Dodaj do ulubionych

Warszawskie Hospicjum dla Dzieci

30.06.04, 22:37
Warszawskie Hospicjum dla Dzieci jest zespołem opieki domowej działającym na
terenie Warszawy i okolic w promieniu 100 km.
Obejmuje opieką dzieci nieuleczalnie chore w miejscu ich zamieszkania, gdy
rodzice i lekarze podjęli decyzję o zakończeniu leczenia szpitalnego.
Umożliwia
rodzicom prowadzenie fachowej opieki medycznej w domu. Służy wszechstronnym
wsparciem w ostatnim okresie życia dziecka, a także póżniej w okresie żałoby.
Swoim działaniem obejmuje całą rodzinę.
W skład zespołu wchodzą pielęgniarki wyszkolone w opiece nad dziećmi, lekarze
specjalizujący się w leczeniu bólu, pracownicy socjalni, psycholog,
rehabilitant, kapelan i wolontariusze. Hospicjum dysponuje specjalistycznym
sprzętem do prowadzenia opieki domowej: koncentratorami tlenu, ssakami,
strzykawkami automatycznymi do podawania leków przeciwbólowych, materacami
przeciwodleżynowymi, sprzetem jednorazowym, lekami itd.
Dyżur w hospicjum trwa 24 h. na dobę przez 7 dni w tygodniu.
Przy hospicjum działa klinika stomatologiczna, w której leczy się dzieci
niepełnosprawne.
Opieka prowadzona przez hospicjum jest bezpłatna.
Warszawskie Hospicjum dla Dzieci
ul.Agatowa 10 03-680 Warszawa-Zacisze
tel. 678-16-11, 678-17-11 fax: 678-99-32
www.hospicjum.waw.pl
e-mail : poczta@hospicjum.waw.pl
PeKaO S.A. VI o/Warszawa
12401082-65000397

Warszawskie hospicjum istnieje dzięki hojności ludzi wielkiego serca, dzięki
osobom prywatnym, firmom i instytucjom, którym nieobojętny jest los dzieci.
Nie przechodź obojętnie mijając czyjeś nieszczęście, pozwól im godnie odejść
Obserwuj wątek
    • j0204 Re: Warszawskie Hospicjum dla Dzieci 01.07.04, 12:30
      Witam,
      Ciesze się, że powstało takie forum. Hospicjum było i jest mi bliskie.
      pod opieką WHD byłysmy z Sylwuią od 19*08*2003 - 7*06*2004.
      Pobyt w domu nawet z dzieckiem nieuleczalnie chorym nie ma porównania z pobytem
      takiego malucha w szpitalu, w domu jest inaczej.A opieka jest świetna i 24 godz.
      Gdyby ktoś miał pytania to również służę pomocą.

      Pozdrawiam
      jola-mama Sylwuni
      • altu Re: Warszawskie Hospicjum dla Dzieci 01.09.04, 09:02
        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2261598.html?nltxx=1077927&nltdt=2004-09-01-04-04


        W środę mija dziesięć lat, odkąd istnieje Warszawskie Hospicjum dla Dzieci,
        które prowadzi opiekę domową nad małymi pacjentami. Zamiast spędzać czas w
        szpitalnych łóżkach na leczeniu przedłużającym życie mają prawo do powrotu do
        domu i godnego życia wśród najbliższych.

        Kiedy równo dziesięć lat temu startowało Warszawskie Hospicjum dla Dzieci, nie
        było ani sztabu wolontariuszy i ofiarodawców, ani obecnej siedziby na Zaciszu.
        Lekarz, trzy pielęgniarki i pracownik socjalny zajmowali dwa pokoiki w baraku
        na zapleczu Instytutu Matki i Dziecka, który jako jedyny odpowiedział wtedy na
        apel doktora Tomasza Dangela. To on wymyślił domowe hospicjum dla dzieci. W
        1994 r. pracował w Centrum Zdrowia Dziecka jako anestezjolog mający za sobą
        lata pracy z ciężko chorymi dziećmi.

        ----
        oby tych lat bylo więcej i więcej smile
    • skabiczewski Warszawskie Hospicjum - chciałbym wpłacić, ale... 31.01.05, 15:59
      ...nabrałem pewnych wątpliwości po przeszukiwaniu sieci. pamiętam jakieś
      zamieszanie sprzed pewnego czasu i potwierdziła to informacja na stronach
      Fundacji Św.Mikołaja, a to akurat ludzie, któych działania trochę znam i darzę
      ich zaufaniem. przekonajcie mnie, że warto wpłacić.
      pozdrawiam wszystkich serdecznie

      "W marcu 2003 Fundacja Świętego Mikołaja podjęła decyzję o zakończeniu
      współpracy z Warszawskim Hospicjum dla Dzieci. W proteście przeciw sposobowi
      gospodarowania środkami finansowymi Joanna Paciorek i Dariusz Karłowicz odeszli
      z Rady Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci."
      www.mikolaj.org.pl/co_robimy_whd.php
      • agablues Re: Warszawskie Hospicjum - chciałbym wpłacić, al 03.02.05, 23:53
        Nie wiem z jakiego powodu zaistaniał konflikt, ale mogę opowiedziec jak
        wyglądała opieka WHD nad moją córeczką i nad naszą rodziną.

        Byliśmy w WHD przez pół roku. Otrzymalismy ogromną pomoc, wszelaką. My akurat
        najbardziej potrzebowaliśmy "zaplecza" medycznego - poczucia bezpieczeństwa pod
        tym wzgledem, no i wsparcia psychicznego. Mieliśmy w domu koncentrator tlenu,
        który wprawdzie nigdy nie był potrzebny, ale dawał komfort. Mielismy wagę,
        dzięki której wiedziałam, ze Iga przybywa i rośnie ( bardzo powolutku), ssak -
        przydał się podczas infekcji, inhalator - potrzebny jeszcze bardziej niż ssak.
        Miałam rurki do cewnikowania i wszystkie środki opatrunkowe. Materacyk
        przeciwodlezynowy - na w razie czego.
        Najważniejsze były jednak osoby. Codzienne telefony z hospicjum z pytaniem o
        Igę. Wizyty pielęgniarki i lekarza ( w czasie infekcji przyjechał w nocy).
        Wożenie nas na konsultacje do CZD. Pomoc w załatwieniu orzeczenia o
        niepełnosprawności ( tylko wypełniłam i podpisałam dokumenty, resztę załatwiał
        pracownik socjalny). Wolontariuszki, które pomagały mi w opiece nad Igą.
        Nieoceniony kapelan - ochrzcił nam dzieko w domu ( nie było potrzeby ciągać jej
        do Kościoła, na Mszę), rozmowy o pogrzebie, o przygotowaniach do smierci
        dziecka, pogrzeb. Tego nie da sie wycenić.
        Otrzymywaliśmy tez pomoc finansową - z okazji Bożego Narodzenia i Wielkanocy -
        dostaliśmy pieniądze, zeby kupić coś dla dziecka ( jako, ze Iga była maleńka,
        najpierw kupiliśmy plecak do wózka na spacery, potem zabawkę dla niej - jak
        podrosła). Dostaliśmy tez bezzwrotny zasiłek na pogrzeb - w wysokości akurat
        miejsca na cmentarzu ( a mamy w miarę tani cmentarz w porównaniu z
        warszawskimi, jednak wydatek spory). Wiem, ze jesli jest taka potrzeba -
        hospicjum remontuje mieszkania, przystosowuje domy, by dzieci mogły wygodnie
        przeżyć ostatnie dni, miesiące, czasami lata).

        Coś, czego nie da się wycenić - to wsparcie. Najgorsze w chorobie czy fakcie
        urodzenia śmiertelnie chorego dziecka jest poczucie, ze to zdarzyło się tylko
        naszej rodzinie. Wszyscy dookoła mają zdrowe dzieci, tylko my mamy chore.
        Czułam, ze już nie należymy do tego świata, ze jesteśmy poza. Ludzie z
        hospicjum nam towarzyszyli. Dla nich nasz nowy świat, był tez ich światem. Z
        nimi mozna było rozmawiac o wszystkim, do bólu. Mozna było płakać i pytać jak
        umierają dzieci, skąd wiadomo, ze to już TO. Można było rozmawiać o cmentarzu i
        pogrzebie z dzieckiem na ręku. I nikt nie unikał odpowiedzi. Dzięki hospicjum,
        moja coreczka umarła w domu, przy mnie. Mialam ją jeszcze prawie całą dobę.
        Nikt mi jej nie odebrał po półgodzinie, nie wstawił do brudownika na 2 godziny
        ( takie są procedury w szpitalu), nie robiono sekcji. Umarła godnie i godnie ją
        pożegnalismy. Wiedziałam ( dzięki wcześniejszym rozmowom), że ja mogę o
        wszystkim decydować - kiedy zawieźć ją do zakładu pogrzebowego i wiedzialam, że
        możemy zrobić to sami - nie muszą przychodzić obcy ludzie, z noszami, czarnym
        foliowym workiem i w rękawiczkach. Zawieźliśmy ją w gondolce od wózka, własnym
        samochodem, w kocyku. Wtedy, kiedy byliśmy na to gotowi. Gdyby umarła w
        szpitalu, byłoby wszystko inaczej.

        Jeśli masz jakieś konkretne pytania, chętnie odpowiem. Dodam jeszcze, ze moja
        córeczka była w dobrym stanie i nie potrzebowała jakiejś szczególnej opieki.
        Ale pod opieką hospicjum sa różne dzieci i bez sprzętu z hospicjum, nie miałyby
        one szansy być w domu.
        Pozdrawiam, Aga

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka