strzelec1
20.05.08, 13:47
Od zeszły weekend byłem w Gorcach. W piątek wędrowało sie całkiem miło.
Jedynymi dźwiękami jakie sie słyszało była śpiew ptaków i grzmoty. W sobotę
było podobnie ale pod Turbaczem się zaczęło...
Stało tam pełno motocykli crossowych i qadów. I jak sie to zaczęło rozjeżdżać
to nie było czym oddychać pod schroniskiem. Ale kulminacja nastąpiła w
niedziele kiedy szedłem z Turbacza do Krościenka przez Lubań. Co chwile
słychać było tylko wycie silników i zaraz wyłania sie grupa 5 a czasem nawet
10 motocyklistów którzy w ogóle nie zważają na turystów pieszych.
Przejeżdżając chlapią błotem ile wejdzie a zostaje po nich jedynie smród
spalin. Ucieka przed nimi wszelka zwierzyna. Widziałem nawet uciekające przed
nimi dziki. Śpiewu ptaków też nie da rady usłyszeć przez dłuższą chwile. Na
polanach leży pełno wyrwanej przez nich podczas mielenia kołami trawy.
Z każdym napotkanym takim osobnikiem byłem coraz bardziej zdenerwowany i przy
ostatnich już ledwo mogłem sie powstrzymać, żeby mu nie przyłożyć pierwszym
lepszym kijem. :-x Ale kiedyś to juz na prawde nie ręczę za siebie bo zostało
naruszone pewne "sacrum" :-x
Czy dla nich jedynym sposobem pokazania się jest zakup motocykla i qada? Tylko
tyle są warci to ten sprzęt? A inni dla nich są tylko godni ochlapania błotem?
Ja nie rozumiem tej mentalności ale coś z tym trzeba zrobić bo w polskich
górach jest robi się głośniej niż na Marszałkowskiej w Warszawie.