angel1333
07.10.08, 22:02
Witaycie!
Chciala bym dolaczyc do Waszego grona starajacych sie.
Walke tocze juz 5 lat i bez skutku(w tym rok przerwy).Teraz zaczynam
od nowa.O tym co bylo nie ma sensu wspominac bo tak naparwde to nie
bylo nic zrobione konkretnie czyli strata czasu,zdrowia i pieniedzy.
Wczoraj zaczelam od poczatku czyli od wizyty u Gina ktory w skrocie
opowiedzial mi przebieg leczenia.Teraz czekam na pierwszy dzien
nowego cyklu a nastepnie zaczynam od bad hormonalnych a w miedzy
czasie mezus wybiera sie na sprawdzenie stanu technicznego swoich
zolnierzykow

.Nastepnie zaplanowana jest stymulacja i inseminacja.
Ciesze sie ze moze wreszcie cos zacznie sie dziac ale tez boje (moze
to smieszne i dziwne ale bol mnie przeraza).Czy dam rade i starczy
mi odwagi?
Napiszcie jesli przechodzilyscie juz ten etap ktory mnie dopiero
czeka.Jak to jest.Pomozcie!
Pozdrawiam!!!