Dodaj do ulubionych

Wiosenne moczenie stóp - Główny Szlak Sudecki

05.06.10, 19:26
Gdy Rumcajs gromadził swoje nowoczesne mapy, ja – wykorzystując długi weekend – wyruszyłem Głównym Szlakiem Sudeckim. Z piątku na sobotę dotarłem autobusem do Jeleniej Góry, potem autostop do Świeradowa Zdroju. Wystartowałem o 6 rano.

Trasa szlaku sudeckiego jest tu wszystkim znana, przypomnę tylko, że wytyczono go przez Góry Izerskie, Karkonosze, Rudawy Janowickie, Góry Kamienne, Wałbrzyskie, a dalej Góry Sowie, Stołowe, Orlickie, Bystrzyckie, Masyw Śnieżnika i Góry Złote. Trasę zakończyłem wczoraj, w piątek wieczorem, w Paczkowie, po przejściu 350 kilometrów (105 h).
Odcinki dzienne wyglądały następująco:
1. Świeradów Zdrój – Przeł. Pod Śnieżką („Dom Śląski”) – 49 km, 14 h
2. Przeł. Pod Śnieżką – Lubawka – 52 km, 15 h
3. Lubawka – Rzeczka („Orzeł”) – 52 km, 16h
4. Rzeczka – Wambierzyce – 48 km, 15.5h
5. Wambierzyce – Duszniki Zdrój – 41 km, 13h
6. Duszniki Zdrój – Igliczna („Orle Gniazdo”) – 50 km, 15h
7. Igliczna – Paczków – 60 km, 17h
[czasy od wyruszenia do zakończenia dziennego odcinka; w trakcie marszu w sumie około 1 h odpoczynku]

Szedłem, jak zawsze w swoim stylu, czyli od rana do nocy, nie spiesząc się zbytnio. Nie byłem w stanie zbliżyć się do czasów przejść podanych przez jakiegoś "wyścigowca" w sieci. Czasów nierealnych, które można osiągnąć na krótkich odcinkach niemal biegnąc. Szkoda, że jakiś inny idiota powtarza te niezweryfikowane informacje nadając im status wikipediowskiej prawdy objawionej. W tym miejscu dobitnie chcę stwierdzić: 86 godzin na GSS to czas zaniżony o 20-25%.

Trzymałem się sztywno szlaku, co oznacza, że nie wstępowałem na Śnieżkę i Śnieżnik (na których byłem wielokrotnie). Zboczyłem "na sekundkę" do ruin zamku Rogowiec, no i parę razy zgubiłem szlak i nadkładałem drogi.

Większość szlaku znałem z lat minionych. Niektórych pasm już nie pamiętałem, w innych miejscach – nigdy nie byłem. Tym razem chciałem przejść GSS – w całości, za jednym zamachem (zrezygnowałem z „dopisanego” odcinka szlaku czerwonego Paczków – Prudnik: to już dla mnie nie góry ;-).

Głównym problemem na moim spacerze okazała się pogoda. Przez pięć z siedmiu dni mżyło, padało, lało i siekło. Natomiast w piątek słoneczko mnie przypaliło ;-)
Tak więc deszcz, potworne miejscami błoto, leśne i łąkowe rozlewiska, które trzeba było obchodzić – nie sprzyjały radosnemu wiosennemu nastrojowi i zdecydowanie zwalniały tempo przemieszczania się. A że nic nie mogło wyschnąć w ciągu nocy – musiałem kupować kolejne skarpety, a te zgniłe – wyrzucać ;-) Innym utrudnieniem był przedsezonowy bałagan w lesie: porozrzucane gałęzie, pościnane drzewa, rozjeżdżone ciągnikami leśne trakty.

Tak, jak wspominałem na forum, turystyka górska w Polsce jawi mi się jako elitarne zajęcie: ludzi na szlaku jak na lekarstwo. "Wycieczkowicze" przyjeżdżają jeno do miejscowości turystyczno-imprezowych, zaś poza tymi miejscami – ciężko ich spotkać. Wiem, że wybrałem się w góry przed wakacjami, ale z drugiej strony – był długoweekendowy tydzień, który powinien zachęcać do górskich eskapad. A fakty są takie, że w Izerach spotkałem na szlaku tylko jedną osobę z plecaczkiem (czyli jednodniowiec), w Rudawach jedną wycieczkę z zakładu pracy (na Skalnik i z powrotem), między Szarocinem a Wielką Sową – ani jednego człowieka. W Górach Sowich – 3 osoby, dopiero w Srebrnej Górze – kilka wycieczek szkolnych (ale nie na szlaku!), do Wambierzyc zero(!) osób, do Błędnych Skał zero(!) osób (owszem szkolna wycieczka pod foliami, autobus czeka pod bramą) do Kudowy zero(!) osób, między Kudową a Dusznikami – zero osób(!!), do Zieleńca zero osób(!!) do Spalonej zero osób(!!)do Iglicznej zero osób(!!).
Owszem: w schronisku Andrzejówka, Zygmuntówka, Orzeł, Jagodna, pod Śnieżką i pod Śnieżnikiem – były grupy szkolne lub kilkuosobowe grupki mniej zorganizowane. Ale te osoby albo podjechały autokarem bądź samochodem do schroniska, albo pisały tam prace licencjackie na temat turystyki kwalifikowanej. Byli w schronisku, ale nie na szlaku! Niesamowite. Nawet w schronisku w Zieleńcu trzech kolesi z wypasionym sprzętem stało przed budynkiem. Ale tylko stali! Pardon, sączyli piwo i czekali na lepszą pogodę(?).
Natomiast rzeczywiście w Karkonoszach i na Masywie Śnieżnika było sporo osób (nieliczne z wielodniowym ekwipunkiem).

Tak więc wędrowałem zdecydowanie samotnie. Spotykałem na swojej drodze zatrzęsienie ślimaków (brrr!) w sumie kilkadziesiąt saren i koziołków, dwa razy lisa, raz kunę leśną.

Samego szlaku opisywać nie będę – nie ma takiej potrzeby. Zresztą obszerniejszą relację zamieszczę na swojej stronie. Będzie też przekaz multimedialny ;-) zapraszam wkrótce.

Może w tym miejscu dodam tylko parę słów na temat oznakowania. Narzekałem na stare lub źle położone znaki na Głównym Szlaku Beskidzkim, ale w Sudetach nie jest lepiej – wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że sudeckim działaczom PTTK nie „opłaca się” odnawiać i uzupełniać znaków na mniej uczęszczanych odcinkach – skoro nikt tamtędy nie chodzi. A nie chodzi bo... ;-) I tak kółko się zamyka. Przy okazji: brak kompetencji karkonoskiego PTTK jaskrawo widoczny jest na tablicy postawionej na Równi pod Śnieżką: "Słonecznik 15 min" Kto był w Karkonoszach – wie o co chodzi. Kto ma mapę lub przewodnik – poradzi sobie mimo tej dezinformacji. Ale pytam: dlaczego w tak uczęszczanym miejscu jest umieszczona taka tabliczka? Kto jest za to odpowiedzialny? Ja rozumiem, że można się spierać, czy trasę z idzie się 5h czy 4h 30 min. I tu czasu mogą mieć charakter przybliżony. Ale powinny tworzyć spójną informację! Nie może być tak, że po przejściu w danych kierunku kilkuset metrów kolejna informacja o odległości zmienia się o pół godziny! To nie jest czepianie się z mojej strony. To oczekiwanie ze strony zwykłego turysty (i podatnika), by ci, którym za to płacą wykonywali solidnie i poprawnie swoją robotę.
Na zakończenie jeszcze uwaga o noclegach. Nie ma problemu z nocowaniem na GSS, zawsze znajdzie się schronisko lub kwatera zwana obecnie agroturystyką. Jedyny nieprzyjemny incydent spotkał mnie w "Marii Śnieżnej" na Iglicznej. Dotarłem tam po zmroku, w deszczu o 20:30. Pan (właściciel, ajent?) stwierdził, że nie ma miejsc a na moją propozycję gleby – nie zgodził się. Chcąc nie chcąc musiałem pójść 2.5 km do "Orlego Gniazda". Mgła na 10 metrów i deszcz, dobrze, że miałem czołówkę. A gdybym nie miał?

Ogólnie jestem zadowolony z sudeckiego spaceru. Trudno mieć pretensje do pogody, pewnie, że gdyby była lepsza – ładniejsze miałbym zdjęcia i suchsze buty. Ale wiosenne brodzenie po wodzie tez ma swój urok ;-)

Kornel
--
"Kornel: moje podróże"
Obserwuj wątek
    • rumcajs.68 Re: Wiosenne moczenie stóp - Główny Szlak Sudecki 05.06.10, 23:10
      kornel-1 napisał:

      > Gdy Rumcajs gromadził swoje nowoczesne mapy, ja – wykorzystując długi weekend – wyruszyłem Głównym Szlakiem Sudeckim.

      Rumcajs wcale nie gromadził map (ma w domu około tysiąca - na razie wystarczy), tylko w tym samym czasie zwiedzał Góry Żytawskie. Ty zapewne nigdy nie trafisz do tego jednego z najatrakcyjniejszych sudeckich pasm, bo dla Ciebie Sudety kończą się... w Świeradowie.
      --
      rumcajs.68 = rumcajs68
      • kornel-1 Bredzisz, Rumcajs! 06.06.10, 10:52
        rumcajs.68 napisał:
        > tylko w tym samym czasie zwiedzał Góry Żytawskie. Ty zapewne nigdy
        > nie trafisz do tego jednego z najatrakcyjniejszych sudeckich pasm,
        > bo dla Ciebie Sudety kończą się... w Świeradowie


        Bredzisz, Rumcajs.
        Sudety nie kończą się w Świeradowie. W Świeradowie Zdroju kończy się (lub zaczyna) Główny Szlak Sudecki im. Mieczysława Orłowicza.
        Nazywanie Gór Żytawskich "jednym z najbardziej atrakcyjnych pasm Sudetów" jest nieporozumieniem.

        Kornel
        --
        "Kornel: moje podróże"
          • rumcajs.68 Re: P.S. 06.06.10, 14:17
            kornel-1 napisał:

            > Sądząc po tw
            > ojej aktywności w sieci
            , niewiele czas miałeś na to "zwiedzanie".
            >
            > ROTFL

            Wystarczająco i maksymalnie w stosunku do możliwości pogodowych i komunikacyjnych. Wyjechałem wczoraj o godz. 6.57, wróciłem tego samego dnia o godz. 22.05. W sumie przeszedłem około 33 km, wygodnie, z małym plecaczkiem, przy pięknej, niemal bezchmurnej pogodzie. Pomimo dużej chęci nie wyjeżdżałem na dłużej, ponieważ wiedziałem, że do czwartku będzie padać, w piątek pogoda się stabilizowała, a w niedzielę nie kursuje bus do Zgorzelca, którym miałem jechać. Pozostała tylko sobota. Ja miałem cudowną, wiosenną pogodę, wspaniałą przejrzystość powietrza (po raz pierwszy dojrzałem z Sudetów Milešovkę), a pozostała mi pamiątka w postaci ponad 200 udanych zdjęć w kompie. Ty wróciłeś z mokrą głową, ubłoconymi ubraniami i kilkoma par zgniłych skarpet. Kto miał fajniejszą wycieczkę?

            Znajdź choć jeden mój komentarz w internecie pomiędzy podanymi przeze mnie godzinami, a stawiam Ci skrzynkę... nowiutkich, pachnących skarpet do dalszych wojaży.

            ROTFL
            --
            rumcajs.68 = rumcajs68
        • rumcajs.68 Re: Bredzisz, Rumcajs! 06.06.10, 13:59
          kornel-1 napisał:

          > Sudety nie kończą się w Świeradowie. W Świeradowie Zdroju kończy się (lub zaczy
          > na) Główny Szl
          > ak Sudecki im. Mieczysława Orłowicza
          .

          Właśnie z tego powodu dla Ciebie Sudety kończą się w Świeradowie. Tradycyjnie nie wyczułeś mojej ironii.

          > Nazywanie Gór Żytawskich "jednym z najbardziej atrakcyjnych pasm Sudetów" jest
          > nieporozumieniem.

          Możesz uzasadnić swój pogląd? Byłeś tam chociaż raz?

          --
          rumcajs.68 = rumcajs68
    • rumcajs.68 P.S. 05.06.10, 23:54
      Po zapoznaniu się z tą relacją nasunęły mi się dwie uwagi:

      1. Czy Góry Opawskie, leżące pomiędzy Paczkowem a Prudnikiem, to dla Ciebie "nie góry"?

      2. Wciąż mnie dziwi Twoje gloryfikowanie własnego sposobu przeskakiwania pasm górskich, który nazywasz turystyką elitarną, i przebijający z Twoich tekstów negatywny stosunek do turystów preferujących krótkie wycieczki. A stąd oczywiście niedaleka droga do malkontenckiego stwierdzenia, że prawdziwych turystów dzisiaj już nie ma. Jednak czy to się podoba niektórym tradycjonalistom, czy nie, turystyka górska ewoluuje w tym właśnie kierunku, powiem więcej - to tzw. model słowiański turystyki górskiej (czyli plecakowcy pokonujący całe pasma górskie) był ewenementem i symptomem zacofania w turystyce. Tam, gdzie turystyka jest bardziej rozwinięta, zawsze funkcjonował tzw. model docelowy - krótkie wycieczki w okolicach miejsca zakwaterowania. Taki model panował też w Sudetach przed wojną i po kilku dekadach komuny do tego modelu turystyka w Sudetach (i nie tylko w Sudetach) powraca. Zasada jest tu dość prosta: tam, gdzie masz dobrą infrastrukturę turystyczną (dobrze oznakowane szlaki, duży wybór schronisk), tam zawsze spotkasz przede wszystkim spacerowiczów, i to nie dlatego, że "prawdziwi turyści" stamtąd uciekają, ale dlatego, że oba te elementy (bogata infrastruktura i tzw. spacerowicze górscy) są wskaźnikami nowoczesności turystyki górskiej. Tłumacząc to inaczej: gdy jakiś region chce żyć z turystyki, rozwija zagospodarowanie turystyczne (żeby przyciągnąć turystów), a konsekwencją tego jest m.in. to, że targanie całego dobytku na plecach i drałowanie po kilkadziesiat kilometrów dziennie przestaje się wówczas opłacać.
      --
      rumcajs.68 = rumcajs68
      • kornel-1 Modele turystyki 06.06.10, 11:54
        rumcajs.68 napisał:

        > 1. Czy Góry Opawskie, leżące pomiędzy Paczkowem a Prudnikiem, to dla Ciebie "nie góry"?

        Szlak powinien kończyć się w Złotym Stoku. Stąd do Paczkowa idzie się praktycznie po płaskim terenie. Połączenie szlaku Orłowicza z czerwonym szlakiem w Górach Opawskich odbyło się moim zdaniem, "na siłę": tak, aby było ładniej. Bliska mi jest wypowiedź Lecha Rugały.

        > 2. Wciąż mnie dziwi Twoje gloryfikowanie własnego sposobu przeskakiwania pasm górskich, który nazywasz turystyką elitarną, i przebijający z Twoich tekstów negatywny stosunek do turystów preferujących krótkie wycieczki. A stąd oczywiście niedaleka droga do malkontenckiego stwierdzenia, że prawdziwych turystów dzisiaj już nie ma.

        Bredzisz, Rumcajs. I to do kwadratu.
        Wyraziłem sąd, iż "elitarnym" zajęciem jest turystyka górska w Polsce w ogóle a nie w moim wykonaniu. Sąd, czyli opinię, wyrażam na podstawie małej liczby osób na szlaku. Jeśli w ciągu tygodnia - poza regionami Karkonoszy i Masywu Śnieżnika - spotykam na szlaku kilka - kilkanaście osób, to znaczy, że nie jest to popularny sposób spędzania wolnego czasu.

        > powiem więcej - to tzw. model słowiański turystyki górskiej (czyli plecakowcy pokonujący całe pasma górskie) był ewenementem i symptomem zacofania w turystyce.

