Gość: Marek z Wrocławia
IP: 156.17.253.*
16.03.06, 13:08
W miniony "łykend" byłem z rodzinką w Szklarskiej porębie na nartach.
Pomijając gigantyczną kolejkę do wyciągu na Szrenicę, którą można częściowo
rozwiązać instalując kanapę 4-osobową jak np. w Zieleńcu to prawdziwą udrękę
przeżyliśmy dopiero u góry na Hali Szrenickiej z powodu częstych awarii
wyciągów krzesełkowych; przerwy trwały nawet do półtorej godziny.Tak więc
narciarze przenosili się na nartostrady Lolobrigida i Śnieżynka gdzie
powsawał niezły ścisk.Pani w kasie nie chciała przyjąć reklamacji -
niezadowolonych było więcej,zaproponowała " możecie napisać skargę ale to i
tak nic nie da, nie jestem winna, że wyciągi się psują..."
Tak więc wydałem na wyciągi bez mała 300 zł a poszusowałem jak w Rzeczce
k/Walimia.
Ludzie w Zieleńcu jest super za podobną cenę - olejcie Szklarską !!!
Marek