście porządnie przebadani wzdłuż i wszerz. Czy coś jest u Was stwierdzone? Wierzę, że najgorsza opcja to taka, gdzie niby wszystko jest ok, a dzidzi jak nie było tak nie ma. Pocieszające jest jednak to, że 3 razy udało Ci się zajść. Więc jesteście płodni. Teraz, gdy znów Wam się uda, lekarze na pewno wdrożą jakieś leki na podtrzymanie ciąży i tym razem będzie już dobrze. Jak długo starasz się od ostatniej straty? A co do comiesięcznych dołków związanych z nadejściem @ to każda kobieta, która stara się długo i bardzo chce dziecka przez to przechodzi. Jest to nieuniknione. Powiedziałabym nawet, że jest to wpisane w wielocyklowe starania. Nawet gdybyśmy były mega optymistkami pewnych rzeczy przeżywać obojętnie po prostu się nie da. Pozdrawiam Cię cieplutko Odpowiedz Link
jenifer1 Re: Kurcze... 28.09.08, 19:37 Jestem przebadana, mąż oczywiście również... W sumie lekkie pco i trochę za wysoka prolaktyna- skacząca bym powiedziała... Od ostatniej straty - był to 18 t.c minęło 15 miesięcy.... Wiem, że to nieuniknione, ale widzę, że z wiekiem mi się to pogłębia.... Ja również pozdrawiam Odpowiedz Link
lilith76 Re: Kurcze... 29.09.08, 11:01 Mam podobnie 1-2 d.c. - taka "żałoba" po utraconym marzeniu o dziecku. Teraz wiem, że przez prolaktynę, cienkie endo i tak nie zajdę, więc może będzie mi lżej. Odpowiedz Link