        "Model słowiański" to twój wymysł niemający odzwierciedlenia w rzeczywistości. Patrzysz z własnego wąskiego punktu widzenia.

        > Tam, gdzie turystyka jest bardziej rozwinięta, zawsze funkcjonował tzw. model docelowy - krótkie wycieczki w okolicach miejsca zakwaterowania. Taki model panował też w Sudetach przed wojną i po kilku dekadach komuny do tego modelu turystyka w Sudetach (i nie tylko w Sudetach) powraca. Zasada jest tu dość prosta: tam, gdzie masz dobrą infrastrukturę turystyczną (dobrze oznakowane szlaki, duży wybór schronisk), tam zawsze spotkasz przede wszystkim spacerowiczów, i to nie dlatego, że "prawdziwi turyści" stamtąd uciekają, ale dlatego, że oba te elementy (bogata infrastruktura i tzw. spacerowicze górscy) są wskaźnikami nowoczesności turystyki górskiej.


        Wprowadzanie odniesień politycznych ("komuna") jest twoja obsesją, jak widać. Niektórzy tak mają :-/

        Zmiana modelu turystyki z plecakowej na samochodową jest nie tyle związana ze zmianą infrastruktury turystycznej (miejsca noclegowe) lecz wzrostem zamożności społeczeństwa i rozwojem konsumpcyjnego stylu życia.

        > Tłumacząc to inaczej: gdy jakiś region chce żyć z turystyki,
        > rozwija zagospodarowanie turystyczne (żeby przyciągnąć turystów),
        > a konsekwencją tego jest m.in. to, że targanie całego dobytku na plecach i drałowanie po kilkadziesiat kilometrów dziennie przestaje się wówczas opłacać.


        Bredzisz. To właśnie spędzanie czasu w jednym miejscu ("punkt wypadowy") zachęca do brania ze sobą nadmiernej ilości rzeczy. Gdy idzie się z plecakiem przez kilka dni, turysta ogranicza bagaż do minimum. W moim plecaku nie ma miejsca na suszarkę do włosów, rozkładane krzesełka, grilla, itd. Mój plecak ważył 6 kg i zawierał tylko niezbędne rzeczy.

        Jeśli ktoś ma ochotę przejść GSS, to może podjeżdżać samochodem do kolejnych miejscowości i urządzać jednodniowe wycieczki. Alternatywnie może wziąć plecak i pokonać dystans za jednym zamachem. Każdemu według potrzeb.
        I możliwości, Rumcajs.

        Kornel

        --

        "Kornel: moje podróże"
        • rumcajs.68 Re: Modele turystyki 06.06.10, 14:54
          kornel-1 napisał:

          > Szlak powinien kończyć się w Złotym Stoku. Stąd do Paczkowa idzie się praktyczn
          > ie po płaskim terenie. Połączenie szlaku Orłowicza z czerwonym szlakiem
          > w Górach Opawskich odbyło się moim zdaniem, "na siłę": tak, aby było ładniej. B
          > liska mi jest wypowiedź Lecha R
          > ugały
          .

          Ja Cię pytałem, dlaczego uważasz Góry Opawskie za "nie-góry", a nie gdzie powinien kończyć się GSS. Ty znowu wracasz do swojego ulubionego tematu. Skoro jednak tak, to napiszę Ci, że wypowiedź jednego laika, często robiącego zadymę w internecie, bo coś mu się nie podoba, to żaden argument. O wiele ważniejsze jest to, żeby połączyć szlakiem wszystkie części Sudetów, a że GSS przez pewien odcinek biegnie w terenie pagórkowatym (ale też w Sudetach!) jest drugorzędną sprawą. Tak więc z formalnego punktu widzenia GSS nie przeszedłeś!

          ROTFL


          > [/i]Wyraziłem sąd, iż "elitarnym" zajęciem jest turystyka górska w Polsce w
          > ogóle
          a nie w moim wykonaniu. Sąd, czyli opinię, wyrażam na podstawie małej
          > liczby osób na szlaku. Jeśli w ciągu tygodnia - poza regionami Karkonoszy i Ma
          > sywu Śnieżnika - spotykam na szlaku kilka - kilkanaście osób, to znaczy, że nie
          > jest to popularny sposób spędzania wolnego czasu.

          No przecież że ja nie pisałem o Tobie, tylko o grupce pochłaniaczy kilometrów, do których należysz. To, że na swoich szlakach nie spotykasz turystów, wcale nie świadczy o tym, że mało osób jeździ w góry. Pewnie do tej pory nie przyszło Ci to do głowy, ale turyści jeżdżą tam, gdzie jest ciekawie, a nie żeby zaliczyć jakiś długi szlak. Przykładowo: tam, gdzie ja byłem, były tłumy.


          > "Model słowiański" to twój wymysł niemający odzwierciedlenia w rzeczywistości.
          > Patrzysz z własnego wąskiego punktu widzenia.

          Wąskiego, czyli jakiego? Potrafisz to uzasadnić? "Model słowiański" to też nie mój wymysł, poczytaj sobie literaturę z historii turystyki, to zrozumiesz, jakie były zasadnicze różnice pomiędzy tradycyjnym sposobem uprawiania turystyki w Karpatach i Sudetach.


          > Wprowadzanie odniesień politycznych ("komuna") jest twoja obsesją, jak widać. N
          > iektórzy tak mają :-/

          Znowu tylko dowodzisz, że jesteś kompletnym laikiem w temacie, bo komuna miała ogromny wpływ na organizacyjne ramy funkcjonowania turystyki (w tym górskiej) w Polsce.


          > Zmiana modelu turystyki z plecakowej na samochodową jest nie tyle związana ze z
          > mianą infrastruktury turystycznej (miejsca noclegowe) lecz wzrostem zamożnoś
          > ci społeczeństwa i rozwojem konsumpcyjnego stylu życia
          .

          Znowu kompletne bzdury pleciesz. Pojedź sobie na przykład w ukraińskie lub rumuńskie Karpaty - tam, bez względu na Twój stopień zamożności i styl życia, jedyne, co Ci pozostanie, to zarzucić ogromny garb na plecy i udać się na cały dzień w góry. Dlatego właśnie, że nie ma tam infrastruktury, a więc nie zjesz po drodze obiadu czy nie skrócisz sobie wędrówki, podjeżdżając w góry samochodem bądź autobusem.


          > Bredzisz. To właśnie spędzanie czasu w jednym miejscu ("punkt wypadowy")
          > zachęca do brania ze sobą nadmiernej ilości rzeczy. Gdy idzie się z ple
          > cakiem przez kilka dni, turysta ogranicza bagaż do minimum. W moim plecaku nie
          > ma miejsca na suszarkę do włosów, rozkładane krzesełka, grilla, itd. Mój ple
          > cak ważył 6 kg i zawierał tylko niezbędne rzeczy.


          Tu akurat Ty znowu bredzisz. Mylisz dwie rzeczy: nie romawiamy o tym, ile w ogóle zabiera się ze sobą rzeczy na wycieczkę, tylko ile pakuje się do plecaka, idąc w góry. Tylko tę drugą rzecz widzisz, mijając ludzi w górach. Zaś Twoje przykłady są do d..., bowiem jak ktoś bierze do samochodu rozkładane krzesełka i grill, to raczej nie nastawia się na turystykę górską.

          > Jeśli ktoś ma ochotę przejść GSS, to może podjeżdżać samochodem do kolejnych mi
          > ejscowości i urządzać jednodniowe wycieczki. Alternatywnie może wziąć plecak i
          > pokonać dystans za jednym zamachem.

          Te GS-y to jest chyba jakiś upiór, który Cię dręczy od dzieciństwa po nocach. To ja Ci powtórzę i jeszcze na dokładkę wytłuszczę: przeciętny turysta ma gdzieś Twoje GS-y, on jedzie tam, gdzie jest po prostu ładnie i ciekawie. A GS-y wcale nie prowadzą przez najbardziej atrakcyjne miejsca. Dlatego właśnie wędrujesz samotnie i - pomimo podejmowanych wysiłków - wciąż nie jesteś w stanie zrozumieć, dlaczego.

          --
          rumcajs.68 = rumcajs68
          • rumcajs.68 P.S. 06.06.10, 15:44
            P.S. A żeby Ci udowodnić kolorowo na białym, że byłem wczoraj w górach, spotkałem mnóstwo ludzi i turystyka górska nie jest zjawiskiem elitarnym, tutaj masz moje zdjęcie z najwyższego szczytu Gór Żytawskich - Lužu.
            --
            rumcajs.68 = rumcajs68
            • kornel-1 Re: P.S. 06.06.10, 19:14
              rumcajs.68 napisał:
              > P.S. A żeby Ci udowodnić kolorowo na białym, że byłem wczoraj w górach, spotkałem mnóstwo ludzi i turystyka górska nie jest zjawiskiem elitarnym,

              Nic nie udowodniłeś. Pokazałeś tylko, że robisz mało ciekawe zdjęcia. Kilku emerytów w adidasach i półbutach...

              ROTFL

              Kornel
              --
              "Kornel: moje podróże"
              • rumcajs.68 Re: P.S. 06.06.10, 20:23
                kornel-1 napisał:

                > Nic nie udowodniłeś. Pokazałeś tylko, że robisz mało ciekawe zdjęcia. Kilku eme
                > rytów w adidasach i półbutach...
                >
                > ROTFL

                Nie są może idealne, ale są i tak o niebo lepsze od Twoich fotek, przedstawiających głównie Twoją zmęczoną mordę na tle różnych "charakterystycznych" punktów, takich jak drogowskazy drogowe, tablice z nazwami miejscowości, przystanki autobusowe, znaki szlaków turystycznych, tablice z nazwami ulic itp. Żeby się o tym przekonać, wystarczy wejść na Twoją stronkę i obejrzeć chociażby najnowszą relację ze spaceru dookoła Krakowa. To się dopiero można zdrowo pośmiać...

                ROTFL
                --
                rumcajs.68 = rumcajs68
                • kornel-1 Re: P.S. 06.06.10, 20:38
                  rumcajs.68 napisał:
                  > przedstawiających głównie Twoją zmęczoną mordę

                  Jak widać, ulubioną forma dyskusji Rumcajsa jest pyskówka.
                  Godne ubolewania.

                  A reklamować mojej strony nie musisz :) Jest wystarczająco znana.

                  Kornel
                  --
                  "Kornel: moje podróże"
                  • rumcajs.68 Re: P.S. 06.06.10, 21:31
                    kornel-1 napisał:

                    > Jak widać, ulubioną forma dyskusji Rumcajsa jest pyskówka.
                    > Godne ubolewania.

                    Najbardziej godne ubolewania jest to, że Ty tu pierwszy zacząłeś pyskówkę i tego nie widzisz. A teraz się dziwisz... Cóż, zdziwienie prowadzi czasem do ciekawych odkryć (przynajmniej tak twierdzą filozofowie), z całkowicie szczerą przykrością jednak przyznam, że Ciebie nie mogę o nie podejrzewać.


                    > A reklamować mojej strony nie musisz :) Jest wystarczająco znana.

                    Eee, myślę, że może być bardziej znana. I w trochę innym, niż myślisz, kontekście...

                    --
                    rumcajs.68 = rumcajs68
          • kornel-1 Re: Modele turystyki 06.06.10, 18:55
            rumcajs.68 napisał:

            > kornel-1 napisał:
            >
            >> Szlak powinien kończyć się w Złotym Stoku. Stąd do Paczkowa idzie się
            >> praktycznie po płaskim terenie. Połączenie szlaku Orłowicza z
            czerwonym szlakiem w Górach Opawskich odbyło się moim zdaniem, "na siłę": tak,
            aby było ładniej. Bliska mi jest
            wypowiedź Lecha Rugały.
            >
            > Ja Cię pytałem, dlaczego uważasz Góry Opawskie za "nie-góry", a nie gdzie
            powinien kończyć się GSS. Ty znowu wracasz do swojego ulubionego tematu.


            Dziecko drogie, a gdzie ja napisałem, że Góry Opawskie to nie góry? Naucz się
            czytać ze zrozumieniem!

            > O wiele ważniejsze jest to, żeby połączyć szlakiem wszystkie części
            Sudetów, a że GSS przez pewien odcinek biegnie w terenie pagórkowatym (ale też w
            Sudetach!) jest drugorzędną sprawą


            Takie stwierdzenie może wyrażać tylko górski dyletant. Ani Główny Szlak
            Beskidzki ani Główny Szlak Sudecki nie zaczynają się ani nie kończą w
            geograficznym końcu polskich Karpat i polskich Sudetów. Nie takie idee
            przyświecały twórcom obu szlaków. Chodziło o ukazanie najciekawszych partii gór,
            o największych walorach turystycznych.
            Odcinek między Złotym Stokiem a Głuchołazami ma praktycznie zerowe walory
            górskie. Twórcy pierwotnej koncepcji GSS docenili natomiast urbanistyczne walory
            polskiego Carcassonne. Również, nie bez powodu GSS ma początek w Świeradowie a
            nie bardziej na zachód.

            >> Sąd, czyli opinię, wyrażam na podstawie małej liczby osób na szlaku. Jeśli w
            ciągu tygodnia - poza regionami Karkonoszy i Masywu Śnieżnika - spotykam na
            szlaku kilka - kilkanaście osób, to znaczy, że nie jest to popularny sposób
            spędzania wolnego czasu.
            >
            > No przecież że ja nie pisałem o Tobie, tylko o grupce pochłaniaczy kilometrów,
            do których należysz. To, że na swoich szlakach nie spotykasz turystów, wcale
            nie świadczy o tym, że mało osób jeździ w góry. Pewnie do tej pory nie przyszło
            Ci to do głowy, ale turyści jeżdżą tam, gdzie jest ciekawie, a nie żeby zaliczyć
            jakiś długi szlak. Przykładowo: tam, gdzie ja byłem, były tłumy.


            Bredzisz, dziecko. Wyraźnie napisałem, że są miejsca, gdzie można spotkać dużo
            osób. Podałem przykłady (Karkonosze i Masyw Śnieżnika) oraz uzasadnienie
            (bliskość miejscowości wypoczynkowo-imprezowych).

            Polskie Sudety to nie tylko dwa lub trzy atrakcyjne regiony. Jeśli w ciągu
            kilkunastu godzin na głównym szlaku nie spotykam ani jednego turysty z
            najmniejszym choćby plecaczkiem, to co można przypuścić o bocznych szlakach?
            Tylko idiota potrafi powiedzieć, że Sudety w tym mijającym tygodniu były
            zatłoczone! Sudety świeciły pustkami.

            Po prostu.

            >> "Model słowiański" to twój wymysł niemający odzwierciedlenia w rzeczywistości.
            > > Patrzysz z własnego wąskiego punktu widzenia.
            >
            > Wąskiego, czyli jakiego? Potrafisz to uzasadnić? "Model słowiański" to też nie
            mój wymysł, poczytaj sobie literaturę z historii turystyki, to zrozumiesz, jaki
            > e były zasadnicze różnice pomiędzy tradycyjnym sposobem uprawiania turystyki w
            > Karpatach i Sudetach.


            Baju, baju...

            Polacy przyjeżdżający do Reichu uprawiali tam słowiańską turystykę a Niemy
            zapuszczający się do Galicji wędrowali "po germańsku". Rumcajs, pleciesz androny
            pisząc o słowiańskiej turystyce.

            "Chodzenie z plecakiem na długich trasach to model słowiański" - no tym
            stwierdzeniem ośmieszyłeś się na całej linii!


            > > Zmiana modelu turystyki z plecakowej na samochodową jest nie tyle
            związana ze zmianą infrastruktury turystycznej (miejsca noclegowe) lecz
            wzrostem zamożności społeczeństwa i rozwojem konsumpcyjnego stylu życia.
            >
            > Znowu kompletne bzdury pleciesz. Pojedź sobie na przykład w ukraińskie lub
            rumuńskie Karpaty - tam, bez względu na Twój stopień zamożności i styl życia,
            jedyne, co Ci pozostanie, to zarzucić ogromny garb na plecy i udać się na cały
            dzień w góry. Dlatego właśnie, że nie ma tam infrastruktury, a więc nie zjesz po
            drodze obiadu czy nie skrócisz sobie wędrówki, podjeżdżając w góry samochodem
            bądź autobusem.

            Ogromne plecaki w rumuńskich Karpatach!?!? Czyżby Rumuni (a także Węgrzy
            i Niemcy licznie odwiedzający te góry) przyjmowali słowiański model
            turystyki?
            . Jak na dłoni widać, że pieprzysz o tym słowiańskim modelu.

            Infrastruktura powstaje tam, gdzie jest popyt na nią. Nie buduje się ośrodków
            wczasowych, gdy nie ma chętnych. Popyt rodzi podaż (przynajmniej w tym wypadku).
            Nie uczyli?
            Dopóki społeczeństwo jest biedne, jego potrzeby są ograniczone, nie rozbudzone.
            Gdy zamożnieje, wymagania - w tym wypadku co do transportu, zaplecza
            turystycznego i innych udogodnień - rosną.
            Rumcajs, jako wybitny znawca komuny, powinien wiedzieć, iż byt określa świadomość!

            > Mylisz dwie rzeczy: nie romawiamy o tym, ile w ogóle zabiera się ze
            sobą rzeczy na wycieczkę, tylko ile pakuje się do plecaka, idąc w góry.
            Tylko tę drugą rzecz widzisz, mijając ludzi w górach.

            Tracisz orientację co do meritum :-(
            Gdy jedzie się w konkretne miejsce, dokąd wraca się na noc, bagaż jest większy
            niż w sytuacji, gdy trzeba się przemieszczać z miejsca na miejsce.
            Ale możesz mieć odmienne zdanie. Z dziećmi nie należy się kłócić.

            > A GS-y wcale nie prowadzą przez najbardziej atrakcyjne miejsca. Dlatego
            właśnie wędrujesz samotnie i - pomimo podejmowanych wysiłków - wciąż nie jesteś
            w stanie zrozumieć, dlaczego.


            Bredzisz Rumcajs. Oba główne szlaki (sudecki i beskidzki) są poprowadzone przez
            najbardziej atrakcyjne pasma i miejsca. Oczywiście można się spierać o
            szczegóły, czy ten lub inny odcinek mógłby być poprowadzony trochę inaczej.
            Dyskusji na ten temat było i jest dość. Nie da się jednak przeprowadzić szlaku
            przez WSZYSTKIE atrakcyjne punkty bez znacznego jego wydłużenia. To proste.

            Nie ma przymusu chodzenia wyłącznie po GS-ach. Przynajmniej ja nie mam takiego
            przymusu. Przeszedłem wystarczająco dużo szlaków, by pozwolić sobie teraz na
            takie fanaberie jak "spacery" szlakiem Sosnowskiego i Orłowicza.

            To, że zmienił się styl chodzenia po górach jest faktem powszechnie
            obserwowanym. Alternatywą dla polskich gór są wyjazdy zagraniczne (tak tak,
            komuna). I takie zmniejszenie liczby osób (także indywidualnie) chodzących
            szlakami jest również odczuwane przez osoby prowadzące schroniska. Tak
            przynajmniej wynika z moich rozmów z nimi.

            Kornel
            --
            "Kornel: mojepodróże"
            • rumcajs.68 Re: Modele turystyki 06.06.10, 21:24
              kornel-1 napisał:


              > Dziecko drogie, a gdzie ja napisałem, że Góry Opawskie to nie góry? Naucz się
              > czytać ze zrozumieniem!

              Kornelku, żuczku, napisałeś to w pierwszym swoim poście w tym wątku (cytuję: "zrezygnowałem z „dopisanego” odcinka szlaku czerwonego Paczków – Prudnik: to już dla mnie nie góry"). Właśnie na tym odcinku znajdują się Góry Opawskie. Do tej pory szedłeś w zaparte, teraz zaczynasz "zapominać", co napisałeś?

              > Ani Główny Szlak
              > Beskidzki ani Główny Szlak Sudecki nie zaczynają się ani nie kończą w
              > geograficznym końcu polskich Karpat i polskich Sudetów. Nie takie idee
              > przyświecały twórcom obu szlaków. Chodziło o ukazanie najciekawszych partii gór
              > ,
              > o największych walorach turystycznych.

              Bzdura! Chodziło o wyznakowanie szlaku łączącego ze sobą większość pasm Sudetów czy Beskidów, atrakcyjność była podrzędną kwestią. Dlatego GSS nie prowadzi m.in. przez Śnieżkę, Szczeliniec Wielki, Śnieżnik i wiele innych miejsc. Ale Ty o tym nie wiesz, bo Ty nie zbaczasz z GS-ów.

              Czy Ci się to podoba, czy nie, CAŁEGO GSS-u NIE PRZESZEDŁEŚ!!!. Jedyne co Ci pozostaje, to iść jeszcze raz!

              ROTFL


              > Polskie Sudety to nie tylko dwa lub trzy atrakcyjne regiony. Jeśli w ciągu
              > kilkunastu godzin na głównym szlaku nie spotykam ani jednego turysty z
              > najmniejszym choćby plecaczkiem, to co można przypuścić o bocznych szlakach?
              > Tylko idiota potrafi powiedzieć, że Sudety w tym mijającym tygodniu były
              > zatłoczone! Sudety świeciły pustkami.

              Kornelku, wybrałeś się w góry w okresie, gdy wszyscy wiedzieli, że przez kilka dni z rzędu będzie lać, w środku tygodnia (a nie, jak napisałeś, w czasie długiego weekendu) i teraz się dziwisz, że Sudety świeciły pustkami? Tylko idiota albo świr lezie wtedy w góry! I na tej podstawie wypowiadasz sąd, że turystyka górska jest zjawiskiem elitarnym?

              ROTFL


              > Polacy przyjeżdżający do Reichu uprawiali tam słowiańską turystykę a Niemy
              > zapuszczający się do Galicji wędrowali "po germańsku". Rumcajs, pleciesz andron
              > y

              Tłumaczę mu, że sposób uprawiania turystyki w dużej mierze uzależniony jest od zagospodarowania turystycznego (a te nie przywozi się ze sobą w plecaku, tak jak 10 par skarpet na przejście GS-u), a ten dalej swoje... Potrafisz Ty czytać ze zrozumieniem prostą wypowiedź?


              > "Chodzenie z plecakiem na długich trasach to model słowiański" - no tym
              > stwierdzeniem ośmieszyłeś się na całej linii!


              Ośmieszasz się na całej linii to akurat Ty, pisząc po raz kolejny o rzeczach, o których pojęcia nie masz. Każdy uczeń podstawówki wie z lekcji geografii, że zupełnie inaczej wędrowało się w Sudetach i Karpatach. Aha, zapomniałem, że Ty uczyłeś się geografii w czasach głębokiej komuny, a wtedy wszędzie w Polsce turystyka wyglądała tak samo, a o przedwojennej turystyce niemieckiej nie mówiło się wcale.


              > Infrastruktura powstaje tam, gdzie jest popyt na nią. Nie buduje się ośrodków
              > wczasowych, gdy nie ma chętnych. Popyt rodzi podaż (przynajmniej w tym wypadku)
              > .
              > Nie uczyli?

              A Ciebie nie uczyli, że podaż rodzi też popyt? Powinni, bo wiedzieli to już Niemcy 100 lat temu, którzy "upiększali" góry, tworząc specjalne punkty widokowe, budując elementy małej architektury, wznosząc wieże widokowe, wyznaczając gęstą sieć szlaków itd., itd. W efekcie sprawili, że wiele pasm górskich, cechujących się słabymi walorami przyrodniczymi i krajobrazowymi, stało się licznie odwiedzanymi regionami turystycznymi.


              > Rumcajs, jako wybitny znawca komuny, powinien wiedzieć, iż byt określa świadomo
              > ść!

              Cha, cha, cha, i kto to pisze??? Ten, który od 30 lat nie potrafi zrezygnować ze swoich komuszych map i nawet nie ma świadomości, że zostały one celowo zafałszowane! Twoja znajomość marksizmu (który, nota bene, jest klasyczną pseudonauką, o czym pewnie też nie wiesz) potwierdza, że Ty tu jesteś może niekoniecznie znawcą komuny, ale na pewno jej miłośnikiem.

              > Gdy jedzie się w konkretne miejsce, dokąd wraca się na noc, bagaż jest większy
              > niż w sytuacji, gdy trzeba się przemieszczać z miejsca na miejsce.
              > Ale możesz mieć odmienne zdanie. Z dziećmi nie należy się kłócić.

              A Ty to oczywiście wszystko widzisz, obserwując ludzi na swoich GS-ach i prawie nie schodząc do cywilizacji... Tak, masz rację Kornelku, z dziećmi nie należy się kłócić, trzeba im po prostu zdecydowanie wytłumaczyć, gdzie jest ich miejsce.


              > I takie zmniejszenie liczby osób (także indywidualnie) chodzących
              > szlakami jest również odczuwane przez osoby prowadzące schroniska. Tak
              > przynajmniej wynika z moich rozmów z nimi.

              Tak Kornelku, Twoje rozmowy to nieobjawiona prawda, którą powinieneś szybko spisać i przekazać potomnym. Niech też się pośmieją. Ja ze swojej strony robię, co mogę, i staram się, aby przynajmniej część z tego unikatowego dziedzictwa kulturowego zachowało się w internecie. Ale chyba przyznasz, że gdybyś sam bardziej się zaangażował, więcej ludzi miało by takie radosne chwile w życiu jak czytelnicy tej strony?

              ROTFL, ROTFL, ROTFL...


              --
              rumcajs.68 = rumcajs68
              • kornel-1 Re: Modele turystyki 06.06.10, 23:40
                rumcajs.68 napisał:
                > Kornelku, żuczku, napisałeś to w pierwszym swoim poście w tym wątku (cytuję: "zrezygnowałem z „dopisanego” odcinka szlaku czerwonego Paczków ̵ Prudnik: to już dla mnie nie góry"). Właśnie na tym odcinku znajdują się Góry Opawskie. Do tej pory szedłeś w zaparte, teraz zaczynasz "zapominać", co napisałeś?


                Mam ci znów tłumaczyć krok po kroku tak jak z tym schematem szlaków w Karkonoszach? Znów nie kumasz?

                Twórcy GSS wytyczyli szlak do Paczkowa. Był również czerwony szlak w Górach Opawskich. Tak było przez całą komunę. Później wytyczono szlak łączący GSS ze szlakiem w Górach Opawskich. Byłby to dobry pomysł, gdyby nie to, że do Głuchołaz szlak biegnie przez pagórkowate Przedgórze Paczkowskie. To wyraźna różnica w porównaniu do szlaku na zachód od Złotego Stoku.
                Są zwolennicy i przeciwnicy takiego rozwiązania. PTTK może nazwać całość Głównym Szlakiem Sudeckim a nawet dołożyć imię Orłowicza. To PTTK jest (kiepskim) "właścicielem" szlaku. Nic mi do tego. Tym niemniej dla wielu osób GSS kończy się właśnie na Paczkowie. Bo dalej jest nuda. Łażenie po wioskach i pagórkach. Być może powinienem był przejechać kawałek drogi do Głuchołazów i przejść po Górach Opawskich (w których nigdy nie byłem). Ale tak nie zrobiłem - i raczej nie żałuję. Tak czy owak, wędrowanie szlakiem czerwonym poza Paczków nie było dla mnie atrakcją. Wyraziłem to cytowanym zdaniem dodając emotikonę ";-)". Taka emotikona oznacza przymrużenie oka, znak, by nie traktować wyrażenia "dla mnie to nie góry" - zbyt dosłownie.

                Moja opinia o odcinku Paczków-Prudnik nie jest odosobniona:
                "Od kilku lat można zauważyć w przewodnikach i na mapach że szlak ten prowadzi dalej do Prudniku u podnóża Gór Opawskich. Część ta nie jest uznawana przez niektórych krajoznawców i podróżników za kontynuację Głównego Szlaku Sudeckiego co w dalszym ciągu jest powodem wielu dyskusji." [źródło: www.ksiega-gor.y_o_y_o . pl/ gss . html ]
                Przepraszam wszystkich czytelników, za tak detaliczne wyjaśnienia, ale z Rumcajsem jest jak z dzieckiem. Powolutku...

                >> Ani Główny Szlak Beskidzki ani Główny Szlak Sudecki nie zaczynają
                >> się ani nie kończą w geograficznym końcu polskich Karpat i
                >> polskich Sudetów. Nie takie idee przyświecały twórcom obu
                >> szlaków. Chodziło o ukazanie najciekawszych partii gór,
                >> o największych walorach turystycznych.
                >
                > Bzdura! Chodziło o wyznakowanie szlaku łączącego ze sobą większość pasm Sudetów
                > czy Beskidów, atrakcyjność była podrzędną kwestią. Dlatego GSS nie prowadzi m.
                > in. przez Śnieżkę, Szczeliniec Wielki, Śnieżnik i wiele innych miejsc. Ale Ty o
                > tym nie wiesz, bo Ty nie zbaczasz z GS-ów.
                >
                Cytat ze strony PTTK: "Kolor czerwony z reguły oznacza szlak główny w danym regionie np. Główny Szlak Beskidzki, Mały Szlak Beskidzki, Główny Szlak Sudecki, Główny Szlak Gór Świętokrzyskich, Szlak Orlich Gniazd na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, Podwarszawski Szlak Okrężny i inne. Zwykle jest poprowadzony przez najbardziej spektakularne, a jednocześnie najciekawsze krajobrazowo i przyrodniczo miejsca danego regionu (w górach zwykle przez najwyższe kulminacje danego pasma)." [źródło: forum-pttk. pl/ index.php?co=faq ]

                I jeszcze jedno: "W końcu 1947 roku Zarząd Oddziału Dolnośląskiego PTT przy współudziale dr. Mieczysława Orłowicza ustalił przebieg Głównego Szlaku Sudeckiego, zalecając wyznakowanie go w kolorze czerwonym. Dziś szlak ten ma przebieg nieco inny niż pierwotnie — omija Śnieżkę i Przełęcz Kowarską." [źródło: www. karkonosze. ws/ historia_turystyki_w_rudawach_janowickich_artykul_454.html]

                Czyli - twórcy GSS wytyczyli szlak przez Śnieżkę. Znaffca Sudetów, dziecko-Rumcajs, powinien o tym wiedzieć. Kompromitacja!

                > Kornelku, wybrałeś się w góry w okresie, gdy wszyscy wiedzieli, że przez kilka dni z rzędu będzie lać, w środku tygodnia (a nie, jak napisałeś, w czasie długiego weekendu) i teraz się dziwisz, że Sudety świeciły pustkami?


                Dziecko drogie, wyjeżdżałem w piątek i wówczas prognoza dla Sudetów przewidywała małe opady (kilka mm) na niedzielę i wtorek. Sobota i czwartek miały być z małym zachmurzeniem lub bezchmurne.
                I nie ściemniaj, że napisałem coś o opadach "w czasie długiego weekendu". Pisałem o "długoweekendowym tygodniu" oraz "wykorzystując długi weekend". Łatwo sprawdzić ;-)

                > > Polacy przyjeżdżający do Reichu uprawiali tam słowiańską turystykę a Niemcy zapuszczający się do Galicji wędrowali "po germańsku". Rumcajs, pleciesz androny
                >
                > Tłumaczę mu, że sposób uprawiania turystyki w dużej mierze uzależniony jest od zagospodarowania turystycznego


                Plączesz aż niemiło. Raz różnicę w stylu uprawiania turystyki przypisujesz narodowości ("słowiański model turystyki") a raz wynika on z zagospodarowania turystycznego.

                Wiesz co? To nie jest dyskusja. To jest twoje gadania, tak by sobie pogadać.

                > > "Chodzenie z plecakiem na długich trasach to model słowiański" - no tym stwierdzeniem ośmieszyłeś się na całej linii!
                >
                > Ośmieszasz się na całej linii to akurat Ty, pisząc po raz kolejny o rzeczach, o których pojęcia nie masz. Każdy uczeń podstawówki wie z lekcji geografii, że zupełnie inaczej wędrowało się w Sudetach i Karpatach. Aha, zapomniałem, że Ty uczyłeś się geografii w czasach głębokiej komuny, a wtedy wszędzie w Polsce turystyka wyglądała tak samo, a o przedwojennej turystyce niemieckiej nie mówiło się wcale.


                Bla bla bla...

                > > Infrastruktura powstaje tam, gdzie jest popyt na nią. Nie buduje się ośrodków wczasowych, gdy nie ma chętnych. Popyt rodzi podaż (przynajmniej w tym wypadku) Nie uczyli?
                >
                > A Ciebie nie uczyli, że podaż rodzi też popyt? Powinni, bo wiedzieli to już Niemcy 100 lat temu, którzy "upiększali" góry, tworząc specjalne punkty widokowe,
                > budując elementy małej architektury, wznosząc wieże widokowe, wyznaczając gęstą sieć szlaków itd., itd. W efekcie sprawili, że wiele pasm górskich, cechujących się słabymi walorami przyrodniczymi i krajobrazowymi, stało się licznie odwiedzanymi regionami turystycznymi.

                Z ekonomii miałeś pałę, przypuszczam. Nikt nie wybuduje wieży widokowej, jeśli nie będzie wcześniej chętnych. Nie inwestuje się w ciemno w takich obszarach gospodarki. Nie wytycza się szlaków, dopóki nie ma chętnych do chodzenia po nich. Dopiero, gdy region zaczyna zarabiać na turystach, można inwestować w spa, aqua-parki, parki linowe. To z kolei przyciąga nowych gości (niekoniecznie turystów).

                > > Rumcajs, jako wybitny znawca komuny, powinien wiedzieć, iż byt określa świadomość!
                >
                > [...] komuszych map [...] zafałszowane! [...] marksizmu [...] pseudonauką, [...] komuny, [...]

                Komusza obsesja to straszna przypadłość :-/
                To nie jest forum polityczne! Dziecko-Rumcajs nie potrafi tego zrozumieć :-(

                > > Gdy jedzie się w konkretne miejsce, dokąd wraca się na noc, bagaż jest większy niż w sytuacji, gdy trzeba się przemieszczać z miejsca na miejsce.

                > Tak, masz rację Kornelku


                Wiem.

                Kornel
                --
                "Kornel: moje podróże"
                • wobo1704 Re: Modele turystyki 07.06.10, 17:11
                  Przestałem rozumieć o co Panom chodzi.
                  [kornel-1], [rumcajs.68] (kolejność alfabetyczna); proponuję
                  spotkanie na udeptanym szlaku.

                  [kornel-1] : "W dn. xx.xx.2010 idę z A do B"
                  [rumcajs.68] :"W dn. xx.xx.2010 idę z B do A"

                  Turystów jest na szkakach tak dużo, że z sekundantami nie będzie
                  problemu.

                  Pozdrawiam serdecznie
                  wobo
                  • kornel-1 Re: Modele turystyki 07.06.10, 18:23
                    wobo1704 napisał:
                    > Przestałem rozumieć o co Panom chodzi.

                    Byłem na wycieczce w Sudetach.
                    Napisałem krótką relację.
                    Mi o nic więcej nie chodziło w tym wątku.

                    Kornel

                    PS.
                    Propozycja spotkania z Rumcajsem - odpada.
                    Nie miałbym przyjemności
                  • rumcajs.68 Re: Modele turystyki 08.06.10, 15:22
                    wobo1704 napisał:
                    > Przestałem rozumieć o co Panom chodzi.

                    To proste: Kornel-1 napisał swoją relację, a ja mu zadałem dwa pytania. Kornel do tej pory nie odpowiedział na nie, zamiast tego od razu zaczął sypać inwektywami, że "bredzę", "moją przypadłością jest komuna", piszę "wymysły nie mające pokrycia w rzeczywistości", "patrzę z własnego wąskiego punktu widzenia" itp. Przyczyna tego nieoczekiwanego wybuchu agresji jest jasna: otóż gdyby Kornel szczerze i konkretnie odpowiedział na te pytania, wyszłoby czarno na białym, że - wbrew temu, co pisze - w rzeczywistości całego GSS-u nie przeszedł.

                    --
                    rumcajs.68 = rumcajs68
                • rumcajs.68 Re: Modele turystyki 08.06.10, 15:09
                  kornel-1 napisał:

                  > Mam ci znów tłumaczyć krok po kroku tak jak z tym schematem szlaków w K
                  > arkonoszach
                  ?
                  >
                  > Twórcy GSS wytyczyli... Później wytyczono... Są zwolennicy i przeciwnicy... To PTTK jest (kiepskim) "wł
                  > aścicielem" szlaku... Tym niemniej dla wielu osób GSS kończy się
                  > właśnie na Paczkowie... Dalej jest nuda... Wędrowanie szlakiem czerwonym poza Paczków nie było dla mnie
                  > atrakcją... Moja opinia o odcinku Paczków-Prudnik nie jest odosobniona...

                  Kornelku, możesz do woli podpierać się tendencyjnie dobranymi opiniami różnych osób tak jak Ty będących laikami w kwestii turystyki w Sudetach i charakteru tych gór, pisać o nudzie, kręcić w sobie tylko charakterystycznym stylu, nie zmienia to jednak faktu, że pominąłeś Góry Opawskie (wyższe niż niejedno pasmo górskie, które w tym czasie przeszedłeś) tak więc - co jeszcze raz powtórzę - NIE PRZESZEDŁEŚ CAŁEGO GSS-u!!! Fakt, miałeś brzydką pogodę, ale to nie usprawiedliwia przekłamywania przez Ciebie faktów poprzez twierdzenie, że przeszedłeś coś, czego nie przeszedłeś.


                  > Cytat ze strony PTTK: "Kolor czerwony z reguły oznacza szlak główny w danym
                  > regionie np. Główny Szlak Beskidzki, Mały Szlak Beskidzki, Główny Szlak Sudecki
                  > , Główny Szlak Gór Świętokrzyskich, Szlak Orlich Gniazd na Wyżynie Krakowsko-Cz
                  > ęstochowskiej, Podwarszawski Szlak Okrężny i inne. Zwykle jest poprowadzony prz
                  > ez najbardziej spektakularne, a jednocześnie najciekawsze krajobrazowo i przyro
                  > dniczo miejsca danego regionu (w górach zwykle przez najwyższe kulminacje daneg
                  > o pasma)."
                  [źródło: forum-pttk. pl/ index.php?co=faq ]
                  >
                  > I jeszcze jedno: [i]"W końcu 1947 roku Zarząd Oddziału Dolnośląskiego PTT przy
                  > współudziale dr. Mieczysława Orłowicza ustalił przebieg Głównego Szlaku Sudecki
                  > ego, zalecając wyznakowanie go w kolorze czerwonym.

                  Kornelciu, to "zwykle" i "zalecając" wiele wyjaśnia, nie sądzisz? Otóż te określenia oznaczają ni mniej, ni więcej tylko pewne ogólne zamierzenia, a nie fakty. Smutne, że muszę Ci wszystko tłumaczyć jak dziecku. Jako dowód podałem Ci kilka bardzo atrakcyjnych miejsc, przez które GSS nie prowadzi, mógłbym podać jeszcze kilka razy tyle takich miejsc. Dziwne, że prawie wszyscy turyści to wiedzą, tylko taki znaffca gór jak Ty nie...

                  > Czyli - twórcy GSS wytyczyli szlak przez Śnieżkę. Znaffca Sudetów, dziecko-Rumc
                  > ajs, powinien o tym wiedzieć. Kompromitacja!

                  No widzisz, biedaku, gdybyś wpadł na pomysł przejścia GSS pół wieku temu (a dokładniej do 1956 r.), zaliczyłbyś Śnieżkę, a tak pozostało Ci tylko obejść się smakiem...


                  > Dziecko drogie, wyjeżdżałem w piątek i wówczas prognoza dla Sudetów przewidywał
                  > a małe opady (kilka mm) na niedzielę i wtorek. Sobota i czwartek miały być z ma
                  > łym zachmurzeniem lub bezchmurne.

                  Miałeś jak zwykle pecha, bo już w sobotę (a z tego, co pamiętam, w piątek również) prognoza przewidywała kilkudniowe, ciągłe opady deszczu (nie tylko dla Beskidu Śląskiego, ale dla całych gór). Ale może to i dobrze, przynajmniej na własnej skórze poczułeś, do czego prowadzi brak rozumienia prognoz pogody.


                  > Plączesz aż niemiło. Raz różnicę w stylu uprawiania turystyki przypisujesz naro
                  > dowości ("słowiański model turystyki") a raz wynika on z zagospodarowania turys
                  > tycznego.

                  Znowu udowadniasz tylko, że nie potrafisz zrozumieć prostej wypowiedzi, bo użycie określenia "słowiański" (nota bene ja je tylko powtarzam za innymi badaczami turystyki górskiej) wcale nie znaczy, że narodowość jest przyczyną różnic w uprawianiu turystyki. Idąc tropem Twojego "myślenia", należałoby teraz stwierdzić, że komuna (że posłużę się przykładem Twojego ulubionego ustroju politycznego) została stworzona w Polsce, bowiem przez kilka dekad była polskim ustrojem politycznym.

                  >
                  > Wiesz co? To nie jest dyskusja. To jest twoje gadania, tak by sobie pogadać.

                  W przypadku Ciebie ja to wiem od samego początku tej dyskusji, a nawet poprzedniej.


                  > Bla bla bla...

                  Taaa... Nic dodać, nic ująć, w sumie to mogłem się spodziewać, że rozmówca na poziomie dziecka będzie używał argumentów na takim samym poziomie.


                  > Z ekonomii miałeś pałę, przypuszczam. Nikt nie wybuduje wieży widokowej, jeśli
                  > nie będzie wcześniej chętnych. Nie inwestuje się w ciemno w takich obszarach go
                  > spodarki. Nie wytycza się szlaków, dopóki nie ma chętnych do chodzenia po nich.
                  > Dopiero, gdy region zaczyna zarabiać na turystach, można inwestować w spa, aqu
                  > a-parki, parki linowe. To z kolei przyciąga nowych gości (niekoniecznie turystó
                  > w).

                  Od razu widać, kiedy Ty uczyłeś się ekonomii, bo masz wyjątkowo spaczone, prymitywne i ograniczone rozumienie jej zasad. Już nie mówiąc o Twojej znajomości historii turystyki, o której już wcześniej pisałem. Otóż wyobraź sobie, że żeby byli chętni na chodzenie po szlakach turystycznych, najpierw trzeba je wyznakować, a oszacowanie frekwencji na wieży widokowej robi się przed jej wybudowaniem na podstawie np. walorów widokowych szczytu, bliskości znanego uzdrowiska itp. Poza tym przed wojną infrastrukturę turystyczną nie wznosili prywatni przedsiębiorcy, tylko społecznie działające towarzystwa górskie, a one nie robiły tego dla zysków, tylko miały inne cele (ogólny rozwój regionu, podniesienie jego atrakcyjności, zachęcenie turystów do przyjazdu w dany region itp.). Ty tradycyjnie nie masz o tym pojęcia, a się wymądrzasz :(

                  > Komusza obsesja to straszna przypadłość :-/
                  > To nie jest forum polityczne! Dziecko-Rumcajs nie potrafi tego zrozumieć :-(

                  Co zabrakło argumentów, to znowu zaczynają się inwektywy? Ot, cały Kornel, tylko ściągnąć pasa i przylać w goły tyłek, a nie wypuszczać na cały tydzień w góry...

                  > Tak, masz rację Kornelku

                  > Wiem.

                  Taaa... Już dawno zauważyłem, że to, że masz rację, to jest jedyna rzecz, jaką wiesz. Natomiast o przedmiocie dyskusji nie wiesz nic. I to jest, niestety, duuuży problem...
                  • kornel-1 Dziecko-Rumcajs pomyliło fora :( 08.06.10, 16:48
                    rumcajs.68 napisał:

                    >Fakt, miałeś brzydką pogodę, ale to nie usprawiedliwia przekłamywania przez
                    Ciebie faktów poprzez twierdzenie, że przeszedłeś coś, czego nie przeszedłeś.



                    Dziecko-Rumcajs zwyczajnie rozmija się z prawdą. Przeszedłem GSS od
                    Świeradowa Zdroju do Paczkowa. Napisałem to w poście otwierającym wątek. I mimo,
                    że pogoda poprawiła się już w piątek rano - nie byłem zainteresowany dalszą
                    wędrówką czerwonym szlakiem.

                    Pogody nie miałem najlepszej:
                    * w sobotę słońce i rosnące zachmurzenie, ale bez deszczu,
                    * w niedzielę godzinny słaby opad rano i dwugodzinny deszcz po 14.00,
                    * w poniedziałek trochę popadało, później słonecznie do wieczora,
                    * we wtorek pochmurno, ale bez opadów,
                    * dopiero we środę dzień deszczowy, padało od 7 rano do 15, później ze dwa razy
                    mżawka.
                    * we czwartek rano mgła i mżawka, potem bez opadów do wieczora. Deszcz od 19.00.
                    * w piątek słonecznie.

                    W sumie nie było najgorzej. Chodziłem przy gorszych warunkach pogodowych :)

                    > Kornelciu, to "zwykle" i "zalecając" wiele wyjaśnia, nie sądzisz? Otóż te
                    określenia oznaczają ni mniej, ni więcej tylko pewne ogólne zamierzenia, a nie
                    fakty. Smutne, że muszę Ci wszystko tłumaczyć jak dziecku. Jako dowód podałem Ci
                    kilka bardzo atrakcyjnych miejsc, przez które GSS nie prowadzi, mógłbym podać
                    jeszcze kilka razy tyle takich miejsc. Dziwne, że prawie wszyscy turyści to wiedzą,
                    > tylko taki znaffca gór jak Ty nie...


                    Twórcy GSS przeprowadzili szlak przez Śnieżkę o czym "zapomniałeś" lub nie
                    wiedziałeś. Ale dobrze, że doczytałeś :)

                    Główne szlaki markowane zazwyczaj kolorem czerwonym prowadzone są głównymi
                    grzbietami i przebiegają przez najbardziej atrakcyjne tereny
                    . Tak jest z
                    podanymi na stronie PTTK przykładami. Jak wspomniałem, nie da się bez znacznego
                    wydłużenia przeprowadzić jednego szlaku przez wszystkie atrakcyjne miejsca.


                    > > Czyli - twórcy GSS wytyczyli szlak przez Śnieżkę. Znaffca Sudetów,
                    dziecko-Rumcajs, powinien o tym wiedzieć. Kompromitacja!
                    >
                    > No widzisz, biedaku, gdybyś wpadł na pomysł przejścia GSS pół wieku temu (a
                    dokładniej do 1956 r.), zaliczyłbyś Śnieżkę, a tak pozostało Ci tylko obejść się
                    smakiem...


                    Nie bądź idiotą większym niż jesteś. Na Śnieżce byłem kilka razy (pisałem już
                    o tym), więc nie musiałem obchodzić się ze smakiem.


                    > > Dziecko drogie, wyjeżdżałem w piątek i wówczas prognoza dla Sudetów
                    przewidywał a małe opady (kilka mm) na niedzielę i wtorek. Sobota i czwartek
                    miały być z małym zachmurzeniem lub bezchmurne.
                    >
                    > Miałeś jak zwykle pecha, bo już w sobotę (a z tego, co pamięt
                    > am, w piątek również) prognoza przewidywała kilkudniowe, ciągłe opady deszczu
                    (nie tylko dla Beskidu Śląskiego, ale dla całych gór).


                    Zwyczajnie kłamiesz. Sprawdzałem pogodę dla Sudetów w piątek :) Nie było mowy
                    o ciągłych wielodniowych opadach.


                    > Ale może to i dobrze, przynajmniej na własnej skórze poczułeś, do czego
                    prowadzi brak rozumienia prognoz pogody.


                    Dziecko-Rumcajs ma problemy z logicznym myśleniem. Gdyby prognozy
                    przewidywały "ciągłe kilkudniowe opady" to by znaczyło, że prognozy te się nie
                    sprawdziły: w sobotę, wtorek i we piątek nie padało, ciągłe opady wystąpiły
                    jedynie we środę.

                    >
                    > > Plączesz aż niemiło. Raz różnicę w stylu uprawiania turystyki
                    przypisujesz narodowości ("słowiański model turystyki") a raz wynika on z
                    zagospodarowania turystycznego.
                    >
                    > Znowu udowadniasz tylko, że nie potrafisz zrozumieć prostej wypowiedzi, bo
                    użycie określenia "słowiański" (nota bene ja je tylko powtarzam za innymi
                    badaczami turystyki górskiej) wcale nie znaczy, że narodowość jest przyczyną
                    różnic w uprawianiu turystyki. Idąc tropem Twojego "myślenia", należałoby teraz
                    stwierdzić, że komuna (że posłużę się przykładem Twojego ulubionego ustroju polity
                    > cznego) została stworzona w Polsce, bowiem przez kilka dekad była polskim
                    ustrojem politycznym.


                    ==============================================================
                    Dziecko-Rumcajs wciąż nie może zrozumieć, że pomyliło fora. TO NIE JEST FORUM
                    POLITYCZNE!

                    ==============================================================
                    Bajdurzyłeś o słowiańskim modelu uprawiania turystyki, zarchiwizowany wątek
                    z twoimi bzdetami będzie niewątpliwie niezłą rozrywką dla twoich znajomych z
                    pracy.


                    >> Z ekonomii miałeś pałę, przypuszczam. Nikt nie wybuduje wieży widokowej,
                    jeśli nie będzie wcześniej chętnych. Nie inwestuje się w ciemno w takich
                    obszarach gospodarki. Nie wytycza się szlaków, dopóki nie ma chętnych do
                    chodzenia po nich.
                    > > Dopiero, gdy region zaczyna zarabiać na turystach, można inwestować w spa,
                    aqua-parki, parki linowe. To z kolei przyciąga nowych gości (niekoniecznie
                    turystów).
                    >
                    > Od razu widać, kiedy Ty uczyłeś się ekonomii, bo masz wyjątkowo spaczone,
                    prymitywne i ograniczone rozumienie jej zasad. Już nie mówiąc o Twojej
                    znajomości historii turystyki, o której już wcześniej pisałem. Otóż wyobraź
                    sobie, że żeby b
                    > yli chętni na chodzenie po szlakach turystycznych, najpierw trzeba je
                    wyznakowa ć, a oszacowanie frekwencji na wieży widokowej robi się przed jej
                    wybudowaniem> na podstawie np. walorów widokowych szczytu, bliskości znanego
                    uzdrowiska itp.> Poza tym przed wojną infrastrukturę turystyczną nie wznosili
                    prywatni przedsięb
                    > iorcy, tylko społecznie działające towarzystwa górskie, a one nie robiły tego
                    d la zysków, tylko miały inne cele (ogólny rozwój regionu, podniesienie jego
                    atrakcyjności, zachęcenie turystów do przyjazdu w dany region itp.). Ty
                    tradycyjnie> nie masz o tym pojęcia, a się wymądrzasz :(

                    Jak zwykle pokazujesz swą tradycyjną komuszą obsesją. I nic wartościowego ani
                    mądrego nie piszesz.

                    Najpierw są turyści potem robi się dla nich szlaki.
                    Nie odwrotnie. Najpierw muszą pojawić się chętni do zwiedzania gór a dopiero
                    potem buduje się dla nich schroniska. Dziecko-Rumcajs powinno to w końcu
                    zrozumieć.


                    Towarzystwa górskie tylko w części były finansowane ze składek. Ich budżet
                    zasilali sponsorzy, fundatorzy stawiali pomniki, emitowano papiery wartościowe,
                    by sfinansować inwestycję lub zaciągano pożyczki.

                    Podobnie postępowano na terenie Galicji, tak działało Polskie Towarzystwo
                    Tatrzańskie - budując schroniska, wytyczając szlaki.

                    Kornel
                    --
                    "Kornel: mojepodróże"
                    • rumcajs.68 Re: Dziecko-Rumcajs pomyliło fora :( 08.06.10, 18:44
                      kornel-1 napisał:

                      > Przeszedłem GSS od
                      > Świeradowa Zdroju do Paczkowa. Napisałem to w poście otwierającym wątek. I mimo
                      > ,
                      > że pogoda poprawiła się już w piątek rano - nie byłem zainteresowany dalszą
                      > wędrówką czerwonym szlakiem.

                      Bądźmy precyzyjni: przeszedłeś fragment GSS-u, bo przed resztą wymiękłeś. I nie kłam, że szedłeś w jeszcze gorszej pogodzie, bo prawdopodobnie to pogoda Cię wykończyła, której nawet nie potrafisz przewidzieć z kilkudniowym wyprzedzeniem. A teraz powtórz za mną coś, przed czym od samego początku bronisz się unikami w typowo Twoim stylu i opraw w ramkę na swojej tandetnej stronce internetowej:

                      |======================================|
                      |KORNEL-1 NIE PRZESZEDŁ GŁÓWNEGO SZLAKU SUDECKIEGO!!! |
                      |======================================|


                      Jak Cię znam, i tak będziesz dalej rozpowszechniał kłamliwą tezę, chwaląc się wszem i wobec, że przeszedłeś ten szlak.


                      > Twórcy GSS przeprowadzili szlak przez Śnieżkę o czym "zapomniałeś" lub nie
                      > wiedziałeś. Ale dobrze, że doczytałeś :)

                      Chłopczę, ja o tym doskonale wiem od lat. Nie zmienia to faktu, że od kilku dekad przez nią nie prowadzi, a rozmawiamy o czasie teraźniejszym. A teraz zgadnij, dlaczego nie prowadzi...

                      >
                      > Główne szlaki markowane zazwyczaj kolorem czerwonym prowadzone są głównymi
                      > grzbietami i przebiegają przez najbardziej atrakcyjne tereny
                      . Tak jest z
                      > podanymi na stronie PTTK przykładami. Jak wspomniałem, nie da się bez znacznego
                      > wydłużenia przeprowadzić jednego szlaku przez wszystkie atrakcyjne miejs
                      > ca.

                      Ptysiu malinowy, nie da się wytyczyć jednego szlaku głównymi grzbietami i zarazem przez najbardziej atrakcyjne miejsca. Tak się składa, że większość tych ostatnich leży poza głównymi grzbietami. Dlaczego wciąż kręcisz i nie napiszesz otwarcie, że interesuje Cię zaliczanie długodystansowych szlaków, a nie zwiedzanie? Dlatego właśnie tak zakochałeś się w GS-ach, bo one pozwalają szybko przebiec całe pasma górskie, a Ty możesz później chwalić się swoim znajomym tak jak tutaj, w ilu to pasmach górskich nie byłeś. Na Twoje zmartwienie czasem trafi się ktoś bardziej ciekawy, który zaczyna wypytywać Cię o szczegóły, i wtedy wychodzi szydło z worka.


                      > Nie bądź idiotą większym niż jesteś. Na Śnieżce byłem kilka razy (pisałem ju
                      > ż
                      > o tym), więc nie musiałem obchodzić się ze smakiem.


                      Możesz napisać, kiedy byłeś? 20, 30 lat temu? Trzeba być idiotą, żeby jechać przez pół Polski w góry, być pod samą Śnieżką i na nią nie wejść...

                      ROTFL


                      > Zwyczajnie kłamiesz. Sprawdzałem pogodę dla Sudetów w piątek :) Nie było mow
                      > y
                      > o ciągłych wielodniowych opadach.


                      Kłamiesz, że ja kłamię, bo teraz to Ty kłamiesz albo zwyczajnie nie potrafisz zrozumieć informacji pogodowej. Bo ja też sprawdzałem w piątek pogodę i pamiętam, że mocno mnie wtedy zmartwiło, że długi weekend będzie brzydki.


                      > Gdyby prognozy
                      > przewidywały "ciągłe kilkudniowe opady" to by znaczyło, że prognozy te się nie
                      > sprawdziły: w sobotę, wtorek i we piątek nie padało, ciągłe opady wystąpiły
                      > jedynie we środę.

                      "Ciągłe opady" w meteorologii wcale nie oznacza, że bez przerw. Jak widać, nie rozumiesz prognoz pogody. Jaki jest tego efekt - każdy widzi, Ty też sam się przekonałeś na własnej skórze.


                      > Najpierw są turyści potem robi się dla nich szlaki.
                      > Nie odwrotnie. Najpierw muszą pojawić się chętni do zwiedzania gór a dopiero
                      > potem buduje się dla nich schroniska. Dziecko-Rumcajs powinno to w końcu
                      > zrozumieć.


                      Ile jeszcze będziesz powtarzał tę wierutną bzdurę? Kolejny pokaz głębokiej ignorancji Kornela-fachowca od wszystkiego. To napisz mądralo, jak ci turyści dotrą w te góry, skoro nie ma wyznakowanych szlaków? Już się nie mogę doczekać, jakie bzdety tym razem wymyślisz.


                      > Towarzystwa górskie tylko w części były finansowane ze składek. Ich budżet
                      > zasilali sponsorzy, fundatorzy stawiali pomniki, emitowano papiery wartościowe,
                      > by sfinansować inwestycję lub zaciągano pożyczki.
                      >
                      > Podobnie postępowano na terenie Galicji, tak działało Polskie Towarzystwo
                      > Tatrzańskie - budując schroniska, wytyczając szlaki.

                      Możesz napisać, skąd zaczerpnąłeś tę "wiedzę". Bo według moich danych towarzystwa górskie ze składek członkowskich czerpały około 85-90 proc. swoich dochodów (tak pisze m.in. T. Przerwa w książce "Odkryli dla nas piękno gór"). Natomiast podawanie tu przykładu Towarzystwa Tatrzańskiego, będącego polskim towarzystwem, działającym na zupełnie innych zasadach i w zupełnie innych realiach niż towarzystwa niemieckie, to kolejny dowód, że nie masz pojęcia o rzeczach, na temat których zabierasz głos. Co mnie nie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, że dla Ciebie sensem i celem aktywności internetowej jest zwykłe trollowanie, a nie merytoryczna dyskusja. Smutne...


                      --
                      rumcajs.68 = rumcajs68
                      • miles59 czy warto ? 08.06.10, 20:10
                        Panowie, rodacy, turyści !
                        Czy naprawdę warto toczyć takie " forumowe wojny" ?
                        Ogłaszam rozejm i
                        pozdrawiam serdecznie :)
                        m59
                        • rumcajs.68 Re: czy warto ? 08.06.10, 21:03
                          Masz rację, dyskusje z Kornelem to niepotrzebna strata czasu, można się co najwyżej nieźle pośmiać. Myślę jednak, że jak ktoś lubi się ośmieszać w internecie, to jest to jego sprawa. Swoją drogą, gdybym nie ja z nim rozmawiał, na pewno znalazłby sobie inny obiekt swoich głupich docinek, o czym dobitnie świadczy przegląd jego "aktywności" na forum Nauka.
                          --
                          rumcajs.68 = rumcajs68
                          • kornel-1 Re: czy warto ? - OT 08.06.10, 21:20
                            Dziecko-Rumcajsie! Na forum Nauka jesteś ledwie 10 miesięcy, stąd twoja ignorancja.

                            "Dziennikarka" Ola jest powszechnie krytykowana, nie tylko przeze mnie.

                            Kornel
                            • rumcajs.68 Re: czy warto ? - OT 08.06.10, 21:31
                              kornel-1 napisał:


                              > "Dziennikarka" Ola jest powszechnie krytykowana, nie tylko przeze mnie.

                              Trollu-Kornellu, czy innym jest uzasadniona, merytoryczna krytyka, a czym innym drwiny i wyzwiska, którymi tylko Ty się posługujesz. Ty tego nie rozróżniasz, co świetnie obrazują Twoje wypowiedzi w tym wątku.

                              --
                              rumcajs.68 = rumcajs68
                                • rumcajs.68 Re: czy warto ? - OT 08.06.10, 22:35
                                  No tak, zapomniałem, że troll-Kornell jest zawsze i wszędzie najmądrzejszy. I nieustannie daje nam świadectwo, jaki jest "mądry", aż błyska swoją "wiedzą" wszędzie tam, gdzie się wypowiada. A raczej dyletanctwem i chamstwem. Madcio już dawno by Cię zabanował jako jednego z trolli, gdyby nie "zniknął" jakiś czas temu, co zresztą Ty też kilkukrotnie miałeś okazję wypomnieć redakcji.
                                  --
                                  rumcajs.68 = rumcajs68
                      • kornel-1 Re: Dziecko-Rumcajs pomyliło fora :( 08.06.10, 21:13
                        rumcajs.68 napisał:
                        > Bądźmy precyzyjni: przeszedłeś fragment GSS-u, bo przed resztą
                        wymiękłeś I nie kłam, że szedłeś w jeszcze gorszej pogodzie, bo prawdopodobnie
                        to pogoda Cię wykończyła, której nawet nie potrafisz przewidzieć z kilkudniowym
                        wyprzedzeniem.


                        Dziecko drogie, miałem plan przejścia GSS ze Świeradowa Zdroju do Paczkowa,
                        plan ten zrealizowałem mimo, niezbyt ładnej pogody, do Prudnika nie wybierałem
                        się.
                        To już Płaskowyż Głubczycki, należy do Niziny Śląskiej :)

                        A co do pogody, to nie zajmuję się jej prognozowaniem. Coś ci się
                        dziecko-Rumcajsie pomyliło.


                        Prognoza pogody, z którą zapoznałem się w piątek przewidywała na sobotę słońce i
                        rosnące zachmurzenie, bez opadów, a do końca tygodnia - czyli na okres, w którym
                        mogłem przebywać w Sudetach - pogodę zmienną: część dni z małymi opadami, z
                        przejaśnieniami, zaś pod koniec tygodnia poprawę pogody: zanik opadów i wzrost
                        temperatury.

                        >> Twórcy GSS przeprowadzili szlak przez Śnieżkę o czym "zapomniałeś" lub ni
                        e wiedziałeś. Ale dobrze, że doczytałeś :)

                        > Chłopczę,


                        Co to jest "chłopczę"?

                        > nie da się wytyczyć jednego szlaku głównymi grzbietami i zaraz
                        > em przez najbardziej atrakcyjne miejsca. Tak się składa, że większość tych
                        ostatnich leży poza głównymi grzbietami.


                        Oczywiście, bez nadmiernego wydłużania szlaku nie da się tego zrobić. Pisałem
                        już o tym dwukrotnie.
                        Ale dobrze, że dziecko-Rumcajs przyswoiło to sobie.
                        Przy wyznaczaniu głównego szlaku potrzebny był kompromis. W 1947 roku trasę GSS
                        zaplanowano następująco:
                        Złoty Stok - Jawornik - Śnieżnik - Międzygórze - Międzylesie - Spalona -
                        Międzywierch (obecnie. Orlica) - G. Stołowe - Radków - G. Św. Anny -
                        Srebrna Góra - W. Sowa - Walim - Jedlina - Glinka - Rusinowa - Sokołówka
                        - Krzeszów - Lubawka - jez. zaporowe k/Bukowska - Przeł. Kowarska - Śnieżka
                        - grzbiet Karkonoszy - Wysoki Kamień - Izerskie Garby - Czerniawa Zdrój
                        [cyt. za: Robert Szewczyk: Sudeckim Szlakiem Muza SA Warszawa, 2010, str 213].

                        Jak widać, późniejsze modyfikacje GSS spowodowały zmniejszenie liczby
                        "atrakcji"


                        > Dlaczego wciąż kręcisz i nie napiszesz otwarcie, że interesuje Cię
                        zaliczanie długodystansowych szlaków, a nie zwiedzanie


                        To co miałem ochotę zwiedzić już sobie zwiedziłem. O powodach, dla których
                        poszedłem na GSB i GSS pisałem wielokrotnie. Wyhamuj, dziecko-Rumcajsie swe
                        zainteresowania moim sposobem spędzania wolnego czasu.


