Dodaj do ulubionych

Czy chcielibyście - kiedyś - zginąć w górach?

28.10.04, 10:27
Bo ja tylko tam...
I chciałbym jeszcze, żeby nikt nigdy nie odnalazł mojego ciała.
Obserwuj wątek
    • weekenda Re: Czy chcielibyście - kiedyś - zginąć w górach? 28.10.04, 12:00
      Zrozumiałam Cię bardzo dobrze i od razu, co nie przeszkadza mi w tym, że mi się
      taki tekst NIE PODOBA !!!!!!!!!! :-/

      Oj chyba przejdę przez ten komputer ...

      Jesteś fajnym, młodym chłopakiem i podobasz się dziewczynom. A wiem, wiem i
      niech Cię to nie dziwi, że wiem :-) Niech Cię podziwi, skąd wiem. I tak nie
      powiem :-)

      Ja tam chcę być spalona więc chciałabym aby moje ciało jednak zostało
      odnalezione - gdziekolwiek miałoby to się stać. Nie chcę aby robaki albo co
      kolwiek innego zjadło moje piękne ciało ;-)))

      Ale przyznaję - ja też mam takie marzenie - jak już nadejdzie mój czas to
      chciałabym aby to się stało nagle i już i żeby nie bolało a jeśli to krótko.

      O Jezu jaki okropny temat wątku !!!!!!!!!!! Aard'zie ! Jedź w góry !!!
      Natychmiast !!!! To rozkaz !!!! ;-)
    • am777 Re: Czy chcielibyście - kiedyś - zginąć w górach? 28.10.04, 13:21
      Może kilka dobrych lat temu myślałam podobnie. Teraz za dużo jest osób na tym
      świecie, które być może chciałyby czasami zatrzymać się nad moim grobem w
      zadumie (cóż za próżność - albo naiwność). No a nie każda z tych osób jest
      miłosnikem gór i gdzie mieliby mnie szukać? A poza tym też jestem
      zwolenniczką "w proch się obrócisz" i to jak najszybciej. A nie żeby mnie jadły
      białe robaczki, albo ptaszyska rozrzucały po skałach niedojedzone kości.
      • maria-malena Re: Czy chcielibyście - kiedyś - zginąć w górach? 28.10.04, 13:43
        W Tybecie sie tak wlasnie chowa zmarlych. Po 24 godzinnym ceremoniale modlitw,
        wierza oni, ze dusza juz calkowicie wyszla z ciala. Wtedy zanosza cialo w
        specjalne miejsce gdzies w gorach i pozostawiaja sepom na pozarcie. Po ktrotkim
        czasie prawie nic nie pozostaje.......... . Gdy sie o takim ceremoniale
        dowiedzialam dlugo mnie to dreczylo, ale potem doszlam do wniosku, ze wynika to
        raczej z tego, ze oni klada wiekszy nacisk na to co duchowe........... .
        • aard Tak, to by było piękne - zostać zjedzonym 28.10.04, 16:04
          Niekoniecznie przez sępy, choć to by było na dodatek prometejskie. Ale już
          wszystko jedno przez kogo, przynajmniej by się człowiek na coś przydał po
          śmierci.

          Chociaż najchętniej to byłbym zjedzony przez rekiny, ale to by wymagało
          marynarskiego pogrzebu (zawinąć zwłoki w żagiel i za burtę), a o taki ciężko w
          górach...

          Aha, Weekendo, nie zgadzam się absolutnie, żeby to był zły temat do dyskusji.
          Wszyscy kiedyś umrzemy i, o ile po śmierci będzie nam wszystko jedno, co się
          stanie ze zwłokami, o tyle za życia niektórzy chcieliby mieć na to jakiś wpływ.
          Dlatego między innymi ludzie piszą testamenty. Czyżbyś uważała pisanie
          testamentu za czynność zbędną i szkodliwą?
          Jeśli nie, to potraktuj ten wątek jako swoisty testament każdego, kto się tu
          wpisał.
          aA
          Rd
          • weekenda ... 28.10.04, 16:12
            Jakiej dyskusji !?!!!! dalej jestem wkurzona... poczekam trochę... jak mi
            przejdzie to się odezwę...
            • aard Hm... 28.10.04, 16:23
              weekenda napisała:

              > Jakiej dyskusji !?!!!! dalej jestem wkurzona...

              Nie gniewaj się, ale czy Ty... trochę nie za łatwo się wkurzasz? Pewne sprawy
              lepiej pozostawić ich biegowi :-)
            • aard Aha 28.10.04, 16:24
              Po proszę jeszcze o wyjaśnienie tego fragmentu:

              Weekenda autoryratywnie stwierdziła:

              > Jesteś fajnym, młodym chłopakiem i podobasz się dziewczynom. A wiem, wiem i
              > niech Cię to nie dziwi, że wiem :-)

              Powód taki sam jak podany przed chwilą w SMSie.
              • weekenda Re: Aha 28.10.04, 16:37
                aard napisał:

                > Po proszę jeszcze o wyjaśnienie tego fragmentu:

                O co to to nie !!! Do reszty proszę bardzo - zawsze gram fair ale tu nie
                muszę ! Babska kokieteria mówi mi, że akurat w tym przypadku nie muszę nic
                mówić !!! lalalala !!!! ;-)))))))

                A a propos wcześniejszego - no owszem wrażliwa jestem na jakieś takie dziwne
                teksty i pomysły i niestety zawsze reaguję bardzo szybko i nerwowo. Wiem o tym
                i staram sie nad panować ale jeszcze duuuużo pracy przede mną. Po prostu trochę
                przeżyłam i parę bliskich mi osób już spotkam tylko po tamtej stronie... I wiem
                jak to się zaczyna i wiem jak kończy.... pasja pasją a los losem... jestem
                przewrażliwiona ? możliwe... ale wiem, że lepiej dmuchać na zimne.... A dodam,
                że do emerytury jeszcze mi baaaardzo daleko i im też było, więc sam
                rozumiesz..... tzn. proszę abyś spróbował zrozumieć moje zdenerwowanie
          • am777 Re: Tak, to by było piękne - zostać zjedzonym 28.10.04, 19:47
            Ale Prometeusz nie był happy jak go ptaszysko dopadało. I rekin też nie pożera w całości, a raczej po trochu...A co by było, gdyby wszyscy myśleli, że nie żyjesz, a Ty jednak ocknąłbyś się pod wodą? Chciałbyś trochę pocierpieć przed śmiercią? No i skąd wiesz, że nie staniesz rekinowi na żołądku? A wówczas z pewnościa się mu nie przydasz, a wręcz zaszkodzisz (może nawet wyprawisz go na tamten świat?...). Jestem za kremacją.
    • weekenda O NIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.10.04, 15:49
      Ja protestuję !!!!!!!!!!!!!!!! Domagam się zakończenia tego wątku ! Kurcze
      pieczone, Górzanka nas olała i nie ma kto się tym zająć !

      Do diabła z taką pasją !!!! Góry są piękne ! dodają sił, chęci i kolorów życia,
      o ochocie na ten przykład na sex nie wspomnę !!! No jak mam jeszcze
      argumentować aby głupot tu nie pisać !!!!

      Nie zgadzam się i protestuję !!!

      Wkurzyłam się ...
        • maria-malena Re: O NIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.10.04, 18:45
          watek zaczał sie od smierci w gorach, a konczy na seksie. Hmmm, chyba te dwa
          watki sa nierozerwalne. Wiec Ci ktorzy mysla o tym pierwszym watku, niech
          czympredzej pomysla o tym drugim i moze im przejdzie chcec do pierwszego????
          Moze lepiej rzeczywiscie skonczyc ten watek, niech przepadnie w czelusciach
          cyberprzestrzeni!
          • weekenda Re: O NIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 28.10.04, 20:18
            O to to ! Kurcze blade gdzie jest Gorzanka !!! Posprzatałaby i byłby spokój !

            Josip - czy ja mówię, żeby od razu po zejściu z trasy ? Nie, no nieeee... ale
            jak tak człowiek się napatrzy na te silne umięśnione ciała, uśmiechnięte twarze
            to co ? nie masz od czasu kudłatych myśli ??? a przy Twoim boku jest TO ciało
            to co... Krew się burzy, oj burzy.... ;-))))

            I tym optymistycznym i jakże żywotnym akcentem może skończymy ten wąteczek ?
            Proszę....
            • aard Naprawdę? 29.10.04, 09:23
              weekenda napisała:

              > O to to ! Kurcze blade gdzie jest Gorzanka !!! Posprzatałaby i byłby spokój !

              Naprawdę chciałabyś usunąć najciekawszy wątek na tym forum? Jeden z niewielu,
              który wciągnął tak wiele osób i porusza metyafizyczne zagadnienia?
              Wstyd mi za Ciebie! :p
              • weekenda Re: Naprawdę? 29.10.04, 12:48
                metafizyczne, metafizyczne.....

                ja tam wolę póki co real... nie twierdzę, że nie lubię wymiany poglądów na
                tematy mało przyziemne albo, że nie jestem marzycielką - I TO JAKĄ !!!! Moja
                wyobraźnia nie zna granic ni kordonów !!!! łamie wszelkie bariery i niczego sie
                nie boi !!! ale wolę jeśli góry kojarzą mi się z piekną trasą, widokami,
                swieżuteńkim, ostrym powietrzem, ciszą, spokojem, piękną przyrodą itd. i
                wyzwaniem !!!!

                Gorzanko, Gorzanko - ale Ci się czka !

                ;-)))
                • aard A mnie się zdaje... 02.11.04, 11:36
                  Weekenda pospieszyła z wyjaśnieniem:

                  > ja tam wolę póki co real... nie twierdzę, że nie lubię wymiany poglądów na
                  > tematy mało przyziemne albo, że nie jestem marzycielką - I TO JAKĄ !!!! Moja
                  > wyobraźnia nie zna granic ni kordonów !!!! łamie wszelkie bariery i niczego
                  > sie nie boi!!

                  A mnie się zdaje,
                  że taka krowa, co dużo ryczy
                  mało mleka daje...
                      • weekenda A ja się przejmuję... 05.11.04, 12:02
                        Ty też się przejmujesz jeśli ktoś pisze bezpośrednio o Tobie - jakiś czas temu
                        napisałam parę słów o Tobie - może dla Ciebie zbyt osobistych - że jesteś
                        fajnym, młodym chłopakiem itd.... to zareagowałes od razu - nie pominąłeś tego
                        milczeniem.

                        Czy chciałbyś aby ktoś skomentował jakiekolwiek Twoje słowa dotyczące li tylko
                        i wyłącznie Twojej osoby używając słow - jak by nie było pejoratywnych w
                        polskim słownictwie: per krowa ? Mogłeś napisać, że moja wyobraźnia to takie
                        duże zwierzę, które dużo ryczy itd. Już inaczej brzmi.

                        A tak poza tym to szkoda, że oceniłeś "coś" o czym tak naprawdę nic nie wiesz -
                        jakąś moją cechę. Przecież Chłopaku - Ty mnie kompletnie nie znasz. I mylisz
                        się - mam dystans do siebie inaczej bym zwariowała. Zrobiło mi się tylko jakoś
                        tak przykro i żal - po co to było ? Pomijam już to, że my kobiety jesteśmy
                        wyczulone i baaaardzo wrażliwe na takie oceny.

                        Ja tam się nie wstydzę mojej wyobraźni - cieszę się, że ją mam i nie uważam aby
                        to była jakaś przeszkoda czy błąd natury - dzięki niej realizuję swoje pasje,
                        zaiteresowania itd. Ty też: gdybyś nie marzył, w życiu nie robiłbys tego co
                        robisz, nie spałbyś w tych wszystkich dziwnych miejscach jakie opisałeś.
                        Już pomijam to, że też dzięki niej zarabiam na życie...

                        I mam nadzieję, że moja wyobraźnia nigdy, przenigdy mnie nie opóści ! Czego
                        Tobie równiez życzę.

                        Acha i jeszcze jedno. Ktoś kiedyś powiedział: "...aby język giętki powiedział
                        to co myśli głowa..." a ja bym dodała "i nie uraził kogoś, bo po co".
                        Pozdrawiam Cię !
                        • aard No ale gdzie ta wyobraźnia? 05.11.04, 12:50
                          Bo chyba nie nazywasz wyobraźnią swoich obaw co do rozmowy o śmierci w górach?
                          A własnie od tego się zaczęło. I od tego, że powątpiewam w Twoją wyobraźnię na
                          tej między innymi podstawie. To właśnie miałem na myśli pisząc o krowie co dużo
                          ryczy (Ty się chwalisz swoją wyobraźnią), a mało mleka daje (której wszelako w
                          Twoich wypowiedziach nie widać).

                          Tak to odbieram i tyle.
                          A jesli chodzi o Twój komentarz o mojej osobie, to owszem - zreagowałem - ale
                          zwróć uwagę, że nie obraziłem się, ani nie podkreślałem, ze jest mi przykro lub
                          miło, a tylko byłem ciekaw, skąd takie wnioski. Czego oczywiście odmówiłaś
                          wyjaśnić. Twoja sprawa.
                          A ja Ci wyjaśnię skąd moje: w Twoich postach tutaj wyobraźni nie widać. Widać
                          miłość od gór, miłość do TMŻ, ale wyobraźni nie widać. Bo chyba nie nazwiesz
                          wyobraźnią ciągłych lamentów pt. "gdyby Górzanka tu była, to by zaraz ten wątek
                          skasowała!"?

                          Pozdrawiam, ale z dystansem
                          aA
                          Rd
                          • weekenda Re: No ale gdzie ta wyobraźnia? 05.11.04, 13:47
                            1.Rozmowy o śmierci to akurat dla mnie żaden temat, który poruszyłby moją
                            wyobraźnię. Nie lubię dywagować w jakiejkolwiek postaci o tym "co nieuchronne".
                            Śmierć dla mnie nie równa się poruszenia wyobraźni. Mam prawo czegoś nie
                            lubieć ? Mam. Napisałam szczerze. Nie tylko mnie nie podobał się ten wątek.
                            Napisałam również dlaczego nie podoba mi się ten wątek. Każdy ma jakieś "swoje"
                            po czerepem. Ja też.

                            2. A za cóż miałeś się obrażać ? Napisałam do Ciebie kilka miłych słów, na
                            podstawie Twoich słów, w jakichś kilku wątkach. Od jakiegoś czasu z Twoich tu
                            wypowiedzi wyzierał okropny smutek. Nie tylko ja to zauważyłam, jedna z
                            uczestniczek nazwała to bardzo wyraźnie - "deprecha". Ale nie porównałam Cię w
                            swoich słowach do jakiegokolwiek zwierzęcia czy innego stwora ani w ogole nie
                            odniosłam się negatywnie do Twojej osoby.

                            Jeśli moje słowa, czy reakcja w którymkolwiek miejscu Cię uraziły, jeśli
                            naruszyłam w jakikolwiek sposób Twoją prywatność to przepraszam. Więcej nie
                            będę.

                            3. A w którym z tutejszych wątków można dać upust wyobraźni czy marzeniom ???
                            Jesteśmy bardzo konkretni, dyskutujemy na tematy: gdzie, dokąd, jak, w czym, z
                            kim, co się podoba, czego nie cierpimy. Są informacje o różnych tematach
                            związanych z górami i wszystkim co się pod tym hasłem kryje i nie ma prawie nic
                            w czym można dać upust fantazji i ponieść się wyobrażni. Suche fakty. Jedynie
                            Twój wątek o "za siódmą górą itd". Z tego co czytam, to większości uczestników
                            raczej odpowiada realne stąpanie po ziemi i wymiana poglądów czy doświadczeń na
                            tamatu z tego padołu. To gdzie tu miejsce na wzloty fantazji...

                            4. Nie lamentuję. Lament to skrajna rozpacz i rodzaj paniki. Rozpacz, panika i
                            lament to obce mi uczucia. Niestety, ekran monitora ma tę niedoskonałość, że
                            widać tylko literki w różnych układach. Czasami uda się przemycić jakąś emocję
                            m.in. poprzez jakieś tam symbole czy opisanie literkami jakiegoś dźwięku, który
                            symbolizuje jakąś emocję. Przy słowach do Górzanki powinnam dopisać wrrrrrrrrr!
                            albo na ten przykład coś takiego :-/ i może by było jaśniej. Znów mnie
                            oceniłeś... nie znając mnie...

                            5. Przed chwilą pisałeś mi o dystansie do siebie samej. Proponuję to samo.

                            6. Moje "pozdrawiam serdecznie" jest zwykłym zwrotem grzecznościowym jakich
                            kopy i jakie przyznaję, bardzo często stosuję zupełnie odruchowo - nawet nie
                            zastanawiając się nad tym. Kierując się tym, że jeśli ja miło - to może świat
                            też do mnie miło ?

                            Pozdrawiam i życzę najlepszego !
                            • aard Re: No ale gdzie ta wyobraźnia? 05.11.04, 14:42
                              weekenda napisała:

                              > 1.Rozmowy o śmierci to akurat dla mnie żaden temat, który poruszyłby moją
                              > wyobraźnię. Nie lubię dywagować w jakiejkolwiek postaci o tym "co
                              > nieuchronne".
                              Twoje prawo. A moim zdaniem śmierć jest bardzo ciekawym i płodnym dla wyobraźni
                              tematem.

                              > 2. A za cóż miałeś się obrażać ? Napisałam do Ciebie kilka miłych słów, na
                              > podstawie Twoich słów, w jakichś kilku wątkach. Od jakiegoś czasu z Twoich tu
                              > wypowiedzi wyzierał okropny smutek.
                              Znów źle odebrałem czyjeś dobre chęci. Jakie to do mnie podobne. No trudno,
                              przepraszam i dziekuję.
                              Aha, mój smutek, jak i moja radość często wynikają po prostu z tego, że myślę
                              :-)

                              > 3. A w którym z tutejszych wątków można dać upust wyobraźni czy marzeniom ???
                              > Jedynie Twój wątek o "za siódmą górą itd". Z tego co czytam, to większości
                              > uczestników raczej odpowiada realne stąpanie po ziemi

                              I daltego ja staram się i na tym forum zasiać to ziarno wyobraźni. A po Twojej
                              reakcji na wymienionym wątku tejże wyobraźni nie widzę. Między innymi stąd moje
                              wnioski.

                              > To gdzie tu miejsce na wzloty fantazji...

                              Zawsze jest miejsce. Wystarczy tylko chcieć.


                              > Znów mnie oceniłeś... nie znając mnie...
                              Mam wrażenie, że człowieka można jednak w znacznym stopniu poznać po tym, co
                              pisze. Mimo to przepraszam.

                              > 5. Przed chwilą pisałeś mi o dystansie do siebie samej. Proponuję to samo.
                              Na szczęście nigdy nie miałem z tym kłopotów :-)

                              Pozdrawiam odruchowo i bez emocji :p
                              aA
                              Rd
                              • weekenda Re: No ale gdzie ta wyobraźnia? 05.11.04, 14:58
                                Jak to Ty ładnie kiedyś napisałeś ? Piszę z głowy więc mogę coś pokręcić ale
                                spróbuję oddać sens: "człowieka można poznac dopiero wtedy jak się z nim zje
                                sto zupek chińskich". Sam to napisałeś ! I mnie się to bardzo spodobało ! Masz
                                świętą rację, człowieka poznaje się w praniu, w użyciu i z czasem. A już na
                                pewno nie tu - na ekranie monitora. Można się o kimś tylko czegoś dowiedzieć
                                pod warunkiem, że będzie pisał prawdę, nie jest mitomaniakiem czy chory na
                                głowę...

                                Tu leje, jest okropnie, robi się ciemno, zaraz idę do domu, jak to weekendę
                                przystało czas weekend rozpocząć ! A Śliweczka jedzie w góry ! Ale jej dobrze !

                                pozdrowionka !
                            • am777 do weekendy 09.11.04, 08:44
                              Droga weekendo. Czy aby odrobinę nie przesadzasz? Aard nie nazweał ciebie krową
                              ale zacytował przysłowie - jedno z wielu w polskiej rzeczywistości, aby oddać
                              pewną prawidłowość typu "im ktoś więcej gada, tym mniej robi". I nie jego wina,
                              że na ową okolicznośc funkcjonuje akurat takie a nie inne przysłowie.
                              a ja nie pozdrawiam serdecznie nikogo odruchowo. Pozdrawiam wtedy, kiedy chcę,
                              całkiem swiadomie i tego, kogo mam ochotę pozdrowić. Odruchowe słodzenie i
                              kłanianie się wszystkim wkoło jest dla mnie idiotyczne i charakteryzuje takie
                              różne zołzy, co to kłaniają ci się w pas, a najchętniej, przy najblizszej
                              okazji wbiłyby ci siekiere w plecy. Z jedna taka pracowałam kiedyś i uwierz mi -
                              kilka godzin z taką słodką idiotką, co to uśmiecha się do wszystkich po pewnym
                              czasie przyprawia o mdłości. Nie bierz tego do siebie:-)
                              • weekenda Re: do weekendy 09.11.04, 13:13
                                Przecież nigdzie nie napisałam, że uważam, że Aard odniósł tamte słowa do
                                mnie ! Am77 - gdzie to wyczytałaś ?! Ojej, proszę ! czytajmy to co jest
                                napisane a nie to co się komuś wydaje, że autor miał na myśli... zawsze można
                                się kogoś zapytać "o co Ci chodzi - nie rozumiem...".

                                Przeszkodziło mi tylko użycie dosłowne przysłowia w stosunku do moich słów,
                                których nie kierowałam do nikogo i do żadnej z wypowiedzi w tymże wątku !
                                Przeczytaj dokładnie to o czym rozmawialiśmy z Aard'em.

                                Reszta naszej dyskusji z Aard'em wynikała i dotyczyła naszych wspólnych
                                powiedzmy rozmów i kontaktów, które miały miejsce również poza tym forum więc
                                mogę zrozumieć , że nie wszystko dla osób trzecich jest zrozumiałe.

                                Każdy jest jakiś. Każdy ma jakieś zachowania, preferencje i przemyślenia. Ja na
                                ten przykład lubię serki i im bardziej śmierdzące tym lepiej. I basta. Dosyć z
                                tym tematem.

                                Pzdr !
                            • am777 Re: No ale gdzie ta wyobraźnia? 09.11.04, 14:17
                              >
                              >
                              Ale nie porównałam Cię w
                              > swoich słowach do jakiegokolwiek zwierzęcia czy innego stwora ani w ogole nie
                              > odniosłam się negatywnie do Twojej osoby.
                              >
                              No sorki, ale powyższą kwestię zrozumiałam jednoznacznie: jest mi przykro z
                              powodu porównywania mnie do jakiegoś zwierzaka (konkretnie chodziło chyba o
                              krowę?). Staram się nie bywać czepialską (choć mam to w naturze), ale jestem "z
                              trzema 7". A czepiam się teraz dlatego, że 77 kojarzy mi się z datą ur., a to
                              bynajmniej to moich narodzin się nie odnosi. Trzymaj się ciepło. A.
                              • weekenda Re: No ale gdzie ta wyobraźnia? 09.11.04, 14:49
                                Faktycznie trzy siódemki - no bardzo Cię sorryyyy ! :-)

                                Dobrze, że nie szóstki bo mnie na ten przykład szóstki to kojarzą się tylko i
                                wyłącznie z diabelstwem - nomen Omen w dzieciństwie zrobił swoje... Też nie
                                bierz tego do siebie !!! to tylko takie moje paplanienie... widać już w góry
                                czas najwyższy... :-)
                                pozdrowionka !
              • weekenda Re: O NIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 29.10.04, 13:26
                hihihi !
                a po Twoich trasach nie chodzą jakieś dziewczyny np. bez makijażu, ubrane i
                zachowujące się normalnie a nie jak z przeproszeniem lalki Barbie (jak to
                dobrze, że ona nie zaprotestuje ani nie pozwie mnie do sądu za cokolwiek !!!).

                Ja - na ten przykład - mam różne odczucia jak tak sobie od czasu do czasu
                spojrzę na wysportowanych chłopaków, którzy przeważnie się uśmiechają i tacy są
                grzeczni, mili - jak to prawdziwi górzaści.... a co do potu po pierwsze to ja
                też nie pachnę wówczas Niną Ricci a po drugie a od czego woda ? :-))) Oj
                pożartować nie wolno ? ;P
          • aard Od śmierci po seks (seks aż po grób?) 29.10.04, 09:32
            maria-malena napisała:

            > watek zaczał sie od smierci w gorach, a konczy na seksie.

            Hmm... nekrofilia?

            A na koniec dowcip:
            Dwaj wspinacze spotykają się na drodze normalnej na Mt. Everest, jeden wchodzi
            drugi schodzi. Schodzący zagaja:
            - Hello!
            - Hello!
            - English?
            - English.
            - Homosexual?
            - Homosexual.
            - Active?
            - No, passive.
            - Bye.
            - Bye.
    • mig23 Re: Czy chcielibyście - kiedyś - zginąć w górach? 28.10.04, 22:53
      To piękna śmierć.

      środek zimy...
      pustka, nikogo nie ma w pobliżu...
      dookoła masa śniegu...
      z trudem przebijam się przez zaspy...
      nie daję rady...
      skonany padam w śnieg...
      by utknąć w nim na zawsze...
      zasypiam...
      zamarzam...

      Ale w takim momencie człowiek myśli tylko o jednym, żeby PRZEŻYĆ :-)

      MiG
      • neochuan Re: Czy chcielibyście - kiedyś - zginąć w górach? 28.10.04, 23:35
        mig23 napisał:

        > To piękna śmierć.
        >
        > środek zimy...
        > pustka, nikogo nie ma w pobliżu...
        > dookoła masa śniegu...
        > z trudem przebijam się przez zaspy...
        > nie daję rady...
        > skonany padam w śnieg...
        > by utknąć w nim na zawsze...
        > zasypiam...
        > zamarzam...
        >
        > Ale w takim momencie człowiek myśli tylko o jednym, żeby PRZEŻYĆ :-)
        >
        > MiG

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10322&w=11976544&a=12570472
        cóż, święta racya, czytaj w powyższym linku i kolejnych po nim
    • aard Kiedyś - na innym forum - popełniłem coś takiego: 29.10.04, 09:12
      Mowa była o moich uzależnieniach

      Wspinaczka: Mam w sobie poczucie, jest ono najlepszym, a
      nawet odważę się powiedzieć, na wskroś pozytywnym i jedynym takim, wśród moich
      uzależnień. O wspinaczce czytaliście powyżej, ale nie czytaliście o tej
      euforii, którą pozwala - nomen omen - przeżyć. Przekonałem się o tym dziesiątki
      razy na czubkach kilkunastometrowych skałek i na wierzchołkach potężnych gór.
      Za każdym razem było to to samo uczucie, po które będę tam wracał tak długo, aż
      kiedyś nie powrócę STAMTĄD...
      Chyba zresztą właśnie na to uzależnienie chciałbym umrzeć.

      EOT
      • maria-malena Re: Kiedyś - na innym forum - popełniłem coś taki 29.10.04, 17:11
        Hmmmm, musze koniecznie cos wyjasnic: to, ze napisalam, ze watek zaczal sie od
        smierci w gorach a konczy na seksie rowniez tamze, nie oznacza ze mialam na
        mysli nekrofilie, jak aard, to ocenil! Ze mna jest jak najbardziej wszystko w
        porzadku, nie mam takich ciagot.
        Chodzilo mi o to, ze coz milosc i smierc sa ze soba na poziomie metafizyczno-
        fizycznym powiazane i jakby nie bylo sa najbardziej fascynujacymi i
        tajemniczymi elementami zycia.
        Jak najszybcie przenosze sie na inne watki, bo zdecydowanie jestem za ZYCIEM, A
        NIE SMIERCIA W GORACH.
        a tak w ogole mysle, ze ten watek to czysta prowokacja.
        • aard Gdyby nawet... 02.11.04, 11:33
          to co jest złego w prowokacji na forum, gdzie chodzi o to, żeby jak najwięcej
          DYSKUTOWAĆ?

          Poza tym Maria-Malena skwapliwie zdementowała:

          > Hmmmm, musze koniecznie cos wyjasnic: to, ze napisalam, ze watek zaczal sie
          od smierci w gorach a konczy na seksie rowniez tamze, nie oznacza ze mialam na
          > mysli nekrofilie, jak aard, to ocenil!
          No cóz, jeden jest nekrofilem, a inny nie zna się na żartach...

          > Ze mna jest jak najbardziej wszystko w porzadku, nie mam takich ciagot.
          Szkoda.
    • sunday Re: Czy chcielibyście - kiedyś - zginąć w górach? 02.11.04, 11:48
      Coś w tym jest, co Neochuan napisał.
      Odmrożenia przeszkadzają dopiero potem.
      A zamarznięcie nie boli.
      Człowiek siada i ze zmęczenia natychmiast zasypia.

      Ale to nie jest dobry wątek.
      Góry ze śmiercią oswajają, jednak nie powinny budzić za nią tęsknoty.
      A ja chciałbym przejść na tamtą stronę razem z moją drugą połową, nie sam.
      I - jeśli tak nam pisane - jeszcze nie teraz.
      Tyle jeszcze ziemskich gór przed nami...

      pozdrawiam,
      Luki
        • neochuan Horolezecká 09.11.04, 12:40
          Zde vrcholy ční a mraky tu jsou
          a laviny řítí se za lavinou
          a kameny padají padají tvrdé jak pěst
          zde příkrý je sráz a strmý je strach
          dá se i jinudy obejít svah
          my jsme však zvolili nejnebezpečnější z cest

          Kdo neriskoval kdo nelezl sem
          ten nemůže říct Už vím jaký jsem
          střípeček hvězdy je pro mne ten největší dar
          tam dole je klid a tvrď si co chceš
          tam za celý život svůj nenalezneš
          setinku takových nádherných kouzel a čar

          Hrát funébrmarš zde neuslyšíš
          zde nevlaje flór a netrčí kříž
          jen kámen tu zbude ten u něhož našel jsi klid
          a na štítu hor kde bílý je led
          tam plápolá pochodeň věčná jak svět
          a to je ten vrchol jenž nestačil jsi pokořit

          Ať mluví co chcou ať žvaní co chcou
          smrt není věcí zbytečnou
          je horší zemřít z chlastu či na kašel
          a další už jdou a přijdou sem zas
          a slunce změní za nečas
          a dojdou tam kam tys už nezašel

          Své stěny se drž a pevně se chyť
          tam dole není záchranná síť
          a kameny drolí se drolí se ze zrádných skal
          sám sobě jen věř že stačí ti sil
          věř skobě již jsi do skály vbil
          a modli se aby tě pojistka držela dál

          Tak lezeme výš a ani krok zpět
          ač kolena únavou začla se chvět
          a srdce by nejraděj vyběhlo k vrcholům hvězd
          máš na dlani svět a dole je Zem
          jsi šťastný a trochu jen závidíš těm
          těm dole kteří se chystají teprve lézt

          /jaromir nohavica/
        • gorzanka Re: juz kilka razy mialam ochote sie wlaczyc ... 17.02.05, 01:26
          juz kilka razy mialam ochote sie wlaczyc ... ale myslalam nie, nie, ale moze
          sie wlacze. Po pierwsze nie bede kasowac tego watku. Skoro chcemy o tym
          rozmawiac to rozmawiajmy. Jezeli kogos ten temat boli lub meczy lepiej nie
          wchodzic - czytac inne pozytywne, choc czy ten jest malo optymistyczny. Nie
          wiem. Wiem jedno, ze zwykle rania, bola nas rzeczy ktore nam samym juz sprawily
          przykrosc. O smierci w gorach mozna dywagowac i swobodnie o niej rozmawiac
          jezeli nikt w ten sposob nie zginal. Kiedys moj znajomy (daleki, ale jak
          czlowiek jest w bardzo mlody kazda smierc dotyka bardzo) zginal na motorze. Byl
          to dobry sposob na powstrzymanie mnie od kupna motoru. Teraz mysle, ze moze
          gdyby ktos bliski zginal w gorach to by mnie tez powstrzymalo, ale ..nie chyba
          jednak nie, moze tylko by ograniczylo ekstremalne chodzenie itd. Znajoma
          wyciagneli spod lawiny od tego czasu nie chodze zima (lub robie to
          sporadycznie - ha ha ha a Tatry w kwietniu rok tem???- duze prawdopodobienstwo
          lawiny, wedlug mojej oceny wtedy nie bylo duze ale ja tego nie wiem przeciez )
          wiec przechodzac do rzeczy smierc w gorach. Czasem myslalam ze to byloby dobre
          miejsce i dla mnie, ale generalnie w gorach czuje sie najlepiej i nigdy bym nie
          umiala tam skonczyc, no chyba ze jako staruszka wybiore sie na szlak i
          serduszko nie wytrzyma. Wiec wydaje mi sie, ze w gorach zyc sie naprawde chce i
          wszystkie nasze czlonki mobilizuja sie wtedy do zycia wlasnie. Natomiast co
          bedzie gdy nadejdzie moja godzina ... mowie czasem bliskim by mnie rozsypali po
          gorach. Czy to zrobia nie wiem, oni zdecyduja nie ja. Mysle ze bedac osadzonym
          mocno w naszej tradycji bliscyu odczuwaja potrzebe odwiedzania miejsc w ktorych
          moga sie "spotkac" z tymi co odeszli, a co jezeli moi bliscy nie beda chcieli
          jezdzic w gory, a beda chcieli miec miejsce by przystanac i wspomniec o
          chwilach spedzonych ze mna? Oni zdecyduja, ja jedynie teraz decyduje i namawiam
          ich by spedzali czas ze mna w gorach i wlasnie tak chce by o gorach mysleli
          jako o miejscu gdzie spedzili ze mna najszczesliwsze chwile i gdzie ja bylam
          jestem i BEDE (to najbardziej optymistyczne slowo w tym poscie) najszczesliwsza
          • crusader1 Re: juz kilka razy mialam ochote sie wlaczyc ... 11.03.05, 06:34
            W mlodszym wieku az mnie nosilo aby powiedziec ze chcialbym...
            Potem polecialem sobie i sie dziwie ze zyje, bo nie powinienem.
            Czasami sie znajomi pytaja czy bym chcial zginac w gorach, albo mowia ze zgine w
            gorach. A ja wtedy: Uhaha!

            Najzabawniejsze ze oni mysla ze to "Uhaha!" jest wyrazem pogardy dla samej mysli
            o tym. Nie wyjasniam ze smieje sie z wlasnego idiotycznego romantyzmu mldosci,
            ktory okazuje sie ze nie ma pokrycia w rzeczywistosci zetkniecia sie w wlasna
            smiercia. Niech sobie mysla co chca, a ja lubie lazic i moge zginac, ale wcale
            mi sie do tego nie spieszy i tym bardziej nie pragne...

            W zeszle wakacje zlamalem sobie reke w dwu miejscach, to byla ostatnia
            niezlamana konczyna jaka posiadam. I to tez nie jest mi do smaku... A co dopiero
            mowic o umieraniu...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka