Dodaj do ulubionych

półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Taterki.

10.02.08, 15:15
mamy zamiar w październiku połazić po górkach, ale sytuacja dla nas nietypowa
:)) pojawił się mały człowieczek.. :))
Tatry mamy praktycznie całe schodzone, ale chciałbym poznać wasze zdanie na
temat wędrówek z małym bobasem w nosidełku.
z góry dzięki za wszelkie komentarze.
Obserwuj wątek
    • petrucio Mozna sprobowac. 10.02.08, 18:24
      Wiadomo - na poczatek doliny. I pelne wyposazenie (pieluchy,
      butelki, mleko, etc.). Niemale ryzyko to to, ze dziecko sie nie
      rusza za wiele i moze sie wyziebic jesli jest chlodno. Ja nosilem 2-
      letnie, i 3-letnie, a to jednak roznica. Ale pieluchy byly wciaz.
      Gorzej jest ze schodzeniem, bo (nie daj Bog) jakies potkniecie i
      strasznie lecisz (srodek ciezkosci jest przesuniety ku gorze). Ja na
      przyklad zrobilem trase w Tatrach Zachodnich Dolina Latana - Sedlo
      Zabrat - Tatliakowa Chata. Calkiem fajna trasa, choc troche meczaca
      (razem ok. 6-7 godzin). Mysle, ze ogolnie nieznacznie plusy
      przewazaja nad minusami takich wypraw, ale tylko nieznacznie. Jesli
      glownie doliny, to w ogole nie powinno byc problemu.
    • weekenda Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 10.02.08, 19:07
      rozumiem tęsknotę za spacerami po Kamieniach. Ale widzisz jest
      bobo... Bobasowi wsio ryba czy oddycha powietrzem na grani czy na
      dojściu do Chochołowskiej. A już nie będzie mu wsio ryba jak się
      potkniesz... raz się potknęłam i poleciałam. Na szczęście na plecach
      był plecak. A jak by było bobo? strach pomyśleć... a te wsie manele?
      ja poczekałam aż mój będzie starszy. Trudno. Jest czas na jedno i
      czas na drugie.

      Ale co roku mijam ludzi z nosidełkami... ja bym przemyślała.
      • petrucio Zaczniesz isc to sam zobaczysz jak jest. 11.02.08, 19:25
        Sprobowac mozna, choc ostrzezenia weekendy (i moje) nie są bez
        sensu. W pazdzierniku na Wolowcu mozesz miec temperature bliska zera
        i wyziebic dziecko tak, ze ho, ho. No, ale jak zobaczysz, ze jest
        zimno to przeciez po prostu daleko nie pojdziecie. A swoja droga, to
        czytalem o facecie, ktory w Alpach zniosl w nosidelku martwe dziecko
        z wyziebienia. Czasem lepiej sie bac za wczesnie i za duzo niz
        zalowac po sprawie.
      • weekenda Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 11.02.08, 19:27
        :) się domyślam, że Orlą i Ławkę póki co sobie odpuszczacie :) Wiesz
        jak tam jest gdzie planujecie pójść. I pewnie wiesz, że potknąć się
        nawet tam (czy są bezpieczne ścieżki w Tatrach?) to nie problem.
        Jesteście dorośli i jesteście Rodzicami. To Wasza decyzja. Ja Wam
        nie doradzę. Mogę tylko powiedzieć co o tym myślę lub co ja zrobiłam
        jak Młody był Młody. Tak jak napisałam wyżej: ja sobie odpuściłam aż
        Młody był duuużo starszy.
    • siwy_dym_komando odradzam 13.02.08, 11:07
      rozumiem że chodzi wam o siebie, bo mały i tak nic z tego nie będzie
      miał. Odradzam, myślę że raczej sobie zepsujecie wakacje.

      Będziecie zredukowani do dwu-trzygodzinnych wycieczek. Będziecie
      drżeć przy każdym grożącym deszczem zachmurzeniu. Będziecie musieli
      nosić mnóstwo rzeczy (ubrania, papu, pampersy, lekarstwa). Będziecie
      mieli kłopoty z pieluchami. Będzie ciężko na miejscu zakwaterowania
      ze zwykłymi sprawami (mycie, przewijanie, usypianie, karmienie),
      może być różnie z zaopatrzeniem (chodzi o te dziecięce papu). Jest
      też spora szansa, że staniecie się utrapieniem dla innych na
      kwaterze. Pamiętajcie też, że dzieci są wrażliwe na zmiany
      wysokości - chodzi zwłaszcza o żołądek. No i nadenerwujecie się za
      trzech.

      Generalnie proponuję odpuścić.
    • volta2 Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 27.02.08, 22:29
      Ja z ośmiomiesięczniakiem w maju byłam w tatrach, jeszcze leżał
      śnieg, zaliczyliśmy rusinową w nosidle, spacer pieszo z wózkiem do
      morskiego, i zrobiliśmy próbę do murowańca, ale że się zrobiło zimno
      nagle i zaczęło siąpić odpuściliśmy.
      i raz zapomnieliśmy wziąć pieluch/jedzenia i zawróciliśmy z
      kościeliskiej.

      jak miał 10 miesięcy - latem zabraliśmy małego na caryńską i
      wetlińską w nosidle i doszliśmy pod rozsypaniec - i tu było już
      całkiem nieźle, najgorsza była kwatera i powrót do domu autem.

      i w październiku - ale to już był roczniak zrobiliśmy w nosidle
      kilka wycieczek w beskidzie niskim.

      ratował nas termos z wrzątkiem i noszenie kaszek do rozrobienia w
      dowolnym miejscu trasy, do tego banany.
      generalnie nie było źle. choć martwienie się było nieustanne, bo
      albo słońce za mocno pali, albo deszcz się zbliża, albo mały
      zasypiał w nosidle i może zmarznie?

      acha, po 2 latach powtarzaliśmy wycieczki w składzie zwiększony o
      jeszcze jednego malucha, wtedy tata brał w nosidło 2,5 latka a ja
      półroczniaka- zaliczyliślmy tak rusinową(maj) i kościeliską - tym
      razem już torby nie zapominając:)

      mieliśmy nosidło alpinusa-sprawdziło się nienajgorzej:)
    • turysta77 Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tatry 29.02.08, 15:45
      Ja tam jestem starej daty, i mam nieco inny pogląd na niemowlaków w Tatrach. Gdy
      rodzic wtaszczy oseska powyżej 1800 m npm wnioskował bym o czasowe ograniczenie
      praw rodzicielskich (do czasu dorośnięcia oseska lub rodzica).Ale to jest tylko
      moje zdanie, może zbyt ostre. Pozdrawiam młodych rodziców.
      • petrucio Moze na przyszlosc pomysl zanim napiszesz. 01.03.08, 11:07
        Wiek nie usprawiedliwia niektorych uwag. No chyba, ze to zarty, ale
        to i tak nie na miejscu. Twoje bycie starej daty (choc moze nie
        jestes duzo starszy ode mnie) pewnie oznacza przyzwyczajenie do
        tego, ze panstwo zrobi cos lepiej. Sedzia alkoholik/lapowkarz/etc.
        zadecyduje o ograniczeniu/pozbawieniu praw rodzicielskich, ale co to
        oznaczac bedzie dla przyszlosci dzieclka to juz nie jego sprawa.
        Niech sie martwi kolejny skrzywiony psychicznie palant (pracownik
        pomocy spolecznej, etc.). A ze dziecko w koncu w wyniku zabawy tych
        debili wyladuje w osrodku, gdzie bedzie bite i molestowane to juz
        tez nie ich sprawa. Wiem, ze moze sie wydawac ze odszedlem nieco od
        tematu, ale twoja wypowiedz mnie rozdraznila. Puknij sie czlowieku w
        leb zanim cos takeigo drugi raz napiszesz.

        • weekenda każdy ma prawo do własnych przemyśleń... 01.03.08, 11:30
          wiesz Petrucio... bliżej mi do wypowiedzi Turysty77 niż do Twojego
          rozdrażnienia... o odbieraniu praw rodzicielskich to może nie
          rozmawiajmy, ale coś w tym jest...

          Niemowlakowi wsio ryba czy oddycha powietrzem znad Świnicy czy z
          Chochołowiskiej... a sam przyznaj gdzie łatwiej o wypadek.

          To rodzice decydują o naszym życiu nie pytając się nas o zdanie:
          chrzczą nas, wysyłają do takiej czy innej szkoły, jeżdżą z nami tu a
          nie gdzie indziej. Ale zawsze trzeba pamiętać o ryzyku dla dziecka
          jakie niesie ze sobą ta czy inna decyzja.

          Coś opowiem:
          W zeszłym roku widziałam na ścieżce na Giewont od Kondratowej
          młodego ojca, tak ze 24 lata... na brzuchu w nosidełku niósł 3 może
          4 miesięczne niemowlę a za rączkę ciągnął w górę ryczącego i
          umordowanego góra 4-latka. Na twarzy tatusia była zawziętość ze
          wściekłością ale parł pod górę, silny był i widać było, że Tatry to
          dla niego żadna nowość. Ale wszyscy, dosłownie wszyscy albo się na
          niego gapili z niedowierzaniem albo coś mu tam mówili... mnie poza
          różnymi słowami, których tu nie przytoczę bo cenzura i wychowanie
          itd. przyszło do głowy, że może chce swoje potomstwo zrzucić z góry
          bo jakoś nie mieściło mi się w głowie, że progeniturze chce widoki
          pokazać...

          O różnych dzieciach co to idą i ryczą, ciągnięte przez rodzica/ów za
          rękę, a które zwykle mijam na szlakach już nie wspomnę...

          Zawsze powtarzam: na wszystko jest miejsce i pora. I wszystko można
          tylko z głową.
          • wobo1704 Re: każdy ma prawo do własnych przemyśleń... 01.03.08, 12:43
            > Niemowlakowi wsio ryba czy oddycha powietrzem znad Świnicy czy z
            > Chochołowiskiej... a sam przyznaj gdzie łatwiej o wypadek.
            >
            Pełna zgoda Weekendo.
            Czy z tak małym dzieckiem nie lepiej wybrać się w niższe górki, o
            łagodniejszym klimacie? Np. B.Śląski i Żywiecki. Bardzo gęsta sieć
            p u s t y c h schronisk. Bezpieczne (także dla dziecka) szlaki. W
            razie potrzeby możliwość szybkiego dotarcia do lekarza.
            Zatłoczone tatrzańskie schroniska są wyjątkowo nieprzyjazne dla tak
            małego dziecka.
            Myślę, że trzeba stłumić w sobie na kilka lat tęsknotę za Tatrami i
            poprzestać na razie na czymś, od czego większość z nas zaczynała
            górskie łazęgi.
            Pozdrawiam serdecznie
            wobo
            • wadera01 Re: każdy ma prawo do własnych przemyśleń... 01.03.08, 23:21
              przeciwna jestem nieprzemyślanym wycieczkom z małymi dziećmi-moi
              znajomi wybrali się w podróż z dzieckiem ,przewiało je i straciło
              słuch wskutek jakiś powikłań.Moje dziecko ma już 10 lat i jeszcze
              nie było gotowe na wyjazd bo znam jego możliwości ,dopiero w tym
              roku rozpoczniemy jego przygodę z górami od Karkonoszy tak bez
              forsowania.
            • hermina5 Re: każdy ma prawo do własnych przemyśleń... 21.07.08, 09:24
              Myślę, że trzeba stłumić w sobie na kilka lat tęsknotę za Tatrami i
              > poprzestać na razie na czymś, od czego większość z nas zaczynała
              > górskie łazęgi.

              hhmmmmm..a nei mozna po prostu zrobić najprostszej rzeczy pod
              słońcem? Poszukać i ułagodzić, ubłagac tesciową , tescia, matke,
              ojca, ciotkę, siostrę czy kogo tam, żeby zostali zdzieckiem na 5
              dni, a samemu pojechać w Tatry?

              Generalnie jestem przeciwna zabieraniu tak małych dzieci w góry -
              pomtyslcie, jak wy byscie się czuli w nosidle przez 5-6 godzin?
              A takie 5 dni bez dziecka to czasem kop na cały rok:)
          • le.chujarek Re: każdy ma prawo do własnych przemyśleń... 21.06.08, 01:25
            > W zeszłym roku widziałam na ścieżce na Giewont od Kondratowej
            > młodego ojca, tak ze 24 lata... na brzuchu w nosidełku niósł 3 może
            > 4 miesięczne niemowlę a za rączkę ciągnął w górę ryczącego i
            > umordowanego góra 4-latka. Na twarzy tatusia była zawziętość ze
            > wściekłością (...)

            bo nie ma to jak zmuszać innych do realizowania własnych ambicji.
            byłem kiedyś świadkiem jak na świnicy mężczyzna w typie macho popędzał do wejścia swoją kobietę, która najwyraźniej nie była do tego psychicznie gotowa. pogoda się psuła, sytuacja robiła się nerwowa, ale chłop nie zrezygnował - przecież nie jest mięczakiem.

            a co do dziecka, to abstrachując od zagrożeń upadkiem, chorobą i wyziębieniem, problemów z realizacją najprostszych czynności (karmienie, przewijanie), należy pamiętać że sześciomiesięczny berbeć jest na etapie intensywnego kształtowania się systemu mięśniowo-szkieletowego. przebywanie kilka godzin dzienne w nosidełku, czy chuście nie jest mu specjalnie na rękę.
            ale jakby co, to nawet nie będzie miał szansy zaprotestować...
    • miko_mama Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 18.06.08, 22:18
      witam, postanowiłam się przyłączyć do dyskusji, mimo że już trochę czasu minęło
      od zadania pytania i autor zapewne podjął decyzję :-)

      Byłam z dzieckiem pół rocznym w Tatrach, z tym że w lipcu. Nocowaliśmy u
      znajomych kilkanaście km od Zakopanego. Podjechaliśmy wózkiem za M. Oko oraz z
      nosidełkiem podeszliśmy na Polanę Rusinową. I to właściwie wszystko co udało się
      "osiągnąć" - dlaczego? Przede wszystkim kwestia nosidełka - my mielimy nie
      wypróbowane i właściwie niewygodne dla małego człowieka, (nosidełko Active
      Infant) więc mały za długo nie by w stanie w nim wytrzymać. Poza tym panowały
      upały, a dziecko w nosidełku się grzeje.
      W wózku na Morskie Oko - jak dla mnie była to średnia przyjemnośc pchać się w
      tym tłumie...no ale byliśmy i widoki sobie przypomnieliśmy

      Potem byłam w pażdzierniku w Górach Stołowych - mały miał już 10 miesięcy a my
      zamiast nosidełka mieliśmy chustę - ten wyjazd był bardzo udany, codzienne
      wielogodzinne wycieczki, mieliśmy szczęście że była super pogoda i dziecko się
      nie wychłodziło jak tu wiele osób sugeruje.

      Najważniejsze to mieć wyobraźnie!!

      Oczywiście że można zabrać dziecko ale:
      1) mądrze się spakować
      2) przed wyruszeniem na wycieczkę dobrze się zastanowić jaka panuje pogoda i jak
      dzieciak ją odbiera - co jakiś czas sprawdzać czy dziecko nie jest przegrzane
      lub zziębnięte - na wycieczki zabieraliśmy mnóstwo ciuchów dla małego, żeby go w
      razie czego poubierać
      3) wspomniana już kwestia nosidła (ja naprawde polecam chustę), należy dobrze
      przemyśleć wybór nosidła
      4) w schronisku to ja bym raczej nie nocowała z dzieckiem, my nocowaliśmy "na
      dole", no ale to kwestia osobistych preferencji
      5) planując wycieczkę, do czasu przejścia nalezy dodać mniej więcej 1/3 (postoje
      na: jedzonko, picie, przewijanie, itp itd...) - my byliśmy dość zdziwieni że
      czas przejścia się aż tak wydłużył
      6) przemyśleć trasę - ja osobiście mogę polecić wspomnianą Polanę Rusinową, w
      miarę niedługie i przyjemne podejście a widokowo dość atrakcyjna. W Tatrach
      można znależć przecież szlaki nietrudne i niedługie i takie bym polecała.

      A czy koniecznie musicie jechać w Tatry? Może inne góry, chociażby Stołowe - na
      pewno mniej was zaskoczą pogodowo, no bo w Tatrach to i śnieg możecie zastać w
      październiku...

      Pozdrawiam wszystkich a autorowi wątku życzę podjęcia trafnej decyzji

      Najważniejsze to tak wszystko zaplanować, aby wyjazd był przyjemnością zarówno
      dla Was jak i dla maleństwa.
      pół roczne to najważniejsze aby było blisko mamy, miało ciepło, czytą pieluchę
      i było najedzone...a dopiero przy większym zaczynają się "schody" :-)))
    • mirka333 Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 22.06.08, 17:18
      Chcę dołączyś swój głos w tej sprawie - jako specjalistka. Nie jest
      prawdą, że dziecku wsio ryba jakim powietrzem oddycha. Pobyt w
      wysokich górach , mam na myśli nawet dolinki w nosidełku,chuście
      jest niezwykle ryzykowny. Odpowiedź jest prosta-wszystkie układy są
      w fazie rozwoju i to intensywnego.Pomijam celowo wpływ ciśnienia at.
      na niemowlę ale układ kostny może zostać przez przypadkowe
      przeciążenie nawet uszkodzony. Co innego pozycja leżąca i np.
      Strążyska pozdrawiam
      • miko_mama Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 30.06.08, 13:35
        Mirko witam.
        Widzę że jesteś przeciwniczką używania nosidełek dla takich maluchów, owszem
        półroczne dziecko w nosidełku typowo turystycznym może się trochę męczyć- takie
        nosidełka są przeznaczone dla dzieci już pewnie i długo siedzących.
        Dlatego ja polecam autorowi tego wątku i wszystkim rodzicom Chustę - najlepiej
        długa wiązankę.
        Dziecko nie musi siedzieć, ma w niej fizjologiczną krzywiznę kręgosłupa, jest
        "przytulone" do rodzica, a jego ciężar rozkłada się równomiernie, co ma
        znaczenie dla osoby dżwigającej.
        Jeśli dziecko zaśnie, można podtrzymać mu główkę połą chusty, izolujemy je wtedy
        od hałasu, a główka jest stabilna.
        Poza tym dziecko w chuście grzeje się ciepłem mamy lub taty i nie ma ryzyka
        wychłodzenia, jakie istnieje dla dziecka w nosidełku (oczywiście trzeba zadbać o
        części ciała poza chustą czyli nóżki, ręce).

        Nie demonizuj i nie strasz - jeśli dziecko ma odpowiednią pozycję, czyli w
        dobrze zawiązanej i dobranej chuście, a rodzice wybierają niedługą trasę i robią
        odpowiednio częste przerwy w wędrówce, to jaki wpływ ma taka wyprawa na układ
        kostny i inne układy? Jakie stwarzamy dziecku przeciążenia?
        Czy mogłabyś - tak konkretnie - napisać jakie układy czy organy są w opisanej
        przeze mnie sytuacji zagrożone i czym są zagrożone? w jaki sposób zaburzamy
        dziecku rozwój?

        A jeszcze odnośnie polecanej przez Ciebie pozycji leżącej - owszem istnieją
        nosidełka utrzymujące dziecko w pozycji leżącej, z tym że półroczne dziecko za
        długo nie poleży no chyba że śpi. Chyba że miałaś na myśli wózek - ile tras
        można zrobić w Tatrach wózkiem?



        • weekenda Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 30.06.08, 14:12
          czy w nosidełku czy chuście, wyjście na górski szlak z niemowlakiem
          uważam za brak odpowiedzialności ze strony rodziców.

          To znaczy, że co? że jak włożę malucha do chusty i skoczę ze
          spadochronu to już będzie ok? bo dziecko jest zabezpieczone? bo
          krzywiznę kręgosłupa ma w ustawieniu fizjologicznym? a dla mnie
          wyjście z niemowlęciem na górski szlak jest pod względem ryzyka
          porównywalne ze skokiem ze spadochronu z takim bąblem, nieważne czy
          uwiązanym na brzuchu czy na plecach.

          Na wszystko jest pora i odpowiedni czas. Rodzicielstwo powinno się
          równać dojrzałość i odpowiedzialność. Jesli ktoś się zdecydował na
          bycie rodzicem, to niech przewartościuje swoje dotychczasowe życie
          bo potrzeby rodzica nie równają się potrzebom niemowlaka.
          • miko_mama Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 01.07.08, 13:55
            "dla mnie wyjście z niemowlęciem na górski szlak jest pod względem ryzyka
            porównywalne ze skokiem ze spadochronu z takim bąblem, nieważne czy uwiązanym na
            brzuchu czy na plecach."

            A nie przesadzasz trochę?
            Może jednak - nie wszystkie szlaki są sobie równe pod względem bezpieczeństwa.
            Prawda?
            Ja tez nie pcham się na Orlą Perć z niemowlakiem. Co innego łatwe, mało
            eksponowane trasy, schodzone przeze mnie miliony razy wcześniej bez dziecka.

            Chusta stwarza dziecku komfort, i tu podkreślmy - w czasie SPACERU. Są
            ekstremaliści jeżdżący na koniu, rowerze z dzieciakiem w chuście na plecach.
            Kiedyś będąc na nartach widziałam zjeżdżającego pana z dzieckiem na plecach w
            nosidle. TO jest DLA MNIE nieodpowiedzialność. Ale 2-3 godzinny spacer? Mało
            eksponowanym szlakiem? Wiem zaraz napiszesz że nie ma szlaków bezpiecznych...
            Ale jednak zgódźmy się, że są mniej lub bardziej niebezpieczne, prawda?

            "Na wszystko jest pora i odpowiedni czas. Rodzicielstwo powinno się
            równać dojrzałość i odpowiedzialność. Jeśli ktoś się zdecydował na
            bycie rodzicem, to niech przewartościuje swoje dotychczasowe życie
            bo potrzeby rodzica nie równają się potrzebom niemowlaka."

            Jasne. Mając dziecko należy - odpowiedzialnie - siedzieć z nim tylko i wyłącznie
            w domu, a na spacer wybrać się najdalej do parku 100 metrów dalej :-) Na
            normalne życie przyjdzie czas na emeryturze, jak dzieci podrosną.


            Ja przedwczoraj wróciłam z małym z Karkonoszy i - nie uwierzycie - NADAL ŻYJE.
            My też. Nie potrzebowaliśmy też pomocy GOPRu, to cud?

            Powiem więcej - zabieram go ze sobą wszędzie, i jakoś nie widzę u niego
            szczególnych szkód na ciele lub umyśle, wręcz przeciwnie - staje się coraz
            bardziej odważnym , otwartym dzieciakiem, łatwo adaptuje się do różnych zmian.
            Mały ma teraz 1,5 roku.
            Oczywiście nie skaczę z nim ze spadochronu, nie jeżdżę konno, na nartach ani
            nie spływam rwącą rzeką w czółnie.Po prostu ja sama nie czułabym się w takiej
            sytuacji bezpiecznie. Ale w góry, do lasu, pod namiot? A dlaczego by nie???

            Widzę że wypowiadają się tu głównie osoby NIE chodzące z małymi dziećmi po
            górach, bez doświadczenia w tej kwestii, osoby które gdzieś tam zobaczyły w
            górach płaczącego dzieciaka ciągniętego za rękę przez "ambitnego" rodzica, a
            właściwie- rodzica bez zdrowego rozsądku i wyobraźni.

            Naprawde - wszystko należy przepuścić przez filtr zdrowego rozsądku.
            A przede wszystkim - mieć wyobraźnię. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości czy brać
            dziecko w góry - to niech nie bierze. Wszytko należy dostosować do własnych
            możliwości.





            • weekenda Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 01.07.08, 14:42
              Nie przesadzam. Nie ma w Tatrach bezpiecznych szlaków. Na każdym
              możesz się potknąć i rozbić główkę dziecku. Niemowlak powinien
              bezpiecznie w wózku leżeć. Proponuję asfalt do Moka, ewentualnie
              Kościeliską i część Chochołowskiej oczywiście jeśli chce Ci się
              wózek po kamieniach pchać.

              Możesz sobie żyć jak się Tobie żywnie podoba. To Twoja sprawa. Ale
              nie mieszaj w swoje życie życia dziecka. Ty masz i zaspakajasz swoje
              potrzeby a ono ma swoje.

              Każdy wiek ma swoje potrzeby. Uważasz, że 1,5 roczny maluch ma takie
              same potrzeby życiowe jak Twoje? Ono nic nie powie. I pewnie, że da
              radę! I przetrzyma nie jedno, bo po prostu nie ma innego wyjścia:
              pakujesz go w samochód, w nosidełko i jedziesz. A o tym czy będzie
              miało ślady na ciele i umyśle nie dowiesz się teraz. Ono samo się o
              tym dowie jak będzie już starsze. Dużo starsze. To są właśnie dziwne
              lęki, fobie, choroby układu kostnego, które się objawiają w wieku
              późniejszym.

              I potem tragedia: jak to? tak dbałam, tak się starałam a tu
              skolioza, kłopoty ze stawami, lęk wysokości, fobie różne, bunt przed
              wyjazdem gdzieś tam! "Skąd to się wzięło?! Przecież tak dbałam! tak
              się starałam!" Ano stąd! Nie myśli się o tym ciągnąc dziecko wyżej
              czy na jakieś wagabundy dziwne prawda? "Ale mam dzielnego malucha!
              Miał trzy latka i na Giewont wszedł!" Tylko potem już nie może na
              góry patrzeć i stojąc na balkonie boi się w dół spojrzeć, i stawy go
              bolą, i kręgosłup... "nie wiadomo dlaczego". Wiadomo. Tylko rodzicom
              trudno się do błędów przyznać albo w ogóle tego nie kojarzą...

              Takie eskapady nie są dla tak małego dziecka. Nie w jego wieku. On
              powinien zabawkami się bawić, rysować, książeczki słuchać czytane
              przez rodzica, piaskownica, huśtawki, basen, plac zabaw, a nie:
              wysokie góry. Podrośnie, wyrośnie - proszę bardzo! Nie musisz do
              emerytury czekać aby swoje potrzeby zaspokajać chyba, że chcesz. Ale
              to już inna bajka.
              • miko_mama Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 01.07.08, 21:44
                Ok Weekenda, widzę że masz po prostu inne zdanie i żadne argumenty Cię nie
                przekonają.

                Mnie Twoje argumenty tez nie przekonują.

                Ale cóż, ja piszę tylko na podstawie doświadczeń swoich i swoich znajomych, a Ty
                na podstawie....???
                Życzę Ci aby Twoje dzieci nie miały skoliozy i fobii, bo ja u swoich się nie
                spodziewam, mimo Twoich przepowiedni. :-)

                Tak przy okazji- zobacz sama co napisałam w odpowiedzi na pierwsze pytanie
                kolegi Pivekk - wcale nie pisałam koniecznie jedź w Tatry z niamowlakiem i
                najlepiej w październiku.

                Pozdrawiam.

                Pozdrawiam.

                • le.chujarek Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 02.07.08, 09:10
                  > Ja przedwczoraj wróciłam z małym z Karkonoszy i - nie uwierzycie -
                  > NADAL ŻYJE.
                  > My też. Nie potrzebowaliśmy też pomocy GOPRu, to cud? (...)
                  > Życzę Ci aby Twoje dzieci nie miały skoliozy i fobii, bo ja u
                  > swoich się nie spodziewam, mimo Twoich przepowiedni. :-)
                  tia... a mój dziadek całe życie palił fajki i nie miał raka. rak
                  płuc to bajka

                  > Ale cóż, ja piszę tylko na podstawie doświadczeń swoich i swoich
                  > znajomych, a Ty na podstawie....???
                  może chodzi o ten wspomniany przez ciebie zdrowy rozsądek?
                  • kfadam Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 04.11.08, 09:48
                    tia, znane są przypadki takich co przeszli pole minowe i nic im się nie stało
                    ale jakoś nikt nie zaleca spacerów po polach minowych. Twoje dziecko twoja
                    odpowiedzialność wyraziłeś swoją opinie, ja wyrażę moją: z takim maluchem
                    łażenie po górach to kretynizm, raz że dziecko z tego nic pozytywnego nie ma,
                    dwa w nosidle jest narażony kręgosłup nie nawykły do tej pozycji, narażone jest
                    na urazy (wywalić się można na byle ścieżynce gdzie luźny kamyk czy śliska
                    glina) i przegrzanie lub wychłodzenie w zależności od pory roku. Nie raz
                    widziałem maluszki w nosidłach i to jak im łepki na boki latały i jeśli jakiś
                    rodzic uważa że robi dziecku tym dobrze to czas rozpocząć leczenie...
            • ornak2 Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 02.07.08, 13:21
              nie zobaczyłam dziecka w nosidełku "gdzieś w górach" , w
              Karkonoszach czy "gdzieś" , tylko w ekstremalnych warunkach
              atmosferycznych, w rejonie Orlej Perci i po wypadku dziewczyny ,
              ktora dopiero co spadła z Zawratu.i akcja ratunkowa własnie się
              rozpoczynała, wiec nie był to spacerek w Karkonoszach z dzieckiem w
              chuście na plecach.Dzieciak ryczał na cały głos, ten starszy, ok 3-
              letni, niemowle kiwało się śpiąc w nosidełku , na wys. ponad 2 tys.
              metrów, na pewno miało niezapomniane przeżycia.No ale ta dyskusja
              utwierdza mnie w przekonaniu, żeby się nie odzywać i jak rodzic
              wlecze niemowle po łańcuchach i klamrach, w zerowej widoczności i
              mokrych kamieniach, przy stromiżnie to jego sprawa i jego
              dziecko.faktycznie, nigdy nie odezwę się.Sa tacy dzielni, i potem
              jakie opowieści o zdobyciu Orlej przez niemowlę.
              • miko_mama Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 02.07.08, 14:20
                Dobrze Ornak, zobaczyłaś ryczące dziecko w rejonie Orlej ciągnięte przez - po
                prostu - głupiego rodzica. Zgadzam się z Tobą że wybierane sie z niemowlakiem na
                Orlą Perć to lekkomyślność, i zauważ że sama napisałam że na Orlą to ja się z
                dzieckiem nie wybieram.

                Jednak na tej podstawie nie wolno uogólniać, że każde wyjście z dzieckiem w góry
                to głupota i takiego rodzica należy pozbawić praw rodzicielskich.

                I zauważ proszę, że autor tego wątku czyli Piwekk, sam pisze że myśli o
                Chochołowskiej i Grzesiu - to chyba nie jest Orla Perć, prawda??
                Nie napisałam mu przecież - lepiej zamiast do Chochołowskiej, to wybierzcie się
                na Rysy. Wręcz przeciwnie.

                I zauważ dodatkowo, że sama opisałam jakie my odbyliśmy trasy w Tatrach - Moko i
                Rusinowa Polana, w lipcu. Inne- to Góry stołowe i Karkonosze. Czy TO jest ta
                Orla Perć, 2 tysiące metrów i śliskie kamienie w zerowej widoczności???

                LUDZIE ZASTANóWCIE SIę CO PISZECIE ZANIM ZACZNIECIE TAK BEZ SENSU UOGóLNIAć!!!

                Życzę Wam miłych wędrówek po górach. Oczywiście bez rodzin, dzieci i niemowląt -
                im wstęp wzbroniony. :-)
                • weekenda Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 02.07.08, 15:24
                  miko_mama napisała:
                  > > autor tego wątku czyli Piwekk, sam pisze że myśli o
                  > Chochołowskiej i Grzesiu - to chyba nie jest Orla Perć, prawda??


                  Nie Grześ to Grześ. Ale prowadzi na niego normalna w Tatrach,
                  kamienista ścieżka a w lesie ścieżka z korzeniami. I w jedną stronę
                  zawsze będzie pod górę a w drugą z góry. I czas przejścia w te i we
                  wte to minimum 3 godziny. Bez dojścia na Chochołowską. Jak dla
                  niemowlaka w chuście nie uważasz, że to trochę za długo: 2+3+2=7
                  godzin wiszenia na rodzicu?
                  I powtórzę jeszcze raz to co pisałam, że na każdym szlaku w górach
                  można się potknąć i rozbić niemowlakowi w chustce, na plecach
                  główkę. Nie przewidujesz takich sytuacji? To samo może się zdarzyć
                  na Rusinowej, w Kościeliskiej, podchodząc pod Szrenicę czy
                  Śnieżkę... wszędzie. Bo to tylko kamienisty i/lub leśny szlak w
                  górach... i może być w jednym miejscu sucho a w drugim ślisko a
                  nawet może się zdarzyć zalodzenie. Nawet w lipcu. Może w każdej
                  chwili przyjść chmura i można stracić widoczność. Nie bierzesz
                  takich elementów pod uwagę?

                  Wciąż piszesz o swoich potrzebach. A myślisz o potrzebach dziecka?
                  Twojego zresztą? jak rodzic chce iść na dyskotekę bo lubi to też
                  powinien z niemowlakiem? niech się wprawia?


                  > LUDZIE ZASTANóWCIE SIę CO PISZECIE ZANIM ZACZNIECIE TAK BEZ SENSU
                  UOGóLNIAć!!!
                  > Życzę Wam miłych wędrówek po górach. Oczywiście bez rodzin, dzieci
                  i niemowląt im wstęp wzbroniony. :-)


                  A Ty nie uogólniasz w tym zdaniu powyżej?

                  Rozsądku życzę... i spojrzenia na swoje dziecko pod kątem JEGO
                  potrzeb...
    • ornak2 Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 23.06.08, 10:37
      zeszły tydzień, wtorek lub środa, już nie pamiętam.Schodzimy ze
      Świnicy od strony Zawratu.Widoczność zerowa, mleko, ślisko, łańcuchy
      mokre i zimne.Wszystko w chmurach, mokro.Przy drugich łańcuchach od
      strony Świnickiej Przełęczy nadchodzi rodzinka: mama z maluchem
      paromiesięcznym w nosidełku, za nimi tatuś z synkiem ok. 3-4
      letnim.Maluch pod dyktando i krzyki tatusia usiłuje trzymac się
      łańcucha, zaczyna płakać.Łańcuch częściowo przykryty
      śniegiem.Kamienie śliskie.Patrzymy z mężem ze zgrozą , w końcu nie
      wytrzymuję i mówię,że dalej jest jeszcze gorzej.Tatuś z wyżyn
      doświadczenia turystycznego oświadcza,że wie.Kończę rozmowę i mam
      potem wyrzuty sumienia, że może trzeba było zdecydowaniej
      zareagować, no ale przecież dzieci szły z rodzicami.Maluch, różowe,
      miejskie adidaski, na śliskich kamieniach.szlak ledwo widoczny.Pod
      Beskidem mija nas w kierunku Świnicy 11-tu ratowników GOPR-u i HS/
      potem dowiaduję się ,że szli po kogoś pod Zawrat- mgła,więc
      śmigłowiec nie poleciał.I łudzę się nadzieją,że spotkali beztroską
      rodzinke przed następnymi łańcuchami na Świnicy i zawrócili
      towarzystwo.Dla mnie to nie jest nawet bezmyśłnośc tylko
      głupota.Jeden krok , pojechanie na kamieniach i dziecko główka o
      skały.Zgroza>
        • le.chujarek ??? 02.07.08, 14:15
          > ludzie jeżdżą z małymi dziećmi na wielkie wyprawy, Tatry to przy
          > nich spacerek dolince-przykład Marek Kamiński.

          to gdzie kamiński swa półroczną córkę zabrał, że tatry to pikuś przy
          tym?
          napisz może konkretnie, miast takie dyrdymalić
          • miko_mama proszę bardzo 02.07.08, 15:14
            Nie wiem gdzie pojechał M. Kamiński ze swoją córką ale oto prosze - kilka
            przykładów z sieci:

            www.malypodroznik.pl/
            ( Birma, Tajlandia, Kambodża z pół rocznym i dwulatkiem. Potem Rumunia)

            www.flaczynscy.art.pl/
            (wietnam, maroko, tajlandia, indonezja....)



            • weekenda Re: proszę bardzo 02.07.08, 15:32
              i co w związku z tym? że jak ktoś gdzieś na świecie wchodzi do
              basenu z rekinami to ja też muszę? a Majkela Dzeksona od małego
              wysyłali na scenę i jak mu na dobre to wyszło...

              no proszę Cię... co to za argumenty? Ludzie robią różne rzeczy. To
              nie znaczy, że wszystko jest do naśladowania i że wsio jest dobre i
              jedynie słuszne. Jednemu się uda a drugi łeb straci.

              Można naprawdę dużo. Ale przede wszystkim rozum na pierwszym
              miejscu. A jako młoda i kochająca mama powinnaś wiedzieć najlepiej
              co jest bezpieczne i dobre dla Twojej maleńkiej pociechy. Bo skutki
              podejmowanych teraz przez Ciebie/Was decyzji, mogą się ujawnić za
              kilka lat. Tego w tej chwili nie wiesz.
              • daminikawa Re: proszę bardzo 02.07.08, 18:01
                ludzie, którzy decydują się na takie wyprawy wiedzą co robią, oni nie pakują się
                wraz z małym dzieckiem w Andy czy inną egzotyczną wycieczkę bezmyślnie. W
                znakomitej większości są to osoby, już zaprawione w takich podróżach i wiedzą
                jak ją dostosować pod dziecko, jak się do niej przygotować.

                Jest wiele osób, które już w dzieciństwie wraz z rodzicami uczestniczyli w tego
                typu wyprawach i w żaden sposób nie ucierpieli na tym w dorosłym życiu.
                • weekenda Re: proszę bardzo 02.07.08, 19:35
                  daminikawa napisała:

                  > ludzie, którzy decydują się na takie wyprawy wiedzą co robią,

                  Wiedzą o sobie, znają siebie, swoje reakcje, zdrowie, możliwosci. O
                  tym samym w stosunku do dziecka nie wiedzą nic albo bardzo niewiele.


                  > oni nie pakują się wraz z małym dzieckiem w Andy czy inną
                  egzotyczną wycieczkę bezmyślnie.>

                  Jasne, cos tam przewidują. Ale całe yzyko związane z zachowaniem się
                  dziecka biorą na siebie. Jeżdżę na różne wyprawy i wyjazdy i wierz
                  mi: wystarczy mi troski o samą siebie. A jeszcze brać
                  odpowiedzialność za maleństwo? Przecież w górach tak naprawdę jesteś
                  w stanie niewiele przewidzieć... np. spotkanie z wilkami... bierze
                  ktoś tu pod uwagę? a z niedźwiedziem? no może nie w Sudetach ale i w
                  Bieszczadach i w Tatrach jest to możliwe.

                  > W znakomitej większości są to osoby, już zaprawione w takich
                  podróżach i wiedzą> jak ją dostosować pod dziecko, jak się do niej
                  przygotować.
                  >

                  Widzisz: jak SIĘ do niej przygotować. Sa sprawni, ich organizmy są
                  przyzwyczajone do takich wysiłków. A dziecko? niemowlę? Jak ono jest
                  przygotowane? wytrzymałościowo na odwodnienie, na zmiany
                  temperatury? na wychłodzenie? przegrzanie? my się ruszamy, ono wisi
                  przyklejone do ciała rodzica. Spoconego i gorącego ciała. A nóżki i
                  rączki sobie dyndają...


                  > Jest wiele osób, które już w dzieciństwie wraz z rodzicami
                  uczestniczyli w tego typu wyprawach i w żaden sposób nie ucierpieli
                  na tym w dorosłym życiu.


                  Udało im się? mieli szczęście? Wiesz o wszystkich? Wiesz co tak
                  naprawdę jest z nimi w życiu dorosłym?

                  Nigdy i nikt mi nie powie, że wielogodzinne wyjścia na górskie
                  szlaki pozostają bez wpływu na zdrowie niemowlaka. Wystarczy
                  uruchomić wyobraźnię. Miejsce niemowlaka jest w bezpiecznym domu. On
                  musi mieć szanse i czas urosnąć i wyrosnąć w optymalnych i
                  bezpiecznych dla siebie warunkach. NIech te kości stwardnieją, niech
                  mięśnie utrzymujące główkę się wzmocnią, niech kręgosłup nabierze
                  prawidłowej elastyczności...

                  Nikt mi nie powie, że tatrzański szlak jest takim optymalnym i
                  dobrym miejscem dla niemowlaka. A potem jakaś kwatera, tłumy obcych
                  ludzi, obce bakterie... dziecko musi mieć szanse i czas zdobyć tę
                  odporność stopniowo a nie na hura!

                  czy któreś z młodych rodziców o tym wszystkim myśli?

                  jeszcze raz sugeruję zastanowić się nad byciem rodzicem. To
                  odpowiedzialność za dziecko. Za jego potrzeby. Nie wasze. Wasze się
                  skończyły w momencie zajścia w ciążę. I dopóki dziecko nie dorośnie -
                  nie powinniście myśleć tylko o sobie. A wyjazd z niemowlakiem w
                  góry na szlak jest mysleniem tylko i wyłącznie o sobie. Bo to wasza
                  potrzeba. Nie niemowlaka.
                  • miko_mama Re: proszę bardzo 02.07.08, 22:01
                    Weekenda:
                    "Jeżdżę na różne wyprawy i wyjazdy i wierz
                    mi: wystarczy mi troski o samą siebie. A jeszcze brać
                    odpowiedzialność za maleństwo? "

                    Więc wyobraź sobie że istnieją na świecie ludzie którzy potrafią ogarnąć troszkę
                    więcej, niż tylko dbanie o siebie. To że tobie tak trudno poradzić sobie z
                    czymkolwiek innym niż własna osoba, nie znaczy że wszyscy tak mają.
                    • weekenda Re: proszę bardzo 02.07.08, 22:29
                      tak. szczególnie jest ktokolwiek w stanie zapewnić bezpieczeństwo
                      niemowlakowi na szlaku w górach...

                      A zapytałas się go czy chce tam jechać? to zapytaj. a najlepiej
                      poczekaj aż da Tobie sensowną odpowiedź.

                      Z serca radzę.
                      • daminikawa Re: proszę bardzo 03.07.08, 10:31
                        weekenda napisała:

                        > tak. szczególnie jest ktokolwiek w stanie zapewnić bezpieczeństwo
                        > niemowlakowi na szlaku w górach...
                        >
                        > A zapytałas się go czy chce tam jechać? to zapytaj. a najlepiej
                        > poczekaj aż da Tobie sensowną odpowiedź.
                        >
                        > Z serca radzę.

                        a o chrzest się dzieci pytasz i wyjazd nad morze?
                        Weekanda przepraszam cię bardzo, ale wydaje mi się, że nie masz za bardzo o tym
                        pojęcia. Poczytaj i posłuchaj osób, które w ogóle zbierają dzieci nie tylko w
                        góry ale na dalekie wyprawy do buszu, one naprawdę znają swoje dzieci ich
                        możliwości, gdyby dziecko źle znosiło podróże, lub gdyby im się nie podobało to
                        by na pewno by zrezygnowali i dali sobie już dawno spokój.

                        Rozumiem, ze jeżeli jedziemy z dzieckiem po raz pierwszy, to są obawy (ze z
                        reguły pierwsze wycieczki są lżejsze po to żeby sprawdzić jak maluch się
                        zachowuje), a jeżeli widzimy, że dziecko na wycieczkach jest zadowolenie jeden,
                        drugi, trzeci i kolejnej, to na pewno go nie go nie zadręczamy(i nie trzeba
                        pytać pociechy, która i tak ledwo jescze mówi bo to po dzieku widać, czy źle się
                        czuje czy mu się podoba, zapytaj jakiej kolwiek matki, czy umie odczytać
                        zachowanie dziecka).
                        • weekenda Re: proszę bardzo 03.07.08, 11:19
                          daminikawa napisała:
                          > >
                          > a o chrzest się dzieci pytasz i wyjazd nad morze?

                          Rozmawiamy przez cały czas o dylemacie zabrania niemowlaka na szlak
                          w góry w tym w Tatry czy zmieniamy temat?



                          > Weekanda przepraszam cię bardzo, ale wydaje mi się, że nie masz za
                          bardzo o tym > pojęcia.

                          A na jakiej podstawie uważasz, że nie mam o tym pojęcia?

                          Dominikawo. Jeżdżę w góry różne od kilkudziesięciu lat. I wiele
                          widziałam: ekstremalne załamania pogody, wypadki, zwłoki ludzi po
                          wypadkach, wyprawy ratunkowe, słyszałam niejednokrotnie wypowiedzi
                          ratowników na własne uszy...

                          Od kilku lat widzę na własne oczy zatrważającą modę zabierania coraz
                          młodszych dzieci w coraz wyższe góry. I wiem jedno: to tylko kwestia
                          czasu kiedy wydarzy się wypadek i zginie niemowlak w Tatrach.

                          Jeśli ktoś twierdzi, że jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo
                          niemowlakowi na szlaku w Tatrach to znaczy, że nie ma pojęcia o czym
                          mówi.


                          >> Poczytaj i posłuchaj osób, które w ogóle zbierają dzieci nie
                          tylko w > góry ale na dalekie wyprawy do buszu, one naprawdę znają
                          swoje dzieci ich > możliwości, gdyby dziecko źle znosiło podróże,
                          lub gdyby im się nie podobało to > by na pewno by zrezygnowali i
                          dali sobie już dawno spokój.
                          >> Rozumiem, ze jeżeli jedziemy z dzieckiem po raz pierwszy, to są
                          obawy (ze z > reguły pierwsze wycieczki są lżejsze po to żeby
                          sprawdzić jak maluch się > zachowuje), a jeżeli widzimy, że dziecko
                          na wycieczkach jest zadowolenie jeden, > drugi, trzeci i kolejnej,
                          to na pewno go nie go nie zadręczamy(i nie trzeba > pytać pociechy,
                          która i tak ledwo jescze mówi bo to po dzieku widać, czy źle si
                          > ę > czuje czy mu się podoba, zapytaj jakiej kolwiek matki, czy
                          umie odczytać > zachowanie dziecka).


                          Ja nie piszę o znajomości zachowania dziecka pt. jego zachowanie,
                          czy chce pić czy jeść, czy lubi to czy tamto. Zrozum mnie dobrze:
                          piszę o jego możliwościach zniesienia ekstremalnych zmian
                          temperatur, wytrzymałości na wiatr, na nasłonecznienie w wysokich
                          górach, na spędzanie na szlaku kilku godzin w wymuszonej pozycji. Ja
                          przez cały czas o tym piszę. Czy ktoś mnie czyta uważnie?

                          I wreszcie piszę o tym, o czym żadna z Was mam nie pisze i jakoś nie
                          podejmujecie tematu: o wytrzymałości niemowlaka na upadek rodzica...
                          w kazdej chwili rodzic z nosidełkiem może się potknąć i przewrócić z
                          dzieckiem... zobacz to oczami wyobraźni. Zagwarantujesz dziecku, że
                          się nie przerwócisz z nim mając go na brzuchu/plecach? Myślisz w
                          ogóle o takiej sytuacji?

                          Setki ludzi może przejść trasą i nic nikomu się nie stanie. Będzie
                          przechodził sto pierwszy i stanie się tragedia. A potem będzie tylko
                          okrutnie lakoniczny komunikat na stronach TOPR: "w dniu 1.1.1. uległ
                          wypadkowi na szlaku rodzic z niemowlakiem w nosidełku na plechach.
                          Siłą upadku, dziecko zostało przygniecione przez rodzica i zginęło
                          na miejscu. Rodzic ma złamaną rękę. Apelujemy o rozwagę. Szczególnie
                          o odpowiedzialność rodziców w podejmowaniu decyzji o zabieraniu
                          małych dzieci na trasy tatrzańskie".

                          Jeszcze raz powtórzę: jeśli ktoś z was uważa, że jest w stanie
                          zapewnić bezpieczeństwo dziecka w Tatrach na szlaku to znaczy, że
                          nie wie o czym mówi.

                          Nie mam zamiaru nikogo przekonywać. To Wasze życie i Wasze dzieci.
                          Tylko ostrzegam. Wypadki są nieodłącznym elementem chodzenia po
                          Tatrach. Jeśli nam się coś dzieje, trudno. Jesteśmy dorośli i
                          teoretycznie odpowiadamy za siebie. Ale jeśli zabieramy ze sobą w
                          Tatry maleńkie dziecko... to już przepraszam...
                          • daminikawa Re: proszę bardzo 03.07.08, 13:48
                            weekenda napisała:
                            Rozmawiamy przez cały czas o dylemacie zabrania niemowlaka na szlak
                            > w góry w tym w Tatry czy zmieniamy temat?

                            Wyraziłaś wątpliwość, czy ktoś się dziecko pyta czy che jechać z rodzicami, czy
                            będzie zadowolone z tego, że zabierają je na wycieczkę. Taki sam zarzut można by
                            postawić w przypadku wyjazdu nad morze. Klimat nie będzie służyć, dzieciak się
                            pochoruje, co wtedy?
                            Wówczas rodzice rezygnują i nie zabierają dziecka, jeżeli widzą, że nie nadaje
                            się na takie podróże. Nie wiemy jak to u wszystkich osób wygląda, ale ludzie,
                            którzy chodzą z dziećmi po górach podkreślają, że najważniejsze jest to, żeby
                            dziecko było bezpieczne i zadowolone, w przeciwnym razie cała impreza nie ma sensu.

                            Od kilku lat widzę na własne oczy zatrważającą modę zabierania coraz
                            > młodszych dzieci w coraz wyższe góry. I wiem jedno: to tylko kwestia
                            > czasu kiedy wydarzy się wypadek i zginie niemowlak w Tatrach.
                            >Jeśli ktoś twierdzi, że jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo
                            > niemowlakowi na szlaku w Tatrach to znaczy, że nie ma pojęcia o czym mówi.

                            a jak zapewnia sie bezpieczeństwo starszym dzieciom, ze się tak zapytam?Wchodzi
                            się z nimi na Giweont, Świnicę, albo Orlą Pęć?
                            Wypadki w górach mniejszych i większych zawsze będą się zdarzać, zawsze jest
                            ryzyko, tylko dlaczego nie przyjmujesz do wiadomości, coś co już parę osób tu
                            podkreśliło, nie wchodzi się wszędzie.

                            Zrozum mnie dobrze:
                            > piszę o jego możliwościach zniesienia ekstremalnych zmian
                            > temperatur, wytrzymałości na wiatr, na nasłonecznienie w wysokich
                            > górach, na spędzanie na szlaku kilku godzin w wymuszonej pozycji. Ja
                            > przez cały czas o tym piszę. Czy ktoś mnie czyta uważnie?

                            no ja też o tym cały czas piszę, nie chodzi tylko o picie czy jedzenie, ale o to
                            jak dziecko ogólnie znosi takie wycieczki, czy to jest dla niego zbyt męczące,
                            to rodzice widzą. Jeżeli źle znosi, odkładają przyjemność chodzenia z dzieckiem
                            po górach na później.








                            Jeszcze raz powtórzę: jeśli ktoś z was uważa, że jest w stanie
                            > zapewnić bezpieczeństwo dziecka w Tatrach na szlaku to znaczy, że
                            > nie wie o czym mówi.

                            zabrońmy wycieczek szkolnych z podstawówki, jak ci przewodnicy są wstanie
                            zagwarantować drugoklasistom bezpieczeństwo? Gdzie się z nimi chodzi po górach?

                  • riobraavo Re: proszę bardzo 03.07.08, 11:07
                    weekenda napisała:

                    > Wiedzą o sobie, znają siebie, swoje reakcje, zdrowie, możliwosci. O> tym samym
                    w stosunku do dziecka nie wiedzą nic albo bardzo niewiele
                    A skąd wiesz? Znasz tych rodziców? Nie mogę się wypowiadać za wszystkich, ale ja
                    wiem, że oni znają swoje dzieci i wiedzą, na ile można sobie na takich wyprawach
                    pozwolić.
                    > oni nie pakują się wraz z małym dzieckiem w Andy czy inną> egzotyczną
                    wycieczkę bezmyślnie.>
                    >
                    > Jasne, cos tam przewidują. Ale całe yzyko związane z zachowaniem się> dziecka
                    biorą na siebie.

                    To nie są "jakieś" przewidywania. W końcu biorą ze sobą małe dziecko i muszą
                    się nad każdym szczegółem zastanowić. Wszędzie nie wejdą bo, wbrew pozorom,
                    podróż z dzieckiem ma swoje ograniczenia.
                    Rodzice ci:
                    - byli już wcześniej na tym terenie, dobrze go znają, wiedzą jak to wygląda, czy
                    trasa nadaje się dla dziecka, czy w ogóle można je tam zabrać. To nie jest tak,
                    że wchodzi się wszędzie jak inni dorośli turyści, wybiera się te miejsca na
                    które z dzieckiem można wejść. Podróżujesz z dzieckiem, ale masz pewne
                    ograniczenia.
                    - są to próbne mniejsze wycieczki, żeby sprawdzić jak dziecko się zachowuje, jak
                    reaguje
                    I jeszcze wiele innych. Proponuję ciekawą lekturę stron internetowych, ludzi
                    którzy podróżują czy chodzą na wycieczki w góry z dziećmi.

                    Przecież w górach tak naprawdę jesteś
                    > w stanie niewiele przewidzieć... np. spotkanie z wilkami... bierze
                    > ktoś tu pod uwagę? a z niedźwiedziem? no może nie w Sudetach ale i w
                    > Bieszczadach i w Tatrach jest to możliwe.
                    Spotkania z wilkami są rzeczywiście bardzo częste, częstsze niż napady
                    rotweilerra na dziecko w mieście. Góry nie są dla wszystkich, każdy musi tu
                    rozsądnie skalkulować, czy da sobie radę, mierz siły na zamiary. A w takiej
                    wietnamskiej dżungli to dopiero się dzieje a w Afryce.
                    Nie wiem w takim razie, od jakiego wieku można by zabierać ze sobą dziecko w
                    góry? Chyba od uzyskania pełnoletniości? Bo za takiego dziesięciolatka, też
                    trzeba wziąć odpowiedzialność.

                    > Widzisz: jak SIĘ do niej przygotować. Sa sprawni, ich organizmy są
                    > przyzwyczajone do takich wysiłków. A dziecko? niemowlę? Jak ono jest
                    > przygotowane? wytrzymałościowo na odwodnienie, na zmiany
                    > temperatury? na wychłodzenie? przegrzanie? my się ruszamy, ono wisi
                    > przyklejone do ciała rodzica. Spoconego i gorącego ciała. A nóżki i
                    > rączki sobie dyndają.

                    Nóżki i rączki sobie dyndają (prze parę godzin) i to jeszcze nie w
                    specjalistycznych nosidełkach, u dzieci kobiet indiańskich i afrykańskich. Te
                    dzieci dopiero są przyklejone do ciała 
                    Rodzice zazwyczaj korzystają z nosidełek przystosowanych do potrzeb dziecka
                    (raz widziałam jak dziecko było noszone w specjalnym koszu , jakiego używają
                    miejscowi tubylcy do przenoszenia własnych dzieci).Są nosidełka, które chronią
                    przed słońcem, deszczem, które są wygodne dla dziecka.
                    Czy sądzisz, że gdyby rodzice zauważyli jakiekolwiek niebezpieczeństwo związane
                    z transportem dzieci w nosidełkach lub nie wygodne to by na siłę dziecko w coś
                    takiego wsadzali?
                    Udało im się? mieli szczęście? Wiesz o wszystkich? Wiesz co tak
                    naprawdę jest z nimi w życiu dorosłym?


                    Mnie się powiodło cud, ze mnie niedźwiedź nie pożarł, przepaści żadnej też nie
                    zaliczyłam.
                    Wiem o tych, których znam, o których słyszałam, ale zakładam, że ty wiesz jak to
                    się u wszystkich potoczyło, chętnie poczytam i się czegoś dowiem.
                    A co ma z nimi być w życiu dorosłym?

                    Nigdy i nikt mi nie powie, że wielogodzinne wyjścia na górskie
                    szlaki pozostają bez wpływu na zdrowie niemowlaka. Wystarczy
                    uruchomić wyobraźnię. Miejsce niemowlaka jest w bezpiecznym domu. On
                    musi mieć szanse i czas urosnąć i wyrosnąć w optymalnych i
                    bezpiecznych dla siebie warunkach. NIech te kości stwardnieją, niech
                    mięśnie utrzymujące główkę się wzmocnią, niech kręgosłup nabierze
                    prawidłowej elastyczności...

                    Nikt mi nie powie, że tatrzański szlak jest takim optymalnym i
                    dobrym miejscem dla niemowlaka. A potem jakaś kwatera, tłumy obcych

                    ludzi, obce bakterie... dziecko musi mieć szanse i czas zdobyć tę
                    odporność stopniowo a nie na hura!
                    czy któreś z młodych rodziców o tym wszystkim myśli?

                    Masz dzieci, albo byłaś takim dzieckiem? A co powiesz na Indie tam to jest
                    bród, smród i ubóstwo. Ludzie jeżdżą z dziećmi i mają się dobrze, dlaczego?
                    A ludy wędrujące to tez skrajnie nie odpowiedzialne, bo powinny w namiotach
                    razem z dzieckiem siedzieć do dziesiątego roku życia.
                    Wypowiadasz się na tematy i radzisz rodzicom, bardziej doświadczonym od ciebie w
                    temacie podróż z dzieckiem, chociaż nie przeczytałaś żadnego artykułu i nie
                    znasz ani jednej osoby, która zabiera dziecko na wyprawy.
                    • weekenda Re: proszę bardzo 03.07.08, 11:25
                      riobraavo napisała:
                      > > Wypowiadasz się na tematy i radzisz rodzicom, bardziej
                      doświadczonym od ciebie > w > temacie podróż z dzieckiem, chociaż
                      nie przeczytałaś żadnego artykułu i nie> znasz ani jednej osoby,
                      która zabiera dziecko na wyprawy.


                      o! a to już jest bardzo ciekawe. A skąd taka opinia na temat mojego
                      życia? moich doświadczeń i umiejętności? i jeszcze czytania czy nie
                      przeze mnie? i na temat moich znajomych?
          • daminikawa Re: ??? 02.07.08, 18:05
            e.ch..arek napisał:

            > > ludzie jeżdżą z małymi dziećmi na wielkie wyprawy, Tatry to przy
            > > nich spacerek dolince-przykład Marek Kamiński.
            >
            > to gdzie kamiński swa półroczną córkę zabrał, że tatry to pikuś przy
            > tym?
            > napisz może konkretnie, miast takie dyrdymalić

            w tvn mówił o tym swego czsu, dokładnie nie pamiętam, na pewno wraz z żona i
            dzieckiem zwiedzał finalandie (i jeszcze inne miejsca).
            • weekenda Re: ??? 02.07.08, 19:16
              daminikawa napisała:

              > > w tvn mówił o tym swego czsu, dokładnie nie pamiętam, na pewno
              wraz z żona i
              > dzieckiem zwiedzał finalandie (i jeszcze inne miejsca).

              zwiedzali Finlandię i inne miejsca czy wyszli z dzieckiem na szlak w
              góry? o czym rozmawiamy?
              • miko_mama nie przyjmujecie żadnych rozsądnych argumentów 02.07.08, 21:57
                Ok myślę że czas skończyć tę dyskuzję bo robi się bez sensu - rozmawiamy o
                wyższosci Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Ja swoje, a Wy swoje.

                Mam jeszcze jedno, tylko jedyne pytanie: czy osoby wypowiadające się w tym wątku
                na "nie" (a głównie chodzi mi o Ciebie weekendo) w ogóle mają dzieci?
                Sorry weekenda za wycieczkę osobistą, ale bardzo ciekawi mnie czy jesteś osobą
                dzieciatą czy tylko tak sobie teoretyzujesz. A jeśli masz to dziecko, lub
                dzieci, to czy kiedykolwiek zabrałaś je dalej niż do pokoju obok przed
                ukończeniem 10 roku życia??

                I to tyle w tym wątku.
                Mam nadzieję że kiedyś ktokolwiek z was choć troszkę rozszerzy swój horyzont
                myślowy. Tego wam życzę.
                  • miko_mama Re: nie przyjmujecie żadnych rozsądnych argumentó 03.07.08, 13:56
                    weekenda napisała:

                    > a Ty masz?

                    Tak weekendo jak już wcześniej napisałam w tym wątku mam syna który ma teraz 1,5
                    roczku i był z nami czyli swoimi rodzicami kilkakrotnie w górach. Zresztą dla
                    bardziej bystrych czytelników podpowiem że nick miko-mama mógłby wskazywać na
                    fakt bycia mamą. :-)

                    A teraz czekam na Twoją odpowiedź. Masz?
                    • miko_mama wnioskuję że nie 03.07.08, 22:00
                      Weekendo ponieważ nie doczekałam się odpowiedzi na moje pytanie wnioskuję że nie
                      - nie masz dziecka i nie masz ŻADNEGO DOśWIADCZENIA w górskich wędrówkach z
                      dzieckiem.
                      Więc nazwijmy rzecz po imieniu - nie wiesz sama o czym piszesz, twoje wypowiedzi
                      to czyste teoretyzowanie.
                      Tak czy nie?
                        • miko_mama Re: wnioskuję że nie 04.07.08, 13:48
                          wybacz, ale nie mam szczególnej ochoty kopać po forum w poszukiwaniu Twoich
                          wypowiedzi. Wystarczy mi mała próbka w tym wątku.
                          Ja na Twoje bezpośrednie pytanie odpowiedziałam, Ty nie, dlaczego?
                          • weekenda Re: wnioskuję że nie 04.07.08, 14:26
                            Każdy odpowiada na to co uważa za stosowne i pisze to co chce. To
                            ogólnopolskie i otwarte forum i nie mam najmniejszego zamiaru
                            umieszczać tu swoich osobistych informacji.

                            Dyskusja na ten temat za chwilę stanie się łamiącą regulamin i
                            będzie podstawą do jej usunięcia. Przypominam Tobie, że jest to
                            wątek o zabieraniu niemowlaków w Tatry.

                            Jeśli nie odróżniasz rzeczowej dyskusji od własnych nadinterpretacji
                            to już nie mój problem.
                            • daminikawa Re: wnioskuję że nie 04.07.08, 16:53
                              weekenda napisała:

                              > Każdy odpowiada na to co uważa za stosowne i pisze to co chce. To
                              > ogólnopolskie i otwarte forum i nie mam najmniejszego zamiaru
                              > umieszczać tu swoich osobistych informacji.

                              Dyskusja na ten temat za chwilę stanie się łamiącą regulamin i
                              > będzie podstawą do jej usunięcia. Przypominam Tobie, że jest to
                              > wątek o zabieraniu niemowlaków w Tatry.

                              szczerze mówiąc weekanda to miko-mama ma trochę racji, sama zdawałaś osobiste
                              pytanie czy ma dziecko, zapewne gdyby nie odpowiedziała, miałabyś jej to złe.
                              Jest to wątek o niemowlakach w Tatrach, zadając takie pytanie chcielibyśmy
                              wiedzieć jakie masz w tym doświadczenie, może kiedyś chodziłaś z dzieckiem i
                              uznałaś, że jednak nie ma sensu (jeżeli tak to dobrze wiedzieć dlaczego) tak
                              samo nie można było się
                              od ciebie dowiedzieć czy znasz takie osoby, czy z nimi rozmawiałaś.
                              Zarzut dziwny, tym bardziej, że rodzaj twoich wątpliwości wskazuje na to, że
                              naprawdę nigdy z dzieckiem małym po górach nie chodziłaś.
                              • weekenda Re: wnioskuję że nie 04.07.08, 20:02
                                daminikawa napisała:
                                > > szczerze mówiąc weekanda to miko-mama ma trochę racji, sama
                                zdawałaś osobiste pytanie czy ma dziecko, zapewne gdyby nie
                                odpowiedziała, miałabyś jej to złe.


                                Bzdura. A skąd Ty wiesz co ma mam, czy nie mam za złe? To naprawdę
                                Miko-mamy sprawa czy odpowiada i jak odpowiada.


                                > Jest to wątek o niemowlakach w Tatrach, zadając takie pytanie
                                chcielibyśmy wiedzieć jakie masz w tym doświadczenie, może kiedyś
                                chodziłaś z dzieckiem i uznałaś, że jednak nie ma sensu (jeżeli tak
                                to dobrze wiedzieć dlaczego) tak samo nie można było się od ciebie
                                dowiedzieć czy znasz takie osoby, czy z nimi rozmawiałaś.


                                Od samego początku wszystko to co napisałam, wynika z mojego
                                doświadczenia. Skąd pomysł, że to wsio wyssałam z palca? Jeśli tak
                                uważasz, to bez względu co napiszę, nawet jesli z nazwiskami czy
                                datami to i tak mam podejrzenie, że uznasz to za kłamstwo.


                                > Zarzut dziwny, tym bardziej, że rodzaj twoich wątpliwości wskazuje
                                na to, że naprawdę nigdy z dzieckiem małym po górach nie
                                chodziłaś.


                                Kolejna bzdura i tylko i wyłączna Twoja interpretacja. Skąd o tym
                                wiesz? Czy na podstawie moich przykładów z życia jakie podaję?
                                Konkretnych przykładów?

                                Może nie wymyślaj: co Tobie się wydaje co kto myśli czy robi, tylko
                                czytaj co się mówi? skoro uważasz, że tu się pisze same bzdury to po
                                co w ogóle zadajesz jakiekolwiek pytania?

                                Jedyne co chcę i mogę powiedzieć, że możecie korzystać i czerpać z
                                mojego wieloletniego doświadczenia. Chętnie się podzielę i pomogę.
                                Jeśli nie to nie. Uważasz, że tylko Ci którzy przyklaskują są cacy i
                                mają rację? A nie pomyslałaś, że to właśnie Ty/Wy nie macie racji i
                                piszecie bzdury? nie przyszło Ci to do głowy? Nie wierzycie tym,
                                którzy rzeczywiście chodza po górach i mają doświadczenie - droga
                                wolna. To NAPRAWDĘ JEST TWOJA SPRAWA. To życie i zdrowie Twoje i
                                Twojego dziecka. Rozumiesz?

                                A resztę pozwolicie zachowam dla siebie. Bo to moja prywatna życie.

                                A tak od siebie i kompletnie prywatnie dodam: jeśli nie przemawia do
                                Was i nie rozumiecie tego co inni i ja tu napisałam to odnoszę
                                wrażenie, że w życiu żadna z Was w wyższych górach nie była, nie
                                macie pojęcia jakie potrafią być góry, macie zachwiany instynkt
                                macerzyński i macie w nosie potrzeby Waszych dzieci.

                                I sugeruję: wydrukujcie sobie to co tu Wam bardziej doświadczeni
                                radzą, idźcie do TOPRowców czy do kogo tylko chcecie i pogadajcie z
                                nimi. Zweryfikujcie to wsio. Bo w tej chwili odnosze wrażenie, że
                                jesteście 25-28 letnimi mamami, które może z daleka popatrzyły na
                                góry, raz czy dwa przeszły się po nich na spacer i tyle. I strasznie
                                są dumne i szczęsliwe, że się udało...

                                I słabo mi się robi jakie bzdury wypisujecie.

                                Życzę dużo szczęscia w chodzeniu z niemowlakami po górach. Bo będzie
                                Wam bardzo potrzebne. I obym była złym prorokiem.
                                • daminikawa Re: wnioskuję że nie 04.07.08, 21:37

                                  Jak na razie nie podałaś ani jednego przykładu płynącego z twojego
                                  doświadczenia, o co usilnie cię tutaj prosimy. Gdyby tak było napisałabyś jak to
                                  od twojej strony wygląda.
                                  Na razie sama wyrażasz wątpliwości, czy takie dziecko może siedzieć tyle czasu w
                                  nosidełku,
                                  a skąd rodzice wiedzą, ze jest niezadowolone skoro nic nie mówi. Na to wszystko
                                  dziewczyny ci odpowiedziały. Nie można czerpać z twojego wieloletniego
                                  doświadczenia, skoro nawet nie wspomniałaś jak się z takim dzieckiem idzie, czy
                                  się wierci przez cała drogę i dlatego z nim nie chodzę, czy grymasi, a może po
                                  jednej takiej wycieczcie stwierdziłam, że nie nadaje się na jednodniowe
                                  przechadzki w górach bo to go bardzo męczy.
                                  Przyszło mi do głowy, że możesz mieć inne zdanie i że dla kogoś to mogą być
                                  bzdury, ale niech ten ktoś odpowiada na pytanie dlaczego i na jakiej podstawie.
                                  Nie wierzyć można ludziom , którzy piszą o niebezpieczeństwie potknięcia się w
                                  górach z dzieckiem na plecach , ale milczą jak zaklęci kiedy się ich pytają
                                  jakie masz doświadczenia, albo wiedze w tym temacie. Czy dziecko kolebało na
                                  zakrętach...
                                  Przekonujący są ludzie, którzy piszą, jak się do takiej wyprawy przygotowali i
                                  jak przebiegała, albo dlaczego zrezygnowali.

                                  Sugeruję przeczytaj to co napisały dziewczyny w tym wątku, żadna z nich nie
                                  wspomniała, ze wchodzi z dzieckiem w wysokie góry i przeczytaj ksiązki lub
                                  posłuchaj ludzi, którzy z dziećmi schodzili nie tylko polskie Tatry i maja w tym
                                  kilkanaście i więcej lat doświadczeń.
                                  Jak to się tym wielkim i doświadczonym dotychczas udawało? Za każdym razem grali
                                  z dziećmi w ruletkę czy może wiedzieli co robią? Skoro czytałaś i wiesz o takich
                                  wyprawach, to nie zastanawia cię dlaczego ci ludzie wracali cało z takich eskapad?

                                    • miko_mama przepraszam panią admin 06.07.08, 23:02
                                      Weekendo, przepraszam za zadawanie pytań prywatnych. Byłam po prostu ciekawa,
                                      jakie Ty masz w tej kwestii doświadczenie.
                                      Wybacz, osoby wypowiadające się w tym wątku na "tak" podają przykłady swoje,
                                      swoich dzieci, znajomych, a twoje NIE brzmi jak "nie - bo nie" po prostu niczym
                                      nie poparte.
                                      Nie wątpię że masz duże doświadczenie jeśli chodzi o wędrówki górskie, ale
                                      uwierz mi - ktoś kto zabiera dziecko w góry, dolinki, tez ma doświadczenie, bo
                                      pewnie nie jest to jego pierwsza wycieczka. Przynajmniej w moim przypadku tak jest.
                                      I nie mam 25 lat choć nie ukrywam chciałoby się :-)))
                  • daminikawa Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 10:16
                    weekenda napisała:

                    > wyjściem na szlak w wysokie góry czy jakiekolwiek góry z
                    > niemowlakiem na plecach.
                    >
                    > Mnie nie musisz słuchać, nikogo nie musisz słuchać. Ale może zapytaj
                    > się tu: www.topr.pl/ wyłuszcz im swój pogląd i posłuchaj co
                    > Tobie odpowiedzą.

                    że to nie Adndy i tu się nie nosi dzieci w chustach na
                    plecach, jak rdzenne indianki?
                    • weekenda Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 11:34
                      daminikawa napisała:

                      > > że to nie Adndy i tu się nie nosi dzieci w chustach na
                      > plecach, jak rdzenne indianki?

                      porówujesz wyjście w wysokie góry polskiej turystki z niemowlakiem
                      na plecach do andyjskiej kobiety, która od urodzenia żyje w wysokich
                      górach? i tylko tam? uważasz, że obie mają takie samo doświadczenie
                      w radzeniu sobie w wysokich górach?

                      uważasz, że polski niemowlak ma taką samą odporność jak polski? na
                      klimat, na górskie warunki?
                    • mandy2002 Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 12:48
                      W niższe góry, gdzie trasy nie są tak kamieniste i strome jak w
                      Tatrach, tudzież w tatrzańskie dolinki (tylko dolinki) można malucha
                      zabrać, nie widzę problemu.

                      Ale chyba nie chcesz daminikawo nam wmówić że niemowlaka można
                      spokojnie tachać po tatrzańskich wysokogórskich szlakach, zwłaszcza
                      na wysokość powyżej 1500 mnp? Bo zdaje się że o to chodzi weekendzie,
                      • mandy2002 Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 12:56
                        I przypominam wszystkim nieodpowiedzialnym mamuśkom, że dla
                        niemowląt nie są wskazane góry powyżej 1200 m ze względu na skoki
                        ciśnienia. Nie jesteście sobie w stanie wyobrazić co dzieje się w
                        ciałku maluszka przy tak gwałtownej zmianie wysokości - wam co
                        najwyżej lekko zaszumi w uszach i zakręci w głowie a wiecie co się
                        dzieje maleńkemu dziecku? Nie? To zapytajcie pediatry.
                        Wyniesienie niemowlaka w wysokie góry to skrajna bezmyślność
                        (pomijam kwestie upadku itd.)- uszkadzasz mu niestety w ten sposób
                        płuca. I nie wyskakuj mi tu z niemowlakami z And bo one sie tam
                        urodził i wychowały od pierwszych chwil. To zupełnie coś innego niż
                        przewiezienie niemowlaka z nizin w wysokie góry.
                        Niemowlak z takiej wycieczki na pewno nie ma żadnej frajdy, raczej
                        same zagrożenia. A cała dyskusja wynika tylko z egoizmu rodziców
                        którzy chcąc zaspokoić własne potrzeby tylko kombinują jak zrobić to
                        z dzieckiem. No niestety moi państwo- niemowlak w Tatrach to
                        pomyłka. Weźcie sobie przez parę lat na wstrzymanie a tym czasem
                        góry poobserwujcie z dołu.
                        Pozdrawiam
                      • daminikawa Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 12:56
                        mandy2002 napisała:

                        > W niższe góry, gdzie trasy nie są tak kamieniste i strome jak w
                        > Tatrach, tudzież w tatrzańskie dolinki (tylko dolinki) można malucha
                        > zabrać, nie widzę problemu.
                        >
                        > Ale chyba nie chcesz daminikawo nam wmówić że niemowlaka można
                        > spokojnie tachać po tatrzańskich wysokogórskich szlakach, zwłaszcza
                        > na wysokość powyżej 1500 mnp? Bo zdaje się że o to chodzi weekendzie,

                        bardzo prosze przezytaj jeszcze raz wypowiedzi osób, które chodzą z dziećmi po
                        górach, co one tam napisały, jak taka wycieczka wygląda, gdzie wchodzą lub a
                        gdzie sobie dają spokój. Nie chce mi się strzępić klawiatury.
                        • mandy2002 Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 13:07
                          Przeczytałam twoją głupkowatą wypowiedź i do niej się odnoszę:

                          Autor: daminikawa 02.07.08, 13:27 Dodaj do ulubionych Skasujcie


                          ludzie jeżdżą z małymi dziećmi na wielkie wyprawy, Tatry to przy
                          nich spacerek
                          dolince-przykład Marek Kamiński.

                          Słucham - gdzie Twoim zdaniem jeżdżą ci ludzie, że Tatry to przy
                          nich spacerek? W Himalaje???
                          Byłaś kiedyś w ogóle w Wysokich Tatrach, masz pojęcie o czym mówisz?


                          • daminikawa Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 13:56
                            mandy2002 napisała:
                            Słucham - gdzie Twoim zdaniem jeżdżą ci ludzie, że Tatry to przy
                            > nich spacerek? W Himalaje???
                            > Byłaś kiedyś w ogóle w Wysokich Tatrach, masz pojęcie o czym mówisz?

                            może nie fortunnie to zabrzmiało, ale chciałam dla porównania dać przykład,
                            kogoś jeździ na dość długie wyprawy z dzieckiem, do różnych przyrodniczych
                            części świata i daje sobie radę. Nie miałam na myśli dużych wysokości, bo osoby
                            które wybierają się na taką wycieczkę w góry wiedzą, czy to tatry czy w
                            himalaje, wiedzą, ze zmiana wysokości dla dziecka jest nie jest dobra.
                        • weekenda Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 13:14
                          daminikawa napisała:
                          > > bardzo prosze przezytaj jeszcze raz wypowiedzi osób, które
                          chodzą z dziećmi po górach, co one tam napisały, jak taka wycieczka
                          wygląda, gdzie wchodzą lub a gdzie sobie dają spokój. Nie chce mi
                          się strzępić klawiatury.


                          No właśnie kłopot polega na tym, że nikt tu poza Miko-mamą nie pisze
                          o własnych doświadczeniach w chodzeniu po górach z niemowlakami. A i
                          ona jest bardzo ostrożna i była tylko na kilku szlakach i to niżej
                          położonych. Reszta to teoretyzowanie i przytaczanie jakichś
                          przykładów z sufitu czy z innych dziwnych mniej czy bardziej
                          wydumanych terenów/obszarów.

                          Posłuchaj ludzi, którzy kilaknaście par butów zdarli na kamieniach i
                          się nie denerwuj. Nikt tu nikogo nie chce ani obrażać ani wkurzać.
                          Wystarczy posłuchać kogoś kto wie troszkę więcej. Lepiej uczyć się
                          na czyichś doświadczeniach prawda? Czy ktoś z nich skorzysta czy nie
                          to już inna sprawa.
                          • miko_mama Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 13:39
                            Weekenda:
                            "No właśnie kłopot polega na tym, że nikt tu poza Miko-mamą nie pisze
                            o własnych doświadczeniach w chodzeniu po górach z niemowlakami. A i
                            ona jest bardzo ostrożna i była tylko na kilku szlakach i to niżej
                            położonych"

                            No widzisz weekenda nareszcie to dostrzegasz.
                            Właśnie chodzi o to aby w górach z dzieckiem czy niemowlakiem wykazać się
                            ostrożnością , rozumem i wyobraźnią. Co - przynajmniej dla mnie- nie oznacza
                            automatycznej decyzji aby nie jechać w góry.

                            Tak, byłam tylko na kilku szlakach i to niżej położonych.(rzecz jasna z
                            dzieckiem, wcześniej bez małego też wędrowaliśmy po górach :-)))

                            W Tatrach - jak napisałam - tylko Moko i Polana Rusinowa. W Górach Stołowych
                            zrobiliśmy ładnych parę szlaków przez tydzień ale tam chyba są trochę inne
                            warunki niż w Tatrach, prawda? Teraz w Karkonoszach też ładnie pochodziliśmy. I
                            jeszcze Masyw Ślęzy - no ale co to za góry, 700 mnpm, więc chyba warunki też
                            trochę inne niż na Orlej Perci, zgodzicie się chyba? :-)

                            Weekenda piszesz że lepiej posłuchac osób które mają doświadczenie i kilkanaście
                            par butów zdarli...
                            Wiesz wydaje mi się że ludzie którzy nie mają doświadczenia górskiego to raczej
                            nagle nie jadą w góry z dzieckiem. Raczej tak jak my - schodziliśmy wcześniej
                            góry, także Wysokie Tatry, więc teraz gdy jest dzidziuś jeździmy nadal ale
                            wybieramy się w dolinki, niżesz szlaki , niższe góry, itp. Osoby które nic o
                            górach nie wiedzą, nie mają doświadczenia i nagle jadą z niemowlakiem to chyba
                            sporadyczne przypadki. Zgodzisz się?

                            Zresztą autor tego wątku Piwekk też napisał że mają Tatry schodzone, a teraz
                            myślą o dolinkach, chochołowskiej, Grzesiu. Nie jest to chyba osoba która
                            pierwszy raz z życiu wybiera się w Tatry i od razu leci na Orlą Perć.
                            • mandy2002 Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 14:00
                              Piwek pisał też o Rakoniu i Wołowcu, jeszcze raz powtarzam że w ten
                              sposób niszczy się zdrowie tak małego dziecka. Maluszków nie wolno
                              wnosić na tak wysokie góry jak Wołowiec!!! Dziwi mnie że żadna mama
                              tego od razu nie napisała - Wołowiec to nie jest górka na spacerki z
                              niemowlaczkiem - to dwutysięcznik i wycieczka na niego z dzieckiem
                              to całodniowa wyprawa - nawet jeśli nocują w schronisku
                            • weekenda Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 14:10
                              Moje zdanie jest jednak inne: niemowlak powinien w bezpiecznym domu
                              poczekać aż dorośnie do wieku dziecka i będzie mógł sam lub z pomocą
                              rodzica przejść przynajmniej kawałek trasy. Żadne nosidła, chusty
                              czy inne tego typu wynalazki. W tym jestem bezwzględna. A wynika to
                              li tylko i wyłącznie z mojego doświadczenia, równiez jako matki.

                              Od kilkudziesięciu lat chodzę po Tatrach i innych górach i widziałam
                              niejedno. I nikt mnie nie przekona. Nikt i nic. Zbyt wiele widziałam
                              i tragedii i łez... Góry to góry.

                              Ktoś kiedyś powiedział: "góry potrzebują ofiar". Niestety to święta
                              prawda... tylko po co się podkładać? albo dawać im w prezencie
                              własne dziecko?

                              Nie. Tu jestem bezwględna. Nie przewidzisz wszystkiego. I nie jesteś
                              w stanie zapewnić dziecku bezpieczeństwa w górach. To Tobie
                              gwarantuję. Zapewnisz mu picie, jedzenie, świeżą pieluszkę,
                              dodatkowe ubranko... ale nie zagwarantujesz mu bezpieczeństwa.
                              Możesz się starać jasne, ale nie dasz rady. Bo tam natura rządzi.

                              Wyobraź sobie chociażby burzę... Tatrzańską zlewę. W lecie w każdej
                              chwili może to się zdarzyć... z gradem. W lecie burza z gradem nawet
                              w dolinkach to nie rzadkość... a Ty z niemowlakiem na szlaku...
                              widzisz to oczami wyobraźni? huk piorunów, błyskawice, cięcie
                              gradu... a w tym wsiem maleństwo na plecach...

                              Wyszedł Tobie kiedyś niedżwiedź na szlak? mnie wiele razy... a teraz
                              wyobraź sobie Ciebie z bąblem w nosidle a na przeciwko Siwa z
                              przychówkiem...

                              Niestety, jesli chodzi o maleńkie dzieci na szlakach w Tatrach
                              jestem absolutnie przeciw. Podrośnie, kości stwardnieją, juz będzie
                              trochę starsze: proszę bardzo! ale niemowlak? nie.
                          • daminikawa Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 14:07
                            weekenda napisała:
                            > No właśnie kłopot polega na tym, że nikt tu poza Miko-mamą nie pisze
                            > o własnych doświadczeniach w chodzeniu po górach z niemowlakami. A i
                            > ona jest bardzo ostrożna i była tylko na kilku szlakach i to niżej
                            > położonych. Reszta to teoretyzowanie i przytaczanie jakichś
                            > przykładów z sufitu czy z innych dziwnych mniej czy bardziej
                            > wydumanych terenów/obszarów.

                            otóż to miałam na myśli pisząc, gdzie ci rodzice chodzą z dziećmi bo wiadomo, że
                            nie wszędzie. Zgadzam sie. Nie można można mówić o wydumanych i ściągniętych z
                            sufitu przykładów, skoro doświadczenia tych ludzi sa zapisane i zarejestrowane.

                            Posłuchaj ludzi, którzy kilaknaście par butów zdarli na kamieniach i
                            > się nie denerwuj. Nikt tu nikogo nie chce ani obrażać ani wkurzać.
                            > Wystarczy posłuchać kogoś kto wie troszkę więcej. Lepiej uczyć się
                            > na czyichś doświadczeniach prawda? Czy ktoś z nich skorzysta czy nie
                            > to już inna sprawa.

                            też mam takie buty, zdarte na kamieniach, nie chodnikowych! :)))
                            Masz doświadczenia z chodzeniem z dzieckiem po górach, znasz takie osoby, bo ja
                            tak? Może trzeba się dowiedziec o takich ludziach, dowiedzieć, się czegoś o
                            nosidełkach od ludzi, którzy w ten sposób, chodzą z dziećmi po górach, zamiast
                            martwić się czy jest to wygodne, dla jakiegoś dziecka skoro nie wiem, jak to u
                            kogoś wyglada,
                      • weekenda Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 13:36
                        mandy2002 napisała:

                        > W niższe góry, gdzie trasy nie są tak kamieniste i strome jak w
                        > Tatrach, tudzież w tatrzańskie dolinki (tylko dolinki) można
                        malucha
                        > zabrać, nie widzę problemu.
                        >
                        > Ale chyba nie chcesz daminikawo nam wmówić że niemowlaka można
                        > spokojnie tachać po tatrzańskich wysokogórskich szlakach,
                        zwłaszcza
                        > na wysokość powyżej 1500 mnp? Bo zdaje się że o to chodzi
                        weekendzie,


                        Hej Mandy :)
                        to też. Ale również uważam, że nawet wyjście na Grzesia jest
                        nierozsądne z niemowlakiem w chuście, nosidełku czy czort wie w
                        czym... Ponieważ uważam, tak jak to wyżej napisałam, że 2 godz.
                        dojścia do Chochłowskiej, potem Grześ w te i we wte to min. 3 i znów
                        asfaltem z Chochołowskiej 2 godz. daje razem najmarniej 7 godzin
                        bitego siedzenia niemowlaka w nosidle... wyobrażasz sobie zrobić
                        taką "przyjemność" swojemu dziecku? Niech sama wlezie do nosidła czy
                        da się zawinąć w chustę i niej siedzi te ileś tam godzin... sama
                        przyjemność!

                        Nie wiem czy te młode mamy zatraciły instynkt macierzyński czy co?
                        mało im porównań i przykładów dałam? proszę jeszcze jedno: niech
                        wsadzi niemowlaka do chusty i na lodowisko pójdzie, pojeździć sobie
                        na łyżwach. W górach takie zjawiska jak oblodzenia (nawet w lipcu i
                        też na Grzesiu to żadna nowina) czy śliskie kamienie na dojściach do
                        schronisk zdarzają się... Poszłaby jedna z drugą na lodowisko z 5 m-
                        cznym dzieckiem na plecach? niech sobie wyobrażą jak leci na plecy
                        bo się poślizgnęła... proszę Cię...
                        • miko_mama Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 13:45
                          weekenda napisała:
                          Ponieważ uważam, tak jak to wyżej napisałam, że 2 godz.
                          > dojścia do Chochłowskiej, potem Grześ w te i we wte to min. 3 i znów
                          > asfaltem z Chochołowskiej 2 godz. daje razem najmarniej 7 godzin
                          > bitego siedzenia niemowlaka w nosidle... wyobrażasz sobie zrobić
                          > taką "przyjemność" swojemu dziecku?

                          PRZECIEŻ PIWEKK WYRAŹNIE NAPISAŁ ŻE PLANUJE NOCLEG W SCHRONISKU!!!

                          "niech sobie wyobrażą jak leci na plecy
                          bo się poślizgnęła... proszę Cię..."

                          CHUSTA ma to do siebie że daję się zawiązać zarówno z tyłu na plecach jak i z
                          przodu. Gdy podchodzisz do góry wiążesz dzieciaka na plecach, ponieważ
                          najczęściej potknięcia przy podchodzeniu kończą się upadkiem do przodu, a gdy
                          schodzisz, wiążesz go na brzuchu, bo schodząc możesz się łatwiej wywalić do tyłu.


                          • mandy2002 Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 13:50
                            > schodzisz, wiążesz go na brzuchu, bo schodząc możesz się łatwiej
                            wywalić do tyłu.

                            Uważałabym z takim osądami...W Tatrach możesz się wywalić w każdą
                            stronę i jeszcze przeturlać kilka razy - niestety, stromość szlaku i
                            kamienie robią swoje.
                            Nie możecie na litość boską tych dzieci zabierać w niższe góry?
                            Musicie akurat wybierać najwyższe w Polsce, niszcząc im przy okazji
                            pęcherzyki płucne?
                            • miko_mama Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 14:22
                              mandy2002 napisała:

                              > Nie możecie na litość boską tych dzieci zabierać w niższe góry?
                              > Musicie akurat wybierać najwyższe w Polsce, niszcząc im przy okazji
                              > pęcherzyki płucne?

                              Proszę jeśli kierujesz do mnie takie wypowiedzi (a rozumiem że tak, ponieważ
                              odpowiadasz na mój post), przeczytaj najpierw to co wcześniej napisałam o swoich
                              wycieczkach górskich z dzieckiem i pomyśl dwa razy zanim coś napiszesz.
                          • weekenda Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 14:42
                            miko_mama napisała:
                            > > CHUSTA ma to do siebie że daję się zawiązać zarówno z tyłu na
                            plecach jak i z przodu. Gdy podchodzisz do góry wiążesz dzieciaka na
                            plecach, ponieważ najczęściej potknięcia przy podchodzeniu kończą
                            się upadkiem do przodu, a gdy schodzisz, wiążesz go na brzuchu, bo
                            schodząc możesz się łatwiej wywalić do tyłu. >


                            Jak się potkniesz i wywrócisz, to gwarantuję Tobie, że zadziała
                            grawitacja z jej duchowym ojcem, znaczy panem Newtonem. Nie
                            przewidzisz jak polecisz. Na to daję Tobie gwarancję. Możesz
                            polecieć w każdym kierunku i tak jak napisała Mandy, jeszcze się
                            pięknie przeturlać... juz pominę wstrząs i siłę, które zadziałają na
                            szyjkę dziecka... rąbniesz zadem a co z główką dziecka? jak myślisz?
                            wiesz jakie siły zadziałają na kręgosłup szyjny malucha?

                            Jeśli rzeczywiście chodzisz po górach to powinnaś wiedzić o tej
                            prostej sprawie. A teraz wybraź sobie takie turlanie w dół po
                            kamieniach z niemowlakiem w chuście przywiązanym do Ciebie... czy w
                            innym nosidle...
                        • mandy2002 Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 13:48
                          Weekendo - pisząc niższe góry nie miałam na myśli Grzesia :) Miałam
                          na myśli inne pasma, a w Tatrach poleciłam tylko Dolinki. Jak już
                          koniecznie jechać i nosić to dziecko to polecam beskidy - można
                          dobrać krótkie trasy, jest gęsta sieć schronisk, no i zawsze można
                          się łatwo ewakuować. Ew. Małe Pieniny. To są miejsca dla dzieci, a
                          nie Tatry.

                          > Nie wiem czy te młode mamy zatraciły instynkt macierzyński czy co?
                          Po prostu zapomniało im się, że teraz już nie są same na świecie, że
                          koniec z myśleniem tylko o sobie i że od chwili narodzin miejsce na
                          urlop wybiera się pod potrzeby dziecka a nie pod własne hobby


                          • weekenda Re: bo nie ma żadnych rozsadnych argumentów za .. 03.07.08, 14:29
                            też o tym piszę... o tym hobby rodziców... ech szkoda gadać...

                            a z drugiej strony już widzę jak w Beskidach schodzi rodzic z
                            nosidełkiem szlakiem z Obidzy do Wąwozu Homole... tam na zejściu
                            jest taki fajny żlebik, błotko i korzenie... jak popada = świetna
                            zjeżdżalnia!

                            przecież wywalić się wszędzie na szlaku można! i tak jak napisałaś:
                            nawet przeturlać się ślicznie... bez względu czy maluch z przodu czy
                            z tyłu uwiązany... jak się leci to pan Newton działa a nie żadne,
                            że "polecę do tyłu"...
    • miko_mama Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 07.07.08, 14:45

      weekenda: "No właśnie kłopot polega na tym, że nikt tu poza Miko-mamą nie pisze
      o własnych doświadczeniach w chodzeniu po górach z niemowlakami."

      W tym wątku swoje doświadczenia w tej kwestii opisali, mniej wprawdzie
      dokładnie, ale jednak na przykładzie swoim własnym a nie wyssanym z palca:
      - petrucio (dzieci 2- 3 letnie),
      - volta2 (doświadczenia podobne do moich),
      - oryginal 23,

      weekenda :"Reszta to teoretyzowanie i przytaczanie jakichś
      przykładów z sufitu czy z innych dziwnych mniej czy bardziej
      wydumanych terenów/obszarów."

      Więc żeby nie było że z sufitu, podam kilka linków:

      www.flaczynscy.art.pl/
      - wprawdzie nie Tatry, ale jeżdżą w góry z dziećmi i na o wiele bardziej
      egzotyczne i dalekie wyprawy, można tez przeczytać wiele rad w dziale "podróże
      z dziećmi" i raczej nie są one wyssane z palca tylko widać, że płyną z ich
      własnego doświadczenia!

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=64191340&v=2&s=0
      To jest link do wątku z zeszłego roku na forum niemowlę. Wątek jest wprawdzie
      długi, ale szczególnej uwadze polecam wypowiedzi osoby dr_tusia. Dr_tusia jest
      lekarzem, a poza tym jest przewodniczką górską i zabiera dziecko ze sobą w góry,
      także zimą - z nocowaniem w schroniskach itp. Wydaje mi sie że ma spore
      doświadczenie.

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44603&w=81458706&v=2&s=0
      Tu na forum chusty kilka wpisów o noszeniu dzieci w Tatrach, karkonoszach

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44603&w=70173903&v=2&s=0
      Dalsze przykłady z forum chusty - tatry

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44603&w=69795100&v=2&s=0
      Tu polecam poczytać cały watek i przekonac się osobiście, jakie to trasy są
      wybierane przez doświadczone osoby z dziećmi w chuście w Tatrach

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44603&w=67314845&a=67314845
      I jeszcze tu - fajnie dziewczyna opisuje noszenie maluszka w Gorcach (na wątku o
      Orawie zostałam "ustawiona do pionu" za wskazanie Turbacza jako godnego
      polecenia dla rodzinki w dziećmi :-)

      No to miłego czytania.
        • daminikawa Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 07.07.08, 18:14
          mandy2002 napisała:

          > Przyznasz jednak że wypowiedź dominikawy pod tytułem, że ludzie
          > biorą dzieci na szlaki przy których Tatry to pikuś? Takie
          > lekkomyślne stwierdzenia należy zawsze i wszędzie piętnować bo nigdy
          > nie wiadomo kto to przeczyta i co zrobi!

          wyjaśniłam co miałam przez to na myśli, ludzie biorą na wyprawy dzieci w różne
          jeszcze bardziej ekstremalne miejsca niż Tatry.
          Skoro można z dzieckiem pojechać do ameryki południowej w rejony górskie, albo
          do kanady, to tym bardziej możliwe jest chodzenie z dzieckiem po Tatrach,
          zwłaszcza jeżeli ma się doświadczenie.
        • wobo1704 Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 07.07.08, 16:25
          No właśnie. Dajcie już spokój temu dziecku, bo już wyrosło i zacznie
          w górki łazić bez mamy. :)

          Proponuję przeczytać wszystko od początku, wykazac dobrą wolę i
          przyjąć przynajmniej część argumentów adwersarzy i nie wracać do
          tego tematu przynajmniej pół roku.

          Ps. Kilka innych równoległych wątków o tej samej tematyce pozwoliło
          każdemu wyrazić swój pogląd. Nowych argumentów nie przybywa.

    • piwekk dziękuję za odpowiedzi :)) 26.07.08, 15:39
      witam,

      dziękuję za wszystkie odpowiedzi, młody człowiek niedługo skończy pół roczku. na
      początku października będzie miał 8 miesięcy.

      hmm nie chcę nikogo obrazić, argumenty weekendy są dla mnie żadne.
      widać, jest zwolenniczką siedzenia w domku i tracenia życia na spacerki pod
      blokiem (tam też można się potknąć, są krawężniki o zgrozo!!)

      miko_mama szacuneczek :) rozsądne, wyważone argumenty, jak najbardziej do mnie
      trafiają, nie mamy zamiaru stetryczeć w domu, tylko dla tego, że młody
      człowieczek jest malutki :))

      argumenty w stylu 3+3+2 to co to niby ma być? pisałem wyraźnie nocleg w
      schronisku, pani Admin widać nie zauważyła, do tego pani Admin myśli chyba, że
      będziemy lecieć na łeb na szyję, byle tylko dojść "gdzieś tam" błąd. nie
      dojdziemy nic się nie stanie, mamy zamiar robić tak częste postoje jak to tylko
      będzie konieczne.

      następna kwestia. raczej tatry jednak odpuścimy. argumenty w stylu ciśnienie na
      wysokościach trafiają do nas.

      góry stołowe, beskidy, karkonosze tam się gdzieś wybierzemy :)
      oczywiście kierując się rozsądkiem, odpowiedzialnością, aktualnymi warunkami
      pogodowymi etc.

      serdecznie pozdrawiam
      miko_mama do zobaczenia na szlaku :)) z maluchami koniecznie :))
      • caelum Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 26.07.08, 16:37
        A ja jako pani piwkkowa dodam jeszcze, że niedawno wróciliśmy znad morza. Kilka
        dni - spędzonych wcale nie na plaży, tylko na kilkukilometrowych spacerkach po
        lasach - przekonało nas o tym, że młody świetnie się adaptuje do nowych warunków.

        O dziwo, marudził dużo mniej, niż teraz kiedy siedzimy w domu, uśmiechał się i
        rechotał do wielu napotkanych ludzi, wyciągał łapy do wszystkiego, co tylko mógł
        chwycić, czuł się rewelacyjnie nawet w czasie krótkiego rejsu statkiem. Dziecko
        naprawdę nie musi umieć mówić, żeby rodzice zauważyli, czy jest zadowolone, czy
        raczej zmęczone!

