Dodaj do ulubionych

pierwsza dawka chemii....

29.12.05, 21:56
zaczelo sie...
podziwiam mojego Dziadka za optymizm i wole zycia "normalnie"
mam nadzieje, ze te cechy choc troszke zostaly przekazane nam w genach na
przyszlosc ta blizsza i dalsza...
Obserwuj wątek
        • peterstillman Re: pierwsza dawka chemii.... 09.01.06, 07:57
          to ja cie przepraszam, chcialam ci powiedziec ze dopoki jest leczenie jest
          wielka nadzieja i nie musisz sie dolowac takimi miejscami jak hospicjum, ja
          przynajmniej od tego uciekalam abrdzo dlugo, ale jezeli jestes tak odwazna to
          tylko cie podziwiam, jestes dzielna
          • summerdays Re: pierwsza dawka chemii.... 11.01.06, 12:28
            widzisz mnie hospicjum nie doluje i nie ma w tym chyba nic z dzielnoscia
            wspolnego. Im blizej zawodowo czy rodzinnie jestem z hospicjami z osobami, ktore
            tam pracuja tym wiecej pokory i spokoju we mnie. A takze wdziecznosci. To trudno
            opisac. Po prostu uwazam, ze hospicjum to tez zycie, bardzo specjalne zycie... i
            trzeba znalesc w nim radosc.
            • jula42 Re: pierwsza dawka chemii.... 21.04.06, 19:03
              tak, masz rację, takie miejsca ucza pokory wobec życia i dostrzegania
              wszystkich prostych, przyziemnych rzeczy. Chociaż nigdy nie byłam w hospicjum
              borykam się zciągłym tzn przewlekłym bóle, choć może to nic w porównaniu do
              tych, ktorzy cierpia i choruja na raka, tez juz przestałam być hojrakiem. I
              myślę tak sobie ,że Ci wszyscy zdowi ludzie nie maja pojęcia jacy są szczęśliwi.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka