Dodaj do ulubionych

o chodzi z tymi kijkami?

IP: *.aster.pl 28.09.06, 12:30
czy ktoś może mi wyjaśnić?

Na pierwszy rzut oka to poza warunkami zimowymi ew. poza wycieczką z b.
ciężkim plecakiem takie kijki tylko zawadzają. Ale ostatnimi laty w górach
widać mnóstwo ludzi z kijkami. Więc czy faktycznie to w czymś pomaga, czy
tylko taka moda?
Obserwuj wątek
    • sharleena Re: o chodzi z tymi kijkami? 28.09.06, 12:46
      moda taka jest, podobnie jak z tzw. 'amorkami' do rowerów tzw. górskich.
      przypominam, że najtrudniejsze trasy i najwyższe szczyty w tatrach wytyczali i
      zdobywali faceci w koszulach, bawełnianych, krawatach, kamizelkach i
      marynarkach, bez oddychającej bielizny i kijków amortyzowanych.
      paranoja
    • Gość: Kuba Re: o chodzi z tymi kijkami? IP: 62.233.211.* 28.09.06, 12:54
      Moda? Może też, bo dobra firma zaspokaja potrzeby, które wcześniej sama wymyśla
      oraz wychodzi naprzeciw modzie, którą generuje.

      Aliści z całą pewnością nie tylko moda. Kijki w bardzo znaczący sposób odciążają
      stawy, mięśnie i kręgosłup, efekt ten kumuluje się - podczas jednej niezbyt
      długiej wycieczki jest niezauważalny, lecz dla turystów intensywnie
      penetrujących górskie szlaki, może okazać się "kluczowy".

      Ponad dziesięc lat temu wybrałem się bez kijków (bo ich wtedy jeszcze nie
      miałem) na trekking do bazy pod Everestem. Kontuzja kolan będąca efektem
      przeciążenia na długich zejściach, uniemożliwiłaby mi dotarcie do celu, gdyby
      nie tokma (nepalska "ciupaga"), którą kupiłem po drodze. Tokmą od pokoleń
      posługują się tragarze w Himalajach. I nie powoduje nimi moda, lecz konieczność
      - waga ładunków, które dźwigają potrafi przekraczać 50 kg. A i przodkowie
      naszych górali nieprzypadkowo zaczęli używać w górach ciupag - przecież nie
      tylko jako oręża, lecz także laski.

      Sam używam teraz kijków nawet na dłuższych płaskich trasach - na przykład na
      Szlaku Orlich Gniazd oraz podczas wypraw ze Świnoujścia na Hel. A na Bałtyckich
      plażach (i nie tylko tam) coraz częściej widuję osoby uprawijące "nordic
      walking" (marsze z kijkami), ale to już inna historia...

      Pozdrawiam serdecznie!
      Kuba :)
    • weekenda Re: o chodzi z tymi kijkami? 28.09.06, 12:57
      nie nazwałabym tego modą raczej nowym wynalazkiem aczkolwiek kiedyś chodzili z
      długimi czekanami czy innymi kosturami czy drągami...

      A to faktycznie pomaga. Pierwszy raz w tym roku pojechałam z kijkami w Tatry.
      Namówili mnie na zakup bo chciałam przejść dłuższe trasy granią od schroniska
      do schroniska z pełnym plecakiem. I rewelka. Idzie się jak na 4 nogach. Nie
      gibie człeka, można się w porę podeprzeć.

      Polecam! szczególnie z ciężkim pleckiem lub przy schodzeniu, kiedy to już nie
      ta świeżość co o poranku :)
    • Gość: dzięki za info, no dzięki za info, nordic-walkerzy IP: *.aster.pl 28.09.06, 14:41
      Dzięki za info, szanowni kijkowicze, miło dowiedzieć się czegoś nowego. Kiedy
      zaczynałem chodzić po górach 30 lat temu, z kijkami chodziły dzieci i starsze
      panie. Chodzenie z kijkiem było wstydem, na jaki prawdziwy menczizna nie mogła
      sobie pozwolić. I tak mi już zostało, stąd pewnie moja instynktowana
      podejrzliwość wobec kijkowania. Wzmocniona oczywiście przekonaniem, że spece od
      marketingu wmówią ludziom, iż rzeczą absolutnie niezbędną do życia jest nawet
      elektryczna maszynka do zębów. Ale skoro taki hardkorowiec jak Kuba twierdzi,
      że kijki mu pomagają, to pewnie coś jest na rzeczy.

      Przyjmuję tą rewelację z dużym zdziwieniem. W porządku, jestem skłonny
      zrozumieć sytuacje ekstremalne, kiedy ktoś maszeruje po kilkanaście godzin na
      dobę brzegiem morza albo wnosi 20-kilogramowy plecak do base campu. Do takich
      wyczynów generalnie natura nas nie stworzyła, i być może trzeba szukać
      wsparcia. Ale co w przypadku pozostałych 90% przypadków? Na zdrowy rozum, homo
      sapiens w swoim obecnym stadium jest owocem ewolucji – która ukształtowała go
      tak, by doskonale radził sobie chodząc na dwóch nogach. Co tu odciążać?
      Myślałem że mamy nogi tak wykształcone, żeby niosły resztę ciała. Ja rozumiem
      przypadki gdy ktoś ma dużą nadwagę albo kłopoty ze stawami, ale czy podczas
      typowej, powiedzmy siedmiogodzinnej wycieczki w Tatry Zachodnie, zdrowy
      człowiek musi wspomagać się kijkami żeby odciążać nogi? Czy nie dowodzi to
      raczej patologii?

      Powyższe było z punktu widzenia racjonalnego. A teraz empirycznego. Wiosną tego
      roku odbyłem kilka dość intensywnych wycieczek po Tatrach Zachodnich, i
      oczywiście miałem ze sobą kijki – bo ich przydatność na śniegu nie ulega dla
      mnie wątpliwości. Jak ktoś napisał wyżej, zapewniają lepszą stabilność na
      śliskiej powierzchni, a przede wszystkim rozkładają ciężar ciała na 4 punkty
      podparcia – więc nie zapadasz się w śniegu tak mocno jak na dwu nogach. Ale
      ilekroć wychodziłem ze śniegu, kijki natychmiast stawały się uciążliwym
      problemem – w niczym mi nie pomagały, za to trzeba je było nieść, łapy się
      pociły, trzeba je było gdzieś umieścić robiąć zdjęcia, nie mówiąc o tym, że
      zawadzały w kosówce. Miałem zwykłe, których normalnie używam do biegówek,
      z „kaczymi łapkami” Może to nie takie kijki jak trzeba?

      Jak widzicie, stare przyzwyczajenia łatwo nie umierają – ciężko mi się rozstać
      z przekonaniem, że kijki to kolejne elektryczne szczoteczki do zębów, a te
      setki ludzi, którzy potrzebują kijków żeby dojść z Kir na Halę Ornak nie tyle
      ułatwiają sobie marsz, ile padły ofiarą wykreowanej przez marketing mody. Ale
      jeszcze popróbuję, może się przekonam.

      **

      PS. Co do ciupag: myślę że to mylny trop i jednak zbytni zelotyzm zwolenników
      kijkowania, którzy szukają antenatów nawet wśród starych górali. Tak jak górale
      nie znali nart, tak nie znali kijków. O ile wiem, górale nie chodzili po
      górach. Brzmi idiotycznie, ale tak było. Górali zdobywanie szczytów kompletnie
      nie interesowało, nie mieli na to czasu, ta moda narodziła się w połowie XIX
      wieku wśród mieszczuchów. Górale co najwyżej dochodzili do hali na wypas. Więc
      jako pre-kijek ciupaga była im zupełnie zbędna. Po wyższych partiach gór
      chodzili najwyżej kłusownicy – a ci oczywiście nosili tylko fuzje.

      **

      PPS. Proszę nie odebrać powyższego jako ataku na zwolenników kijkowania, którzy
      mogą przecież powiedzieć: a daj ty spokój, człowieku, chcesz to noś kijki,
      chcesz to nie noś, nam to pomaga i kropka. Jest to raczej próba 1) zrozumienia
      teoretycznego na jakiej zasadzie kijki mają pomagać – może na zasadzie
      autosugestii? 2) zrozumienia dlaczego mi nie pomagają. Więc z góry przepraszam,
      jeśli ktoś z kijkowiczów poczuł się zaatakowany etc. No i oczywiście
      przepraszam za niechlujnie napisany tytuł wątku.
        • Gość: Kuba Re: dzięki za info, nordic-walkerzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.06, 18:05
          > lagi znalezione w lesie spełniają swą rolę nie gorzej niż te zakupione
          Dokładnie o to chodzi!
          Kijki to takie pielgrzymie kostury, nieco nowszej generacji. Podobnie jak
          latarki, to trochę wydajniejsze łuczywa, buty - to odrobinę trwalsze kapcie z
          łyka, a kurtki to współczesna wersja skór, którymi okrywali się nasi przodkowie.
          Staram się nie ulegać manipulacji wmawiającej mi wciąż nowe potrzeby. Staram się
          też nie być ani bezkrytycznym zwolennikiem nowości, ani ich ślepym wrogiem. A
          nowości, cóż - z jednej strony drenują moją kieszeń, z drugiej niekiedy
          ułatwiają życie, a w skali "makro" są motorem rozwoju gospodarki. Ale to temat
          na zupełnie inne forum... :)
          Pozdrawiam serdecznie!
          Kuba :)
      • weekenda Re: dzięki za info, nordic-walkerzy 28.09.06, 17:03
        :) Długo myślałam podobnie jak Ty: że z kijkami to wstyd, że jakby miały
        pomagać, to Korzeniowski by popylał z kijkami a nie bez i inne podobne
        dyrdymały. W tym roku sama się do nich przekonałam i nie żałuję. Pewnie, że ani
        po Orlej ani po Zachodnich to raczej nie polecam i też nie potrzebuję ale jak
        schodziłam z Krzyżnego to były jak znalazł!
        :)
        • leoleo week! można więcej! 29.09.06, 16:42
          od lat używam kijków; dlugich (150), sztywnych, jeden teleskop, końcówka
          widiowa - wgryza się w granit. wymagają timingu, siły ,poszerzonego pola
          widzenia, treningu, treningu; zdejmują z nogi (jednej) przy wchodzeniu do 15!
          kg,dają co najmniej trzeci punkt podparcia, w skałach widia wykorzysta rysę na
          paznokieć, w zejściach dają podparcie do zeskoku, w piargu pod lodową przełęcz
          (wczoraj 8-9 rano)jedyne.
          słońca
          leoleo
          • Gość: m. Re: dzięki za info, nordic-walkerzy IP: *.devs.futuro.pl 01.10.06, 10:34
            billy - to proste, tydzień temu łaziłem po Gorcach i mijający mnie miejscowi
            tak byli uchachani że nawet dzien dobry nie odpowiedzieli (może tylko z tymi z
            kijkami się nie witają?). Lata łaziłem bez kijków (i w trampkach) i było ok, z
            kijkami jest wygodniej, kolana bolą mniej itd itp, w paru miejscach na swiecie
            widzialem miejscowych jak zapinali po gorach zupelnie bez jakiegokolwiek
            specjalistycznego sprzetu (worki foliowe zamiast kurtek, gumowce na 4 tys m
            n.p.m.), tak więc wszystko się da zrobić, tylko po co? a może oszczedzając
            zdrowie (stawy) będziesz mógł dłużej cieszyć się chodzeniem po górach?
            • zdanka1 Re: dzięki za info, nordic-walkerzy 07.10.07, 09:05
              Tak się własnie zastanawiam ...Bo w 100% rozumiem używanie tego
              sprzętu na terenie płaskim i lekko pochyłym,przy lekkim sniegu,
              natomiast ciągle jakoś nie widzę sensownosci tego sprzetu latem czy
              jesienią w górach. Bo gdyby podejsc na chłopski rozum , to teleskopy
              mogą być przyczyną nieszczęscia w trakcie podchodzenia - obie ręce
              zajęte , nei zdązysz sie niczego złapac, gdyby coś. a jesli wpinasz
              je w plecak, to zaczynają ci zawadzać o skały na podejsciu.

              Nie, zebym negowała ich sens, ale tak się zastanawiam, czy nei
              lepeij dla tych dbajacych o stawy opaski elastyczne na kolana i
              jeden drag, który sie gdzies zostawi? Tak mi podpowiada jakoś
              chłopski rozum, moze dlatego, z e nigdy teleskopów nie uzywałam i
              większy problem stanowi dla mnei miednica niz kolana:)
              • kfadam Re: dzięki za info, nordic-walkerzy 07.10.07, 09:22
                też tak myślałem, ale wypróbowałem w zimę i w lato i jestem bardzo zadowolony,
                po pierwsze wielokrotnie ratowały przed upadkiem (ten rok kondycyjnie jest
                fatalny), odciążały stawy w tym miednice też bo stabilizują postawę, rozkładają
                ciężar odciążając nogi i kręgosłup. Kije trekingowe składane na trzy czy nawet
                cztery mają wymiar po złożeniu 45-62 cm więc przypięte do plecaka wcale nie
                wystają i w niczym nie przeszkadzają podczas wspinaczki
                Pozdrawiam KA
    • Gość: hipek Re: o chodzi z tymi kijkami? IP: 212.160.172.* 29.09.06, 09:45
      Witam!
      W tym roku pierwszy raz miałam w Tatrach kijki. Pierwsze wyjście było ciężkie -
      kijki plątały się między nogami i raczej przeszkadzały niż pomagały :o). Potem
      było już tylko lepiej. Olewam modę i inne takie (bo kijki mam żadne super
      firmowe a TYLKO Decatlona he he), wyznacznikiem było tylko to, że
      odciążają kolana. Jestem młodą osobą a już niestety mam z nimi problem - i
      faktycznie kijki pomagają - zero dolegliwości, wcześniej już po pierwszym
      zejściu było kiepsko. Polecam.
    • embeczka Re: o chodzi z tymi kijkami? 29.09.06, 16:00
      Witam, to jeszcze ja dorzucę swoje pięć groszy. Do tej pory nie miałam nigdy
      problemu z chodzeniem po górach ( chodzi o kontuzje ), w zeszłym roku wybrałam
      się na szlak w Beskidy i myślałam, że będą mnie zwozić helikopterem z gór, gdyz
      miałam taki ból kolan. Dzieje sie to głównie przy schodzeniu. W tym roku
      pojechałam w Tatry, myśląc, że to taki jednorazowy wybryk moich kolan i niestety
      historia się powtórzyła... niewiele pochodziłam bo nie byłam w stanie.
      Przyjechałam, poczytałam, porozmawiałam z różnymi ludźmi i dowiedziałam się, że
      te kijki to może być dla mnie zbawienie i pomoc dla moich kolan abym dalej mogła
      chodzić po górach. Zakupiłam więc i jutro wybieram się na weekend i przetestuję
      to cudo, zobaczymy, dam znać. Pozdrawiam :-)
      • Gość: wobo1704 Re: o chodzi z tymi kijkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 09:14
        Embeczko! Podpieranie się kijkami (a nawet jednym tylko kijem) na pewno odciąży
        kolana. Ale do tego nie trzeba ich cały czas nosić z sobą - wystarczy podnieść
        na szlaku kijaszka, obskrobać go z kory i tak się do niego przywiązać, że
        trudno się z nim rozstać na koniec wyprawy. W Himalajach trudno o naturalne
        kije, ale u nas?
        • leoleo wobo: masz rację 30.09.06, 12:34
          wobo!
          masz rację - jeżeli trochę się sprężysz jesteś w stanie przekonać narciarzy
          biegowych - ta sama mechanika ruchu; mieć jasny sąd niezmącony znajomością
          rzeczy: ty już to osiągnąłeś
          leoleo
          • Gość: wobo1704 Re: wobo: masz rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 15:27
            Leoleo! Zrobiłem wiele tysięcy km w górkach (także w zimie) i przedstawiłem
            swoje doświadczenia.
            Nie zamierzam nikogo przekonywać.
            Co innego zimowe brnięcie w śniegu (na nartach i bez) a co inego letnie łażenie
            po górkach. W lecie kije przydają się sporadycznie; częściej są przeszkodą niż
            pomocą.

            Pozdrawiam
            wobo
            • leoleo wobo; jeszcze raz 30.09.06, 18:58
              ja o mechanice ty o śniegu!
              widziałeś narciarzy trenujących na sucho na asfalcie - ręce w ich przypadku
              przekazują 50-70% energii; i tylko o to chodzi - użycie kijków ( rąk) zwiększa
              efektywność biegu, szybkiego marszu, szybkiego podchodzenia w górę.
              co roku na słowacji w lecie!!(tatranska magistrala} odbywają się biegi
              górskie - szkoda że oni nie wiedzą że bez kijków jest lepiej.
              jeżeli coś doradzasz nie kieruj się uprzedzeniami lecz pozytywnymi
              doświadczeniami!!
              leoleo
                • Gość: hipek Re: wobo; jeszcze raz IP: *.aster.pl 30.09.06, 21:52
                  nie widzę sensu w przekonywaniu jedni drugich czy brać kijki sklepowe
                  czy "naturalne"
                  niech klażdy robi jak mu wygodniej i sam się przekona
                  po co to wzajemne nawracanie na jedynie słuszną drogę?
                  i chcę tylko dodać jeszcze, że szlaki w Tatrach znajdują się na terenie TPN -
                  czyli chyba nie zawsze będzie mile widziane przez strażników ciosanie kijaszka
                  prawda?
                  pozdrawiam
                    • Gość: wal Re: wobo; jeszcze raz IP: *.icpnet.pl 01.10.06, 15:33
                      Kochani górołazi, zastamawiam się, dlaczego tak sceptyczne podchodzicie do
                      nowości, albo wręcz nawet postępu technicznego. Dlaczego wszystkie nowości np.
                      przedmiotowe kije, czy buty wykonane w nowych technologiach, czy nowe materiały
                      na kurtki czy inne części garderoby dla górołazów spotykają się z krytyką na
                      zasadzie: nie bo nie. Trudno porównać kije trekingowe z kijem znalezionym na
                      trasie. Jadną z zalet k. trek. jest regulowana długość (inna długośC jest
                      potrzebna przy marszu w poziomie inna przy podejściu inna przy zajściu z góry).
                      Wbrew tem co ktoś wcześniej napisał kiedy kije są nie potrzebne to nie
                      zawadzają, bo składa się je do min. długości i przypina do plecaka. Nie bez
                      znaczenia jest ich niewielka waga, nie porównywalna do kija naturalnego, czy
                      ergonomiczny uchwyt, oraz widiowe zakończenie. To wszystkio nie ma nic
                      wspólnego z podpieraniem się jakimś przypadkowym kijem.
                      Ale by sie na ten temat wypowiadać to trzeba choć przez jeden dzień przejść z
                      kijami w górach. To samo dotyczy butów czy innych "wynalazków" wykonanych w
                      nowych technologiach.
      • Gość: Krzychu Re: o chodzi z tymi kijkami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 19:47
        Jestem stosunkowo młodym piechurem, jednakże chodzę sporo po górach. Do tej pory chodziłem bez kijów, jednak doszedłem do wniosku, że jeśli mozna "oszczędzać" kolana to czemu nie? Wczoraj pierwszy raz wypróbowałem kije na trasie (koło 20 kilometrów) i muszę przyznać, że ejstem miło zaskoczony. Bardzo miło i zdecydowanie łatwiej się chodzi i pod górę i z góry. Natomiast mam pytanie:
        Słyszałem, że są dwie szkoły chodzenia z kijkami. Czy wy, Drodzy Kijkowicze:) chodzicie z "podkładkami" na końcu kija czy z grotem? Za odpowiedź serdecznie dziękuję.
        Aha, apeluję do Was Drodzy Forumowicze o to byście sie nie kłócili, co jest lepsze: chodzenie ebz kijków czy nie. Ważne jest jedno, że CHCE NAM SIĘ CHODZIĆ PO GÓRACH I JE PODZIWIAĆ.
          • Gość: wal Re: o chodzi z tymi kijkami? IP: *.icpnet.pl 01.10.06, 20:47
            MOIM zdadiem kozystanie z nowych technologi(dobre buty, goretexy, kije itp) w
            zaden sposób nie zmniejsza frajdy łazikowania, wręcz przeciwnie.
            A tak na marginesie - komputer to tez stosunkowo "nowa technologia", że o necie
            nie wspomnę i co? Kiedyś pisanie listów,a dzisiaj forum internetowe, więc Ty
            powinieneś raczej pisać listy np. do jakiejś gazety. Dawno temu w gazetach były
            rubryki pod tytułem "Czytelnicy piszą" :)
            • motorus Re: o chodzi z tymi kijkami? 01.10.06, 21:06
              Osobiście nie mam nic przeciwko takiej technice wędrowania i niech to będzie
              kijek drewniany, czy nawet jakiś kostór, ale jak widzę gościa, który zasuwa po
              górach z kijkami metalowymi to nic nie poradzę, że rozbawia mnie taki widok.
              Podobnie jak z parasolem nad głową lub radiem przy uchu, nie żartuję, to są
              autentyczne przypadki.
                • motorus Re: o chodzi z tymi kijkami? 01.10.06, 21:42
                  Nie, nie pisałem, że się śmieję, co najwyżej taki widok wywołuje uśmiech na
                  mojej twarzy w zależności od sytuacji. A widok jest często groteskowy.
                  Aby zrozumieć o co dokładnie chodzi z tymi kijkami kilkakrotnie je oglądałem,
                  przymierzałem i niestety nie mogę się do nich przekonać.
                  Wiem jakie zadanie mają do spełnienia i też by mnie czasami poratowały, bo jak
                  każdy górołaz dolegliwości kolan nie są mi obce.
                  Kilku znajomych wyposażyło się w kijki i jak obserwuję bez jakiejś wyraźnej
                  przyczyny, bo częściej są przypięte do plecaka niż w dłoni. Szczególnie w
                  Tatrach obserwuję takie obrazki. Były czekany, raki, liny, różne sprzączki a
                  teraz są kijki.
                  • iwwo2 Re: o chodzi z tymi kijkami? 03.10.06, 15:43
                    A co jest groteskowego w facecie z kijkami. Czytałem kiedyś mądre opracowanie
                    dowodzące, że użycie kijków zmniejsza nacisk na kolana o około 40%. Nie wiem,
                    czy to jest akurat 40%, ale po drodze z kijkami kolana mnie nie bolą, a bez
                    kijków tak. Osobiście wolę wziąć kijki ze sobą, niż je wycinać po drodze, a że
                    muszę je targać z powrotem to niewielki problem.
              • Gość: joakim Re: o chodzi z tymi kijkami? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.06, 16:01

                motorus napisał:

                > Osobiście nie mam nic przeciwko takiej technice wędrowania i niech to będzie
                > kijek drewniany, czy nawet jakiś kostór, ale jak widzę gościa, który zasuwa po
                > górach z kijkami metalowymi to nic nie poradzę, że rozbawia mnie taki widok.
                > Podobnie jak z parasolem nad głową lub radiem przy uchu, nie żartuję, to są
                > autentyczne przypadki.


                nie mieszaj spraw, bo widac ze nie masz pojecia o tym, po co sa kijki.
                stawianie ich uzywania w gorach w jednym rzedzie z słuchaniem rapu z radia na
                Świnicy jest nie na miejscu.

                a co do mądrali który poleca kijki naturalne... to za przeproszeniem z ktorej
                choinki sie urwal? chyba z tej jodly scinanej mimo zakazu. Zaraz ustawi kolejke
                kilkuset jemu podobnych ktorzy bedą w Parku Narodowym wyłamywac drzewa zeby
                sobie "naturalny kijek zrobic bo kupiony w sklepie jest be!" . A ze Szpiglasowej
                zbiegnioe do Białej Wody, żeby sobie kosturek wystrugać jak bedzie chcial schodzic..

                a potem dziwne, ze w górach coraz więcej oszołomów..
                • billy.the.kid Re: o chodzi z tymi kijkami? 03.10.06, 17:35
                  nie mieszaj spraw bo widac nie masz pojęcia o czym piszesz.gdzie widziałes
                  kogokolwiek z wyciętym chojaczkiem.patyków przy drodze leży ci\o niemiara.
                  a tak poważnie-wczoraj na krakowskiem zajrzałem do sklepu sportowego[w domu bez
                  kantów].jakieś patyki ogląda,takie jakieś teleskopy.ceny od 150 do 400
                  zeta.obok jakieś butki-ceny też padchadjaszcze.jak jeszczed dodam do tego cenę
                  flaszeczki którą miło spożyć po przybyciu na kwaterę.

                  pozostanę ptzy ostruganym kijaszku-kosturze.
    • Gość: dzięki za odpowied dzięki za odpowiedzi i rady IP: *.aster.pl 11.10.06, 13:35
      Wątek zaraz spadnie z pierwszej strony, więc jako osoba pytająca pozwolę sobie
      podsumować. Z wypowiedzi powyżej wyłowiłem generalnie dwa powody, dla których
      kijkowicze polecają kijki:

      a) odciążają nogi (zwłaszcza stawy kolanowe) i kręgosłup
      b) pomagają zachować stabilność w trudnym terenie (piargi, ślisko, kamienisto)

      Plus zyski ogólne, które w oczywisty sposób wynikają z powyższych – zwiększają
      efektywność marszu, wzmacniają górną połowę ciała, zapobiegają kontuzjom,
      poszerzają pole widzenia.

      Za wszystkie odpowiedzi dziękuję.

      Jak pisałem, moje letnie doświadczenia z kijkami są zdecydowanie negatywne i
      kijki wydały mi się gadżetem nie tylko zawadzajacym, ale wręcz niebezpiecznym.
      Może jednak nie opanowałem wystarczająco techniki. Tak jeszcze ze 2-3 razy
      wybiorę się z kijkami popróbować znowu, a nuż widelec się jednak przekonam.
      • Gość: wal Re: dzięki za odpowiedzi i rady IP: *.icpnet.pl 11.10.06, 17:24
        > Jak pisałem, moje letnie doświadczenia z kijkami są zdecydowanie negatywne i
        > kijki wydały mi się gadżetem nie tylko zawadzajacym, ale wręcz niebezpiecznym.
        Twoje odczucia wynikają prawdopodobnie z tego, że używałeś kijkow od biegówek
        które różnią się od kijków trekingowych długością, a raczej brakiem regulacji
        długości. W kijkach trekingowych budowa teleskopowa nie jest "bajerem" jak
        sądzą ich przeciwnicy, ale jest niezbędna by zmieniać długość kijków w
        zależności od tego czy idziemy pod górę(krótsze), czy w dół (dłuższe), czy
        idziemy po "płaskim", nie wspominając o dostosowaniu do wzrostu uzytkownika.
        Oczywiście jest jeszcze jedna zaleta budowy teleskopowej - kiedy kijki są
        niepotrzebne np.przy wchodzeniu "na łańcuchach" skraca się je do minimum i
        przypina do plecaka.
        Sumując moje wywody:) używanie kijków o stałej długości do chodzenia po górach
        jest nieporozumieniem.
        Pozdrawiam.
        • motorus Re: dzięki za odpowiedzi i rady 11.10.06, 20:34
          Nie tak dawno, bo zaledwie wczoraj widziałem obrazek w Tatrach. Asfaltowa droga
          do Kużnic i idzie para z plecakami w wieku ok. 30-tu lat. Ona idzie pierwsza
          dziarskim krokiem, a za nią facio człapie podpierając się kijkami. Stukot
          kijków o asfalt zwraca powszechną uwagę na lewo i prawo, i chyba o to właściwie
          chodzi. Już pisałem jak reaguję na takie obrazki.
          Nawet zaczynam powątpiewać w przytaczane w tym wątku powody, dla których te
          kijki są używane. Zalatuje to wszystko demagogią, bo gdybyż rzeczywiście
          chodziło o ochronę stawów kolanowych, to właściwie bardziej na codzień
          powinniśmy je stosować, nierzadko przemierzając większe odległości, aniżeli od
          święta w górach. Nie zdziwię się, jeśli kiedyś pojawi się notka o szkodliwym
          oddziaływaniu kijków na stawy łokciowe i barkowe
          • Gość: wal Re: dzięki za odpowiedzi i rady IP: *.icpnet.pl 11.10.06, 22:31
            nierzadko przemierzając większe odległości, aniżeli od
            > święta w górach.<
            Albo mieszkasz w bardzo dużym mieście, w którym barak komunikacji(?), lub na
            zabitej dechami wsi do której nie dociera autobus. A może twoje wycieczki po
            górach ograniczają się do Kuźnic.
            >Nie zdziwię się, jeśli kiedyś pojawi się notka o szkodliwym
            > oddziaływaniu kijków na stawy łokciowe i barkowe<
            Może masz rację:) spotkałem się kiedyś z twierdzeniem,że długie stosowanie
            kijków może upośledzić zmysł równowagi.
          • leoleo motorus - dużo zdrowia 14.10.06, 13:52
            twoja obsesja antykijkowa jest imponująca - złap coś żywego o nie jest twoją
            ręką i zejdż na poziom napięcia umożliwiający jakąś ekwiwalentną wymianę
            poglądów
            dużo zdrowia
            leoleo
            • motorus Re: motorus - dużo zdrowia 20.10.06, 21:41
              Zgroza!
              Zauważam, że umaszynowienie wędrówki w Tatrach postępuje. Jak zwykle,
              kijkowicze reprezentują liczne szkoły ich zastosowania. Najliczniejsza grupa,
              ot tak po prostu idąc, przy okazji przestawia kijki obok siebie, bez większego
              pożytku. Nie tak mała ilość osób transportuje kijki w plecaku, zarówno idących
              pod górę jak i na dół. Widziałem faceta, który pewnie znudzony, albo już nimi
              zmęczony, ciągnął kijki za sobą - żałosny widok. Kijek też może służyć jako
              przedłużenie ręki do prowadzenia dziecka na szlaku.
              Przez cały sobotni dzień widziałem tylko jeden przypadek, który może być
              przykładem właściwego wykorzystania kijków w marszu. Osoba ta płci żeńskiej w
              sposób fachowy i wyraźnie pożyteczny posługiwała się kijkami.
              Kijki posiadają pewną przykrą cechę, jeszcze gościa nie widać, ale już go
              doskonale słychać, zwłaszcza jak nie dba o groty kijków (gumowe nakładki) i
              tłucze się nimi po kamieniach. Że też ludziom ten hałas nie przeszkadza.
      • ornak2 Re: W Świnoujściu też z tymi kijkami. 29.10.06, 10:15
        to raczej nordic walking.W Helsinkach, gdzie gór ani widu ani słychu jest to
        bardzo popularny sport.Ludzie uprawiają to zamiast joggingu, w każdym razie w
        lipcu można było zauważyć,że jest to dość masowy sposób spędzania wolnego
        czasu.I nie ma to nic wspólnego z chodzeniem wyłącznie po górach.Nie budziło to
        żadnej sensacji na ulicach,zresztą Finowie są ludźmi bardzo aktywnymi
        sportowo,mnóstwo rowerzystów na ścieżkach rowerowych.
      • Gość: Gdynia pozdrawia Ś Gdynia pozdrawia Świnoujście (a propos gór) IP: *.chello.pl 29.10.06, 10:17
        zaraz wyjdę nad morze zobaczyć, czy są jacyś kijkowicze.

        **

        PS. A tak bez żartów. Dwa tygodnie temu schodząc na Przełęcz Huciańską (bez
        kijków!) tak się załatwiłem, że cały czas pobolewa mnie prawy goleń. Więc chyba
        odszczekam swój poprzedni sceptyzm i kupię jakieś teleskopy. Zresztą to i tak
        konieczność - sądząc po webcamach i komunikatach TPN, następna wycieczka będzie
        już w warunkach zimowych.
    • Gość: z Uznam wyspy O co chodzi z tymi kijkami? IP: *.swn.vectranet.pl 29.10.06, 12:45

      Nordic walking to sport dla wszystkich, bez względu na wiek, tuszę i kondycję
      fizyczną. Do uprawiania tego sportu niewiele potrzeba. Wystarczą dobre chęci i
      dwa kijki do odpychania się, podobne do tych, jakich używają narciarze
      biegacze.

      Nie trzeba też być wyczynowcem. Marsz z kijkami jest bowiem najprostszą i
      najmniej obciążającą organizm formą aktywności fizycznej.
      Ten rodzaj sportu może uprawiać każdy, niezależnie od wieku i wagi ciała, a
      także rodzaju dolegliwości. Nordic walking to nordycki sposób na zdrowie, który
      zaraził Europejczyków. Bieganie z kijkami po pagórkach, plaży, parku czy lesie
      stało się modne.

      Dla ludzi w średnim wieku
      Zaczęło się od fińskich biathlonistów, którzy nie mogąc doczekać się śniegu,
      zostawili narty i postanowili trenować bez nich, odpychając się kijkami w
      czasie biegu. Gdy zorientowali się, że to bardzo dobry sposób, aby utrzymać
      kondycję, zaczęli z niego korzystać niezależnie od pory roku. W ich ślady
      poszli inni, którzy sport uprawiają amatorsko lub po prostu chcą ćwiczyć, aby
      dłużej zachować sprawność.

      Kiedy okazało się, że bieganie z kijkami nie jest obciążające dla organizmu, a
      przeciwnie, biegnie się przyjemnie i z łatwością, dołączyły do nich osoby
      chcące zrzucić trochę kilogramów, pozbyć się nadciśnienia, poprawić krążenie.
      To dlatego ten rodzaj aktywności fizycznej budzi największy entuzjazm wśród
      osób w średnim wieku, zagrożonych zawałem, udarem, cukrzycą, a więc chorobami
      wieku średniego. Dla nich ruch to lekarstwo, ale nie mają już dość energii, aby
      chodzić na siłownię, jeździć na rowerze czy pograć w koszykówkę. Marsz z
      kijkami trenują, by nie dać się chorobom i nadchodzącej starości.

      – Biegam od dwóch lat, a stuknęła mi już sześćdziesiątka – mówi Janina
      Gąsiorowska, emerytowana księgowa z Łodzi. – Namówiła mnie koleżanka, z którą
      mieszkałam w jednym pokoju w sanatorium w Kłodzku. Kiedy pierwszy raz
      zobaczyłam, jak po obiedzie wychodzi z ośrodka i sunie po chodniku, odpychając
      się kijkami, chciało mi się śmiać. Po kilku dniach poprosiłam jednak, aby
      pokazała mi, jak to się robi i zaczęłam jej towarzyszyć. Dałam się nawet
      namówić na wyjazd do pobliskiego Wrocławia i kupno kijków, chociaż kosztowały
      prawie 200 złotych. Teraz spędzam tak każdy weekend. Jadę autobusem za miasto i
      maszeruję.
    • Gość: Stef74 Re: o chodzi z tymi kijkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 19:32
      He nie tylko po plaży nadmorskiej ale i nad jeziorami. Tylko ze w pieknym
      alpejskim kraju - Austrii Tam na nizinnym rejonie tego kraju niedaleko granicy
      z Wegrami wzdłuż jeziora NEUSIEDLER SEE (Austryjacy uważają to jezioro za swoje
      morze) ludzie w róznym wieku biegają po tamtejszych sciezkach rekreacji.
      Młodzież jak i ludzie w całkiem podeszłym wieku i kijki nie są czyms dziwnym
      mimo ze gór nie widać w okolicy a teren plaski jak stół. Oprócz tego mnóstwo
      ludzi na rolkach na rowerach - w koncu Austryjacy to bardzo usportowiony naród
      i rozwijający się Nie to co nasi staruszkowie z myśleniem postkomunistycznym
      którym się wydaje że trzeba miec osobne kijki nad morze , w góry, na narty itp
      I że za ich czasów swietności chodziło się w górach bez kijków w dziadoskim
      sprzecie Made in ZSRR lub POLAND i na tym etapie się zatrzymal ich rozwój
      umysłowy a teraz niewiadomo czemu czy z zazdrosci czy pogardy krytykują
      naśmiewają się z tych którzy chcą korzystac z ułatwien jakie niesie postęp. A
      przeciez Kukuczka juz w tamtych czasach chodził z kijami po górach i co?????
      Też był dziwakiem czy chciał może zaszpanować na krupówlkach lub podczas swoich
      treningów górskich na stokach Babiej G.
      Może i śmiesznie bedzie ktoś wyglądał bięgnący przez miasto do pracy na autobus
      z kijkami i teczką w ręce ale jak z rana czy wieczorem na obrzeżach miasta czy
      na plaży czy pod górami czy wreszcie w górach bedzie miał te kije to dla mnie
      jest Gość któremu chce się uprawiac sport a nie siedzic w domowym fotelu i
      przybierac kilogramy ale i ten który tych kiji nie bedzie miał tak samo jest
      dla mnie Gościu Ale jak ma jakies obiekcje a ze ci młodzi to.... a to za
      niedługo bedzie trzeba osobne kijki na plaze w gory .... To jest dla mnie nikim
      ZEREM!!!! któremu do uprawiania sportu do wiedzy na ten temat jest bardzo
      daleko Jest zakompleksionym wychowankiem PRLu po sowieckim praniu mózgu który
      umie tylko się naśmiewac z innych
      A sam chodzi po górach w tych samych butach od 30lat jedynie zelówki podkuwając
      bo tak pradziadek tez robił przed wojną, chodząc w cholernie niewygodnych
      plecaku a raczej worku na ziemniaki z aluminiowym rurkami wzynającymi się w
      kazdą częśc pleców ale udaje że jest twardy i jest mu BARDZO wygodnie,
      dziurawa koszula flanelowa bo POLARTEC to jakies dziwne sztuczne szmacisko w
      dodatku trzeba wydac pól renty na taką kurtke (lepiej przepic te pieniadze lub
      na papierochy Klubowe wydać)wreszcie co najwyzej posiada kawalek galązki
      znalezionej po drodze niby do podpierania ( to przyzwyczajenia z wycieczek
      zakładowych akcji NA GRZYBY gdzie się chlało na od pierwszych kilometrów
      autokaru wiozącego owych grzybiarzy) I to jest ktoś który jest DOSWIADCZONY
      TURYSTA ??? Ciekaw jestem kto by sobie pordził lepiej podczas np tygodniowej
      wyprawy w deszczu, śniegu, mrozach spiac pod namiotem (jeden przedstawiciel
      epoki nowego sprzętu i ten ze starym charcerskim namiotem) Kondycja i wiek nie
      miala by tu znaczenia bo góry mają być przyjemnościa chodzi mi tylko który by
      wcześniej przemókł przemarzł dostał blaz i obtarć na plecach, nogach i
      wreszczie któremu by siadły szybciej kolana i kręgosłup temu z kijkami czy
      bez???
      Odpowiedz zostawiam kazdemu z was.

      PS Staruszkowie i inni przeciwnicy ZOSTAWCIE juz Nas tych z kijkami nie
      wytykajcie palcami w górach jak bysmy byli trendowaci Chodzcie ubrani
      wyposazeni sobie jak chcecie a my będziemy po swojemu W końcu taki młody czy
      nawet starszy który w pózniejszym wieku zabiera się za rekreacje nie dostanie
      już w sklepie tych códów techniki PRLu tylko kupi to co jest aktualnie w
      sprzedazy czyli np. Kurtałe GORE-TEXsową ze spodniami , KIJKI!!!, kamizelke
      czapke rekawiczki polarowe, dobre skurzane buty z membraną oraz podeszwą nawet
      na Vibramie nowym wygodnym plecakiem (a jeszcze mi się spomniały te świetne
      termosy made in CHINA z wkładami szklanymi takimi jak bombka na choince - ile
      razy komuś poszła kawusia abo herbatka w podłoge schroniska jak stawiał plecak
      zreszta i tak przewaznie po 2-3 godzinach była juz zimna) Łojezuniu to były
      czasy i nadodatek taki termos dostac to był szczyt marzen poprzedzony godzinami
      spędzonymi w kolejce do sklepu w którym "rzucono towar"

      Piękne czasy może ale skończmy tą bezsensowną wojne pokoleń bądzmy bardziej
      tolerancyjni wyrozumiali Niech kazdy chodzi sobie jak chce i w czym chce w
      górach na plaży nad jeziorem Tylko by jeden z drugim nie stwarzał zagrożenia
      zdrowia i życia dla drugiej osoby przepychając się na szlakach, pędząc na
      rolkach, desce, nartach czy rowerem tam gdzie ludzie chodzą no i te cholerne
      śmieci nie zostawiał po sobie wszędzie.
      Uważam za bezsenowne wszelkie krytyki tego wątku na temat tych z kijami i bez i
      czy ktoś widział takiego i owego nad morzem na mazurach czy w górach no to
      fajnie, są więc ludzie jeszcze którzy chcą jeszcze się ruszac i koniec kropka...
    • Gość: Stef74 Re: o chodzi z tymi kijkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.06, 20:34
      Pardom za te literówki :(
      No mysle że po krupówkach może i się przeszedł choć z raz Ale dam sobie palec
      obciąć że bez kijków. Co innego w górkach - oczywiście nie w ścianie o
      nachyleniu prawie albo bardziej niż pionowym Tu juz inne gadzety używał jeśli
      tak można nazwać. Albo w drodze podchodząc do obozu dreptając z Szerpami i
      spolegliwymi zwierzętami zwanymi JAKAMI.
      Tak z przymróżeniem oka ;) i oby tak było na szlakach.


      ;Kochajmy się jak bracia dzielmy się jak żydzi
    • tweety_28 Re: o chodzi z tymi kijkami? 19.01.07, 23:02
      Z kijkami tak jak ze wszystkim są zwolennicy i przeciwnicy. Ja nie należę do
      żadnych z nich. Używam kijków bo w zasadzie muszę. Mam 30 lat, ale kolana
      generalnie do wymiany (zanim złapałam bakcyla już były w bardzo kiepskim
      stanie). Każda wycieczka w góry, nawet te niskie, kończyła się tygodniowym
      bólem kolan. W moim przypadku najgorsze były zejścia. Od dłuższego czasu
      śledziłam różne fora i czytałam co się da na ten temat. I wszędzie było tak
      samo: super sprawa, a w odpowiedzi "zawalidroga". Zupełnie jak tutaj. I tak, w
      zeszłym roku, po kolejnej "wyprawie" okupionej cierpieniami ( dodatkowo doszły
      problemy z kręgosłupem po złamaniu jednego z kręgów ) udałam się do sklepu i
      kupiłam kije. Najtańsze jakie były czyli za 90 zł. Moja testowa wycieczka to
      był Zawrat od strony DPSP. Na początku nie było łatwo, trzeba się oswoić,
      ale "efekt końcowy" super. Na drugi dzień byłam w stanie normalnie wstać z
      łóżka. Wcześniej miałam z tym kłopoty i trzeba było używać "dźwigu" czyli
      mężą:).
      Podsumowując: jeżeli ktoś ma problemy z kolanami to gorąco polecam, a
      pozostałym nie odradzam bo na własnej skórze poczułam, że to działa.
      Mam jeszcze propozycje dla tych, których śmiech ogarnia na widok takich osób
      jak ja: zanim uśmiech zagości na Waszej twarzy, pomyślcie że może przed Wami
      idzie osobnik, który tak samo jak Wy kocha góry, ale miał mniej szczęścia jak
      rozdawano zdrówko :-)
      • alpamayo99 Re: o chodzi z tymi kijkami? 20.01.07, 09:28
        Masz całkowitą rację w tym co napisałaś. Nie przejmuj się tym jak kto na ciebie
        patrzy w górach lub cokolwiek komentuje. Przekonałem się sam jak to jest, bo
        przeżyłem uraz kręgosłupa, a w ostatnich latach jest coraz gorzej z kolanami. Te
        dziwne spojrzenia z powodu tempa marszu..., pamiętam to sprzed kilku lat. Przez
        jakiś czas pozostało dreptanie po dolinkach...
        Teraz jest zdecydowanie lepiej. Kijki zdecydowanie mi pomogły, ale przede
        wszystkim odpowiednia rehabilitacja, a przed każdym wyjazdem w góry odpowiednie
        przygotowanie kondycyjne.
        Reasumując: nie wyobrażam sobie wyjścia w góry bez kijków.
        Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku :)))
    • sceptyk31 Re: o chodzi z tymi kijkami? 20.01.07, 16:41
      Kijki to bardzo dobry pomysł. Ja używam od dwóch lat. Nie koniecznie muszą być
      z amortyzatorem, ważne by nie były ciężkie ale wytrzymałe. Pomagaja chronic
      zwłaszcza stawy kolanowe. Przydają sie także świetnie przy schodzeniu na
      stromym lub mokrym zboczu. Oczywiście widziałem takich, którzy używają swoich
      narciarskich, lepiej jednak mieć znacznie lżejsze kijki teleskopowe, gdy nie są
      potrzebne łatwo przytroczyć je go plecaka.
      • billy.the.kid Re: o chodzi z tymi kijkami? 06.10.07, 19:22
        przeprtaszam kijkowców. sprawiłem se parę za 39,90 pln. i dosyć
        wygodne. moje poprzednie krytyki może wynikały z pawlakowego:"
        eeetam, maszyny jakieś wymyśliły bo siły w rencach nie miały".
        wygodne zwłaszcza przy schodzeniu.
        • weekenda Re: o chodzi z tymi kijkami? 06.10.07, 19:39
          :) też jestem sceptyczna zanim czegoś nie wypróbuję :)

          już pominę, że parę razy kijki uratowały mnie przed rozwaleniem
          sobie łba, zwłaszcza jeśli tłukę się po kamieniach z pełnym
          tobaganem na grzbiecie; parę razy zdarzyło mi się również, że
          zatrzymały mnie w trudnym miejscu...

          Jeśli coś może pomóc to nie może być złe. nie? :)
    • kornel-1 Troszkę fizyki 11.10.07, 11:53
      Usłyszałem w tym wątku dużo zapewnień o tym, jak to kijki odciążają stawy,
      kolana, miednicę(!) i kręgosłup. Rekordzista doniósł nawet o 40-procentowym
      odciążeniu nóg.

      Ja z plecakiem ważę 90 kg i z taką siłą (90 kG) naciskam na ziemię w momencie
      wykonywania kroku. Aby sprawdzić, w jakim stopniu kijki odciążają nogi,
      proponuję wykonanie prostego doświadczenia.
      Weź kijek i naciśnij nim na wagę łazienkową z taką siłę, jakiej używasz na
      szlaku. I powiedz, ile wycisnąłeś.
      50 kg?
      30 kg?
      10 kg?

      :-D

      Kornel
      kornel-1.webpark.pl
      PS. Oczywiście - rechoczę oglądając "turystów" stukających kijkami o asfalt
      podczas "trekkingu" nad Morskie Oko.
        • kornel-1 Re: Troszkę fizyki 11.10.07, 20:47
          billy.the.kid napisał:

          > no i jakieś głupki wszedzie przy schodach pazakładali poręcze. a
          > jeszcze głupsi myśla ze to takie fajne i opieraja się na tych
          > poreczach.

          He, he. To o poręczach to tak offtopicznie dodałeś, prawda?
          Ja się poręczy nie czepiam. Może za 30 lat.

          Kornel
      • dorka556 Re: Troszkę fizyki 12.10.07, 15:34
        kornel-1 napisał:

        > Usłyszałem w tym wątku dużo zapewnień o tym, jak to kijki
        odciążają stawy,
        > kolana, miednicę(!) i kręgosłup. Rekordzista doniósł nawet o 40-
        procentowym
        > odciążeniu nóg.
        >
        > Ja z plecakiem ważę 90 kg i z taką siłą (90 kG) naciskam na ziemię
        w momencie
        > wykonywania kroku. Aby sprawdzić, w jakim stopniu kijki odciążają
        nogi,
        > proponuję wykonanie prostego doświadczenia.
        > Weź kijek i naciśnij nim na wagę łazienkową z taką siłę, jakiej
        używasz na
        > szlaku. I powiedz, ile wycisnąłeś.
        > 50 kg?
        > 30 kg?
        > 10 kg?
        >
        > :-D
        >
        > Kornel
        > kornel-1.webpark.pl
        > PS. Oczywiście - rechoczę oglądając "turystów" stukających kijkami
        o asfalt
        > podczas "trekkingu" nad Morskie Oko.
        o swoim "prostym doświadczeniu" powiedz tym co chodzą o kulach. Co
        oni na to?
        • kornel-1 Re: Troszkę fizyki 12.10.07, 17:23
          dorka556 napisała:
          > o swoim "prostym doświadczeniu" powiedz tym co chodzą o kulach. Co
          > oni na to?

          He, he. Rozumiem, że o tych kulach napisałaś offtopicznie, prawda?
          ;-) Technika chodzenia o kulach (zwłaszcza dwóch) jest zupełnie
          inna.

          Zamiast zaciemniać kwestię użyteczności kijków - wykonaj to proste
          doświadczenie.

          Kornel
          • dorka556 Re: Troszkę fizyki 12.10.07, 18:32
            Kijków używam już od kilku lat. Myślę, że te negatywne opinie są
            stąd, że wiele ludzi używa ich nieumiejętnie. Kijki trekkingowe to
            nie nordic walking, gdzie chodzi sie stale "lewa ręka- prawa noga".
            Jeżeli mają odciążać stawy i kręgosłup to bardziej jest wskazane
            chodzenie techniką podobną trochę do chodzenia o kulach. Stawia się
            kije równolegle przed sobą, opiera się, robi sie 2 kroki, kije
            zostają trochę z tyłu, unosi sie kije itd.
            Zresztą niech każdy chodzi jak chce, ale trzeba pamiętać, żeby nogi
            jak najdłużej mogły służyć bez korzystania z poręczy.
            • moped Kijki pomocne, dlaczego uzywacie angielskich slow? 12.10.07, 22:57
              Kijki pomocne w utrzymaniu poprawnej postawy,
              pomagaja na bardzo stromych stokach utrzymac rownowage,
              duze odciazenie dla kragoslupa-jesli masz dosc ciezki plecak.

              To zadna moda - od wielu, wielu lat milosnicy gor uzywaja kijki!

              Dlaczego w jezyku polskim uzywacie slow angielskich?
              Brakuje polskiego slownictwa?..czy to poza?

              To podobnie, gdybym mowil po angielsku wstawial polskie slowa!
              Kto z anglo-jezycznych rozmowcow by mnie rozumial ??? :))))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka