Starania a rodzina.

17.12.08, 10:01
Jak zaczynacie sie starać, to mówicie najbliższej rodzinie? Ja jestem osobą,
która na każdej imprezie nie odmawiała sobie alkoholu, a teraz wszyscy patrzą
na mnie jak na wariatkę i muszę ściemniać, że kłopoty żołądkowe, itp.
Czy lepiej powiedzieć rodzicom, teściom, żeby byli bardziej wyrozumiali, czy
raczej unikacie tego, z obawy, że zaczną się pytania "jeszcze nic?".
    • maiwlys Re: Starania a rodzina. 17.12.08, 10:16
      Witam,
      My nie mówilismy rodzinie i narazie nie zamierzamy, jak juz się w
      końcu uda to może w 2, 3 miesiącu. Wie tylko moja najbliższa
      koleżanka i przyjaciel męża bo jak juz podjęliśmy decyzję, że
      zaczynamy się starać o dziecko to musielismy się z kimś podzielić
      taka nas radość opanowała smile Jeśli chodzi o alkohol to ja nie będę
      miała z tym problemu bo ogólnie mało go piję i nikogo nie zdziwi, że
      odmawiam smile
      Powodzenia w staraniach.
      • bajsarka Re: Starania a rodzina. 17.12.08, 10:50
        Trochę mnie martwią wpisy na forach, że można się starać nawet kilkanaście
        cykli. Ja jestem panikarą i zaraz biorę sobie do głowy najgorsze.
        Dlatego też nie mówię nikomu o staraniach, bo po co mają gadać.
        • maiwlys Re: Starania a rodzina. 17.12.08, 10:56
          Oj wiesz ile ja rzeczy sobie już nawkręcałam? Ciągle wierzę, że uda
          nam się szybko, ale jak czytam forato naprawde bardzo mało dziewczyn
          jest takich co to w pierwszym cyklu się udało, może te po prostu nie
          siedzą na forach tylko cieszą się ciążą?
          Od czasu do czasu trzeźwieję od nadmiaru informacji i łapię dystans
          na kilka godzin tylko po to żeby znowu przeczytać jakieś złe
          wiadomości. Wiesz co ci powiem, wcześniej nawet do głowy mi nie
          przyszło poronienie, a teraz panicznie sie tego obawiam chociaż
          nawet w ciąży jeszcze nie jestem - i oczywiście właśnie przez
          czytanie niektórych wątków! Muszę wyluzowac i czytac tylko te
          optymistyczne.
          • bajsarka Re: Starania a rodzina. 17.12.08, 11:01
            Sądząc po podejściu lekarza ginekologa, który zlecił tylko oznaczenia
            przeciwciał na różyczkę i zero innych badań (pomijam badania gin, które mam co
            roku), to ja martwię się na zapas. I pewnie większość dziewczyn także.
            Może trzeba oznaczyć wątki na końcu O - optymistyczny, a P - pesymistyczny? smile

            Grunt to się nie stresować. Weźmy naszych facetów - jakoś nie zauważyłam, żeby
            byli bardzo zestresowani - jak jest seks, to myślą o seksie, a my od razu o
            dziecku smile
            • maiwlys Re: Starania a rodzina. 17.12.08, 11:07
              To byłby dobry pomysł z tym O i P smile na P bym nie wchodziła żeby
              sobie dodatkowych wyimaginowanych problemów nie stwarzać smile
              A wracając to tematu głównego to chyba dobrze, że nie "chwalimy" się
              ze swoich starań rodznie, znajomym. Ludzie potrafią się różnie
              zachowywać, więc lepiej niech żyją w błogiej nieświadomości, co ich
              nasz seks obchodzi smile
    • ewcia1980 Re: Starania a rodzina. 20.12.08, 23:43
      U mnie obie ciaze byly zaplanowane i w obie zaszłam za pierwszym
      razem.
      To była "krótka piłka" - decyzja - starania - i szybki efekt pracy.

      O pierwsze dziecko zaczelismy sie starac jeszcze przed slubem tak na
      wszeslki wypadek jakby przez jakis czas nam nie wychodziło
      Nikogo o tym nie informowalismy.
      Za drugim razem nawet mąż nie był poinformowany wink
      Mąż juz wczesniej nalegal na drugie dziecka, rozmawialismy o tym
      wiec jak i ja sie zdecydowałam to po prostu odstawiłam tabletki i
      od razu sie udalo.

      Ja akurat nie jestem z tych co "klepia" na prawo i lewo, ze
      zaczynaja sie starac o dziecko i chwala sie ciaza gdy tylko zrobia
      test ciążowy.
      Po prostu tak mam.

      Pozdrawiam i owocnych staran zycze.
      No i przesyłam ciążowe fluidki.
      • bajsarka Re: Starania a rodzina. 21.12.08, 15:38
        Ewcia, u nas podobnie. Decyzja i od razu starania. Czekam teraz co
        będzie, czy będzie @ na święta czy nie.
        Czy też bawiłaś się w mierzenie temperatury? Z uwagni na to, że mam
        cykle od 28 do 40 dni w roku, to nie wiem kiedy będzie owulacja.
        Więc bazuję na obserwacji śluzu oraz wyliczeniach takich mniej
        więcej. Mąż mówi tak: to jak będziesz po @ to co dwa dni będzie seks
        i się jakoś wstrzelimy smile
        • maiwlys Re: Starania a rodzina. 21.12.08, 22:41
          I dobrze mąż mówi smile
        • ewcia1980 Re: Starania a rodzina. 22.12.08, 13:50
          No to zycze zeby @ nie było wink

          ja nie bawiłam sie w mierzenie tremperatury, obserwowanie sluzu czy
          testy owulacyjne.
          mało tego - nawet nie liczyłam kiedy moze byc ewentualny okres
          płodny i kiedy "trzeba" sie starac.
          po prostu "seksilismy" sie z mężem wtedy gdy mielismy chec lub
          okazje (starajac sie o córke jeszcze nie mieszkalismy razem,
          widywalismy sie 2 razy w tygodniu wiec starania były utrudnione, a
          mimo to udalo sie od razu )

          no i dodam, ze u mnie cykle tez były bardzo nieregularne, miała
          troche rozchwiane hormony a dawno temu od lekarza usłyszałam, ze
          bede miała problemy z zajsciem w ciaze.
          no cóż - natura jest przewrotna.

          aha - no i ja za kazdym razem nastawiałam sie na dłzusze starania
          wiec podchodziłam do tego na luzie.
          i moze dlatego tak łatwo i szybko zachodziłam w ciaze.

          pozdrawiam
    • martucha90 Re: Starania a rodzina. 22.12.08, 20:39
      bajsarka napisała:

      > Jak zaczynacie sie starać, to mówicie najbliższej rodzinie? Ja
      > jestem osobą, która na każdej imprezie nie odmawiała sobie
      > alkoholu, a teraz wszyscy patrzą na mnie jak na wariatkę i muszę
      > ściemniać, że kłopoty żołądkowe, itp.
      > Czy lepiej powiedzieć rodzicom, teściom, żeby byli bardziej
      > wyrozumiali, czy raczej unikacie tego, z obawy, że zaczną się
      > pytania "jeszcze nic?".

      Moja rodzina była wredna pod tym względem... W każdym razie ja to
      odbierałam jako brak taktu i atak na moją osobę. Wystarczyło, że nie
      chciałam alkoholu i zaraz było "w ciąży jesteś, przyznaj się! ona
      jest w ciąży! czemu nie chce powiedzieć, ha ha".

      "Przyznaj się?!!!" - grr!!! - przestępstwo to jakieś, że mam się
      "przyznać"? Poza tym mama i teściowa są raczej pierwszymi osobami,
      które się dowiadują o takich rzeczach, więc NIE MOGŁY uważać, że
      jestem w ciąży, po prostu tak paliły bez sensu i taktu, po czym
      patrzyły na mnie uważnie, jaka reakcja, a mnie cholera brała.
      O staraniach nie wiedziały, babole jedne, one tylko tak same z
      siebie bez wyczucia gadały takie rzeczy.

      A teraz w końcu jestem w ciąży (22 cykl starań wreszcie wypalił), po
      raz ostatni w życiu mam nadzieję, więc już nigdy mnie to nie będzie
      dotykało...

      Sorry za ostry ton, ale ja się w tej ciąży strasznie nerwowa
      zrobiłam, a już obie rodzicielki (lub choćby myśli o nich)
      doprowadzają mnie do szału.

      To się na koniec spróbuję uśmiechnąć: smile
      • bajsarka Re: Starania a rodzina. 22.12.08, 22:24
        Współczuję i cieszę się, że teraz się udało.

        Idą Święta, więc pewnie też się nasłucham smile
    • nglka Re: Starania a rodzina. 27.12.08, 02:28
      bajsarka napisała:

      > Jak zaczynacie sie starać, to mówicie najbliższej rodzinie? Ja jestem osobą,
      > która na każdej imprezie nie odmawiała sobie alkoholu, a teraz wszyscy patrzą
      > na mnie jak na wariatkę i muszę ściemniać, że kłopoty żołądkowe, itp.
      > Czy lepiej powiedzieć rodzicom, teściom, żeby byli bardziej wyrozumiali, czy
      > raczej unikacie tego, z obawy, że zaczną się pytania "jeszcze nic?".
      >

      A teraz wyobraź sobie, że Wam nie wychodzi, masz ochotę wysłuchiwać dobrych rad
      oraz stałych pytań "no to kiedy w końcu?" i wątpliwie żartobliwych wypowiedzi
      "oj, chyba chłop nie ma amunicji"?
      Pomyśl trochę nad odpowiedziami a znajdziesz i odpowiedź dla siebie wink

      Ps: ja nikomu nie mówiłam, tylko siostrze, która też się starała. Dla rodziców
      wiadomośc o ciąży była miłym ale jednak - zaskoczeniem.
    • meresanch Re: Starania a rodzina. 29.12.08, 15:10
      nikomu nie mówiliśmy za pierwszym razem
      o tym że ciąża była martwa wie kilka najbliższych osób
      za drugim razem też nie mówimy
      liczymy że też bedzie za pierwszym razem bo @ sie spóźnia
      a mam od wczoraj 37 lat
Pełna wersja