        A chusta jest rewelacyjnym wynalazkiem. :) Potrafił ślicznie przekimać w trakcie
        naszych spacerków. Od razu po powrocie zarezerwowaliśmy sobie domek nad
        jeziorkiem, w październiku odważymy się na jakieś niższe górki. :)))

        Jeśli Maluchowi wycieczki sprawiają radochę, to nam tym bardziej.
        Sianie paniki a'la weekenda jest naprawdę niepotrzebne...
        • taka_sobie1 Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 11:28
          piwek,caelum....chyba za malo czytacie na tym forum jesli macie takie wnioski,
          weekenda jak wiem kiedy tylko moze juz jest w gorach....


          hmm nie chcę nikogo obrazić, argumenty weekendy są dla mnie żadne.
          widać, jest zwolenniczką siedzenia w domku i tracenia życia na spacerki pod
          blokiem (tam też można się potknąć, są krawężniki o zgrozo!!)

          ja mysle chocholowska...tak,wolowiec...nie!
          • caelum Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 12:36
            "weekenda jak wiem kiedy tylko moze juz jest w gorach" - o widzisz, i tu akurat
            mamy coś wspólnego z weekendą.

            Mój mąż zakładał ten wątek wtedy, kiedy maluch był jeszcze naprawdę maleńki i
            nie wiedzieliśmy, co o takim wyjeździe w ogóle myśleć. Teraz wiemy wystarczająco
            dużo, żeby być pewnym wyjazdu i tego, że Młody da radę.

            Ale oczywiście za wszystkie wskazówki i opinie serdecznie dziękujemy!

            :)
      • piwekk Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 12:55
        a dlaczego ma mi udzielać rad, ktoś kto nigdy nie był z małym dzieckiem w
        górach? sama weekenda pisała, że czekała aż dzieci podrosną.
        gdyby taka sobie czytała uważnie, zauważyłaby, że pisałem, że prawie całe
        Taterki mamy schodzone. więc co mi po tym, że weekenda spędza czas w górach
        kiedy tylko może? my też i co? to upoważnia do pisania o czymś o czym się nie ma
        pojęcia?
        dlatego o wiele bardziej cenimy sobie wypowiedzi miko_mamy i innych osób, które
        chcą i potrafią (i nie szukają problemów) i nie tracą życia na czekanie, aż
        dziecko będzie starsze.
        pozdr.
        • weekenda Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 17:57
          odsyłam Cię do odpowiedzi na takie pytania do ratowników TOPR.
          Gwarantuję, że żaden z nich nie był w wysokich górach z
          niemowlakiem. A usłuchasz ich rad?

          Mam pojęcie o górach. Różnych. I to mnie upoważnia do radzenia nawet
          tym, którzy chcieliby przez Tatry przejść chociażby ze słoniem.

          A Wy, gdybyście rzeczywiście chodzili po Tatrach, nie zadawalibyście
          takiego pytania na internetowym forum górskim. To po prostu rozumie
          się samo przez się, że Tatry ani żadne góry nie są dla niemowlaków.

          Ale wciąż mylicie pojęcia i wciąż rozmawiamy o dwóch różnych
          sprawach: spełnianiu Waszych potrzeb i spełnianiu potrzeb Waszych
          dzieci. To dwie różne bajki.
          • daminikawa Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 19:03
            ponieważ żaden z nich nie ma takich doświadczeń nie może wiedzieć z czym to się
            je. Odsyłam do doświadczonych sławnych podróżników, których doświadczenie
            przebija panów z TOPRU. Masz doświadczenie ale w chodzeniu po górach bez dzieci,
            nie potrafiłaś odpowiedzieć na pytania a jedynie sama wyrażałaś masę wątpliwości.
            Pisząc o spełnianiu potrzeb rodziców a nie dzieci, nadal nie chcesz przyjąć do
            wiadomości, ze idąc z dzieckiem robi się znacznie częstsze postoje i prostą
            drogę. Czy pisząc o nie zaspokajaniu potrzeb dzieci masz na myśli te które
            widziałaś? Co ci powiedziały już jako dorosłe osoby?
          • caelum Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 19:31
            O tak, Wyrocznio, ci wszyscy rodzice, którzy w góry z maluchami jeździli, jeżdżą
            i sobie to chwalą, to muszą być skończeni wariaci. :)

            I cóż za nieopisane szczęście, że Ty jedna, mająca monopol na prawdę jedynie
            słuszną, potrafisz z tak niezachwianym przekonaniem stwierdzić, co sprawia
            przyjemność naszemu dziecku. No po prostu UUUFFFFFF! Koniecznie daj znać, czy
            aby możemy w ogóle znosić Młodego z piętra na parter, bo zaczynam się obawiać,
            że taka skrajna rodzicielska nieodpowiedzialność musi zakończyć się tragicznie...

      • piwekk Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 19:22
        czyli tak Pani Admin :)
        1. żadne góry czyli co Pani proponuje?
        2. żadnej SENSOWNIE uzasadnionej odpowiedzi na moje pytanie.
        3. ciekawe, który rocznik jest Pani Admin.. ale strzelę.. coś koło 1955-60.. i
        to by uzasadniało większość odpowiedzi, nie bo nie i tyle, bo nasze babcie i
        prababcie i tralala tiruriru..
        4. czyli drodzy rodzice wg Pani Admin tego forum, w żadnym wypadku w góry z
        dziećmi (niemowlakami)!!! w żadne góry!!
        i tak to z polskim myśleniem jest.. z niemowlakiem za granicę? bój się panie
        boże.. a na zachodzie to normalne..
        jak to mawiał mój kolega z pracy.. myślisz jak sanacyjny chłop..
          • piwekk Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 19:32
            pusty śmiech człowieka ogarnia :))
            myślenie ala Kaczyński...
            czy prawo posiadania dzieci to jednocześnie prawo ciągłego siedzenia w domu i
            zanudzania się na śmierć z plotkującymi mamusiami na śmierdzących placach zabaw?

            w góry stołowe jedziemy i już :) i to na początku października!!!
              • to.ja.kas Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 20:42
                Ja w zeszłym roku w Słowackim Raju widziałam panie z torebkami i na
                obcasach.
                Mamy z maluchami w nosidełkach na stupiczkach na Przełomie Hornadu i
                pędzących rodziców na rowerach z przyczepką w którym spało
                niemowlę...a droga pełna wyrw i kamieni. Rodzice mieli kaski, maluch
                nie.

                Tylko to argument na co?
                Na niefrasobliwość rodziców?

                Nie jestem fanką siedzenia w domu z dziecięciem, moja córka ma już
                lat prawie 17 i gór nie pokochała.
                Ja też do 30-tki miałam mdłości na myśl o wakacjach w górach. Moi
                rodzice z uporem maniaka zabierali mnie tam co roku na wakacje i do
                tej pory pamiętam te upały w dolinkach i bolące nogi i nudę tylko
                iść, iść i iść. Jako kilkulatek byłam odporna na piękno przyrody.

                Czasem warto pokornie wysłuchac tych co zdarli zelówy na szlakach.
                Nie zawsze trzeba wszystko wprowadzac w czyn. Ale trochę pokory.
                Lepiej uczyc się jej na tym forum niż miałyby nauczyć jej Tatry.
                • daminikawa Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 21:24
                  ale o kim my tu piszemy? Na pewno nie o nieodpowiedzialnych kobietach z torebką
                  i parą obcasów na nogach, czy rodzicach, którzy na siłę karzą dreptać trzy
                  latkowi, chociaż wyraźnie nie znosi takich wycieczek.
                  Są jeszcze rodzice, którzy wiedzą, ze dziecko to lubi, sami schodzili góry, a
                  teraz chcą chodzić cała rodziną.
                  • piwekk Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 21:34
                    no właśnie...
                    dominikawa ma całkowitą rację.. moja żona na obcasach hihihi ale byłby widok
                    nawet na mieście :)) cmok kochanie :**
                    a teraz już poważnie. jedziemy bo chcemy i tyle :) jak młody będzie starszy i mu
                    się nie spodoba, trudno są jeszcze babcie, a my nie będziemy go na siłę ciągnąć
                    za sobą.
                    zawsze jest morze, jeziora itd. itp. i gdzieś mu się spodoba :))
                    to, że ja kocham koszykówkę, nie znaczy, że muszę do tego wszystkich namawiać :)
                    • caelum Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 21:45
                      Ale nie do końca "jedziemy bo chcemy".. Jedziemy, bo nad morzem okazało się, że
                      Młody lubi podróże, i to bardziej, niż siedzenie w domu. Jedziemy, bo wiemy,
                      gdzie się nie pchać, żeby niepotrzebnie nie ryzykować. I dlatego, że nie widzimy
                      powodu, żeby siedzieć w domu przez najbliższe 10-12 lat i patrzeć na Wisłę za oknem.

                      PS. Będzie spódniczka, będą i obcasy. ;P
                      • pawel_zet Re: dziękuję za odpowiedzi :)) 27.07.08, 23:02
                        Ja od maleńkiego jeżdżę wszędzie z dzieckiem - na dalekie wojaże (m.in. Chiny,
                        Malezja, Tajlandia), w górki (raczej te mniejsze, byliśmy na Kaukazie, ale
                        wielkich szczytów nie zdobywaliśmy). Moim zdaniem, osoby, które piszą o
                        strasznej nieodpowiedzialności takich rodziców jak ja, po prostu nie wiedzą, o
                        czym piszą. Nie wspomnę o tym, że uważam te uwagi za obraźliwe. Jestem dorosłym
                        inteligentnym człowiekiem. Przygotowuję się do wyjazdu z dużym zaangażowaniem.
                        Czytam artykuły o podróżach z dziećmi, śledzę strony WHO, przeglądam relacje
                        innych osób podróżujących z dziećmi. Jakim więc prawem ktoś, komu strach nigdy
                        nie pozwolił robić tego typu przygotowań, śmie mnie pouczać? Ja nie radzę mu, by
                        poszedł do psychoterapeuty ze swoimi lękami, chociaż uważam, że lęk przed
                        podejmowaniem wyzwań podróżniczych z udziałem dzieci to socjalno-ewolucyjny zabobon.
                        Mój 3,5 letni synek dzisiaj po raz pierwszy zdobył w pełni samodzielnie (nie w
                        nosidle) swoją pierwszą górkę - Ślężę. Jestem z niego bardzo dumny, chociaż
                        niewielki to wyczyn. Chłopak lubi wycieczki weekendowe w nasze Sudety, na
                        szczęście z Wrocławia mamy tam blisko. Cieszy się, że znowu zobaczy zamek,
                        "stare zbroje" czy "kościół na górze".
                        • taka_sobie1 Wszyscy zakochani w górach:) 28.07.08, 10:16
                          Strasznie mi przykro, ze dyskusja z założenia: pytanie o rade; obróciła sie w
                          odbiór :obrażenia kogokolwiek. Przeciez kazdy doskonale wie ze i tak zrobi to co
                          zechce, wiec dlaczego taki niezbyt miły klimat temu towarzyszy?
                          Ja mam dorosłe dzieci i podróżowałam z nimi od 3-ego miesiaca życia jednego i
                          drugiego od 9-ego miesiaca zycia, ale moje rady i tak pewnie moge sobie w
                          kieszen schowac, bo rzeczywiście pampersy były tylko na "wyjscie", ale czy to
                          znaczy zeby próbe jakichkolwiek życzliwych rad dot.podrózy z dziecmi nazywac
                          socjalno -ewolucyjnym zabobonem, chodzę tez kilka razy do roku po tatrach i
                          wiele sytuacji obserwowałam, nie wszystko mi sie podobało, ale nie ja jestem
                          opiekunem tych płaczacych dzieci........Jeszcze nie jestem babcia choc pewnie
                          mogłabym byc, ale rady moich starszych bliskich, babci dziadka zawsze przyjmuje
                          z pokora czy sie z nimi zgadzam czy nie... Przewyższaja nas swoim doswiadczeniem
                          i madrościa życiowa: pani 84 lata z która spotkałam sie w drodze na krzyzne "nie
                          chodzę przez zawrat w czerwcu(śnieg) odkad skończyłam 80 lat żeby nikomu kłopotu
                          nie robic".........
                          szkoda że rady zostały odebrane jako napaśc, ja sama nie poszłabym z
                          malutkimi dziecmi wysoko w tatry.....A juz Panie Pawle uzywanie takiego typu
                          stwierdzeń : "Jakim więc prawem ktoś, komu strach nigdy
                          > nie pozwolił robić tego typu przygotowań, śmie mnie pouczać?" mówi samo za
                          siebie....pokora do wszystkiego przychodzi z wiekiem:)
                          Do zobaczenia na szlaku mam nadzieje w bardziej przyjaznej atmosferze:)
                          • daminikawa Re: Wszyscy zakochani w górach:) 28.07.08, 10:30
                            oczywiście, że sa ludzie nieodpowiedzalni w każdej grupie turystów górskich od
                            rodziców z dziećmi, poprzez młodych i odważnych na osiemdziesięcioletnich
                            dziadkach kończąc. Ja tu nie zauważyłam rad a jedynie zdanie o głupocie tych
                            rodziców oraz braku pokory do osób, które schodziły góry (chociaż cześć rodziców
                            wyraźnie zaznaczyła, że góry bardzo dobrze zna), stąd zapewne lekkie oburzenie.
                          • to.ja.kas Re: Wszyscy zakochani w górach:) 28.07.08, 10:51
                            taka_sobie1 napisała:


                            > szkoda że rady zostały odebrane jako napaśc, ja sama nie
                            >poszłabym z malutkimi dziecmi wysoko w tatry.....A juz Panie Pawle
                            >uzywanie takiego typu stwierdzeń : "Jakim więc prawem ktoś, komu
                            >strach nigdy nie pozwolił robić tego typu przygotowań, śmie mnie
                            >pouczać?" mówi samo za siebie....pokora do wszystkiego przychodzi
                            >z wiekiem:)
                            > Do zobaczenia na szlaku mam nadzieje w bardziej przyjaznej
                            >atmosferze:)


                            Dokładnie o to mi chodziło.
                            Można się zgodzić bądź nie, ale to zacietrzewienie , ze ja wiem
                            lepiej i nie będzie mi "babcia" weekenda mówiła co mam robic bo ja
                            wszystko wiem", nie jest madre...a napewno nie jest mądre zadawanie
                            pytań a potem zżymanie się, ze odpowiedzi nie popieraja naszych
                            planów.

                            Kilku wszystko wiedzącyh Tatry już widziały...polecam
                            książkę "Wołanie w górach"...banalne sytuacje czasem powoduja bardzo
                            poważne konsekwencje.
                            • pawel_zet Re: Wszyscy zakochani w górach:) 28.07.08, 12:06
                              I podobnie niemądre jest zacietrzewienie, że mam już swoje lata,
                              więc jestem najmądrzejszy i co mi będą tu będzie jakaś młodzież
                              wygłaszała własne opinie. A wydawałoby się, że jest jasne, że wiek
                              nie daje patentu na nieomylność.
                            • daminikawa Re: Wszyscy zakochani w górach:) 28.07.08, 13:00
                              jest różnica pomiędzy wszystkowiedzącymi turystami (nie posądzałabym o to
                              rodziców wypowiadających się w tym temacie) a kimś kto sprawdził to empirycznie
                              i może rozwiac pewne wątpliwości. Jak można wszystkich podróżujących z dzieckiem
                              wrzucać do jednego worka z napisem "brak wyobraźni, głupota, za mało masz
                              doświadczenia" skoro samemu ma się o tym niezbyt duże pojęcie. Rozumiem, że tacy
                              rodzice którzy z dzieckiem byli w naprawdę odległych zakątkach świata nie wiedzą
                              co mówią, w porównaniu z osoba, która nigdy tego nie robiła.
                          • pawel_zet Re: Wszyscy zakochani w górach:) 28.07.08, 10:53
                            Do tej pory nie brałem udziału w tej dyskusji, bo wiem swoje, ale
                            ileż można znosić te uwagi o nieodpowiedzialności? Teraz czasy są
                            inne niż jeszcze kilkanaście lat temu, jest dostępne profesjonalne
                            wyposażenie do wędrówek z dziećmi, są książki na ten temat, jest
                            internet z informacjami, specjalistycznymi forami itp. Szanuję ludzi
                            starszych, ale niech oni też trochę szanują nas. Świat się rozwija.
                            Doświadczenie życiowe to jedno, a wiedza to drugie. Kilkanaście lat
                            temu być może unikanie górskich wędrówek z dziećmi było racjonalnie
                            uzasadnione. Dzisiaj już nie jest (chociaż oczywiście należy taką
                            wędrówkę dobrze przemyśleć i dobrze się do niej przygotować).
                            Oczywiście zawsze zdarzają się przypadki nieodpowiedzialności, ale
                            to chyba nie ma tu nic do rzeczy. W końcu autorzy wątku zadali
                            grzecznie pytania tutaj, chcąc racjonalnie przygotować się do
                            wędrówki górskiej z dzieckiem. Dostali kilka rzeczowych odpowiedzi,
                            ale też kilka głosów osób niezbyt świadomych problemu, za to o dużym
                            poczuciu wartości własnego zdania. Sugerowano też
                            im "nieodpowiedzialność", co było po prostu niemiłe. Mam nadzieję,
                            że na przyszłość po prostu osoby te będą wyrażały swoje opinie w
                            sposób bardziej wyważony.
    • glima Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 08.08.08, 17:54
      Uff.. przebrnęłam przez wątek..
      Dla wszytkich, którzy mają wątpliwości czy jechać…
      z moim synem, w Tatry pojechałam pod koniec września rok temu. Miał
      siedem miesięcy. Pogodę mieliśmy bajeczną ( z wyjątkiem jednego
      dnia, ale o tym później). Wyjazd trwał 5 dni. Mieliśmy ze sobą
      sportowy wózek na miękkim zawieszeniu ( z zimowym śpiworkiem) i
      nosidło Bjorn ze wzmocnieniem na plecy. W te pięć dni byliśmy w
      Dolinie Chochołowskiej ( z tym, że część drogi przejechaliśmy
      kolejką) – mój syn spał przez cały spacer i obudził się dopiero w
      schronisku, gdzie zjadł kaszkę, i w drodze powrotnej znów przyciął
      komara. Warto więc zabrać kombinezon i wspomniany wcześniej śpiwór,
      co by się małe nie przeziębiło. Kolejny dzień – wycieczka do Moka. I
      powtórka z dnia poprzedniego. Trzeciego dnia wybraliśmy się na
      spacer do Doliny Strążyskiej ( mieszkaliśmy przy samym wejściu na
      szlak), ale nie zaszliśmy daleko bo się rozpadało. Oczywiście
      mieliśmy folię na wózek, więc dziecię ani nie zmarzło, ani nie
      zmokło, a w pół godziny wróciliśmy na kwaterę. Następny dzień
      spędziliśmy na Słowacji, gdzie obejrzeliśmy panoramę Tatr od drugiej
      strony, napiliśmy się piwka i zjedliśmy zasmażany syr. Ostatniego
      dnia poszliśmy na spacer do Kościeliskiej – mały w nosidle, bo nie
      miał ochoty spać. Pogoda była słoneczna więc po drodze zrobiliśmy
      sobie piknik – dla małego banany, kaszka i słoiczki – było SUPER.
      Pieluchy zmienialiśmy w schroniskach, lub – ciekawostka - w
      osłoniętych od wiatru bacówkach.
      W tym roku powtórzymy tę wycieczkę. Wszystko jest kwestią logistyki,
      zorganizowania, umiejętności przewidywania i odpowiedzialności –jak
      całe rodzicielstwo.
      I dodatkowo: nie wiem czy to z racji częstych podróży - moje dziecko
      było już w parę razy za granicą i zwiedziło niemal całą Polskę, a ma
      1,5 roku - ale jest bardzo odporny - chorował raz, na biegunkę
      wirusową i to w domu nie w podróży.
      Nie trzeba rezygnować z marzeń, tylko je dostosować do nowego
      członka rodziny.
          • mandy2002 Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 14.08.08, 13:21
            No właśnie. Widzę że wszyscy zapomnieli o pytaniu które
            zapoczątkowało wątek - piwekk pytałeś o wnoszenie niemowlaka na
            dwutysięcznik (!) a nie o dreptanie po dolince. Gdybyś spytał o
            jazdę do Morskiego wózkiem to pewnie by się taka wrzawa nie
            podniosła tylko każdy życzyłby Ci udanego spaceru (jeśli spacer w
            tłumie jak na Marszałkowskiej może być udany)
            • caelum Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 14.08.08, 17:23
              Dwutysięcznik-Świnica i dwutysięcznik-Wołowiec to naprawdę dwie różne góry o
              zdecydowanie różnym stopniu trudności.

              No, ale jeśli wy polecacie okropny "spacer" do Moka w tłumie wrzeszczących
              małolatów, zamast spokojne wejście na Grzesia z noclegiem w Chochołowskiej, to
              ja przepraszam, ale najwyraźniej pomyliliśmy fora...
              • le.chujarek Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 14.08.08, 22:03
                piwekk napisał:
                > (...) chciałbym poznać wasze zdanie na
                > temat wędrówek z małym bobasem w nosidełku.
                > z góry dzięki za wszelkie komentarze.

                jeśli chcieliście by was utwierdzić w przekonaniu, że postępujecie rozsądnie, to trzeba to było wprost napisać.
                okazało się, że ludzie wzięli prośbę piwkka na serio i napisali co naprawdę o tym myślą.
                jeśli macie z tym jakiś problem, to może rzeczywiście "pomyliliście fora"
              • mandy2002 Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 16.08.08, 10:30
                > Dwutysięcznik-Świnica i dwutysięcznik-Wołowiec to naprawdę dwie
                różne góry

                Z punktu zdrowia niemowlaka nie ma żadnej różnicy. Niszczysz mu
                dokładnie tak samo pęcherzyki płucne i narażasz na wyziębienie w
                razie załamania pogody, nie wspominając o gwałtownej burzy.

                Mozesz mi wytłumaczyć jaką Twoim zdaniem przyjemność ma niemowlak w
                zdobywaniu dwutysięczników? To że chcesz zaspokoić swoje egoistyczne
                pobudki to jeszcze nie powód żeby każdy ci przyklaskiwał
                • caelum Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 16.08.08, 12:23
                  Nie oczekujemy, żeby nam przyklaskiwano. Generalnie, chcieliśmy zasięgnąć opinii
                  ludzi, którzy w góry z dziećmi jeżdżą i mogą podpowiedzieć, jak taki wyjazd
                  zorganizować. Opinia ludzi, którzy oskarżają nas o egoizm, faktycznie kompletnie
                  nas nie interesuje.

                  Nie będę już pytać, na jakiej podstawie ktoś twierdzi, że maluszek smacznie
                  śpiący czy ciekawie rozglądający się po okolicy, niesiony w chuście czy
                  odpoczywający sobie na trawce, jest tak potwornie, nieludzko skatowany... Bo
                  zapewniam, że nasze bobo świetnie umie głośno i wyrażnie okazać swoje
                  niezadowolenie.
                  Pozdr.
                  • mandy2002 Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 16.08.08, 18:47
                    A wy cały czas swoje...to może dużymi literami:

                    przebywanie niemowlęcia na wysokości powyżej 1500 mnp zagraża jego
                    zdrowi i NISZCZY PĘCHERZYKI PŁUC!!! Więc nie gadajcie głupot o
                    siedzeniu na trawce na takiej wysokości z maluszkiem. Siedzieć na
                    trawce to sobie możecie na Gubałówce a nie na Wołowcu. I koniec.
                    Każde niewysokie góry gdzie szlaki są w miare łatwe, ale nie taka
                    trasa o jaką pytał piwekk i koniec. Nie możecie dziecka zostawić z
                    babcią wybiegać się po tych Tatrach skoro koniecznie musicie a
                    malucha ponosić np. na łatwych trasach w Beskidach czy Małych
                    Pieninach?
                    • caelum Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 16.08.08, 19:29
                      Mandy, z całym szacunkiem, gdybyś przeczytała dokładnie nasze posty,
                      wiedziałabyś, że faktycznie bardziej skłaniamy się do wyjazdu z Góry Stołowe.
                      Ale po co czytać, lepiej z góry zarzucać nieodpowiedzialność i egoizm. Tyle
                      tylko, że nieodpowiedzialni ludzie zazwyczaj nie zadają pytań.

                      Ty piszesz i podajesz konkretne fakty - ok, to rozumiem. Ale są tu ludzie, dla
                      których głównym argumentem jest to, że "można się przewrócić". No wybacz, z
                      czymś takim nawet szkoda dyskutować.

                      A odnośnie tych dwóch artykułów, zauważyłaś może, że nigdzie nie jest napisane,
                      że wyjazd w góry jest kategorycznie zakazany?? Obie te wypowiedzi są w zupełnie
                      innym tonie niż to, co ty piszesz --> "mogą źle znosić zmiany ciśnienia" i
                      "lepiej skonsultować z pediatrą". I ani słowa o niszczeniu pęcherzyków czy w
                      ogóle innych klątwach i zarazach.

                      Wiesz, zastanawiam się, czemu nie ma zakazu wstępu do TPN dla dzieci np. poniżej
                      4 roku życia? Bo na przykład nad morzem taki zakaz odnosi się wszystkich latarni
                      morskich... A przecież nawet Kuźnice to już 1000 m. npm., a wywrócić to można
                      się i w drodze na Morskie Oko..... (nawet gorzej, ja wywaliłam się po zejściu ze
                      Świnicy na chodniku niedaleko kwatery :))).
                      • mandy2002 Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 16.08.08, 22:43
                        Przeczytaj dokładnie informacje z linku poniżej
                        medeverest.webpark.pl/medycyna_wysokosciowa/MEDYCYNA_WYSOKOSCIOWA.html#dzieci

                        Nie krytykuję waszego pomysłu wyjazdu w Góry Stołowe tylko wnoszenia
                        malucha na Wołowiec. OK, wy tego nie zrobicie - ale pomyśl że może
                        ktoś inny weźmie poważnie wasz pomysł i zabierze na taką wysokość
                        swojego maluszka - a jak coś mu się stanie? Weźmiesz za to
                        odpowiedzialność? Spójrz na swoje dziecko i spróbuj odpowiedzieć na
                        pytanie: Czy naprawdę uważasz że wyprawa o którą na początku wątku
                        (uwierz że nie każdy doczyta o waszej późniejszej zmianie planów)
                        jest dla takiego maluszka dobra?
                • piwekk Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 16.08.08, 12:34
                  posiedzę z nim egoistycznie w obsranej piaskownicy pod blokiem.
                  posłucham bardzo ciekawych wymian zdań młodych mamusiek o kolorach stolca ich
                  bobasów.
                  bo bój się Boga (w jakiegokolwiek wierzysz)z dzieckiem w góry!!!
                  mandy2002 głupota to tez sposób używania mózgu.
                  a wjazd kolejką na Kasprowy i zdobycie UWAGA!!! Beskidu (też 2tysięcznik) jak
                  się ma do zdrowia dziecka?
                  mandy2002 przebrnij przez wszystko co było wyżej napisane, może uświadomisz
                  sobie, że ludzie O ZGROZO jeżdżą z dziećmi (nawet Najmniejszymi) w GÓRY!!!
                  cóż za brednie wypisujesz...
                  • mandy2002 Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 16.08.08, 18:53
                    > cóż za brednie wypisujesz...
                    >

                    Poczytaj sobie to: (co prawda chodzi o Alpy na 2500 mnp ale problem
                    jest ten sam)

                    Czy mogę zabrać czteromiesięczne niemowlę na narty za granicę?
                    Miejscowość położona jest 2500 metrów nad poziomem morza.
                    Chcielibyśmy z mężem pojechać na tydzień. (Kinga)

                    Świetnie rozumiem, że mają Państwo ochotę na ten wyjazd, jednak dla
                    czteromiesięcznego dziecka takie nagłe przemieszczenie się na
                    wysokość 2500 metrów, w dodatku na krótko, nie jest wskazane. Maluch
                    w tym wieku ma bowiem słabą morfologię (fizjologiczny spadek
                    zawartości hemoglobiny we krwi) i lepiej nie narażać go wtedy na
                    stres adaptacyjny, i to w wysokich górach, gdzie jest przecież
                    mniejsze stężenie tlenu. Jeśli nie karmi Pani piersią, to rozsądniej
                    będzie już chyba pojechać bez dziecka (jeśli Pani nie żal) lub
                    zainstalować się niżej, z opiekunką lub babcią i samemu wjeżdżać na
                    takie wysokości

                    www.edziecko.pl/zdrowie_dziecka/1,79370,4988281.html
                    babyonline.pl/twoj_maluszek_pielegnacja_artykul,3148.html
                    Dla rodziców wygodniej jest, jeśli maluszek potrafi już samodzielnie
                    siedzieć, ponieważ można go wtedy zabierać na wędrówki w nosidle ze
                    stelażem (ale nie dłuższe niż dwugodzinne).
                    Na co uważać? Niektóre dzieci mogą źle znosić zmiany ciśnienia w
                    górach, dlatego wszelkie wyprawy powyżej 1200 m n.p.m. lepiej
                    skonsultować z pediatrą.


                    I zastanów się jakie TY BREDNIE WYPISUJESZ i odpowiedz na pytanie
                    czemu chcesz narażać zdrowie własnego dziecka???
                    • daminikawa Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 16.08.08, 20:12
                      mandy2002 napisała:
                      Niektóre dzieci mogą źle znosić zmiany ciśnienia w
                      > górach, dlatego wszelkie wyprawy powyżej 1200 m n.p.m. lepiej
                      > skonsultować z pediatrą.

                      słusznie rodzice przed wycieczką konsultują się z pediatrą, zwłaszcza że dziecko
                      może się zaliczać do grona niektórych, a to oznacza że nie dotyczy to
                      wszystkich. Stąd zapewne inni mają zezwolenie pediatrów, wynikające z zapoznania
                      się z indywidualnym przypadkiem.
                        • sengas Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 16.08.08, 22:17
                          To co ryzykować zdrowiem a może i nawet życiem dziecka bo nie ma
                          zakazu? Nie ma też kategorycznego zakazu skakania z okien, rzucania
                          się pod pociąg i wsadzania włączonej suszarki do wody a jakoś nikt
                          kto chce żyć i być zdrowym tego nie robi. Dlaczego? To proste - bo
                          wystarczy odrobina rozsądku żeby nie narażać się na utratę zdrowia.
                          Góra o którą pytał autor wątku jest dla niemowlęcia niebezpieczna i
                          proszę o odrobinę rozsądku zanim zaczniecie utwierdzać
                          nieroztropnych rodziców w przekonaniu że dwutysięcznik dla
                          niemowlaka to nic takiego bo nie ma tam łańcuchów i drabinek. Góry
                          dla niemowlęcia to nie Tatry

                          Czy naprawdę tak trudno poczekać aż dziecko będzie większe? Przecież
                          dzieci tak szybko rosną :-) Niedługo to dziecko będzie was
                          prześcigać na szlakach tylko nie zrażajcie go do gór i dbajcie po
                          prostu o jego zdrowie. Wnosząc go jak ma tylko pół roku na 2000 m
                          npm. zrobicie mu tylko krzywdę
                              • daminikawa Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 17.08.08, 00:00
                                Również polecam zbiór praktycznych rad z których korzystają doświadczeni
                                podróżnicy z dzieckiem, to mozna znaleźć nniemal na każdej stronie internetowej
                                założonej przez osoby doświadczone w podróżach z dzieckiem również w róznych
                                strefach klimatycznych, czyli czego mozna się spodziewać i jak to wygląda z
                                medycznego punktu widzenia.
                            • daminikawa Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 16.08.08, 23:55
                              - lekarze pediatrzy o dziwo często przygotowują rodziców do różnych wędrówek
                              - większość osób, które wypowiadały się w tym wątku nie ma zamiary wynosić
                              dziecka powyżej 2000 m.p.m
                              - należy skonsultować wejście powyżej 1200 m.n.pm z pediatrą bo nie każde
                              dziecko dobrze to zniesie, dla innych droga wolna. W przeciwieństwie do suszarki
                              w wodzie lub skoku z wieży wszyscy wiedza jak to się kończy, nie trzeba pytać
                              eksperta. Gdyby podróże z dzieckiem były tak niebezpieczne jak skok z wieży,
                              było by masę wiadomości o śmierci dzieci na szlaku i w podróży
                              -tylko rozsądni i ludzie wiedzący z czym się to je mogą sobie pozwolić na tego
                              typu wycieczki, dzieci sławnych podróżników mają się dobrze.
                              • mandy2002 Re: półroczne dziecko w nosidełku - wyjazd w Tate 17.08.08, 08:05
                                > - większość osób, które wypowiadały się w tym wątku nie ma zamiary
                                wynosić
                                > dziecka powyżej 2000 m.p.m

                                Pytanie autora wątku było o szczyt powyżej 2000 m npm i tylko do
                                tego się odnoszę. Nie krytykuję zabierania dzieci w góry jako takie,
                                tylko opowiadam się kategorycznie przeciw zabieraniu niemowlaków na
                                dwutysięczniki - nieważne czy Świnica Wołowiec czy nawet Kasprowy.
                                Trudności techniczne nie mają tu nic do rzeczy tylko wysokość