Czy partnerzy/mężowie Was wspierają?

04.01.09, 14:59
W sumie powinnam zapytać JAK, bo powinno być oczywistym, że powinni
wspierać.
Ale ja nie jestem przekonana do intencji mojego męża. Ja chcę mieć
dziecko, ale on bardziej jest zadowolony z seksu bez gumki. Czasem
pytam czy chce bez i czy na pewno wie co się z tym wiąże, a on na to
naokoło, że tak, bo fajnie itp. Ale ani słowa, że tak, bo chce mieć
dziecko.
Mało tego - poszłam do ginekologa, który zalecił mi tylko zrobienie
przeciwciał na różyczkę i branie kwasu foliowego - dla siebie i dla
partnera. A ten mój mówi, że znajomi na pewno nic takiego nie brali
i co z ludźmi, którzy zaliczają wpadki? Za każdym razem kiedy daję
mu ten Folik, to się krzywi. Ja już nie mam sił, żeby się sprzeczać,
ale wydaje mi się, że dwoje dorosłych ludzi powinno być świadomymi
różnych zagrożeń, itp.

W poprzednim miesiącu, kiedy byłam pewna, że chyba się udało (jednak
to tylko moje przeczucie było), to odstawiłam wino do obiadu oraz
weekendowe piwko. Na to mój mąż mówi, żebym nie przesadzała, bo
przecież nie jestem w ciąży, a ja na to, że nie wiadomo. I kłótnia
gotowa.

Reasumując - mąż twierdzi, że ja przesadzam (folik i dbanie o
siebie).
Z takim podejściem, to boję się, że jeśli będę w ciąży albo już
będziemy mieli dziecko, to on stwierdzi, ze przesadzam i powinnam
sama jechać z dzieckiem do lekarza.

Jak jest u was....czy tylko ja myślałam, że ten czas będzie idealny?
    • martucha90 Re: Czy partnerzy/mężowie Was wspierają? 04.01.09, 21:12
      Wiesz, u Ciebie jest typowo... To znaczy, Ty dbasz, zabiegasz,
      organizujesz, dowiadujesz się, chodzisz po lekarzach itd.,
      a mąż... właściwie oczekujesz jedynie, że będzie grzecznie brał
      tabletki, które mu podasz.

      Kto to tak ustawił? Czy nie Ty?

      On jest jak dziecko, a Ty jak matka. Ty decydujesz, on się ma
      podporządkować, ale że to nie są jego pomysły i jego deycyzje, to
      się nie stara albo wręcz buntuje. Na przykład Ty myślisz o foliku,
      czyli - on nie musi. Jakby się skończył, kupno nowego Ty miałabyś na
      głowie, on by nawet nie zauważył, bo to nie należy do jego
      obowiązków.

      Nie odpowiada Ci taki model związku? Teraz, gdy jest ugruntowany?
      A może odpowiada, z małym zastrzeżeniem - niech skwapliwiej bierze
      tabletki, które mu do buzi podajesz?

      ***

      Ja mogę powiedzieć, jak być powinno według mnie, a powinno, bo
      przynosi najwięcej satysfakcji obu stronom.
      Otóż według mnie, trzeba o wszystkim rozmawiać, dużo dużo rozmawiać.
      Ustawiać relację partnerską. Krótki przepis, co? smile Wspólnie
      zadecydować. Tylko wtedy osiągnie się wspólne działanie.

      Mój mąż sam kupował tabletki, sam je zażywał. Nie musiałam
      go "pilnować". Sam chodził na badania spermy, sam znalazł lekarza od
      akupunktury, sam na tę akupunkturę się umawiał. Czy to jest
      wspieranie w wysiłkach? Nawet chyba nie można tego tak nazwać... to
      nie tyle wspieranie co współuczestniczenie.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia smile
Pełna wersja