biedronka.online
27.10.08, 07:00
Oczywiście tymczasowo, ale nie wiem na jak długo. Może do końca
roku, może na pół, może aż na rok. Póki co staram się dotrzeć do
męża i walczę o normalność i jego zainteresowanie w naszym związku,
również problemem bezdzietności. Mam dodatkową pracę i będę dążyć do
tego, aby zamienić ją ze starą więc trochę to na rękę, aby nie mieć
teraz dzieci. Namiętnie uczę się jeździć samochodem, mimo, że
teoretycznie jeżdzę od dwóch lat, ale prawko mam prawie od
dziesięciu. Nie mogę być zależna od nikogo. Tutaj komunikat do
Bushko bierz się za jazdę

)) Nigdy nie jest za późno. Z mojej
siłowni na razie nici, bo nie mam czasu nawet w domu posprzątać i
się porządnie wyspać. Spróbuje zorganizować jeszcze w tym roku jakiś
wyjazd weekendowy, może to coś pomoże ... Potem święta, sylwester
i ... nadzieje na nowy rok. Życzę Wam wszystkim wyyrwałości w
dążeniu do celu a przede wszystkim dobrych relacji z mężami. Tak
sobie czasem myślę, że dziecko jest tymczasowo z nami, nigdy nie
wiadomo co zniego wyrośnie, a z partnerem zazwyczaj zostajemy do
końca. Może jednak trzeba przewartościować co w życiu jest
najważniejsze ... Ja boję się robić trzecią IUI, wolę to odwlec w
czasie. Wiem, że szanse są prawie żadne o ile by do niej wogóle
doszło. Poza tym w tej chwili nie mogę liczyć na męża. Zastanawiam
się czy powinien być ojcem. Boję się, że zrobię kilka pod rząd w
ciągu pół roku a potem co jak nic z tego nie będzie. In vitro to dla
mnie coś abstrakcyjnego, to ostateczność. Nie wiem czy bym się
zdecydowała, choćby ze względu na oczywistą możliwość porażki. Nie
mówiąć już o adopcji. Pójdę jedynie może w tym roku do nowego
lekarza i kolejny raz z głupią nadzieją zapytam czy można coś
zrobić, abym miała choć @. Pozdrawiam Wszystkie.