biedronka.online
04.12.08, 18:32
5 lat chociażby.
Opcja pierwsza: Przez ten czas przejdę przez piekło odnośnie tzw.
leczenia niepłodności. Zrobię kilka IUI. Będę truła się hormonami a
mąż różnymi świństwami. Może nawet zrobię in vitro. Przejdę przez
bioenergoterapię, akupunkturę, psychologa, zioła i kilka klinik.
Zrujnuję się finansowo. Popsuje się w naszym małżeństwie, albo
jeszcze gorzej. Będę zgryźliwa i pełna nienawiści do dzieciatych
rodzin. Wpadnę w obłęd odnośnie dziecka. Zawalę pracę, nie będę się
rozwijać. itd.
Opcja druga: Będę miała dziecko, albo nawet i dwójkę. Jeśli nie
własne to może adoptowane. Zmienimy mieszkanie na większe. Będę
miała satysfakcjonującą i dobrze płatną pracę. Maż też robi to co
lubi. Zawsze mogę na niego liczyć. Wspólnie wyjeżdżamy na wakacje.
itd.
Opcja trzecia: Przeszłam przez wszystko co medycyna nam dziś daje.
Dziecka nie mam. Nauczyłam się żyć bez dziecka i pogodziłam się z
losem. Stawiam na karierę i związek. Mamy psa. We dwoje wyjeżdzamy
na wakacje. Chcemy być razem. itd.
Tak bardzo chciałabym ominąc ten czas. Nie dam rady tak dłużej. Na
razie zbliżam się do opcji pierwszej

Tak bym chciała zasnąć i
obudzić się za 5 lat i osiagnąć choć trzecią...
Wiem, że dużo wątków na podobny temat było. Ale coraz bliżej święta
i czuję, że w coraz większy dołek wpadam. Chciałam się wygadać ...
Myślałyście jak będzie wyglądało Wasze życie np. za 5 lat???