pech

05.11.08, 21:21
Przepraszam, że się tak długo nie odzywałam, ale nie miałam internetu. Musimy
wstrzymać nasze starania, bo mój M. ma podejrzenie boleriozy sad Trzy tygodnie
temu wbił mu się kleszcz i w weekend wyszedł mu w tym miejscu rumień. Miałam
mieć dzisiaj iui sad Wyhodowałam piękne pęcherzyki i niestety zmarnują się.
Wkurzona jestem, czasami myślę, że los sobie ze mnie drwi. Wrrrr!
    • justmaga Re: pech 05.11.08, 21:28
      oj cholerka... to przykre ale beda nastepne pecherzyki a meza masz
      tylko jednego. Musisz go wyleczyc. Koniecznie.
      • gosiek_1981 Re: pech 05.11.08, 21:32
        Leczy się, nic innego mu nie pozostaje. Pierwszy raz w życiu ugryzł go kleszcz i
        od razu ten z boleriozą. Pech...
        Ale przynajmniej postaram się wyluzować, odpocząć, żyć jak kiedyś - beztrosko.
        Kalendarzyk w kąt!
        • aramea Re: pech 05.11.08, 21:40
          5 lat temu tez to mialam. To byl chyba ostatni kleszcz w lesie, na poczatku
          listopada. I z borelioza wlasnie. Dostalam antybiotyk, wstretny okropnie, po tym
          prawie dwa miesiace nie mialam okresu.
          Zdrowia dla meza zycze.
          A w przyszlym roku pryskajcie ubranie olejkiem z drzewa herbacianego, kleszcze
          nie lubia tego zapachu.
          • gosiek_1981 Re: pech 05.11.08, 21:43
            M. złapał go chyba u nas na ogródku, jak psa wypuszczał. Jedno drzewo i chyba
            jedyny kleszcz smile
            • aramea Re: pech 05.11.08, 21:46
              U nas w ogrodku niestety tez sa...mieszkam w Niemczech (niedaleko Kolonii),
              jeszcze kilka lat temu byly tylko na poludniu kraju, teraz sa wszedzie...sad
              A szczepionki na borelioze niestety nie ma.
              • gosiek_1981 Re: pech 05.11.08, 21:49
                Jak się ma pecha, to nic nie pomoże. Dobrze, że się szybko zorientowaliśmy smile
                Mam nadzieję, że przyszły rok będzie szczęśliwszy smile
                • bushko Re: pech 06.11.08, 20:34
                  Jak pech to pech... ja też mam czasem wrażenie, że walczę z całym światem, ale i
                  tak nic nie wychodzi... a to inf, a to nie ma owu, a to nie ten dzień, a to nie
                  mamy siły, a to znowu coś jeszcze....
                  Trzymajcie się obije...

                  Bushko...
    • lilith76 Re: pech 08.11.08, 16:51
      Niefart.
      Ale co się odwlecze, to i tak się spełni - jeszcze zostaniecie rodzicami smile
Pełna wersja