Jak podrozowac w gory, zeby przetrwac taka podroz?

08.09.07, 13:21
Drodzy milosnicy gor,
Prosze o rady w tym watku odnoszace sie do tego jak podrozowac w
gory i z gor, zeby sie tym nie zalamac zupelnie. Zwlaszcza te
powroty, zeby sobie jakos umilic. Ja juz kilka wersji mam
sprawdzonych, ale wszystkie sa ciezko obciazajace psychicznie:
1. Pociag z centrum Polski do Krakowa/Zakopanego (3 lata temu chyba
w pociagu takim w nocy "kibice" zarabali siekiera swego wroga pare
wagonow ode mnie)
2. Autobus - masaka kompletna; niewygodnie, smierdzi, zimno, jedzie
droga z Tirami i tylko cud, ze w ktoryms momencie nie roztrzaskamy
sie o TIRA.
3. samochod - nie mozna sie zrelaksowac; korki wokol Krakowa i na
Zakopiance.
4. Jedyne wyjscie jakie mi sie widzi to to najbardziej kosztowne -
kuszeta lub sypialny do Zakopca i z powrotem. Ale to jest juz okolo
300 -400 zl na sama podroz!!!

A jak wy jezdzicie, zeby przetrwac? Oczywiscie najlepsze jest mile
towarzystwo w podrozy, ale ono nie zawsze jest. I co wtedy?


    • milus22 Re: Jak podrozowac w gory, zeby przetrwac taka po 08.09.07, 13:58
      W góry mam o wiele bliżej, więc to jest nieco inaczej.
      Najczęściej jeżdżę w Beskidy. Samochodem. Korki, szczególnie w te
      długie weekendy także są. Aby ich unikać wyjeżdżam późno ok 21.00
      Wtedy przejazd jest bezproblemowy.
      Ale gdy jadę na Mazury, wybrzeże, Wielkopolskę i wszystkie odległe
      dla mnie regiony kraju mam inną taktykę.
      Wyjeżdżam na noc, ok godz 20.00 w przeddzień długiego weekendu.
      Podróż zajmuje mi np. na Mazury ok 7 godzin. W zasadzie na drogach
      sa tylko TIRy. W nocy ich kierowcy są nad wyraz uprzejmi. Pozwalają
      się wyprzedzić,informując o takiej możliwości lewym kierunkowskazem,
      lub ostrzegają prawym. Przy wyprzedzaniu niejednokrotnie oświetlają
      drogę długimi. To prawda choć może trudno w to uwierzyć.
      Na miejsce docieram w środku nocy. Do rana przesypiam w samochodzie.
      Może to nie luksus, ale pozwala funkcjonować następnego dnia.
      • emem78 Re: Jak podrozowac w gory, zeby przetrwac taka po 10.09.07, 13:57
        Witaj,
        no więc jeżdże w góry nocnymi pociągami. Nie miałem nigdy żadnych
        nieprzyjemności. Ponieważ tymi nocnymi jeżdże sam, pierwszą i
        najważniejszą rzeczą jaką robie jest wyszukanie przedziału z
        niewielką obsadą - która na dodatek jedzie też w góry no i jest
        sympatyczna. Można poznać np. po plecakach (a nie każda młodzież z
        plecakami pije wódke w pociągu ;) albo mieć troche szczęścia.
        Ostatnio zagadałem do młodej parki jeszcze na peronie i miło i
        bezpiecznie nam sie jechało (okazało się że chodziliśmy do tej samej
        szkoły itp. ).
        Pewną opcją jest przejazd w I klasie - jest dużo wygodniej
        (siedzenia rozkładane są w łóżka) i da sie spać. To dobre
        rozwiązanie przy wyjeździe w piątek w ciągu wakacji bo wtedy w II
        klasie potrafi być masakra ze znalezieniem siedzenia a w I klasie
        spokojnie.
        Kłopotliwe jest wbijanie sie do pociągu po 22, bo ludzie zazwyczaj
        są w miare ułożeni i nie chcą rezygnować z miejsc leżących - wtedy
        trudno, trzeba sobie jakoś radzić.
    • nemedy Re: Jak podrozowac w gory, zeby przetrwac taka po 10.09.07, 02:04
      Ja bym się wybrała pociągiem, to że raz miałes taka nieprzyjemna sytuacje to nie znaczy, że musi sie powtorzyc. Ja od 3(teraz mam 21) lat samotnie sobie podrózuje pociagiem na trasie katowice-gdynia(ale tylko i wyłacznie pociągiem dziennym) i nigdy na szczescie nie miała zadnej nie miłej sytuacji.
      Autobus jak dla mnie tez odpada z tych powodów które wyminiłes. Pozatym nie moge w nich sobie książki poczytac bo sie moja choroba lokomocyjna odzywa. ;)
      Jeśli chodzi o auto zawsze może sprobowac dojechac jakimiś bocznymi drogami, kraków można przecież ominać. Musiałbys tylko posiedzeć dokładnie nad mapa i zobaczyc jak i któredy można dojechac.
      • dr_bez_hab Brzmi dosc pocieszajaco - 10.09.07, 07:49
        czy to oznacza, ze podrozujesz z Gdyni? No to trzeba byc dzielnym,
        fakt. Ja ostatnio tez zaczalem sie sklaniac ku pociagom dziennym -
        nie ma co byc takim pazernym na ten czas - nie mozna wiecznie
        pedzic; przyjazd po poludniu i nocleg w schronisku przed wyjsciem w
        gory to chyba lepsza opcja niz przyjazd rano i wyjscie w gory z
        pociagu.

        Pozdrawiam cieplo
        • nemedy Re: Brzmi dosc pocieszajaco - 10.09.07, 16:58
          Nieee. Troche niedokładnie to napisałam. Jestem z katowic wiec w gory mam blisko. Chodziło mi o to, że podrózuje sobie na trasie katowice - Gdynia i zpowrotem pociągami dziennymi i nienarzekam na warunki :)
          Pozdrawiam
    • yag_a Re: Jak podrozowac w gory, zeby przetrwac taka po 10.09.07, 12:38
      Witaj, ja jeżdżę z wawki, zazwyczaj w dzień (8.0-14.00), ostatnio
      wyprobowałam opcje nocną TLK - dłużej bo 10 godzin, ale tanio,
      spokojnie (ochrona chodzi po korytarzu) można spać a bilet kosztuje
      poniżej 80 pln (przynajmniej tak bylo w sierpniu).
    • piecsiedem chyba jednak autem 10.09.07, 13:22
      mieszkam na stałe w grajdole pod Syrenką, ale z powodów rodzinnych
      często przyjeżdżam na weekendy pod Kraków. Wtedy robię jednodniowe
      sobotnie wypady w Tatry.

      Wyjazd o 5 rano w sobotę. Kiedy nie remontowali obwodnicy Krakowa po
      2 godzinach meldowałem się na szlaku (w przypadku dolin takich jak
      Jamnicka po 3 godzinach). Teraz remontują obwodnicę, ale za to
      niemal oddali dwupasmówkę do Lubnia, więc na jedno wychodzi.

      Powrót w sobotni wieczór/popołudnie. Nie mam z tym złych
      doświadczeń. W sobotnie popołudnia ruch jest na ogół odwrotny.
      Oczywiście nie jedż przez Zakopane: z Wysokich przez
      Bukowinę/Gronków do NT, z Zachodnich przez Czarny Dunajec/Rokiciny
      Pod. do Chabówki.
      • sanetka2 Re: chyba jednak autem 11.09.07, 09:19
        ja jechalam juz 3 rok expresem z wawki o 8 rano. mi sie podoba, podroz sie nie
        dluzy, towarzystwo tez fajne sie trafialo. ogolnie wole podroz pociagiem niz
        samochodem
        • billy.the.kid Re: chyba jednak autem 11.09.07, 11:53
          godz 5 wyjazd z w-wy. godz.9 kraków.pomalutku,powolutku... przez
          kraków al.trzech wieszczów i dalej.przez kraków max-1
          godzina.zakopane powolutku pomalutku 2 godziny. można opędzić
          śniadanko w grzybku czy gdzie tam przy drodze. kapliczkę mozna
          nawiedzić. można odjechać przez czarny dunajec. a nawet przez
          jabłonkę.można od n.targu na bukowinę. jestem panem siebie. w ciągu
          ostatnich 5-6 lat jedchałem tak chyba 25 razy. i nigdy[słownie NIGDY]
          nie byłem zakorkowany.
          • billy.the.kid Re: chyba jednak autem 11.09.07, 11:56
            i jeszcze z mostu można pogapić się WAWEL.
    • al9 potwierdzam co mówi bily the kid 12.09.07, 16:48
      jeżdzę autem (ze Szczecina) wyjezdzam w Tatry o 22, w Sudety o 4,5
      rano, jadę pustymi drogami i od 18 lat moze raz stałem w korku...
      (pod Krakowem rzecz jasna)...
      Nocą jeżdzi sie o wiele przyjemniej niż w dzień i moim zdaniem -
      bezpieczniej...
      Pozdr
      al
Pełna wersja