huann
12.06.06, 00:19
a to Polska właśnie:
Melduj się w schronisku, bo zapłacisz mandat.
Funkcjonariusze straży granicznej przemierzają Tatry i każą mandatami
turystów, którzy nie mają meldunku w strefie nadgranicznej. Pogranicznicy
egzekwują przepisy istniejące od czasów zakończenia II wojny światowej
Wiktor Rybka z Rzeszowa razem ze znajomymi kilka majowych dni spędził w
Tatrach. Na nocleg wybrali schronisko na hali Ornak w Dolinie Kościeliskiej.
Późnym wieczorem, w trzecim dniu pobytu w schronisku, na hali Ornak pojawiła
się straż graniczna.
- Około godziny 22 do schroniska wbiegło dwóch pograniczników - relacjonuje
student z Rzeszowa. - Jeden biegał pomiędzy rozłożonymi na podłodze śpiworami,
nie zważając na to, czy ktoś w nich śpi, czy nie. Dwie turystki z Niemiec,
które też nocowały w schronisku, były przerażone, nie wiedziały, co się dzieje.
Strażnicy zażądali od turystów dokumentów.
- Pięciu turystom, mnie i czterem, którzy tuż przed przybyciem funkcjonariuszy
dotarli do schroniska, oświadczyli, że złamaliśmy przepisy - opowiada Wiktor
Rybka. - Chodziło o to, że nie mamy tymczasowego meldunku w schronisku. Bardzo
się zdziwiłem, bo w schronisku przebywałem już trzy dni i przedstawiłem w
recepcji swoje dokumenty. Myślałem, że to wystarczy.
Takie tłumaczenie nie przekonało funkcjonariuszy. Na turystów nałożyli po 200
zł mandatu. Reszta turystów miała meldunek. - Chciałem wyjaśnić sytuację, ale
usłyszałem, że mandat może sięgnąć 500 zł i mogę zostać zakuty w kajdanki i
sprowadzony do Zakopanego jako przestępca - dodaje student.
Rybka na razie nie zapłacił mandatu. Odwołał się do komendanta straży
granicznej. Zastanawia się też, czy nie skierować sprawy do sądu. - Jeden z
funkcjonariuszy uświadamiał mnie, że taki proces nie będzie mi się kalkulował.
Bo przez długie miesiące musiałbym dojeżdżać na rozprawy do Zakopanego.
W karpackim oddziale straży granicznej - który pilnuje granicy w Tatrach -
usłyszeliśmy, że kontrole turystów w schroniskach są rutynowymi czynnościami
wykonywanymi przez pograniczników nieprzerwanie od zakończenia II wojny
światowej. Funkcjonariusze prowadzą je systematycznie, w każdym miesiącu
urządzając nalot na któreś z tatrzańskich schronisk. Egzekwują przepisy o
obowiązku zameldowania się podczas pobytu turysty w strefie nadgranicznej.
Według straży granicznej to turysta musi o to zadbać, wyraźnie żądając od
obsługi schroniska takiego meldunku.
- Przepisy meldunkowe wymagają, aby obywatel polski zameldował się w miejscu
czasowego pobytu w ciągu 24 godzin, a cudzoziemiec w ciągu 48 godzin -
poinformował "Gazetę" kapitan Marek Jarosiński, rzecznik karpackiego oddziału
straży granicznej.
Źródło:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3410493.html?skad=rss&wv=0000
ten kraj jest jak Republika Kabardyno-Bałkarska na Kaukazie jednym słowem...