zosienta
24.11.08, 13:19
Kochane Misjonarki!
Tak długo się nie odzywałam, że nie wiem, od czego zacząć. Może
najpierw, co u nas:
Czternasty tydzień …. Tak marzyłam, aby wreszcie dotrwać to tego
momentu i miało być już dobrze. Nie jest, w każdym nie tak miało
być

Nie byłam w stanie zaglądać do Internetu, bo czułam się fatalnie.
Wymiotowałam kilka razy dziennie, a mdłości opuszczały mnie jak
wykończona zasypiałam wieczorem (poranne?). Bardzo się odwodniłam,
schudłam. Wreszcie siostra opowiedziała mi o domowym sposobie (miała
tak samo w pierwszej ciąży, w drugiej miała iść do szpitala na
kroplówki) od położnej arabskiego pochodzenia: rano serwis do łóżka
zimne mleko, a potem słodzona mała kawa (mam b. niskie ciśnienie,
więc ok). Mdłości nie przeszły całkiem, ale wymioty tak, przestałam
chudnąc i stersowac się dawkowaniem hormonów. Piszę o tym głównie,
dlatego, że jeśli którejś z Was się to zdarzy (nikomu nie życzę)
jak już będziecie w ciąży (wszystkim Wam życzę i aby jak
najszczęśliwszej!!!).
Do tego doszły mi bóle żołądkowe, ( teraz czekam na konsultacje
gastrologa) wg przemiłej pani dr internistki, do której skierowała
mnie gin) może być to skutek stresu „być może nieuświadomionego” jak
się wyraziła. Z moją historią to Wy już wiecie, Kochane jak bardzo
uświadomionego.
Jak wiecie wyniki beta HCG, były ok i pierwsze usg pokazało
serducho, choć zdarzały mi się plamienia. Jednak pewnego dnia
(stresującego bardzo, bo padła mi pompa głębinowa), wieczorem
dostałam krwotoku i karetka zabrała mnie do szpitala. Oczywiście
myślałam, że już koniec. Okazało się jednak, że to odklejenie
łożyska, które jest nieszczęśliwie zlokalizowane na szyjce,
czyli „łożysko całkowicie przodujące”, poród tylko przez cc, (ale
jak to któraś z Was napisała „chcby i prze ucho mi mieli
wycinać”!!!) Nie to jest problem tylko to czy uda się przetrwać
pozostałe pół roku

.
Z usg dziecko rozwija się dobrze, ale bać się nie przestałam.
A u Was? Liczyłam, że zobaczę więcej radosnych wiadomości, cóż może
nadejdą wkrótce, trzymam kciuki i za nas proszę też!!!!
Zosia
----
Nie mam alergii na cudze szczęście!