annabel_lee
08.12.08, 12:59
Po trzynastu szczęśliwych tygodniach wracam do Was, żeby znowu
walczyć o Groszka. Trzynastka jednak nie okazała się dla mnie
szczęsliwa-w trzynastym tygodniu na USG okazało się, że ciąża
obumarła. Najprawdopodobniej niedlugo po pierwszym USG w 9 tygodniu,
na którym słyszałam serduszko. 2.12 miałam indukowane poronienie i
zabieg łyżeczkowania. Teraz czekam na wyniki hist-pat i modlę się,
żeby to nie był zaśniad. Nie mogę się pozbierać i jest mi z tym xle,
bo mama wrażenie, ze ludzie dookoła mnie tego właśnie oczekują, że
będe się zachowywała jakby nic się nie stało. A ja właśnie straciłam
Dziecko i najgorsze jest to, że nie czuję przyzwolenia na żałobę po
tej stracie. Czuję się oszukana-przez pierwsze tygodnie ciązy
drżałam z niepokoju przy każdej wizycie w ubikacji, bałam się
najgorszego, a kiedy wreszcie poczułam, ze najgorsze za nami i że
już musi być dobrze, okazało się, że wcale dobrze nie będzie...