                        > Trzeba być idiotą, żeby jechać przez pół Polski w góry, być pod samą
                        Śnieżką i na nią nie wejść...


                        Możesz tak uważać. Podawałem już przykład. Nie ma potrzeby podczas wizyty w
                        Krakowie za każdym razem biegać na Wawel. Idiota tego nie zrozumie :( Na Śnieżce
                        byłem kilka razy. W piątek wieczorem i w sobotę o świcie Śnieżkę spowijały
                        chmury i mgła.

                        > Kłamiesz, że ja kłamię, bo teraz to Ty kłamiesz albo zwyczajnie nie
                        potrafisz z rozumieć informacji pogodowej. Bo ja też sprawdzałem w piątek pogodę
                        i pamiętam , że mocno mnie wtedy zmartwiło, że długi weekend będzie brzydki.

                        Dziecko-Rumcajs zwyczajnie kłamie. Jaką prognozę zapowiadano dla Sudetów w
                        piątek przed moim wyjazdem - napisałem. Na długi weekend, czyli okres od
                        czwartku do niedzieli, zapowiadano poprawę pogody: wzrost temperatury,
                        zmniejszenia zachmurzenia i zanik opadów.
                        Czy dziecko-Rumcajs zna znaczenie określenia "długi weekend"?

                        > "Ciągłe opady" w meteorologii wcale nie oznacza, że bez przerw. Jak widać,
                        nie rozumiesz prognoz pogody. Jaki jest tego efekt - każdy widzi, Ty też sam się
                        przekonałeś na własnej skórze.


                        Czy dziecko-Rumcajs potrafi wskazać, gdzie w serwisie
                        Weather online, na który
                        się powołał - znajduje się informacja o ciągłych opadach?


                        >>Najpierw są turyści potem robi się dla nich szlaki.
                        > > Nie odwrotnie.
                        [...]
                        > To napisz mądralo, jak ci turyści dotrą w te góry, skoro nie ma wyznakowanych
                        szlaków?

                        Dziecko-Rumcajs uważa, że w górach konieczne są nowoczesne mapy i znakowane
                        szlaki. Inaczej dziecko-Rumcajs zginie :-(

                        Otóż, dawno dawno temu, gdy na świecie nie było jeszcze komórek i GPS-ów, ludzie
                        radzili sobie bez map i szlaków. Korzystali na przykład z nieznakowanych
                        góralskich ścieżek mając górala lub innego miejscowego za przewodnika.

                        > Bo według moich danych towarzystwa górskie ze składek członkowskich
                        czerpały około 85-90 proc. swoich dochodów (tak pisze m.in. T. Przerwa w książce
                        "Odkryli dla nas piękno gór").

                        A co pisze na temat źródeł finansowania schroniska pod Wlk. Sową?

                        >Natomiast podawanie tu przykładu Towarzystwa Tatrzańskiego, będącego polskim
                        towarzystwem , działającym na zupełnie innych zasadach i w zupełnie innych
                        realiach


                        No to co, że były różnice? Ja wskazałem na podobieństwa.

                        Kornel
                        --
                        "Kornel: mojepodróże"
                        • rumcajs.68 Re: Dziecko-Rumcajs pomyliło fora :( 08.06.10, 22:29
                          kornel-1 napisał:

                          > do Prudnika nie wybierałem
                          > się.[/b] To już Płaskowyż Głubczycki, należy do Niziny Śląskiej :)

                          Trollu-Kornellu, widzę, że nawet nie znasz geografii Sudetów, bo nie wiesz, gdzie leży Płaskowyż Głubczycki, albo świadomie rżniesz głupa. Pomiędzy Prudnikiem a Głuchołazami leżą Góry Opawskie (tak, tak, wiem, że dla Ciebie te góry, z kulminacją o wysokości 889 m n.p.m., to "nie-góry"), a pomiędzy Głuchołazami a Paczkowem (do którego dotarłeś) Przedgórze Paczkowskie. Obie te jednostki należą do Sudetów!


                          > Prognoza pogody, z którą zapoznałem się w piątek przewidywała na sobotę słońce
                          > i
                          > rosnące zachmurzenie, bez opadów, a do końca tygodnia - czyli na okres, w który
                          > m
                          > mogłem przebywać w Sudetach - pogodę zmienną: część dni z małymi opadami, z
                          > przejaśnieniami, zaś pod koniec tygodnia poprawę pogody: zanik opadów i wzrost
                          > temperatury.

                          Co mnie obchodzi Twoja prognoza pogody, skoro nic Ci ona nie daje i pakujesz się w góry w ulewny deszcz? A później ciśniesz kity, że "wiosenne brodzenie po wodzie też ma swój urok", w które chyba tylko Ty wierzysz...

                          ROTFL

                          > W 1947 roku trasę GSS
                          > zaplanowano następująco:
                          > Złoty Stok - Jawornik - Śnieżnik - Międzygórze - Międzylesie - Spalona -
                          > Międzywierch (obecnie. Orlica) - G. Stołowe - Radków - G. Św. Anny -
                          > Srebrna Góra - W. Sowa - Walim - Jedlina - Glinka - Rusinowa - Sokołówka
                          > - Krzeszów - Lubawka - jez. zaporowe k/Bukowska - Przeł. Kowarska - Śnieżka
                          >
                          - grzbiet Karkonoszy - Wysoki Kamień - Izerskie Garby - Czerniawa Zdrój
                          > [cyt. za: Robert Szewczyk: Sudeckim Szlakiem Muza SA Warszawa, 2010, str 213].

                          Żaden kompromis, to tylko Ty zakodowałeś sobie w swoim durnym łbie, że główny szlak = najatrakcyjniejszy szlak. Cele tego rodzaju szlaków są inne, o czym kilkukrotnie Ci już pisałem. A później się dziwisz, że spotykasz podczas wędrówki pojedyncze osoby...

                          >
                          > Jak widać, późniejsze modyfikacje GSS spowodowały zmniejszenie liczby
                          > "atrakcji"


                          Bzdura! Tylko Śnieżkę szlak ominął z pewnych ważnych względów (Ty oczywiście nie masz pojęcia, jakich), a co ze Szczelińcem Wielkim, Chełmcem, Śnieżnikiem itp., przez które ten szlak nigdy nie prowadził? A co ze sztolniami kutymi przez Hitlera w Górach Sowich, zamkiem Książ, Chojnikiem, Torfowiskami w dolinie Izery, domami tyrolskimi w Mysłakowicach (których pewnie też nie zobaczyłeś, bo szlak wprawdzie biegnie przez Mysłakowice, ale inną ulicą)? Nadal będziesz się upierał, że zwiedziłeś najciekawsze miejsca w Sudetach, zapieprzając niczym struś-pędziwiatr swoim ukochanym GS-em?


                          > To co miałem ochotę zwiedzić już sobie zwiedziłem. O powodach, dla których
                          > poszedłem na GSB i GSS pisałem wielokrotnie. Wyhamuj, dziecko-Rumcajsie swe
                          > zainteresowania moim sposobem spędzania wolnego czasu.


                          Trollu-Kornellu, właśnie widzę, jak zwiedziłeś. Biegiem, żeby tylko zrobić jak największą dniówkę i za żadne skarby nie zgubić czerwonych znaczków (bo na mapie biegną inaczej, a jak zejdę dwa kroki, to zabłądzę i już ich nie odnajdę). Cały Kornell, szkoda tylko, że nie potrafi się do tego otwarcie przyznać...


                          > Możesz tak uważać. Podawałem już przykład. Nie ma potrzeby podczas wizyty w
                          > Krakowie za każdym razem biegać na Wawel.

                          A ja Cię po raz kolejny proszę o podanie daty, kiedy ostatni raz byłeś na Śnieżce. Tylko o to. Potrafisz podać przynajmniej ten jeden konkret bez krętactwa?

                          > W piątek wieczorem i w sobotę o świcie Śnieżkę spowijały
                          > chmury i mgła.

                          Nie dziwię się, przy takiej pogodzie pewnie cały grzbiet Karkonoszy spowijały chmury i mgła. Wtedy to jedynym dobrym pomysłem jest jak najszybciej iść (i "przy okazji" przejść 50-60 km w ciągu dnia).

                          > Jaką prognozę zapowiadano dla Sudetów w
                          > piątek przed moim wyjazdem - napisałem. Na długi weekend, czyli okres od
                          > czwartku do niedzieli, zapowiadano poprawę pogody: wzrost temperatury,
                          > zmniejszenia zachmurzenia i zanik opadów.

                          A Ty, biedaczku, jak zwykle trafiłeś na dni z tą najgorszą pogodą, a gdy się poprawiła, "musiałeś" już wracać do domu. Widać nie tylko nie rozumiesz prostych wypowiedzi rozmówców na forach internetowych, ale także nie rozumiesz informacji zaczerpniętych z innych źródeł, o czym świadczy Twoja nieumiejętność korzystania z serwisów pogodowych.


                          > Czy dziecko-Rumcajs potrafi wskazać, gdzie w serwisie
                          > Weather online, na któr
                          > y
                          > się powołał - znajduje się informacja o ciągłych opadach?

                          Jakbyś przynajmniej parę razy zajrzał do tego serwisu, wiedziałbyś, że jest on na bieżąco aktualizowany i nie posiada archiwum (jak zresztą większość serwisów pogodowych). A te prognozy o ciągłych opadach potwierdza fakt, że opady faktycznie występowały w sposób niemal ciągły przez kilka dni (czego następstwem jest obecna powódź). Ty oczywiście dalej będziesz zaprzeczał w zaparte...


                          > Otóż, dawno dawno temu, gdy na świecie nie było jeszcze komórek i GPS-ów, ludzi
                          > e
                          > radzili sobie bez map i szlaków. Korzystali na przykład z nieznakowanych
                          > góralskich ścieżek mając górala lub innego miejscowego za przewodnika.

                          Chłopczyku, to było w XVII-XVIII wieku, a wtedy turystyka w Sudetach wyglądała tak, jak dzisiaj na stepach Mongolii. Rozwój masowej turystyki nastąpił w Sudetach dopiero pod koniec XIX w., a wtedy istniała już tam gęsta sieć znakowanych szlaków. Z góralskich ścieżek to sobie możesz korzystać do dzisiaj w rumuńskich Karpatach, ale tam właśnie spotykasz dwie żywe dusze na dobę (w tym jednego mieszkańca i jedną zabłąkaną kozę). Co Ty znowu za brednie tutaj wypisujesz, kto Ci takie głupoty powkładał do łba???

                          >
                          > > Bo według moich danych towarzystwa górskie ze składek członkowskich
                          > czerpały około 85-90 proc. swoich dochodów (tak pisze m.in. T. Przerwa w książc
                          > e
                          > "Odkryli dla nas piękno gór").
                          >

                          > A co pisze na temat źródeł finansowania schroniska pod Wlk. Sową?
                          > [i]

                          A doczekam się wpierw odpowiedzi, skąd wziąłeś swoje bzdurne dane o finansowaniu towarzystw górskich, o którą Cię prosiłem? Pewnie nie...

                          > No to co, że były różnice? Ja wskazałem na podobieństwa.

                          Cha, cha, cha, naprawdę śmieszny jesteś, a raczej żałosny. Ty nie podałeś podobieństw, Ci po prostu pomyliły się różnice z podobieństwami. Pewnie myślałeś w swojej dziecinnej naiwności, że jak tu i tu były "towarzystwa", to wszędzie działały tak samo. Otóż gdybyś miał choć odrobinę wiedzy, wiedziałbyś, że nie. I w ten sposób po raz kolejny się skompromitowaleś swoją nieznajomością tematu, na który tak chętnie zabierasz głos.

                          --
                          rumcajs.68 = rumcajs68
                          • kornel-1 Re: Dziecko-Rumcajs pomyliło fora :( 09.06.10, 00:08
                            rumcajs.68 napisał:

                            > > do Prudnika nie wybierałem się. To już Płaskowyż Głubczycki, należy do Niziny Śląskiej :)
                            >
                            > Trollu-Kornellu, widzę, że nawet nie znasz geografii Sudetów, bo nie wiesz, gdzie leży Płaskowyż Głubczycki, albo świadomie rżniesz głupa. Pomiędzy Prudnikiem a Głuchołazami leżą Góry Opawskie

                            Bla bla bla.
                            Dziecko-Rumcajs nie potrafi czytać ze zrozumieniem.

                            Cytat z monografii Roberta Szewczyka (Sudeckim Szlakiem, 2010, str 32): "O ile w kontekście turystycznym takie przedłużenie GSS może mieć uzasadnienie, o tyle w geograficznym już nie bardzo. Paczków położony jest w obrębie Przedgórza Sudeckiego (w Obniżeniu Otmuchowskim, miedzy Wzgórzami Niemczańsko-Strzelińskimi na północy a Przedgórzem Paczkowskim na południu), natomiast Prudnik znajduje się już na Płaskowyżu Głubczyckim - jednostce fizjogeograficznej należącej do Niziny Śląskiej, poza Sudetami i ich Przedgórzami."

                            I właśnie napisałem, że Prudnik to już Płaskowyż Głubczycki.
                            Nie tylko z ekonomii miałeś pałę, z geografii też, prawda?
                            Dziecko-Rumcajs robi z siebie błazna.

                            > Co mnie obchodzi Twoja prognoza pogody, skoro nic Ci ona nie daje i pakujesz się w góry w ulewny deszcz? A później ciśniesz kity, że "wiosenne brodzenie po wodzie też ma swój urok", w które chyba tylko Ty wierzysz...


                            Kumasz już, że prognozy pogody dla Sudetów nie były najgorsze?
                            Dobrze.
                            Ja nie jestem z cukru, deszcz, choćby kilkugodzinny, nie jest dla mnie podstawą, by przerwać wyjazd.

                            > Żaden kompromis, to tylko Ty zakodowałeś sobie w swoim durnym łbie, że główny szlak = najatrakcyjniejszy szlak. Cele tego rodzaju szlaków są inne, o czym kilkukrotnie Ci już pisałem. A później się dziwisz, że spotykasz podczas wędrówki pojedyncze osoby...

                            Dziecko-Rumcajs wykazuje chwiejność argumentacji. Raz przypisuje fakt, że mało osób spotkałem temu, że lało, a raz, że szlak nie prowadzi on przez atrakcyjne tereny.

                            Dziecko-Rumcajs pieprzy cokolwiek, by uzasadnić swoje tezy. A wszystko zaczęło się od tego, że pół żartem pół serio napisałem, iż turystyka górska w Polsce jest elitarnym zajęciem. Bo ludzi w Sudetach nie widziałem. LOL.


                            > a co ze Szczelińcem Wielkim, Chełmcem, Śnieżnikiem itp , przez które ten szlak nigdy nie prowadził? A co ze sztolniami kutymi przez Hitlera w Górach Sowich, zamkiem Książ, Chojnikiem, Torfowiskami w dolinie Izery , domami tyrolskimi w Mysłakowicach


                            Zrób listę wszystkich atrakcji w Sudetach, połącz je linią i napisz, jakiej długości szlak otrzymałeś.

                            > Trollu-Kornellu, właśnie widzę, jak zwiedziłeś. Biegiem, żeby tylko zrobić jak największą dniówkę i za żadne skarby nie zgubić czerwonych znaczków (bo na mapie biegną inaczej, a jak zejdę dwa kroki, to zabłądzę i już ich nie odnajdę). Cały Kornell, szkoda tylko, że nie potrafi się do tego otwarcie przyznać...

                            Dziecko-Rumcajs jest śmieszne :-))) To, co mnie interesuje, to zwiedzam po drodze. W czasie moich trampingów docieram do miejsc, do których przeciętny biały turysta w ogóle nie dociera. Przykładem niech będzie sanktuarium Imama Rezy w Mashhadzie, świątynia Kali w Kalkucie, jakinie Mogao w Chinach, świątynia Geser w Ułan Bator. zamek Babak w Iranie. Nikt mi nie zarzuci, że liczą się dla mnie tylko kilometry. Żadne biuro turystyczne nie ma tak obfitego i urozmaiconego programu, co ja w czasie swoich wyjazdów. Nawet jeżdżąc po Polsce maksymalnie wykorzystuję czas na poznawanie zabytków kultury materialnej, miejscowych osobliwości i ciekawostek przyrodniczych. Przykładem niech tu będzie wyjazd opisany w wątku Po Ziemi Kłodzkiej - z fluorytem.

                            Domy Tyrolskie w Mysłakowicach oglądałem, gdy dziecko-Rumcajs siedziało na nocniku. W Zamku Książ imprezowałem na pamiętnej "Surprise Party" 16 kwietnia 1988 roku. I nie była to moje jedyna wizyta w tym miejscu.

                            Dziecku-Rumcajsowi wydaje się, że każdy musi postępować, tak jak on. Że będąc w Mysłakowicach trzeba oglądnąć domy tyrolskie, bo inaczej wizyta w tej miejscowości nie będzie się liczyła.

                            Dziecku-Rumcajsowi nie starcza wyobraźni: nie rozumie, że ktoś może mieć kaprys przejść się takim lub innym szlakiem.

                            > > W piątek wieczorem i w sobotę o świcie Śnieżkę spowijały
                            > > chmury i mgła.
                            >
                            > Nie dziwię się, przy takiej pogodzie pewnie cały grzbiet Karkonoszy spowijały chmury i mgła.


                            Dziecko-Rumcajs jest w błędzie. W piątek słońce o zachodzie było widoczne, nie było mgły na zachód od Śnieżki.

                            > A Ty, biedaczku, jak zwykle trafiłeś na dni z tą najgorszą pogodą, a gdy się poprawiła, "musiałeś" już wracać do domu.


                            No pewnie, że do domu. A gdzie indziej? Wyjeżdżając w Sudety, nie wiedziałem, ile czasu zajmie mi droga do Paczkowa. Przeszedłem ją w 7 dni. Rezerwa okazała się niepotrzebna. A w Krakowie też mam co robić :)
                            Boże, skąd się bierze tylu kretynów na świecie?

                            > Jakbyś przynajmniej parę razy zajrzał do tego serwisu, wiedziałbyś, że jest on na bieżąco aktualizowany i nie posiada archiwum


                            Ja nie pytam dziecka-Rumcajsa, czy jest zachowana ówczesna prognoza pogody w tym serwisie. Ja pytam dziecko-Rumcajsa, gdzie w tym serwisie pokazywane są opady ciągłe.

                            > Chłopczyku, to było w XVII-XVIII wieku, a wtedy turystyka w Sudetach wyglądała tak, jak dzisiaj na stepach Mongolii. Rozwój masowej turystyki nastąpił w Sudetach dopiero pod koniec XIX w., a wtedy istniała już tam gęsta sieć znakowanych szlaków. Z góralskich ścieżek to sobie możesz korzystać do dzisiaj w rumuńskich
                            > Karpatach, ale tam właśnie spotykasz dwie żywe dusze na dobę (w tym jednego mieszkańca i jedną zabłąkaną kozę). Co Ty znowu za brednie tutaj wypisujesz, kto Ci takie głupoty powkładał do łba???

                            Oprócz prymitywnego chamstwa twoja wypowiedź nic nie prezentuje.
                            Akurat o turystyce w Mongolii i w Rumunii mogę się wypowiadać, na podstawie własnych doświadczeń. W Rumunii, w Alpach Rodniańskich, Bucegach oraz Fogaraszach, czyli w górach, po których chodziłem są znakowane szlaki, na których latem spotyka się wielu turystów. Czasem 10 dziennie, czasem setkę. Nie zajmowałem się statystyką.

                            Najpierw przyjezdni ("turyści") korzystają z istniejącej bazy noclegowej i lokalnych dróżek i perci wydeptanych przez miejscowych a dopiero później maluje się znaczki na kamieniach i drzewach. Dopiero później stawia się pensjonaty i schroniska. W Mongolii w Ałtaju nikt nie buduje schronisk i nie wytycza szlaków. Bo nie ma tam turystów w wystarczającej liczbie. Ale na przykład nad Chubsugułem lub w PN. Terelj - stawia się dla turystów ger-campy bo "naturalna" pojemność miejscowych jurt nie wystarcza dla chętnych.

                            To są elementarne sprawy ekonomiki turystycznej.

                            > Ty nie podałeś podobieństw, Ci po prostu pomyliły się różnice z podobieństwami.

                            Dziecko-Rumcajs błaznuje. Ja napisałem: "Podobnie postępowano na terenie Galicji, tak działało Polskie Towarzystwo Tatrzańskie - budując schroniska, wytyczając szlaki."

                            Kornel
                            --
                            "Kornel: moje podróże"
                            • rumcajs.68 Re: Dziecko-Rumcajs pomyliło fora :( 09.06.10, 01:49
                              kornel-1 napisał:

                              > Cytat z monografii Roberta Szewczyka (Sudeckim Szlakiem, 2010, str 32): "O i
                              > le w kontekście turystycznym takie przedłużenie GSS może mieć uzasadnienie, o t
                              > yle w geograficznym już nie bardzo. Paczków położony jest w obrębie Przedgórza
                              > Sudeckiego (w Obniżeniu Otmuchowskim, miedzy Wzgórzami Niemczańsko-Strzelińskim
                              > i na północy a Przedgórzem Paczkowskim na południu), natomiast Prudnik znajduje
                              > się już na Płaskowyżu Głubczyckim - jednostce fizjogeograficznej należącej do Niz
                              > iny Śląskiej, poza Sudetami i ich Przedgórzami."

                              >
                              > I właśnie napisałem, że Prudnik to już Płaskowyż Głubczycki.
                              > Nie tylko z ekonomii miałeś pałę, z geografii też, prawda?
                              > Dziecko-Rumcajs robi z siebie błazna.


                              Trollu-Kornellu, po raz kolejny podpierasz się źródłami wątpliwej jakości, pisanymi przez takich jak Ty ignorantów w kwestii ścisłości faktograficznej. Więc ja Ci zacytuję fragment poważniejszego, naukowego źródła, jednego z najbardziej cenionych wśród geografów i turystów:

                              Prudnik - uprzemysłowione miasto nad Prudnikiem, poniżej ujścia do niego Złotego Potoku. Leży na wysokości ok. 245-280 m na pograniczu Lasu Prudnickiego w Górach Opawskich na południu i Płaskowyżu Głubczyckiego na północy, na lekko pofalowanym terenie. ("Słownik geografii turystycznej Sudetów", pod red. M. Staffy, t. 18, Góry Opawskie, s. 208).

                              Jak więc widzisz, Prudnik jednak leży w Sudetach.
                              Troll-Kornell wcale nie robi z siebie błazna - on robi pospolitego kłamcę.


                              > Kumasz już, że prognozy pogody dla Sudetów nie były najgorsze?
                              > Dobrze.

                              Ty, jak widzę, do tej pory nie zakumałeś tego, co Ci napisałem jakiś czas temu: prognozy dla całych polskich gór były takie same.

                              > Ja nie jestem z cukru, deszcz, choćby kilkugodzinny, nie jest dla mnie podstawą
                              > , by przerwać wyjazd.

                              Pewnie, co za różnica czy świeci słońce, czy się idzie w chmurach, skoro jedynym celem wycieczki jest samo przejście szlaku?

                              > [/i]Dziecko-Rumcajs wykazuje chwiejność argumentacji. Raz przypisuje fakt, że m
                              > ało osób spotkałem temu, że lało, a raz, że szlak nie prowadzi on przez atrakcy
                              > jne tereny.

                              A troll-Kornell nie rozumie, czy tylko udaje, że oba te czynniki wpływają na frekwencję w górach?


                              > [b]Zrób listę wszystkich atrakcji w Sudetach, połącz je linią i napisz, jakiej
                              > długości szlak otrzymałeś.

                              To ja proponuję inne rozwiązanie: zrób listę atrakcji, jakie zobaczyłeś na GSS i zestaw ją z listą atrakcji poza tym szlakiem. Może wtedy zrozumiesz, jaka idea przyświecała twórcom tego szlaku.


                              Żadne biuro turystyczne nie ma tak obfitego i urozmai
                              > conego programu, co ja w czasie swoich wyjazdów.
                              Nawet jeżdżąc po Polsce ma
                              > ksymalnie wykorzystuję czas na poznawanie zabytków kultury materialnej, miejsco
                              > wych osobliwości i ciekawostek przyrodniczych.

                              Trollu-Kornellu, co Ty znów pieprzysz? To bieganie z wywieszonym jęzorem po jednym szlaku od znaku do znaku nazywasz "obfitym i urozmaiconym programem"??? Z jednym tylko muszę się zgodzić: faktycznie żadne biuro podróży nie ma takich "atrakcji" w swoim programie, bo zwyczajnie nie byłoby na nią popytu. Trzeba mieć takie skrzywione zainteresowania jak Ty, żeby wędrować przez kilkaset kilometrów tylko po to, żeby zaliczyć jeden szlak.


                              Przykładem niech tu będzie wyjaz
                              > d opisany w wątku Po Ziemi Kłodzkiej - z fluorytem.

                              Taaa... Fascynująca relacja. Jak widzisz, nawet pies z kulawą nogą nie skomentował tego, co napisałeś. Nie muszę Ci chyba pisać, że podobny los spotkałby tę Twoją relację i poprzednią, gdyby nie ja. Powinieneś więc być mi wdzięczny, że masz z kim pogadać o swojej pseudowycieczce.


                              > Domy Tyrolskie w Mysłakowicach oglądałem, gdy dziecko-Rumcajs siedziało na nocn
                              > iku. W Zamku Książ imprezowałem na pamiętnej "Surprise Party" 16 kwietnia 1988
                              > roku. I nie była to moje jedyna wizyta w tym miejscu.

                              Baju bajka, trollu. Napisz lepiej, ile atrakcji nie zwiedziłeś albo pominąłeś, bo:
                              a) gnałeś na zbity pysk żeby przejść przynajmniej 50 km dziennie;
                              b) posługiwałeś się zdezaktualizowanymi mapami sprzed 30 lat;
                              c) zwyczajnie nie interesowały Cię one z powodu Twojego umysłowego lenistwa.


                              > Dziecku-Rumcajsowi wydaje się, że każdy musi postępować, tak jak on. Że będąc w
                              > Mysłakowicach trzeba oglądnąć domy tyrolskie, bo inaczej wizyta w tej miejscow
                              > ości nie będzie się liczyła.

                              Taaa... "liczyła". I znowu typowy sposób myślenia trolla-Kornella, dla którego wycieczka ma sens tylko wtedy, gdy się coś zalicza...


                              > A w Krakowie też mam co robić :)
                              > Boże, skąd się bierze tylu kretynów na świecie?

                              Może przyjeżdżają z Krakowa?


                              > Ja nie pytam dziecka-Rumcajsa, czy jest zachowana ówczesna prognoza pogody w ty
                              > m serwisie. Ja pytam dziecko-Rumcajsa, gdzie w tym serwisie pokazywane są o
                              > pady ciągłe.


                              A jednak miałem rację, że troll-Kornell nie potrafi się posługiwać prostymi serwisami pogodowymi.


                              > Akurat o turystyce w Mongolii i w Rumunii mogę się wypowiadać, na podstawie wła
                              > snych doświadczeń.

                              "Akurat"??? Myślałem, że Ty się wypowiadasz o turystyce wszędzie, nie tylko w Mongolii czy Rumunii?

                              > W Rumunii, w Alpach Rodniańskich, Bucegach oraz Fogaraszach,
                              > czyli w górach, po których chodziłem są znakowane szlaki, na których latem spo
                              > tyka się wielu turystów. Czasem 10 dziennie, czasem setkę. Nie zajmowałem się s
                              > tatystyką.

                              A są tam jakieś GS-y? Pewnie tak, bo co ciekawego bez nich mógłby tam robić troll-Kornell? Sam w ten sposób potwierdzasz tezę, że jak są szlaki, to są i turyści. A spróbuj spotkać te 10 czy 100 turystów dziennie w Fogaraszach tam, gdzie nie ma szlaków.


                              > Najpierw przyjezdni ("turyści") korzystają z istniejącej bazy noclegowej i l
                              > okalnych dróżek i perci wydeptanych przez miejscowych a dopiero później maluje
                              > się znaczki na kamieniach i drzewach. Dopiero później stawia się pensjonaty i s
                              > chroniska.
                              W Mongolii w Ałtaju nikt nie buduje schronisk i nie wytycza szla
                              > ków. Bo nie ma tam turystów w wystarczającej liczbie. Ale na przykład nad Chubs
                              > ugułem lub w PN. Terelj - stawia się dla turystów ger-campy bo "naturalna" poje
                              > mność miejscowych jurt nie wystarcza dla chętnych.

                              Tak, historia turystyki w wydaniu trolla-Kornela. Nawet nie pytam o źródła, bo wiem, że nie doczekałbym się odpowiedzi. Całe szczęście, że nie tacy jak Ty rządzą turystyką, bo wtedy mielibyśmy w Polsce drugi Ałtaj.


                              > To są elementarne sprawy ekonomiki turystycznej.

                              ...na szczęście tylko w Kornelowym wydaniu, i to też tylko w jego trollującej wersji.


                              > Dziecko-Rumcajs błaznuje. Ja napisałem: "Podobnie postępowano na terenie Gal
                              > icji, tak działało Polskie Towarzystwo Tatrzańskie - budując schroniska, wytycz
                              > ając szlaki."


                              I to akurat było nie na temat, bo rozmawialiśmy o zyskach z inwestycji w infrastrukturę turystyczną. Kolejny przykład, że nie zależy Ci na nawiązaniu porozumienia, ale tylko i wyłącznie na sianiu zamętu, czyli - mówiąc fachowo - trollowaniu.
                              • kornel-1 Czas na podsumowanie 10.06.10, 08:39
                                rumcajs.68 napisał:
                                > > Cytat z monografii Roberta Szewczyka (Sudeckim Szlakiem, 2010,
                                [...] Prudnik znajduje się już na Płaskowyżu Głubczyckim - jednostce fizjogeograficznej należącej do Niziny Śląskiej, poza Sudetami i ich Przedgórzami." [...]

                                > Trollu-Kornellu, po raz kolejny podpierasz się źródłami wątpliwej jakości, pisanymi przez takich jak Ty ignorantów w kwestii ścisłości faktograficznej. Więc ja Ci zacytuję fragment poważniejszego, naukowego źródła, jednego z najbardziej cenionych wśród geografów i turystów:
                                >
                                > Prudnik - uprzemysłowione miasto nad Prudnikiem, poniżej ujścia do niego Złotego Potoku. Leży na wysokości ok. 245-280 m na pograniczu Lasu Prudnickiego w Górach Opawskich na południu i Płaskowyżu Głubczyckiego na północy, na lekko po
                                > falowanym terenie.
                                ("Słownik geografii turystycznej Sudetów", pod red. M. Staffy, t. 18, Góry Opawskie, s. 208).
                                >
                                > Jak więc widzisz, Prudnik jednak leży w Sudetach.
                                > [b]Troll-Kornell wcale nie robi z siebie błazna - on robi pospolitego kłamcę.


                                Przemyśl też leży na pograniczu polsko-ukraińskim. Ale jeśli dobrze się przyjrzeć... leży jednak w Polsce.

                                Czy Prudnik leży w Sudetach? Oczywiście nie! Leży na Nizinie Śląskiej, w skład której wchodzi Płaskowyż Głubczycki.
                                Wystarczy spojrzeć na mapę regionów fizycznogeograficznych Polski przedstawiającą podział według Kondrackiego.

                                Prudnik położony jest na Płaskowyż Głubczycki (zaznaczonym kolorem błękitnym). Dokładna lokalizacja to obszar między zakolem rzeki (Prudnik) a literą "G" podpisu Głubczycki.

                                Tyle w kwestii geografii.

                                > > Kumasz już, że prognozy pogody dla Sudetów nie były najgorsze? Dobrze.
                                >
                                > Ty, jak widzę, do tej pory nie zakumałeś tego, co Ci napisałem jakiś czas temu: [b]prognozy dla całych polskich gór były takie same.


                                Prognozy długoterminowe dla Sudetów nie przewidywały wielodniowych ciągłych opadów. W praktyce, prognoza, którą znałem sprawdziła się: kilka dni suchych, kilka dni z krótkimi opadami. Jeden dzień bardzo deszczowy.

                                Tyle w kwestii pogody.

                                > > [b]Zrób listę wszystkich atrakcji w Sudetach, połącz je linią i napisz, jakiej długości szlak otrzymałeś.
                                >
                                > To ja proponuję inne rozwiązanie: zrób listę atrakcji, jakie zobaczyłeś na GSS i zestaw ją z listą atrakcji poza tym szlakiem.


                                Zasady prowadzenia głównych szlaków przedstawiłem. Moja opinia pokrywa się z założeniami ich twórców i informacjami ze strony PTTK.

                                Tyle o atrakcyjności GSS.

                                > To bieganie z wywieszonym jęzorem po jednym szlaku od znaku do znaku nazywasz "obfitym i urozmaiconym programem"???

                                O motywach przejścia GSB i GSS pisałem wielokrotni. I zrozumiale dla osób z IQ>>80

                                Tyle o moim przejściu.

                                > > Ja pytam dziecko-Rumcajsa, gdzie w tym serwisie pokazywan
                                > e są opady ciągłe.

                                >
                                > A jednak miałem rację, że troll-Kornell nie potrafi się posługiwać prostymi serwisami pogodowymi.


                                Komentarz chyba zbędny. Tam po prostu nie ma takich informacji.

                                Tyle o serwisach pogodowych.


                                > Całe szczęście, że nie tacy jak Ty rządzą turystyką, bo wtedy mielibyśmy w Polsce drugi Ałtaj.

                                Jedna z najbardziej idiotycznych wypowiedzi na tym forum oprócz pieprzenia o "słowiańskim modelu uprawianiu turystyki".

                                Tyle o ekonomii w turystyce.


                                Kończę tę "dyskusję" z dzieckiem-Rumcajsem. Muszę popracować nad relacją, wkrótce wrzucę ją i zdjęcia na stronę. Zapraszam.

                                Kornel
                                --
                                "Kornel: moje podróże"
                                • rumcajs.68 Re: Czas na podsumowanie 10.06.10, 14:33
                                  kornel-1 napisał:


                                  > Przemyśl też leży na pograniczu polsko-ukraińskim. Ale jeśli dobrze się przyjrz
                                  > eć... leży jednak w Polsce.

                                  A czy "geograf" Kornell potrafi równie błyskotliwie i demaskatorsko określić, gdzie leży dajmy na to Stambuł, położony na pograniczu europejsko-azjatyckim: w Europie czy Azji?

                                  >
                                  > Czy Prudnik leży w Sudetach? Oczywiście nie! Leży na Nizinie Śląskiej, w skład
                                  > której wchodzi Płaskowyż Głubczycki.
                                  > Wystarczy spojrzeć na mapę regionów fizycznogeograficznych Polski przedst
                                  > awiającą podział według Kondrackiego
                                  .
                                  >
                                  > [b]Prudnik położony jest na [url=Płaskowyż Głubczycki]Płaskowyżu Głubczyckim[/u
                                  > rl] (zaznaczonym kolorem błękitnym). Dokładna lokalizacja to obszar między zako
                                  > lem rzeki (Prudnik) a literą "G" podpisu Głubczycki.[/b]
                                  >
                                  > Tyle w kwestii geografii.

                                  Kolejny popis specjalisty od mało dokładnych map. Ale wystarczy wziąć trochę dokładniejszą mapę z podziałem fizyczno-geograficznym Sudetów, aby z łatwością stwierdzić, że cały obszar na południe od rzeki Prudnik leży w Górach Opawskich (jednostka 332.63), czyli w Sudetach. Większość zabudowy miasta Prudnik, w tym całe jego historyczne centrum, znajduje się po południowej stronie tej rzeki.


                                  > Prognozy długoterminowe dla Sudetów nie przewidywały wielodniowych ciągłych opa
                                  > dów. W praktyce, prognoza, którą znałem sprawdziła się: kilka dni suchych, kilk
                                  > a dni z krótkimi opadami. Jeden dzień bardzo deszczowy.
                                  >
                                  > Tyle w kwestii pogody.

                                  Odpowiedź jest jasna: Ty nie znasz dobrych serwisów pogodowych, a z tych, które znasz, nie potrafisz korzystać. Dobitnie pokazuje to zakończenie Twojej relacji: "Trudno mieć pretensje do pogody, pewnie, że gdyby była lepsza – ładniejsze miałbym zdjęcia i suchsze buty. Ale wiosenne brodzenie po wodzie tez ma swój urok."


                                  > Zasady prowadzenia głównych szlaków przedstawiłem. Moja opinia pokrywa się z za
                                  > łożeniami ich twórców i informacjami ze strony PTTK.
                                  >
                                  > Tyle o atrakcyjności GSS.

                                  Z niczym się nie pokrywa, ja Ci wykazałem, że tendencyjnie i wybiórczo dobierasz argumenty, albo piszesz kłamstwa (nigdzie nie podałaś założeń twórców, a ściślej twórcy GSS-u; pewnie nawet nie wiesz, kto nim był). Nie znasz kompletnie historii powstania tego szlaku, bo gdybyś ją znał, wiedziałbyś, że GSS nie został wymyślony po wojnie (wzorem długodystansowych szlaków Karpackich), tylko w zasadzie biegnie trasą przedwojennego szlaku Saara-Śląsk.


                                  > O motywach przejścia GSB i GSS pisałem wielokrotni. I zrozumiale dla osób z IQ&
                                  > #62;>80
                                  >
                                  > Tyle o moim przejściu.

                                  Twoje motywy są tu wszystkim doskonale znane. Wszyscy wiedzą też, że niewiele mają wspólnego z turystyką. Może więc przeniesiesz się na forum Sport?


                                  > Komentarz chyba zbędny. Tam po prostu nie ma takich informacji.
                                  >
                                  > Tyle o serwisach pogodowych.

                                  Jest jeszcze druga możliwość: Ty nie potrafisz takich informacji znaleźć. Dlaczego ja i wiele innych osób je znalazło, a Ty nie?


                                  > Jedna z najbardziej idiotycznych wypowiedzi na tym forum oprócz pieprzenia o "s
                                  > łowiańskim modelu uprawianiu turystyki".
                                  >
                                  > Tyle o ekonomii w turystyce.

                                  Prawie każda z Twoich wypowiedzi przebija pod względem idiotyzmu najgorszą moją wypowiedź. A wiesz, dlaczego? Bo poza obelgami nie ma w nich żadnych merytorycznych argumentów, czego przykładem jest choćby powyższa Twoja wypowiedź.

                                  --
                                  rumcajs.68 = rumcajs68
                                  • rumcajs.68 Czas na ostateczne podsumowanie 10.06.10, 15:03
                                    Podsumowując: pomimo obszernych elabortów nasyconych inwektywami troll-Kornell, specjalista od krętactw i uników, do tej pory nie odpowiedział na pytania, które mu zadałem. Przypominając, najważniejsze z nich brzmiały następująco:

                                    1. Dlaczego troll-Kornell uważa Góry Opawskie za "nie-góry"?

                                    2. Dlaczego troll-Kornell uważa, że "nazywanie Gór Żytawskich jednym z najbardziej atrakcyjnych pasm Sudetów jest nieporozumieniem"?

                                    3. Dlaczego troll-Kornell chwali się, że przeszedł GSS, podczas gdy przeszedł tylko jego fragment?

                                    4. Czy troll-Kornell potrafi uzasadnić swój pogląd, że "model słowiański" to mój wymysł niemający odzwierciedlenia w rzeczywistości?

                                    5. Czy troll-Kornell jest w stanie określić, kiedy był po raz ostatni na Śnieżce? Czy może był tak dawno, że już nie pamięta, kiedy?

                                    6. Czy troll-Kornell potrafi podać źródła, z których zaczerpnął informację, że "budżet [sudeckich towarzystw górskich] zasilali sponsorzy, fundatorzy (...), emitowano papiery wartościowe (...) lub zaciągano pożyczki"?

                                    I ostatnie pytanie, może najważniejsze:

                                    7. Czy troll-Kornell ma świadomość, że wszystkie jego krętactwa, które do tej pory naprodukował, uchylając się niczym piskorz od odpowiedzi na moje konkretne zapytania, są pospolitym trollowaniem?
                                    --
                                    rumcajs.68 = rumcajs68
                                  • kornel-1 O, si tacuisses philosophus mansisses! 10.06.10, 18:26
                                    Wielki Kolekcjoner Map, Twórca Modelu Słowiańskiego, Znawca Komuny, etc, etc, napisał:

                                    >Ale wystarczy wziąć trochę dokładniejszą mapę z podziałem fizyczno-geograficznym Sudetów,


                                    To również podział wg. Kondrackiego.
                                    Porównanie omawianych schematów wraz z położeniem Prudnika znajduje się na OBRAZKU

                                    Fragmenty map pochodzą z:
                                    upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/4e/Mezoregiony_Kondrackiego.png2. www.skps.wroclaw.pl/encyklopedia/index.php5?title=Grafika:Sudety_podzia%C5%82_regionalny.jpg3. www.zumi.pl/namapie.html?Submit=Szukaj&qt=&loc=Prudnik

                                    Przynależność fizycznogeograficzną Prudnika pozostawiam Czytelnikowi do osądu ;-))

                                    Odpowiedzi na pozostałe rozterki dziecka-Rumcajsa zawarłem w poprzednich postach. Odpowiedzi te mają postać zrozumiałą dla osób z IQ>80.

                                    Kornel
                                    PS. Zapraszam do lektury relacji kornel-1.webpark.pl/gss.htm Całość wkrótce.
                                    • rumcajs.68 Nuda veritas! 10.06.10, 19:32
                                      Kornellku, świetnie, że zrobiłeś takie zestawienie map i tym samym sam się na koniec całkowicie pogrążyłeś, zaoszczędzając mi czasu. W jaki sposób? Otóż:

                                      1. Sam udowodniłeś, jakimi bałamutnymi źródłami tendencyjnie się podpierasz. Widać jak na dłoni, jak różni się granica Gór Opawskich na Twojej i mojej mapce. Gdybym ja nie znalazł wiarygodnej mapy, dalej byś twierdził, że Prudnik nie leży w Sudetach.

                                      2. W swoim stylu naniosłeś na ostatniej mapce po prawej stronie miasto Prudnik nie w miejscu jego faktycznego położenia, ale na przecięciu się obwodnicy Prudnika (DK nr 41) z DK nr 40. W rzeczywistości miasto leży ok. 3 mm na południowy zachód od tego punktu, w zakolu rzeki Prudnik. W efekcie przeniosłeś w ten sposób miasto na wszystkich mapach, które w prawidłowym położeniu znalazłoby się dokladnie na granicy Gór Opawskich. Wstydziłbyś się trollku-Kornellku tak kłamać w żywe oczy!

                                      Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości, cytuję za "Słownikiem geografii turystycznej Sudetów" (s. 5), jak przebiega fragment północnej granicy Gór Opawskich w rejonie Prudnika (w kierunku od zachodu ku wschodowi):

                                      (...) Dalszy przebieg granicy ku wschodowi wytycza Złoty Potok aż do ujścia do Prudnika (w mieście) i sam Prudnik do granicy państwowej...

                                      Co dokładnie ilustruje mapa.

                                      I co teraz powiesz kłamczuszku? Odszczekasz w końcu, że przeszedłeś Główny Szlak Sudecki czy dalej będziesz krętaczył?

                                      --
                                      rumcajs.68 = rumcajs68
                                      • kornel-1 Re: Nuda veritas! 10.06.10, 20:11
                                        Dziecko-Rumcajs pokazuje schemat Sudetów przygotowany przez chłopców z skkb.

                                        Poprawne granice mezoregionów Kondrackiego przedstawione są tu:
                                        www.naukowy.pl/encyklopedia/Jerzy_Kondracki
                                        A tu ta sama mapa w lepszej rozdzielczości:
                                        upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/38/Regiony_Kondrackiego-hipsometria.png
                                        Wyraźnie widać zakole Prudnika i granicę Gór Opawskich :))

                                        Kornel
                                        --
                                        "Główny Szlak Sudecki"
                                        • rumcajs.68 Trolla-Kornella krętactw ciąg dalszy 10.06.10, 21:41
                                          kornel-1 napisał:

                                          > Dziecko-Rumcajs pokazuje schemat Sudetów przygotowany przez
                                          > chłopców z skkb.

                                          Troll-Kornell w swoim głębokim dyletanctwie nie wie, że jest to ten sam podział Kondrackiego z bardziej szczegółowym zaznaczeniem granic, w opracowaniu specjalistów od geografii Sudetów z SKPS.

                                          > Poprawne granice mezoregionów Kondrackiego przedstawione są tu:
                                          > www.naukowy.pl/encyklopedia/Jerzy_Kondracki
                                          > A tu ta sama mapa w lepszej rozdzielczości:
                                          > upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/38/Regiony_Kondrackiego-hipsometria.png
                                          > Wyraźnie widać zakole Prudnika i granicę Gór Opawskich :))

                                          Troll-Kornel znów łże w żywe oczy, podając po raz kolejny tę samą niedokładną mapkę, ale tym razem z granicami regionów naniesionymi na ukształtowanie powierzchni terenu (sic!). Myśli, że zmyli uważnych czytelników tego forum (ROTFL). Tylko on nie widzi, że granice Gór Opawskich na mojej mapie zostały zaznaczone dużo dokładniej. Jeszcze szczegółowiej granice i wewnętrzny podział Gór Opawskich obrazuje mapka zamieszczona w SGTS (2008). Dodam, że kolorem żółtym zaznaczono na niej obszary miast Głuchołazy i Prudnik. Takie same granice Gór Opawskich przedstawia powszechnie uznany za najlepszy podział regionalny Sudetów wg J. Potockiego (1994).

                                          Wszystkie trzy mapy różnych autorów, a także cytowane przeze mnie źródła tekstowe jednoznacznie wykazują, że PRUDNIK LEŻY W SUDETACH! Czego troll-Kornell wciąż nie przyjmuje do wiadomości, wymyślając kolejne krętactwa i uniki! Jakie następnym razem wymyśli? Z czego pośmiejemy się, czytając kolejny post tego natrętnego trolla?

                                          --
                                          rumcajs.68 = rumcajs68
                            • rumcajs.68 Re: Dziecko-Rumcajs pomyliło fora :( 09.06.10, 02:06
                              kornel-1 napisał:

                              > Żadne biuro turystyczne nie ma tak obfitego i urozmai
                              > conego programu, co ja w czasie swoich wyjazdów.[/b] Nawet jeżdżąc po Polsce ma
                              > ksymalnie wykorzystuję czas na poznawanie zabytków kultury materialnej, miejsco
                              > wych osobliwości i ciekawostek przyrodniczych. Przykładem niech tu będzie wyjaz
                              > d opisany w wątku Po Ziemi Kłodzkiej - z fluorytem.

                              Dodam jeszcze, że troll-Kornell, zapalony turysta, który zwiedził wszystkie pasma górskie w Polsce, ma tak "obfity i urozmaicony program", jakiego nie oferuje żadne biuro podróży, "maksymalnie wykorzystuje czas na poznawanie zabytków kultury materialnej, miejscowych osobliwości i ciekawostek przyrodniczych", w swojej relacji nawet nie potrafi napisać poprawnie nazwy najwyższego szczytu Gór Stołowych Szczelińca Wielkiego, którą kilkakrotnie pisze z błędem, jakiego nie powinien popełnić gimnazjalista.

                              ROTFL

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka