Dodaj do ulubionych

Zakopane, Zakopane...

28.01.04, 21:29
A w nim - "Dworek Maria-Anna". I radze - nie dajcie sie zwiesc
spiewnemu 'doooo mileeegoo' slyszanemu po dokonaniu telefonicznej rezerwacji.
Maria (Anna zreszta) to wyrachowana liczykrupa, ktorej zyciowe kredo
to: "turysty byli, som i bedom, jak nie te, to inkse". Ale po kolei -
najpierw zdziwilo nas nieco zadanie oplacenia pobytu z gory, tym bardziej, ze
nie po raz pierwszy bylismy w Zakopanem i zdawalo sie nam, ze panuja tam
cywilizowane obyczaje. Drugie to temperatury panujace w pokojach - wlasciwie
niewiele rozniace sie od tego co dzialo sie na zewnatrz z ta roznica, ze w
srodku nie wial halny, a ktore to zaczely gwaltownie spadac, zaraz po tym,
jak banknoty z naszych kieszeni znalazly sie w chciwych lapskach Marii (Anny
zreszta). Po naszej interwencji u Marii (Anny zreszta) zrobilo sie jakby
cieplej, wiec uznalismy sprawe za zalatwiona. Bardzo mylnie zreszta - noc
okazala sie arktycznym koszmarem - kaloryfery lodowate, mimo ze mroz panujacy
na zewnatrz sugerowalby, ze by umilic nam pobyt powinny pracowac pelna para.
W tej sytuacji nie zaskoczylo nas paskudne sniadanie podane w wychlodzonej do
granic mozliwosci stolowce (czy jakos tak). Na nastepna noc zaanektowalimy z
pokoju obok dodatkowy grzejnik, o czym nie omieszkalismy poinformowac Marii
(Anny zreszta) - przyjela to z kwasna mina, ale potem wykrzywila gebule w
przymilnym usmiechu, wiec po raz kolejny uznalismy sprawe za zamknieta.
Niestety - w trakcie kolejnego sniadania (tym razem grube swetry i jakos
udalo sie w trzesacych sie z zimna dloniach utrzymac kubki z kawa) szanowna
Maria (Anna zreszta) uznala, ze kaloryfer to zbyt duzy luksus i bez slowa
ulotnila sie z nim w blizej nie znanym kierunku. Uznajac, ze czas na kolejna
rozmowe o panujacych w "dworku" zwyczajach udalismy sie, caly czas nie tracac
dobrych manier, z pokorna prosba o zostawienie go nam choc na noc. Ku naszemu
zaskoczeniu, potraktowni zostalismy jak upierdliwi kretyni - "nikt sie nie
skarzyl dotad", "mi jest cieplo", "nie bede doplacac do ogrzewania", "zima
jest to musi byc zimno". Tu nasza cierpliwosc sie skonczyla - zazadalismy
zwrotu oplaty za jedna noc, oswiadczajac , ze skracamy nasz pobyt bo po co
jak po co, ale nie po zapalenie pluc tu przyjechalsmy. I tu okazalo sie
dlaczego Maria (Anna zreszta) zwykla pobierac oplaty z gory - na pewno nie po
to by je zwracac. Nie patyczkujac sie wezwalismy milych panow policjantow,
ktorzy oswiadczyli, ze Marie (Anne zreszta) znaja juz z niekonwencjonalnych
metod traktowania klienta, gdyz to nie pierwsza ich u niej wizyta, ale
niewiele moga zrobic - od rozstrzygania w takich sprawach jest sad. Moze i
tak, ale przepychac sie w sadzie dla paruset zlotych?... Co innego
wyswiadczyc Marii (Annie zeszta) przysluge i zareklamowac jej "dworek"...
Obserwuj wątek
    • Gość: asia Re: Zakopane, Zakopane... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 10:53
      A takie reklamy w internecie kto by się spodziewał. Jak ktoś duzo płaci ti i
      oczekuję. Nie zazdroszczę. Życzę leprzych wyborów. Ja dwa lata temu nie
      nażekałam na swój pokój (w innym miejscu) i tez płaciliśmy z góry. pół roku
      temu pojechaliśmy i na miejscu wybraliśmy, bylismy w kilku miejscach warunki
      takie sobie a cena wysoka. Za piątym razem trafiliśmy do "Murania" super
      polecam. Czysto, meble nowe, zadbane i niedrogo. Jadę w lutym mam nadzieję że
      bedzie ciepło.Pozdrawiam
    • gienia10 Re: Zakopane, Zakopane... 27.04.04, 14:20
      Bardzo rzadko bywam na forum turystycznym i ubolewam nad tym, że dopiero teraz
      tu zajrzałam bo to co przeczytałam zwaliło mnie z nóg i nie powinno pozostawać
      bez komentarza.
      Świat jest bardzo mały o czym kolejny raz miałam właśnie okazję się przekonać.
      Tak się zdarza akurat, że w tym samym czasie co Wy miałam przyjemność przebywać
      w dworku Maria Anna.
      Ludzi tak prostych i pustych nie sposób zapomnieć, więc z przyjemnością dodam
      swój komentarz do jakże wylewnej skargi.
      Ale po kolei, jak pisze jondoe...
      1."Maria (Anna zreszta) to wyrachowana liczykrupa, ktorej zyciowe kredo
      to: "turysty byli, som i bedom, jak nie te, to inkse"."
      Hmmm...Pewnie spodziewaliście się babki z bańką mleka w zapasce, pachnącej
      krowim łajnem i ciągnącej turystów do swojej zatęchłej chałupiny pod lasem.
      Tymczasem okazuje się, że Pani Maria to kobieta z klasą, inteligentna,
      wykształcona, znająca języki a do tego dobrze ubrana i pachnąca, mówi poprawną
      polszczyzną a zacytowanego języka nie używa ponieważ nie jest góralką.
      Co do liczykrupy... to pierwsze słowo, które skojarzyło mi się z wami...
      2. "zdziwilo nas nieco zadanie oplacenia pobytu z gory, tym bardziej, ze
      nie po raz pierwszy bylismy w Zakopanem i zdawalo sie nam, ze panuja tam
      cywilizowane obyczaje"
      Cywilizowane obyczaje mogą panować w cywilizowanym kraju, nie w taki jak nasz
      niestety. Opłata z góry pobierana jest po to, by klienci nie pakowali się i
      wyjeżdżali zapominając o zapłacie. Sama byłam świadkiem takiego zachowania
      turystów, którzy nie mają czasu zostawić gospodyni dowodu, później są
      nieuchwytni a na koniec cichaczem opuszczają pokój. I nie byli to niestety
      młodzi rozwydrzeni chłopcy, ale ludzie na poziomie i stanowisku. Często zdarza
      się, że klienci zabierają z pokojów różne przedmioty ot tak, jakby im się
      należały, często je niszczą i udają że jest śmiesznie. Zdemolowane łóżka i
      łazienki niestety nie należą do rzadkości.
      Stali klienci rezerwują pokoje na telefon, dostają zniżki i płacą przy
      wyjeździe.
      Widać szybko i trafnie oceniłam was nie tylko ja.
      3."Drugie to temperatury panujace w pokojach - wlasciwie
      niewiele rozniace sie od tego co dzialo sie na zewnatrz z ta roznica, ze w
      srodku nie wial halny, a ktore to zaczely gwaltownie spadac, zaraz po tym,
      jak banknoty z naszych kieszeni znalazly sie w chciwych lapskach"
      Można było wybrać ciepłe kraje, skoro zaskoczyło was zimno w zimie i halny w
      górach...
      No tak, gotówka grzeje a jej brak dał się odczuć natychmiast. Tej samej nocy
      kiedy panienka zimnokrwista szukała grzejniczka ja spałam nago, chociaż cały
      dzień jeździłam na nartach i zmarzłam niemiłosiernie. Grzejniczki miały
      regulację i można było ją podkręcić, a jak pamiętam żadna z osób tam
      przebywających nie narzekała na chłody może więc mężulek słabo grzał...
      4."W tej sytuacji nie zaskoczylo nas paskudne sniadanie podane w wychlodzonej
      do granic mozliwosci stolowce (czy jakos tak)."
      Wyżywienie jest obligatoryjne i nikt nie jest zmuszany do jedzenia tego co
      serwuje gospodyni. Każdy może poprosić o gorące napoje i w pokoju zrobić sobie
      kanapki. Jeżeli śniadanie było paskudne ciekawa jestem co was skłoniło do jego
      zjedzenia bo chyba nie fakt, że za nie zapłaciliście...
      Skoro już jesteśmy przy posiłkach chętnie usłyszałabym czemu przez kolejne dni
      stołowaliście się w wychłodzonej stołówce opychając się paskudnym jedzeniem?
      W Zakopiańskich knajpkach z otwartymi rękami witają takich jak wy...
      Paniusia uznała bowiem, że czas na luksus i poszła na obiad do knajpki. Pstrąg
      okazał się niedrogi 4,00 zł więc zamówili z dodatkami i cieszyli się wycieczką
      do momentu otrzymania rachunku. Tu Paniusia oniemiała, bo okazało się że 4 zł
      kosztuje 100g pstrąga a każdy dodatek liczony jest osobno a do tego coś do
      picia i omal nie zemdlała. Wróciła załamana i odtąd już jadła tylko u gospodyni
      płacąc 25-30 zł za śniadania i gorące dwudaniowe obiadokolacje z piwem albo
      innym napojem. Może gdyby Paniusia zjadła hamburgera na Krupówkach i poprawiła
      drugim zmieniłaby zdanie o domowej kuchni Marii.
      4."Na nastepna noc zaanektowalimy z
      pokoju obok dodatkowy grzejnik.... "
      Nikt wam nie odbierał grzejnika i nie było już tematu Paniusi wychłodzonej...
      5."potraktowni zostalismy jak upierdliwi kretyni..."
      Nikt was tak nie traktował, sami sprawialiście takie wrażenie bez żadnego
      wysiłku:)
      6."zazadalismy zwrotu oplaty za jedna noc, oswiadczajac , ze skracamy nasz
      pobyt bo po co jak po co, ale nie po zapalenie pluc tu przyjechalsmy"
      Pobyt skrócony czy nie, tego nie wiem ale Paniusia była bardzo zadowolona i
      strasznie chwaliła dosłownie wszystko zapewniając o swoim powrocie.
      7."wezwalismy milych panow policjantow, ktorzy oswiadczyli, ze Marie (Anne
      zreszta) znaja juz z niekonwencjonalnych metod traktowania klienta, gdyz to nie
      pierwsza ich u niej wizyta..."
      Bzdura! Pani Maria jest osobą lubianą i szanowaną a policja nigdy nie wstawiała
      się za klientem. Zresztą spodziewam się, że wystąpicie z tym do sądu – śmiało!
      Swoją drogą to zabawne, że po tygodniu klientka zorientowała się że jej się nie
      podoba...chętnie poznałabym te niekonewncjonalne metody traktowania klienta.
      Przyjeżdżają do dworku goście ze Stanów, Niemiec, Holandii i ich przyjaciele,
      ja sama byłam tam kilkanaście razy ale nigdy nie było osób tak dwulicowych i
      wrednych jak wy! Skąd w ludziach tyle nienawiści i złości?!
      Patrząc na wiecznie skrzywioną Paniusię i jej mężusia Pantoflarza,
      zastanawiałam się czy spojrzała choć raz na chłodne i tajemnicze Tatry,
      zapierające dech w piersiach widoki i poczuła atmosferę, której próżno szukać
      gdziekolwiek indziej. Najważniejsze dla niej było gorąco w zimie i koniecznie
      telewizor w pokoju o który tak walczyła bo przecież to podstawa udanego pobytu.
      Zanim zaczniecie wymagać od innych wymagajcie też od siebie a nie silcie się na
      marne przedstawienia prezentowane na forum. Wasza chciwość i sknerstwo stały
      się obsesją a wy nie widzicie w tym niczego chorego.
      Wyżywacie się na normalnych ludziach by leczyć swoje kompleksy, idziecie na
      całość bo tego wymaga przedstawienie a zapominacie o tym, że wyrządzacie
      krzywdę człowiekowi niesłusznie go oczerniając.
      Góry zostawcie dla ludzi z duszą i prawdziwych turystów a swoje kompleksy
      spakujcie w plecak i zabierzcie pod namiot na biwak do Ciechocinka.

      Z nadzieją, że nie będę oglądała więcej szanownej Pani magister i jej męża
      kolejny raz wybieram się do Zakopanego i gorąco polecam odwiedzenie dworku
      Maria Anna www.mariaanna.zakopane.pl
      Iwona




      • jondoe Re: Zakopane, Zakopane... 09.05.04, 22:14
        ) Tak się zdarza akurat, że w tym samym czasie co Wy miałam przyjemność
        przebywać w dworku Maria Anna.
        ) Ludzi tak prostych i pustych nie sposób zapomnieć, więc z przyjemnością dodam
        ) swój komentarz do jakże wylewnej skargi.

        Racja ludzi prostych i pustych zapamietalibysmy na pewno - poza Maria (Anna
        zreszta) nie zapamietalismy nikogo innego, co wynika z prostego faktu - bylismy
        JEDYNYMI jej goscmi w tym czasie - wiec caly ten klamliwy belkot nie wart jest
        nawet polemiki. Ale czuje sie wywolany do tablicy...

        ) Hmmm...Pewnie spodziewaliście się babki z bańką mleka w zapasce, pachnącej
        ) krowim łajnem i ciągnącej turystów do swojej zatęchłej chałupiny pod lasem.
        ) Tymczasem okazuje się, że Pani Maria to kobieta z klasą, inteligentna,
        ) wykształcona, znająca języki a do tego dobrze ubrana i pachnąca, mówi
        poprawną
        ) polszczyzną a zacytowanego języka nie używa ponieważ nie jest góralką.
        ) Co do liczykrupy... to pierwsze słowo, które skojarzyło mi się z wami...

        Coz - racje - nie spodziewalismy sie wiele - i slusznie. Klase dalo sie
        zauwazyc nawet nie jedna - przy odrobinie dobrej woli - dalbym nawet z osiem.
        Podstawowki - skonczone. A wracajac do poprzedniego akapitu, gieniu, coz
        jeszcze moze ci sie kojarzyc z nami, skoro nawet nie mielismy okazji sie
        zobaczyc? Ale o tym potem.

        ) Cywilizowane obyczaje mogą panować w cywilizowanym kraju, nie w taki jak nasz
        ) niestety. Opłata z góry pobierana jest po to, by klienci nie pakowali się i
        ) wyjeżdżali zapominając o zapłacie. Sama byłam świadkiem takiego zachowania
        ) turystów, którzy nie mają czasu zostawić gospodyni dowodu, później są
        ) nieuchwytni a na koniec cichaczem opuszczają pokój. I nie byli to niestety
        ) młodzi rozwydrzeni chłopcy, ale ludzie na poziomie i stanowisku. Często
        zdarza
        ) się, że klienci zabierają z pokojów różne przedmioty ot tak, jakby im się
        ) należały, często je niszczą i udają że jest śmiesznie. Zdemolowane łóżka i
        ) łazienki niestety nie należą do rzadkości.
        ) Stali klienci rezerwują pokoje na telefon, dostają zniżki i płacą przy
        ) wyjeździe.
        ) Widać szybko i trafnie oceniłam was nie tylko ja.

        Co do cywilizowanych obyczajow - po Marii Annie trudno by sie ich spodziewac.
        Zadziwia mnie natomiast fakt, ze pomijajac ze bylismy tam po raz pierwszy (i
        ostatni zreszta) - zatem nie bylismy "uprzywilejowanymi stalymi klientami" -
        nie przypuszczalismy, ze komus moze przyjsc do glowy, by wyniesc cokolwiek,
        (pomijajac fakt, ze w "dworku" odnosilem wrazenie, ze zwiedzam galerie
        odpustowych cudow). Coz - w innych kulturac sie widac wychowalismy, gieniu
        droga.

        I kolejny znamienny fakt - podkresle raz jeszcze - bylismy JEDYNYMI klientami
        Marii (Anny zreszta) w tym czasie. I spedzilismy tam dwie noce jedynie, cale
        dnie spedzajac na nartach, a wieczory w gospodzie na Krupowkach - w tym swietle
        zadziwiajacy jest fakt, ile czasu spedzilasbys na analizowaniu nas - gdybys tam
        rzeczywiscie byla. Wiec moze zagramy w otwarte karty, Marysiu?

        ) Można było wybrać ciepłe kraje, skoro zaskoczyło was zimno w zimie i halny w
        ) górach...
        ) No tak, gotówka grzeje a jej brak dał się odczuć natychmiast. Tej samej nocy
        ) kiedy panienka zimnokrwista szukała grzejniczka ja spałam nago, chociaż cały
        ) dzień jeździłam na nartach i zmarzłam niemiłosiernie. Grzejniczki miały
        ) regulację i można było ją podkręcić, a jak pamiętam żadna z osób tam
        ) przebywających nie narzekała na chłody może więc mężulek słabo grzał...

        Halny, gory - to dla nas nic zaskakujacego - od lat spedzamy zimy na nartach
        czy to w Zakopanem czy poza granicami Polski. I nie kaz mi prosze Marysiu
        wyobrazac sobie jak spisz nago - robi mi sie niedobrze.
        A seks, dziekuje za troske, mamy dziki i namietny.

        Aha - "podkrecic grzejnik" - ten zimny? wylaczony, "bo tak jest system
        zaprogramowany"? Oj Marysiu, Marysiu, co tez Marysia...

        ) Wyżywienie jest obligatoryjne i nikt nie jest zmuszany do jedzenia tego co
        ) serwuje gospodyni. Każdy może poprosić o gorące napoje i w pokoju zrobić
        sobie
        ) kanapki. Jeżeli śniadanie było paskudne ciekawa jestem co was skłoniło do
        jego
        ) zjedzenia bo chyba nie fakt, że za nie zapłaciliście...
        ) Skoro już jesteśmy przy posiłkach chętnie usłyszałabym czemu przez kolejne
        dni
        ) stołowaliście się w wychłodzonej stołówce opychając się paskudnym jedzeniem?
        ) W Zakopiańskich knajpkach z otwartymi rękami witają takich jak wy...
        ) Paniusia uznała bowiem, że czas na luksus i poszła na obiad do knajpki.
        Pstrąg
        ) okazał się niedrogi 4,00 zł więc zamówili z dodatkami i cieszyli się
        wycieczką
        ) do momentu otrzymania rachunku. Tu Paniusia oniemiała, bo okazało się że 4 zł
        ) kosztuje 100g pstrąga a każdy dodatek liczony jest osobno a do tego coś do
        ) picia i omal nie zemdlała. Wróciła załamana i odtąd już jadła tylko u
        gospodyni
        )
        ) płacąc 25-30 zł za śniadania i gorące dwudaniowe obiadokolacje z piwem albo
        ) innym napojem. Może gdyby Paniusia zjadła hamburgera na Krupówkach i
        poprawiła
        ) drugim zmieniłaby zdanie o domowej kuchni Marii.

        Wyzywienie - jest obligatoryjne. Swieta prawda. My jednak jestesmy dosc wygodni
        i wolimy sniadanie zjesc na miejscu. A, ze standard sniadan nie odbiegal od
        reszty servisu - coz... mam udawac zdziwienie, Maryniu? Swoja droga - mozemy
        polecic pare naprawde niezlych restauracji w Zakopanem - to tak, Marysiu,
        gdybys chciala miec jakis punkt odniesienia dla trocin serwowanych w "stolowce".
        Co do reszty belkotu o "Paniusi" - Twoja historia mnie wzrusza. Zwlaszcza z tym
        pstragiem. Moglas wybrac paprykarz.

        ) 5."potraktowni zostalismy jak upierdliwi kretyni..."
        ) Nikt was tak nie traktował, sami sprawialiście takie wrażenie bez żadnego
        ) wysiłku:)

        to zacietrzewienie nie pozostawia mi juz cienia watpliwosci, Maryniu. To
        kolejny dowod na to, ze nasz klient to koniecznie nasz pan. smutne. I coz?
        Mialbym skomentowac Twoj wylad? zejsc do tego poziomuu rynsztoka, w ktorym tak
        dobrze sie czujesz? Nic z tego...

        ) 6."zazadalismy zwrotu oplaty za jedna noc, oswiadczajac , ze skracamy nasz
        ) pobyt bo po co jak po co, ale nie po zapalenie pluc tu przyjechalsmy"
        ) Pobyt skrócony czy nie, tego nie wiem ale Paniusia była bardzo zadowolona i
        ) strasznie chwaliła dosłownie wszystko zapewniając o swoim powrocie.

        Maryniu - to najwyrazniej schizofrenia. A moze Altzheimer? Czesto slyszysz
        glosy?

        ) 7."wezwalismy milych panow policjantow, ktorzy oswiadczyli, ze Marie (Anne
        ) zreszta) znaja juz z niekonwencjonalnych metod traktowania klienta, gdyz to
        nie
        )
        ) pierwsza ich u niej wizyta..."
        ) Bzdura! Pani Maria jest osobą lubianą i szanowaną a policja nigdy nie
        wstawiałasię za klientem. Zresztą spodziewam się, że wystąpicie z tym do sądu –
        śmiało! Swoją drogą to zabawne, że po tygodniu klientka zorientowała się że jej
        się nie podoba...chętnie poznałabym te niekonewncjonalne metody traktowania
        klienta.

        Coz - mielismy wiec pierwszy przypadek, keidy policja wstawila sie za klientem -
        co wiecej - uslyszelismy nie pytani opinie policjanta - "tak, znamy te panie,
        ja juz tu trzeci raz jestem". Nasze slowo przeciwko Twojemu, Maryniu. I kto tu
        lze jak bura suka?
        A na koniec Marysiu - sprawdz ksiazki meldunkowe - pewnie prowadzisz takowe?
        bylismy tam DWA dni. DWA, Maryniu. A tydzien ma SIEDEM. Policz na palcach
        roznice.

        ) Przyjeżdżają do dworku goście ze Stanów, Niemiec, Holandii i ich przyjaciele,
        ) ja sama byłam tam kilkanaście razy ale nigdy nie było osób tak dwulicowych i
        ) wrednych jak wy! Skąd w ludziach tyle nienawiści i złości?!
        ) Patrząc na wiecznie skrzywioną Paniusię i jej mężusia Pantoflarza,
        ) zastanawiałam się czy spojrzała choć raz na chłodne i tajemnicze Tatry,
        ) zapierające dech w piersiach widoki i poczuła atmosferę, której próżno szukać
        ) gdziekolwiek indziej. Najważniejsze dla niej było gorąco w zimie i koniecznie
        ) telewizor w pokoju o który tak walczyła bo przecież to podstawa u
        • jondoe Re: Zakopane, Zakopane... cd... 09.05.04, 22:22

          > Przyjeżdżają do dworku goście ze Stanów, Niemiec, Holandii i ich przyjaciele,
          > ja sama byłam tam kilkanaście razy ale nigdy nie było osób tak dwulicowych i
          > wrednych jak wy! Skąd w ludziach tyle nienawiści i złości?!
          > Patrząc na wiecznie skrzywioną Paniusię i jej mężusia Pantoflarza,
          > zastanawiałam się czy spojrzała choć raz na chłodne i tajemnicze Tatry,
          > zapierające dech w piersiach widoki i poczuła atmosferę, której próżno szukać
          > gdziekolwiek indziej. Najważniejsze dla niej było gorąco w zimie i koniecznie
          > telewizor w pokoju o który tak walczyła bo przecież to podstawa udanego
          pobytu.
          > Zanim zaczniecie wymagać od innych wymagajcie też od siebie a nie silcie się
          na
          >
          > marne przedstawienia prezentowane na forum. Wasza chciwość i sknerstwo stały
          > się obsesją a wy nie widzicie w tym niczego chorego.
          > Wyżywacie się na normalnych ludziach by leczyć swoje kompleksy, idziecie na
          > całość bo tego wymaga przedstawienie a zapominacie o tym, że wyrządzacie
          > krzywdę człowiekowi niesłusznie go oczerniając.

          Nigdy nie pozwolilibysmy sobie na niesluszne oczernianie kogokolwiek. Nie
          pozwole jednak na takie traktowanie. Komukolwiek. Czy to bedzie Marynia z
          Zakopanego czy dyrektor Hiltona. Bo wyznajemy prosta zasade - place=wymagam.

          I nie rozumiem juz zupelnie tego fragmentu o telewizorze - jezeli zalozenie
          bylo bledne i nie ty biedna Maryniu, jestes autorka tego belkotu, to dla mnie
          dowodzi to jednego - nie my pierwsi i nie my ostatni rozczarowani bylsmy
          poziomem obslugi w pozal sie Boze "dworku" - co tylko utwierdza mnie w
          przekonaniu, ze ta mala kampania promujaca Marynie ma naprawde sens.


          > Góry zostawcie dla ludzi z duszą i prawdziwych turystów a swoje kompleksy
          > spakujcie w plecak i zabierzcie pod namiot na biwak do Ciechocinka.

          Alez dlaczego od razu podejrzewasz nas o kompleksy? - nie wszyscy jestesmy tacy
          sami.... My tylko chcemy ostrzec innnych przed tym co nas (i nie tylko nas
          prawdopodobnie) spotkalo, po coz wiec ta histeria? Wczasy spedzaj u Maryni, w
          Ciechocinku, z plecakiem, namiotem czy czymkolwiek - planowaniem naszych sie
          nie trudz.

          > Z nadzieją, że nie będę oglądała więcej szanownej Pani magister i jej męża
          > kolejny raz wybieram się do Zakopanego i gorąco polecam odwiedzenie dworku

          "pani magister i meza" - tak podsumowujac - to chyba dowod na to, ze (z
          kimkolwiek bys nas nie mylila, wyksztalcenie akurat mamy wyzsze) kompleksy, to
          akurat cos o czym sporo moglabys powiedziec, nieprawdaz? ;)
      • Gość: Zbig Re: Zakopane, Zakopane... IP: *.dhl.com / *.dhl.com 10.05.04, 15:39
        Tej zimy byliśmy ze znajomymi w dworku Maria Anna w Zakopanem. Z początku
        zostalismy przyjęci po królewsku - śniadanie jedliśmy w porcelanowej zastawie,
        w pokojach czekały na nas zapalone choineczki. Właścicielka - bardzo miła -
        poprosiła nas o uregulowanie opłaty z góry. Było tak przyjemnie, że zgodziliśmy
        się i opłaciliśmy. I wtedy jak za dotknięciem różdzki - wszystko się zmieniło.
        Na śniadaniu nie tylko zmieniła się zastawa, ale i jedzenie: zamiast soczystej
        szynki dostaliśmy mielonkę, zamiast herbaty lipton w każdej filiżance - jedną
        niemarkową herbate express w szklanym dzbanku. W pokojach w nocy w ogóle
        przestawali grzać. Próbowaliśmy rozmawiać z włascicielką, niestety ciągle była
        dla nas nieuchwytna. Zaczepiliśmy pracownicę na korytarzu, na co ta ze
        zrozumieniem pokiwała głową i powiedziała "Nie wy pierwsi". Zostaliśmy do
        końca - chociaż bokserki na noc zamieniłem na ciepły dres. Na przyszłość będę
        trzymać się zasady, że płaci się na koniec pobytu, bo róznica w obsłudze przed
        dokonaniem opłaty i po była aż nadto widoczna. A gwarantem dla właściciela że
        klienci nie wyjadą bez słowa powinien być dowód osobisty, złożony celem
        zameldowania. No, chyba że zamierza się ukryć dochody, wtedy gotówka jest bez
        pokwitowania, a goście to duchy, których nigdy nie było. Ogólnie - wrażenia
        niezbyt przyjemne, nie polecam.
        • justice8 Re: Zakopane, Zakopane... 10.05.04, 16:40
          Tak się składa, że byłem pare razy w Dworku Maria Anna i ani mi za tym ani za
          tym, ale bardzo sobie chwalę pobyt w nim. Właścicielka jest przemiłą i
          elokwentną osobą, ktora obraca się wśród wyższych sfer, a jej goścmi bywają
          osoby polecone przez sam Belweder. Takie kmioty jak wy powinny się cieszyć, że
          w ogóle mieliście szczęscie tam się dostać, a nie wypisywać inwektywy po Jej
          adresem w internecie!
          • do-las Re: Zakopane, Zakopane... 12.05.04, 11:53
            justice8 napisała:

            > Tak się składa, że byłem pare razy w Dworku Maria Anna i ani mi za tym ani za
            > tym, ale bardzo sobie chwalę pobyt w nim. Właścicielka jest przemiłą i
            > elokwentną osobą, ktora obraca się wśród wyższych sfer, a jej goścmi bywają
            > osoby polecone przez sam Belweder. Takie kmioty jak wy powinny się cieszyć,
            że
            > w ogóle mieliście szczęscie tam się dostać, a nie wypisywać inwektywy po Jej
            > adresem w internecie!



            Kolejne wcielenie Anny Marii ?
            A fe !
          • hr.dracula Re: Zakopane, Zakopane... 17.05.04, 16:26
            justice8 napisała:

            > Właścicielka jest przemiłą i
            > elokwentną osobą, ktora obraca się wśród wyższych sfer, a jej goścmi bywają
            > osoby polecone przez sam Belweder. Takie kmioty jak wy / ciach

            Przez Belweder ????
            Przybliż , proszę - jakie kręgi masz na myśli ??? Ochronę czy przewodników ?

            Bo o ile wiem , to od kilkunastu lat znajduje się tam jedynie muzeum....
      • sc200 Re: Zakopane, Zakopane... 19.10.04, 11:01
        Hmmm witam
        Tak się akurat zdarza że też miałem nieprzyjemność gościć w tym domu....
        Dom jak dom nawet ładny. Niestety właścicielka oszczędzała na wszystkim co się
        dało. Byłem z kolegą w lipcu wiec problem grzania nas omijała ale za to
        temperatura obiadów nas dobijała... (zimne)

        Nieee... nie będe wiecej opisywał negatywów a się troche uzbierało podczas
        8dniowego tam pobytu (po trzecim dniu podziękowaliśmy się i przenieśliśmy się
        dwa domy dalej). Trzeba myśleć pozytywnie.

        Zdecydowanei odradzam ten pensjonat.!

        Jak to powiedział jeden pan, który dobrze zna swoją sąsadiadke Marie "Przez
        takie osoby ludzie wyjeżdzają z pięknego regionu z niepięknymi wspomnieniami... :("

        Pozdrawiam
        sc
    • szarytka Re: Zakopane, Zakopane... 10.05.04, 15:56
      Współczuje Wam popsutego wyjazdu i bardzo dobrze, że o tym napisaliście.
      Naprawdę trzeba szerokim łukiem omijac Annę Marię.
      A post Gieni potwierdza Waszą wersję w 100%. Co za perfidia!
        • a.hoffman Re: Zakopane, Zakopane... 17.05.04, 14:59
          Witam!
          Wpisy ostrzeżeniowe nie biorą się znikąd. Przypuszczam, że gdyby turyści byli
          zadowoleni z pobytu, mielibyśmy zupełnie inną treść na forum. Niestety, często
          właściciele pensjonatów zapominają po co istnieją. Jeśli nie chcą szanować
          powiedzenia "Klient nasz Pan", to przynajmniej powinni nauczyć się szanować
          powiedzenie "Nie gryzie się ręki, która daje jeść". Przecież żyją z turystów.

          Internet ma wielką siłę przekazu - sama pewnie po przeczytaniu pierwszego
          ostrzeżenia tak szybko bym zapomniała jak szybko przeczytałam. Ale okazuje się,
          że właściciel, jak przekupa - walczy z klientem pod szyldem "gienia10"
          czy "justice", obrażając go na forum. Będę pamiętać, żeby latem NA PEWNO nie
          zmarnować swojego długo wyczekiwanego urlopu na pobyt w miejscu, w którym
          klienta traktuje się jak intruza.
          Pozdrawiam i dziękuję!
          Ania.
    • Gość: PeggySue Re: Zakopane, Zakopane... IP: *.aster.pl 23.05.04, 14:08
      Zaluje, ze nie poszukalam informacji na temat "dworku" pare miesiecy temu -
      wlascicielka przez telefon byla tak mila i uprzejma, ze nie spodziewalismy sie
      z mezem, jaki koszmar czeka nas tej zimy - tez wyjechalismy stamtad wsciekli i
      przed terminem, calkowicie zdegustowani poziomem obslugi i manierami
      wlascicielki - tak pazernego i chamskiego babska swiat nie widzial!!
      Proslilismy o ogrzewanie, ciepla wode - w odpowiedzi uslyszelismy jedynie "jak
      sie panstwu nie podoba, to droga wolna, ale pieniedzy nie zwracam" Szczerze
      odradzam!!!!!
      • do-las Re: Zakopane, Zakopane... 23.05.04, 17:04
        Gość portalu: PeggySue napisał(a):

        > Zaluje, ze nie poszukalam informacji na temat "dworku" pare miesiecy temu -
        > wlascicielka przez telefon byla tak mila i uprzejma, ze nie spodziewalismy
        sie
        > z mezem, jaki koszmar czeka nas tej zimy - tez wyjechalismy stamtad wsciekli
        i
        > przed terminem, calkowicie zdegustowani poziomem obslugi i manierami
        > wlascicielki - tak pazernego i chamskiego babska swiat nie widzial!!
        > Proslilismy o ogrzewanie, ciepla wode - w odpowiedzi uslyszelismy
        jedynie "jak
        > sie panstwu nie podoba, to droga wolna, ale pieniedzy nie zwracam" Szczerze
        > odradzam!!!!!

        Okazało się że Dworek Maria - Anna ma swoją stronę reklamową w necie a na niej
        tylko jedną opinię.

        UWAGA! Opinie nie służą do zadawania pytań rezerwacyjnych.
        Jest to miejsce WYŁĄCZNIE do wyrażania własnego zdania na temat odwiedzonego
        obiektu. Więcej opinii >> Dodaj opinię >>

        M&S 2004-02-05
        Polecam!!!


    • Gość: iwa Re: Zakopane, Zakopane... IP: *.bchsia.telus.net 12.06.04, 21:53
      az mi sie wierzyc nie chce.... bylam w dworku 3 lata temu i bylo po prostu
      cudownie:) jedzenie przepyszne, pani byla bardzo mila, wiec chcialabym tylko
      wiedziec czy miejsce o ktorym mowicie to
      www.maria-anna.z-ne.pl?
      porsze powiedzcie ze to nie to miejsce, bo wlasnie polecilam je znajomym!!!
    • Gość: Monika Kłopoty pani Marii Anny z US IP: *.gliwice.pik-net.pl 18.06.04, 12:21
      Pani Maria Anna...
      również z moim narzeczonym gościliśmy u tej pani. Również opłata regulowana
      była z góry, również było zimno. Szczerze mówiąc również nie można było
      dogrzewać piecykiem - przywieźliśmy swój (kwestia przyzwyczajenia do różnych
      zboczeń właścicieli - lub też zwykła zapobiegliwość) ale to, że nie
      poinformowaliśmy o tym właścielki było jak widzę dobrym rozwiązaniem. Cóż mogę
      dodać: pani Maria Anna wcale nie jest taką kryształową inteligentna osobą jak
      tu koleżanka w jednej z wiadomości zachwala. Taki ktoś kryształowy nie ma
      kłopotów z Urzędem Skarbowym.
      Ale po kolei...
      Podczas naszego pobytu w Dworku Maria Anna właścicielka pani Maria Anna
      opowiadała nam wiele razy o swoich kłopotach z sąsiadami, którzy to jakoby
      donoszą na nią do Urzędu Skarbowego. W związku z czym prowadzi dokładną
      ewidencję, kto dokładnie ją odwiedza. Również my zostawiliśmy nasze dowody
      osobiste by mogla spisać dane. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy w połowie
      maja tego roku dostaliśmy wezwanie do Urzędu Skarbowego w sprawie popełnienia
      przestępstw skarbowych przez Panią Bartosch. Nie tylko my mieliśmy zgłosić się
      do urzędu "na przesłuchanie" w celu złożenia niezbędnych informacji o dacie
      pobytu itp., ale również nasi rodzice (którzy nigdy u pani Bartosch nie
      przebywali (!!!) pani Bartosch spisała ich imiona i nazwiska jako dane osób,
      które rownież spędzały u niej urlop). Przed wyznaczonym terminem US pani
      Bartosch dzwoniła do nas bez przerwy usiłując "ustalić z nami wersję wydarzeń".
      Abstrahując, kiedy czytam, że to kobieta inteligenta (zgadzam się - ale nikt do
      tej pory z US nie wygrał robiąc szwindle) i lubiana tudzież obracająca się w
      wysokich sferach tylko śmiać mi się chce.
      Tak więc *jondoe* życzę Wam podobnie jak i nam trafniejszych wyborów -
      pozdrawiam serdecznie!
    • Gość: Zack Re: Zakopane, Zakopane... IP: *.oc.oc.cox.net 26.06.04, 08:35
      Ha! Widze, ze nie tylko ja dalem sie zwiesc intenetowym reklamom "strasznego
      dworu"! Beszczelne, oslizgle babsko, parszywe zarcie i niewypobrazalne zimno w
      pokojach! I wciaz slysze to jej: "jak sie nie pooodoba, to ja na sile nikogooo
      nie czymam... ale piniendzy ni oddam! mowy nnie ma!"
    • Gość: Zack Re: Zakopane, Zakopane... IP: *.aster.pl 30.08.04, 21:59
      Szlag! trafilem tam tego lata! zimno nie bylo - przeciez skwar za oknem, ale
      moglismy zaponiec o goracej wodzie do mycia! a zarcie to najgorze wspomnienie
      postpegeerowskiej stolowki dla maloronych! mimo wykupiionych posilkow
      wybralismy zakupy w pobliskim sklepie spozywczym - przynjemniej dany
      przydatnosic do spozycia byly do zweryfikowania!
      • Gość: Jachas Re: Zakopane, Zakopane... IP: *.crowley.pl 01.09.04, 16:35
        Przeczytałem i jakoś nie mogę uwierzyć w szczere intencje Gieni, na kilometr
        czuć od niej właścicielką tej budy! Takie traktowanie klientów, to skandal a
        użeranie się z nimi na forum, to szczyt wszystkiego. Czy pani Gienia vel Anna
        Maria myśli że dzięki temu zatrze złe wrażenie o swoim "pensjonacie"? Jeśli
        tak, to szczerze wątpię w tą jej "klasę" i "inteligencję", którą sama tak
        namiętnie zachwala na forum... to jest naprawdę żenujące....
      • Gość: mandelieu Re: Zakopane, Zakopane... IP: 213.17.166.* 30.11.04, 13:48
        To naprawdę żenujące. Trafisz na taką kwaterę i po urlopie. Wszystko już
        zaczyna cię drażnić i już nic nie zwróci wymarzonego wypoczynku.Czy te zołzy
        nie wiedzą ,że jedna z lepszych reklam to taka; na zasadzie polecenia znajomym
        fajnego miejsca? Swoją drogą na Słowacji w Strbskim plesie też raz tak
        trafiłem, chociaż uważałem na Cyganów i zbyt niskie oferty.
      • mandelieu Re: Zakopane, Zakopane... 30.11.04, 13:49
        To naprawdę żenujące. Trafisz na taką kwaterę i po urlopie. Wszystko już
        zaczyna cię drażnić i już nic nie zwróci wymarzonego wypoczynku.Czy te zołzy
        nie wiedzą ,że jedna z lepszych reklam to taka; na zasadzie polecenia znajomym
        fajnego miejsca? Swoją drogą na Słowacji w Strbskim plesie też raz tak
        trafiłem, chociaż uważaliśmy na Cyganów i zbyt niskie oferty.
    • Gość: tomek Re: Zakopane, Zakopane... IP: 62.111.174.* 26.01.05, 19:33
      A ja gorąco polecam Krynicę - warunki narciarskie wyśmienite na Słotwinach i
      Jaworzynie, chociaż preferuje to pierwsze miejsce. A jeżeli chodzi o nocleg to
      polecam motel Arkadia ok 8km od wyciągów, nie tak daleko , nie tak blisko ale
      warto w tych cenach nowiutki motel na najwyższym poziomie , dobre jedzenie -
      słowem fajnie , byłem bardzo zadowolony. Oto ich strona www.arkadia-motel.pl
    • Gość: góral Zakopane, Zakopane... IP: *.intermedia.net.pl / *.intermedia.net.pl 20.02.05, 18:18
      Na wstępie ujawnie że prowadzę podobną działalność "krótkotrwałego
      zakwaterowania". Babsko Anuśka musi być wyjątkowo wredne. To wstyd aby w pokoju
      było zimno lub woda w łazience chłodna. Ludzie zapłacili ZA TO !!! Nie nadajesz
      się do tego kobieto. Twoja postawa ma być zachętą do powrotu gości i ich
      znajomych. Ale ty z natury nie lubisz ludzi.To tyle przeciw a teraz małe za.
      Popieram zasadę opłaty za cały pobyt na początku. Oto kilka powodów :
      1."cwaniaczki" na koniec pobytu zabierają się do targowania 2. "cwaniaczki"
      znikają nocą 3. "cwaniaczek" nie umie zorganizować sobie czasu i nudząc
      sie "uśmierca" babcię i wyjeżdza wcześniej niż zarezerwował 4. "cwaniaczek"
      golas przebimbał forsę i nie ma nawet na paliwo.5 "cwaniaczki" po rekonesansie
      i znalezieniu "lepszej" czytaj :tańszej kwatery zrywają
      rezerwację.6."cwaniaczek" dziwi się że pobierana jest opłata miejscowa tzw.
      klimatyczna. 7. "cwaniaczek" żąda kwoty na fakturze wyższej niż rzeczywiście
      zapłacił. Wszystkich "cwaniaczków" osobiście poznałem i przeważnie czuję z
      daleka. To właśnie oni zmuszają kwaterodawców do brania zaliczek i rozliczania
      się na początku pobytu.Pozdrawiam wszystkich i życze dużo uśmiechu na
      wakacjach. "Cwaniaczki" zostańcie w domu !!!
      P.S Na koniec autentyczna historyjka: młody człowiek z "centralnej Polski"
      rozbił 21' nowy odbiornikTV (przyznał to), uważał że żądanie rekompensaty za
      szkodę to przesada.Teraz cytat " prowadząc taką działalność powinin pan to
      wliczyc w swoje ryzyko " Teraz ciesze się że nie podpalił całego domu.
      • Gość: Mrs_Jinx Re: Zakopane, Zakopane... IP: *.aster.pl 15.03.05, 20:43
        Popelniasz zasadniczy blad - nikt tu nie transponuje cech charakteru,
        mentalnosci, zasad prowadzenia interesu, stosunku do klientow jakie wyrozniaja
        wlascicielke "dworku" Maria Anna na wszystkich wlascicieli dworkow,
        pensjonatow, moteli, hoteli, etc. Ty zas po przykrych doswiadczeniach
        z "cwaniaczkiem" wszystkich traktowac chcesz jak potencjalnych zlodziei - ja
        takie miejsca omijac bede szerokim lukiem. Rozumiem rozgoryczenie, ale ja w
        takim miejscu wakacji nie spedzam - od wlasciciela zadam, poza zapewnieneim
        komfortu pobytu, rowniez szacunku - traktowanie mnnie a priori jak zlodzieja
        (czy "cwaniaczka") mi uwlacza. Chyba, ze oferta jest takeij klasy ze sciaga
        jedynie "element" - wtedy zadnym zagraniom z obu stron sie nie dziwie.
    • Gość: Łukasz Re: Zakopane, Zakopane... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.05, 23:50
      a ja dodam coś od siebie bo tez tam gościłem w 2004 roku

      zrobiliśmy z Narzeczoną rezerwacje, pokój na piętrze, wpłaciliśmy zaliczkę i
      liczone było 40 zł. Jak już dojechaliśmy to się okazało że lepsi klienci będą i
      dla nas będzie pokoik na dole. Było Ok, ale jak przyjechali goście to niestety
      się skoczyło. Nocne bieganie na piętrze niedawało nam spać a cena niestety
      wzrosła do 45 zł.

      Kobieta trochę niepoważna jak dla mnie.
    • Gość: goscie_z_gliwic Re: Zakopane, Zakopane... IP: *.clubnet.pl 14.05.05, 21:32
      Widze ze jest nas wiecej... w ostatnie wakacje wybralem sie z dziewczyna do
      Dworku Maria Anna, mimo ze placilismy normalnie 45zl (mimo ze mialo byc 40...).
      Pierwsza noc spedzilismy sluchajac milosnych okrzykow pewnej parki w naszej
      wannie oraz innych dzwiekow imprezy (miala byc lazienka ale okazalo sie
      ze "niespodziewanie" na jedna noc przyjechali inni goscie, dla których osobnej
      łazienki nie było...
      Po 4 dniach pobytu Maria Anna przekwaterowała nas do 2 razy mniejszego pokoju z
      lazienka na korytarzu, okazalo sie ze do naszego pokoju przyjechala para na
      miesiac miodowy, ktora ow pokoj rezerwowala wczesniej (czego nikt nam nie
      powiedzial). Owe przekwaterowanie przypominalo raczej eksmisje dokonywana przez
      komornika, M.A. wpadla w polowie kapieli z krzykiem ze goscie juz czekaja i
      czemu mokro w lazience, "Jak ona teraz to posprzata".
      Na koniec jeszcze zgubila moje prawo jazdy, ale na szczescie w tym calym bajzlu
      sie znalazlo w dzien wyjazdu...
      Anyway - nie polecam nikomu tego "Strasznego dworu", w zakopanym nie brakuje
      pensjonatow. Ewentualnie jak juz pojedziecie to nie placcie z gory - dla nas
      byla mila dopoki nie zaplacilismy... az sie zastanawialem co za pierdoly na tym
      forum pisza:) Wlascicielke pozdrawiam - goscie z Gliwic:)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka