uccellino
11.12.08, 22:07
W zeszłym tygodniu dowiedziałam się, że znajomi są po udanym
zabiegu. I wiecie, mimo że to nie są bardzo bliscy przyjaciele,
wpadłam w istną euforię. Jak mi już troszkę przeszło, zaczęłam się
zastanawiać, dlaczego zareagowałam aż tak. I doszłam do wniosku, że
dzięki tej wiadomości wróciły do mnie moje własne emocje (efekt
wzmocniony może tym, że to byla ta sama klinika, te same lekarki -
tak, tak, u nich też obie)... 30.07, gdy zrobiłam test, 01.08, gdy
zrobiłam betę i płakałam ze szczęścia nad wynikiem... To wszystko
wróciło do mnie ani trochę nie osłabione, mogłam przeżyć jeszcze raz
swoją radość

To fantastyczny prezent. Dziś kolega pisał, że tak
trudno im uwierzyć, że to prawda... Wiem, kurczę, wiem
Dziewczyny, obyście przeżyły swoją radość i potem wiele cudzych!