graszka48
07.07.08, 11:45
Witam wszystkich.Moje spostrzeżenia ze Swieradowa.Był to kilkudniowy powrót do miejsca w którym byłam 16 lat temu.Chciałam odświeżyć znajome miejsca i zobaczyć co się zmieniło.Wtedy to miejsce tętniło zyciem.Wczasowicze.koloniści,kuracjusze.Gwar i wesoły śmiech dzieciarni na szlakach.Ruch na uliczkach i tłok w schronisku.A dziś.Jedna grupa kolonijna na zakupach w Biedronce.Kilka widocznych rodzin z dziećmi i trochę polskich kuracjuszy. Pięknie odremontowane wille i pensjonaty po FWP zajete przez emerytów z Niemiec.Sami starzy ludzie.Wszędzie napisy po niemiecku( menu,godziny otwarcia i zamkniecia lokali,usług).To praktycznie miesteczko nie dla nas.Kłopotów ze znalezieniem kwatery nie było ale i nie było wyboru.Po godzinie 17 wszystko zamknięte.Nie ma gdzie usiąść na i gdzie zjeść loda.Pustawe schronisko na stoku Izerskim i drożyzna.W otwartym po 17 barze drugie danie obiadowe po 19 zł.Puste szlaki.Momentami np.na Smrek byliśmy jedynymi turystami.
Kto nie lubi gwaru,tłoku,kto chce naprawdę odpocząć i nie denerwuja go napisy w obcym języku,widok niemieckich emerytmow z laskami i chodzikami, komu jest miła cicha i samotna wędrówka niech jedzie do Świeradowa.Ja tam na peweno nie wrócę.