Dodaj do ulubionych

homeopatia a wiara

21.06.10, 12:06
Niektóre źródła podają, że Hahnemann przyznał się publicznie do tego
skąd ma ten dar, skąd ma wiedzę na temat homeopatii? Czy należy
stosować ją jeśli wiadomo, że źródło wiedzy jest niepewne? Ponoć
wiedzę uzyskał od złego ducha w seansie spirytystycznym, więc jeśli
ktoś jest chrześcijaninem to czy jest wskazane aby ją stosował?

Ja przez wiele lat stosowałam homeopatię u mnie, u mojego męża,
dzieci, poznałam kilku homeopatów, to byli dobrzy ludzie, z dużą
wiedzą.

Jestem ciekawa Waszego podejścia do tej kwestii, szczególnie do osób
wierzących

pozdrawiam serdecznie
monika
Obserwuj wątek
      • iktoto Re: homeopatia a wiara 22.06.10, 12:25
        Informacje na temat homeopatii mam z Szumu z Nieba
        www.wspolnoty.jezuici.pl/index.php?
        option=com_content&task=view&id=305&Itemid=33 , to dwumiesięcznik
        Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej, Robert Tekieli w Encyklopedii
        New Age porusza ten temat, Aleksander Posacki...

        80% homeopatów posługuje się wahadełkiem, energetyzuje te leki,
        aby "lepiej" działały. Ilu ezoteryków działa z czystych pobudek? ma
        czyste serce? intencje? też niewielu. Więc jaką energię dają nie
        mając czystego serca bo to jest podstawą dobrego działania dobrej
        energii o wysokich wibracjach. Negatywna, niska energia też może dać
        uzdrowienie ciała fizycznego. Z własnego doświadczenia widzę, że
        leki homeopatyczne działały nie tylko na moje ciało fizyczne. Skoro
        działały na to co niewidzialne, czyli myśli, emocje to do duszy też
        pewnie docierały, jak głęboko zeszło ich działanie? nie wiem. Teraz
        po latach widzę, że moje objawy chorobowe zostały zepchnięte
        głębiej, homeopatycznie leczyłam również emocje, miałam stany
        depresyjne. Każdy problem należy "przetrawić", przepłakać,
        wykrzyczeć, zaakceptować... Kiedyś chyba na tym forum dopisałam jako
        mama.mimi homeopatę łódzkiego.

        Dlaczego pacjenci homeopatów niekiedy trafiają do egzorcystów?
        Osobiście znam homeopatę, który pracuje wahadłem.

        Ośrodki homeopatyczne poszukują medium do opracowywania nowych
        leków. Kogo przywołują w seansie spirytystycznym uzyskując
        informację? Tworzy się typowy przekaz energetyczny poczynając od
        źródła czyli informatora poprzez lek do pacjenta, takich ściezek w
        obecnych czasach mamy "na pęczki" i niestety wiele z nich jest
        negatywnych

        pozdrawiam
        monika
          • idonea Re: homeopatia a wiara 22.06.10, 15:13
            Nie widzę tu odniesienia do żadnych źródeł. Kompletna dezinformacja, bo "pamięć
            wody" to nie jest koncept religii pogańskich czy New Age'u, tylko hipoteza
            mechanizmu działania homeopatii sformułowana przez francuskiego badacza
            Jacques'a Bienveniste w latach 1980-ych.
            Eksperyment Bienveniste, w którym pokazał, że homeopatyczne roztwory histaminy
            działają na białe ciałka krwi w podobny sposób, jak sama histamina, został
            kilkakrotnie powtórzony przez niezależne laboratoria.
            Żródło - Michael Brooks
            Things
            that dont make sense - the most baffling scientific mysteries of our time

            (13 rzeczy, które nie mają sensu - najbardziej zadziwiające naukowe zagadki
            naszych czasów).
            Autor jest fizykiem, autorem wielu naukowych publikacji.
        • halszka111 Re: homeopatia a wiara 22.06.10, 12:37
          Osobiście znam czterech homeopatów i żaden nie korzysta z wahadła. Ale za to z
          wahadła korzystał inny mój terapeuta przy diagnostyce, szło mu doskonale i nie
          widzę w tym nic złego. Niektórzy mają taki dar i tyle. Gorzej jak go nie mają i
          uzywaja wahadła.
          • iktoto Re: homeopatia a wiara 23.06.10, 12:23
            Przez wiele lat pracowałam energią, skończyłam kilka kursow z
            zakresu bioenergoterapii, chirurgii fantomowej, pracowałam wahadłem.
            To nie jest takie proste jak nam się wydaje. Nam się wydaje, że ktoś
            sobie nad nami powaha, mamy jakiś efekt, potwierdzenie naszych
            przypuszczeń i jest dobrze, to nie jest zabawa.
            Poddając się takiej np analizie przez wahadło, przez wahającego
            otwieramy się na niego, na to co sobą reprezentuje, otwieramy się na
            energie, które są w nim, przy nim, nie zawsze są to przyjazne
            energie, nawet jeśli odczuwamy jakąś poprawę w naszym samopoczuciu,
            zdrowiu, efekty bywają widoczne po latach, bo co z tego, jeśli
            odczuwamy poprawę zdrowia fizycznego a dusza ucierpiała?

            Otacza nas duchowa rzeczywistość, obojętnie czy papież jest taki czy
            inny to ta rzeczywistość istnieje i jeśli się na nią otwieramy
            poprzez terapię np energią to musimy być świadomi zagrożeń
            duchowych. Krępujące nas więzy pękną nie dlatego, że terapeuta je
            zetnie energetycznie, musimy to przepracować, wtedy problem zniknie
            a negatywna energia nie będzie się podczepiać. Terapeuta będąc w
            wyższych wibracjach a my ich klienci w niższych, jesteśmy na gorszej
            pozycji, bo wyższa wibracja jest ochroną, my osłabieni, chorzy
            jesteśmy słabsi energetycznie a energia leci jak jej się podoba.

            Bóg to Najwyższa Wibracja i to jest nasza największa ochrona :),
            Szatan to najniższa wibracja, nie ma do nas dostępu jeśli mamy
            ochronę z Wysoka ;), nad którą warto pracować.

            Możemy otrzymać charyzmaty Boże w ciągu całego życia, nawet my
            przeciętne szaraczki możemy je dostać, tylko trzeba chcieć pójść tą
            drogą.

            monika
            • idonea Re: homeopatia a wiara 23.06.10, 18:22
              Dobra, ale co to ma wspólnego z homeopatią?

              Nie mogę znaleźć linku, ale było robione badanie w Niemczech, czy da się te leki
              dobierać przy pomocy wahadełka (wyszło, że się nie da, co nie znaczy że ludzie
              nie próbują).

              Czy drożdże w próbówce, które reagują na roztwory homeopatyczne, też wystawiają
              się na zagrożenie duchowe?
              • iktoto Re: homeopatia a wiara 24.06.10, 12:44
                wielu terapeutów dobiera leki wahadłem.

                Czy drożdże wystawiają sie na zagrożenia duchowe tego nie wiem. Mam
                z nimi na pieńku ;), namęczyłam się, żeby zwalczyć grzybicę. My
                ludzie jesteśmy narażeni na zagrożenia duchowe ze względu na duszę,
                która jest Bożą Cząstką.
                Na drożdze mozna wpływać homeopatycznie, to fakt, bo drożdze też
                mają pole energetyczne, na które można wpłynąć.
                Człowiek ma pole energetyczne: oprócz ciała fizycznego mamy pole
                mentalne, emocjonalne, wyższe ciała duchowe.... Wszystkie te pola są
                połączone energetycznie. Wpływając na nasze myśli, zmieniamy emocje,
                ciało fizyczne, wpływając na emocje, na ciało emocjonalne zmieniamy
                ciało mentalne, ciała duchowe, ciało fizyczne, energia leci jak po
                kabelkach we wszystkie możliwe strony. To są duże zależności,
                dlatego tak ważne jest, aby mieć czyste myśli, aby pracować nad
                swoimi emocjami, aby wyrzucać z siebie np złość, nie dusić jej w
                sobie, bo urośnie, bałagan "pójdzie" na dalsze ciała, powstanie
                choroba. Dlatego można również mieć wpływ na własną duszę.

                Skoro pobieramy z lekiem informację zakodowaną energetycznie to
                poprzez nią lek zmienia nasze myśli, emocje, ciało fizyczne... dla
                mnie to manipulacja, bo poprzez kulkę doznajemy poprawy na zdrowiu
                np emocjonalnym, ale nadal nie rozwiązaliśmy problemu, ktory
                spowodował zaburzenie emocjonalne, dopóki tego nie odkopiemy to
                problem nie zniknie z naszego życia, może się przesunąć głębiej i do
                końca życia możemy żyć w nieświadomości. Wydaje się nam, że jest
                super, a jest zupełnie inaczej, ale niby skąd to możemy wiedzieć.
                Parę lat temu homeopata prowadził mnie, moje emocje, na tamtą chwilę
                pomogł mi, ale teraz z perspektywy czasu widzę, że nie pomógł, tylko
                problem zostal zamaskowany, zapudrowany.

                Jeśli na początku "układanki" jest Zły Duch, który uaktywnił się
                poprzez dawanie informacji komuś, jak stosować leki, jak je tworzyć,
                obojętnie kiedy to było, czy 100 lat temu czy rok temu a my teraz
                bazujemy na tych recepturach, dajemy wiarę temu, że zadziała, to
                łączymy się ze Złym Duchem, tworzymy ściezkę dostępu do nas, do
                naszych ciał. Homeopata jest pośrednikiem, nawet jeśli jest dobrym
                człowiekiem, to kulka ma swoje negatywne źródło.
                Wielu czołowych homeopatów to ludzie pracujący energią, co
                przedstawia np Andrzej Sereda, Hahnemann też pracował energią.

                Dla porównania: Biblia, Jezus, ksiądz, Komunia Św. Na początku
                tej "układanki" jest Jezus Chrystus, Bóg. Czytając z wiarą Biblię
                łączymy się z Bogiem, przyjmując Komunię Św łączymy się z Jezusem,
                bo przyjmujemy Jezusa w tym maleńkim Opłatku i nieważne jest to, że
                ksiądz jest grzesznikiem, ksiądz jest tylko narzędziem. Ważne jest,
                co ma w ręku, On został uświęcony do tego, jest pośrednikiem. Dzięki
                niemu zwykły opłatek staje się Ciałem. Przyjmując Komunię Św Ona
                wpływa na duszę, na nas całych w zależności od tego, co sobą
                reprezentujemy, co nosimy w sobie, czy jesteśmy czyści, jeśli jest
                okej to ta energia Boża, Jezus umacnia nas od środka, od duszy,
                podnosi nasze wibracje. Czystość duszy będzie promieniowała na nasze
                ciała niewidzialne, potem widzialne, na końcu na ciało fizyczne.

                monika


                • nikaa818 iktoto dziękuję 25.06.10, 15:14
                  Dzięki Tobie w ogóle zainteresowałam się sprawą.Po wczorajszym
                  buszowaniu i czytaniu wypowiedzi osób duchownych oraz po obejrzeniu
                  poniższego materiału
                  www.tvp.pl/religia/programy-katolickie/my-wy-oni/wideo/homeopatia/1638143
                  otrząsnęłam się.
                  Mam z homeopatią do czynienia od miesiąca. I co gorsza nie
                  praktykuję na sobie tylko na dzieciach :(
                  Fakt udało się córce uniknąć antybiotyku,sądzę ,że dzięki specyfikom
                  od homeopaty.Tylko teraz zauważam i kojarzę fakty.Jestem u
                  rodziców,którzy co chwilę dziwują się "co się stało z dziewczynkami?
                  Czy chore? Czemu takie smutne,apatyczne,niechętne do zabawy?" Poza
                  tym ostatnich parę nocy płakały przez sen :(
                  Kurde,przestało mi się to podobać. Wyrzuciłam dziś wszystkie
                  fiolki.Trochę tego było.Jest mi smutno i boję się o ich zdrowie ale
                  konsekwencje trwania w tym mogą być gorsze.Tak chciałam wierzyć ,że
                  jakiś lekarz wreszcie naprawdę zainteresował się ich zdrowiem i mogę
                  mu zaufać.Teraz przypominam sobie jakieś teksty o horoskopach ,
                  które homeopatka rzuciła mimochodem. Miałam też znamienny sen dziś
                  i traktuję go jako dpowiedź-znak na moje wieczorne modlitwy.
                  Zastanawiam się teraz tylko czy powinnam już interweniować u
                  jakiegoś księdza bo różnica w zachowaniu jest.:(
                  • matthewr Re: iktoto dziękuję 25.06.10, 18:13
                    przecież to kulki oparte na cukrze... albo sama woda... Ja tam bym uważał przy
                    kupowaniu mandarynek, bo moja sprzedawczyni zawsze czyta horoskopy i gazety o
                    tytułach "Gwiazdy... coś tam". Czy to nie sprawi, że moje mandarynki będą złe?
                  • iktoto Re: iktoto dziękuję 26.06.10, 11:29
                    nikaa, ja też miałam chorowite dzieci, teraz jest lepiej, też
                    szukałam pomocy w różnych źródłach, nie zawsze trafionych.
                    Nie bój się, będzie dobrze, zaufaj :), chciałaś dobrze dla swoich
                    dzieci.

                    skąd jesteś?

                    Podaj imiona swoich dzieci, Twoje i męża, moja zaufana przyjaciółka,
                    charyzmatyczka z naszej Odnowy w Duchu Świętym jedzie w poniedziałek
                    na mszę uzdrowieniową do Łodzi do Jezuitów, chętnie przedstawi Was i
                    Waszą intencję, poprosi o pomoc dla Waszej rodziny :)
                    Możesz również przez internet uczestniczyć w takiej mszy z daną
                    intencją. W skupieniu usiądziesz przed netem i wysłuchasz jej, to
                    też bardzo pomaga. Jeśli chcesz podam Ci namiar na ten kościół.

                    Kiedy rodzice żyją w ciemności i dzieci są zanurzone w ciemności.
                    Jeśli chcesz możesz pójść do spowiedzi i wyrzucić to zło z siebie,
                    chodzi o to, aby to co w nas wyszło na zewnątrz, zeby zostało
                    wypowiedziane, odżałowane.

                    nasuwają mi się słowa z pięknej książki "Zraniony Pasterz" Daniela
                    Ange:
                    "Dla Niego nikt nie jest na zawsze stracony, nikt nie jest za
                    daleko, nikt nie jest zbyt wielką ruiną. Jakież cierniste zarośla
                    przeszkodziłyby Mu, by nas dosięgnąć? Jeśli będzie trzeba, zejdzie
                    nawet do piekła, ale w końcu nas odnajdzie."

                    głowa do góry ;)
                    monika
                        • matthewr Re: iktoto dziękuję 27.06.10, 21:17
                          a co jeśli przed homeopatią miałem wielkie problemy, byłem chory często i gęsto,
                          samopoczucie tragiczne, wyniki krwi tragiczne, zawroty, problemy z krążeniem w
                          wieku 18 lat.
                          5 lat minęło i .... modlę się jeszcze więcej, uczestniczę w życiu Kościoła bez
                          zmiany na gorsze i dopiero czuję, że żyję, pomagam dzieciakom z domu dziecka
                          (ucząc je), klaksonu na drodze nie używam prawie wcale (co kiedyś było nie do
                          pomyślenia), a sprawami obywatelskimi i swoim zachowaniem... daję chyba dobry
                          przykład, pomagając pijanym w środku zimy..., szukając włascicieli piesków, czy
                          tez znalezionych tablic rejestracyjnych..

                          i co? i czy też mam się obawiac, że zgrzeszyłem, choć nikt nie wie naprawdę czy
                          tak było i w jaki sposób miałbym to zrobić? czy moje intencje są złe, lecząc sie
                          homeopatycznie? a jesli leki wytwarzam sam... w aptece u ojca, od niedawna to
                          też grzech? jakoś czarów nie odprawiam, a krzyż wisi na ścianie tam gdzie wisiał
                          • iktoto Re: iktoto dziękuję 27.06.10, 22:19
                            matthewr, nie odpowiem na Twoje pytania, bo nie znam na nie
                            odpowiedzi. Nie wiem jakim jesteś człowiekiem. Życzę Ci jak
                            najlepiej.
                            Nie wiem jaki przykład dajesz. Ja jeśli oceniam to na ludzki sposób,
                            może być błędny.
                            Bóg ma swój sposób spojrzenia na nas.
                            My ludzie patrzymy powierzchownie, mogę jedynie powiedzieć coś na
                            swój temat. co odkryłam? jak doszłam do prawdy o sobie i swoim
                            sercu?
                            Przez długi czas pomagałam ludziom bo nie chciałam widzieć swoich
                            ran, za bardzo by bolało, nie chciałam podświadomie tego bólu.
                            Lepiej się czułam pomagając innym, zepchnęłam siebie żeby jakoś żyć.
                            Intencje swoje z tamtego czasu zobaczyłam dopiero niedawno kiedy
                            zaczęłam szukać.

                            Nasze najważniejsze prawo to Miłość i tego nam życzę

                            pozdrawiam
    • iktoto Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Age" 27.06.10, 12:10
      fragment rozmowy z Panią, która ukończyła kursy bioenergoterapii,
      homeopatii...:
      ...."Po rekolekcjach przypomniał mi się jeden z fragmentów wykładów
      o tym, żę im mniejsze stężenie leku, tym silniejsze jego działanie,
      i dlaczego tak jest. Wykładowca mówił o jakiejś kuli energetycznej,
      która jest tym większa, im mniejsze jest steżenie leku. I przy
      dużych rozcieńczeniach nie ma praktycznie już nawet jednego atomu
      rozcieńczonej substancji, a kula energetyczna może mieć średnicę
      nawet do 9 metrów. Duch Święty pokazał mi niebezpieczeństwo całego
      rozważania na temat działania substancji, których nie ma...
      Granulki, które są sprzedawane w aptekach, to jest glukoza
      nasączona..."potencją", energią niewiadomego pochodzenia...Coś czego
      mamy unikać...otwieranie się na energie niewiadomego
      pochodzenia...Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, było spalenie
      dyplomu, który dostałam. I wtedy poczułam się uwolniona.
      Pomodliliśmy się, żeby zwierzchność, która była nade mną, związana z
      homeopatią, też odeszła.".....

      "Jak wynika z niepublikowanej jeszcze rozmowy Grzegorza Górnego z
      księdzem Janem Szymborskim, oficjalnym egzorcystą warszawskim
      Archidiecezji Warszawskiej, który do listopada 2003 przeprowadził
      1070 modlitw o uwolnienie, daje się zaobserwować specyficzną
      sekwencję objawów wywołanych kontaktem z homeopatią. Na ową
      sekwencję składają się: brak radości i pokoju, brak poczucia sensu
      życia, nieuzasadniony niepokój oraz zniechęcenie. Podkreślam, że w
      wypadku homeopatii mówimy o modlitwach o uwolnienie, a nie o
      egzorcyzmach! Nie są mi znane przypadki związanych z nią obsesji czy
      opresji duchowych, nie mówiąc już o opętaniu."

      "Najczęściej problemy po kontakcie z homeopatią rozpoznawane są na
      poziomie pneumy (brak duchowej radości, oór przed modlitwą,niepokój
      duchowy) i psyche (zaciemnienie władz umysłu, związanie woli).
      Jednak u osób nie prowadzących regularnego życia duchowego zmiany
      rozpoznawane są głównie na poziomie psychicznym i somatycznym
      (depresje, przeniesienia objawów). Homeopatia jest szkodliwa nie
      tylko dla chrześcijan."

      • smaragdin Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 27.06.10, 19:00
        Homeopatia to w wielkim skrócie :
        Już 200 lat przed Hahnemannem wielki Paracelsus powiedział:"W żadnym
        wypadku żadna choroba nie może być wyleczona per contraria-czyli
        przeciwieństwem, zawsze zaś podobieństwem".
        Paracelsus znał zasadę podobieństwa, jednak nie potrafił produkować
        lekarstw poprzez potencjalizację. Zamiast tego produkował swoje leki
        posługując się alchemią.
        Paracelsus był wielkim lekarzem tak samo jak Samuel Hahnemann.To
        byli lekarze naznaczeni przez Boga .Uzdrawiania można się wyuczyć w
        ograniczonym zakresie, prawdziwy uzdrowiciel musi być przez naturę
        mianowany na kapłana, musi być wtajemniczonym.Paracelsus i Hahnemann
        byli takimi wtajemniczonymi przez naturę.

        W języku greckim słowo >pharmakon< oznacza zarówno truciznę, jak i
        lekarstwo .
        Lek homeopatyczny potencjonowany (od 24D i C12 w górę) jest
        pozbawiony materialności.A więc tym czym jest hostia w religii
        chrześcijańskiej, tym samym jest lek homeopatyczny w homeopatii .
        Pionierzy homeopatii sprawdzali na sobie i na własnym organizmie
        (dzisiaj też to czynią), kilka tysięcy różnych substancji-leków,
        badając w ten sposób ich toksyczność. Lekarz homeopata, sam
        wywoływał/uje u siebie chorobę i stawał/je się współcierpiącym;
        właściwe znaczenie słowa homeopata to; homoion-podobnie, pathein-
        cierpieć. I jak dzięki potencjalizowaniu z toksyny powstaje
        lekarstwo, tak lekarz-homeopata, wywołujący u siebie dobrowolnie
        jakąś chorobę, staje się prawdziwym uzdrawiaczem; w cierpieniu staje
        sie podobny do chorego.

        Potencjalizowanie, to oczyszczanie środka-substancji z materialnych
        cząstek które zawiera w sobie, a dokladnie jest to
        proces "uduchawiania materii", tym właśnie jest homeopatyczny lek-
        można powiedzieć iż jest uduchowiony .
        A jak dobrze wiecie, wszystko co istnieje jest dziełem Stwórcy-
        Jedynego Boga . A więc, nie ma się czego obawiać, jeśli się naprawdę
        wierzy . Dlaczego dajemy wiarę, iż opłatek jest przemieniony w krew
        i ciało Chrystusa, a nie pokładamy tej wiary w odniesieniu do leku
        homeopatycznego .

        W tym momencie przychodzi na myśl Jezus Chrystus, który będąc Bogiem
        dobrowolnie stał się cierpiącym człowiekiem aby homeopatycznie-
        poprzez podobne cierpienie- móc zbawić człowieka .
        Zadanie homeopaty polega na odkryciu prawdziwej choroby na którą
        cierpi chory .

        I jak pewnie wiecie z własnego doświadczenia, nie każdy kto skończył
        szkołę czy kurs zaraz staje się prawdziwym lekarzem-terapeutą czy
        100% profesjonalistą . Musi do tego dojrzeć . Z tego powodu, moim
        skromnym zdaniem bez sensu jest obwinianie homeopatii czy
        jakiegokolwiek innego systemu medycznego jeśli się go nierozumie i
        nie poznało do końca, iż jest nieskuteczny .
        Do terapeuty można mieć pretensje, jeśli sprawia wrażenie wiedzącego
        i znającego się na rzeczy a okazuje się potem w praktyce, że nim
        jeszcze nie jest . I być może, że nigdy nim nie będzie, bo nie jest
        mu to dane. Najważniejsze w tym jest, aby przede wszystkim był
        uczciwy wobec siebie i pacjenta, a napewno będzie to z korzyścią dla
        obu.
        Paracelsus powiedział: "To co gryzą zęby, to nie lekarstwo; nikt nie
        widzi lekarstwa . Nie tkwi ono w materii, lecz w sile".
        Pana Boga też nie widać, ale ludzie wierzą. I to jest cała tajemnica
        wiary. Boga można odczuć i zobaczyć, jeśli tylko potrafi się
        patrzeć. To, że ja w coś nie wierzę, czegoś nie wiem i czegoś nie
        dostrzegam, nie upoważnia mnie do twierdzenia, iż dane prawo-
        zjawisko nie istnieje.

        Pozdrawiam i Szczęść Boże
        Zbyszek Dziopa(chrześcijanin)





        • iktoto Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 27.06.10, 21:03
          witaj smaragdin

          ja nie winię systemu, staram się nie oceniać ludzi, wciąż uczymy się
          jednak teraz po wielu latach doświadczeń, porażek, sukcesów,
          potknięć, widzę, że najważniejsze jest nasze serce, intencja, z
          czego zostaniemy kiedyś rozliczeni wszyscy, bo aby dojść tam dokąd
          zmierzamy musimy oczyścić się z wszystkiego co niesiemy ze sobą, z
          naszego bagażu. Spotkałam wielu ezoteryków i wiem, że nie chcę ich
          pomocy, nie ufam im, tak bardzo nieliczni mają czyste serca a to
          jest wg mnie podstawa pracy energią, nie chcę już ryzykować, zbyt
          dużo mam do stracenia.
          Homeopatia to metoda ezoteryczna, nie dam jej mojej wiary, tym
          bardziej, że firmy homeopatyczne parają się oprócz wyrobu swoich
          środków ezoteryką, dodatkowo energetyzują kulki "ulepszając" je. Tak
          łatwo otworzyć ścieżkę do naszej duszy.

          Jeśli coś ma choć pozór zła odstawiam to.
          Mt 7,15-20
          Ostrzeżenie przed fałszywymi apostołami

          Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej
          skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich
          owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak
          każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe
          owoce.Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać
          dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie
          wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach.

          skąd tyle nękań po zażyciu tych specyfików?

          Będąc na kursach widziałam jacy ludzie dostają legitymacje, wcale
          nie trzeba dużo wiedzieć aby mieć tytuł bioenergoterapeuty,
          medytacje przeprowadzane są kiedy człowiek nie jest kompletnie
          świadom zagrożeń duchowych, wchodzi w świat energii "brudny", z
          różnymi energiami w sobie, które mogą go łatwo zmanipulować. Ja
          mając syf energetyczny osiągałam naprawdę niezłe efekty w
          jasnowidzeniu, prowadzący był zszokowany, ja zresztą też, siłę w
          leczeniu energią też miałam ale co z tego, skoro serca nie miałam
          oczyszczonego, skoro na dnie jego było brudno. Co dawałam?
          Czyściłam to moje biedne serce wiele razy jednak dopiero Jezus
          pokazał mi, gdzie tkwi mój problem i jak bardzo głęboko on tkwi i
          jak bardzo rzutuje na może życie, na moich bliskich. Teraz to On
          mnie uzdrawia, kiedy uzna to za stosowne, to On mi pokazuje moje
          braki, mój brud skryty gdzieś głęboko. Nie jest łatwo zobaczyć to co
          się nabroiło, przyznać się do tego. To Jezus pokazał mi, że te
          wszystkie metody to za mało. Ani bioenergoterapia, ani homeopatia
          nie pomogły mi, nie odkryły mojej prawdy, udowodnił mi, że brud
          pomimo moich wysiłków jest. Niekiedy zobaczenie tej prawdy bardzo
          boli, przeszłam Jego terapię wstrząsową będąc na granicy załamania,
          ale trzymał mnie mocno, dał mi kobietę, która mnie podtrzymała.
          Dopiero po obejrzeniu dokładnie moich ran oczyścił je, nie ja, On
          swoją siłą. Bolało bardzo.

          Bóg dał nam wolną wolę, mamy prawo wybierać, błądzić, wybieramy albo
          krótszą albo dłuższą drogę do Niego.

          pozdrawiam
          monika
        • iktoto Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 27.06.10, 22:12
          jeszcze mi się nasunęło więc dopisuję, póki nie uciekło:
          Komunia Św: obojętnie jakim człowiekiem jest kapłan to podczas mszy
          św uświęca opłatek, przemienia go w ciało i krew Chrystusa, mówi o
          tym Biblia, minęło tyle lat a prawda jest wciąż ta sama, Bóg jest
          źródłem tego sakramentu bez względu na pośredników, którzy dokonują
          uświęcenia podczas mszy.
          Kulka, jak piszesz jest uduchawiana, dajemy jej wiarę, zgadzam się z
          Tobą, ale co jest na początku tej kulki? zgadzam się, że Hahnemann
          prowadził wiele doświadczeń, ale był okultystą, wielu homeopatów to
          okultyści, uzyskują informacje od duchów, żeby uzyskiwać lepsze
          efekty. Od jakich duchów? Z kim się łączą energetycznie?? kiedy my
          dajemy wiarę kulce łączymy się z tymi duchami, z którymi łączyli się
          ci ezoterycy, niekoniecznie z przyjaznymi nam.
          złe duchy, niskie energie też mogą uzdrawiać nasze ciało, potrafią.

          pozdrawiam
          • neoaferatu Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 28.06.10, 09:50
            Iktoto świetnie żonglujesz informacjami, straszysz innych posługując się
            emocjami. Twierdzisz ze homeopaci źle energetyzują kulki? Każdy moze wymyslać
            takie bzdety. Homeopaci nie produkują leków homeopatycznych. Nie odwołujesz sie
            do zadnego naukowego źródła, tylko do jakichś osób które podobno egzorcyzmują.
            Tymczasem Papież Jan Paweł II wyraxnie w oficjalnym liscie do lekarzy napisał,
            ze homeopatia jest dozwolona. A ty siejesz ferment i wzbudzasz sensację
            powołując się na ogólnikowe wypowiedzi. Twoja sofistyka jest na dosyć dobrym
            poziomie, ale nie dość dobrym : wg ciebie jeśli kulki wywołują pogorszenie (co
            zresztą na początku leczenia jest normalne, bo organizm leczy sie wtedy z
            choroby), to wg ciebie oznacza to ze kulki są opętane przez złą energię, a
            jezeli kulki powodują poprawę, to tez znaczy, że sa opętane przez złą energię. W
            kazdym razie wszystko wg ciebie dowodzi, ze kulki są opętane przez złą energię.
            Gratuluję udowodnienia kazdej wyssanej z palca bzdury. Jestem osobą trzeźwo
            myślącą i współczuję tobie braku myślenia a twoim ofiarom, które zmanipulowałaś
            - straty czasu i nerwów oraz pozbawienia sie sensownego leczenia. Chrystus
            powiedział - po owocach poznacie ich. TOwoce twojego działania i twoich
            manipulacji to odciagnięcie ludzi od barzo dobrego sposobu leczenia. a Owoce
            leczenia sie homeopatią to zdrowie psychiczne i fizyczne.
            • iktoto Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 28.06.10, 13:22
              neoaferatu, to nie tak, jak piszesz. nie twierdziłam nigdzie, że
              kulki są opętane, to bzdura. też nie pisałam, że homeopaci źle
              energetyzują kulki, tylko, że energetyzują a to jest zasadnicza
              różnica, nie twierdzę również, że homeopaci to źli ludzie. I
              homeopaci i wszyscy inni ludzi, my, Ty, księża, nauczyciele...
              kierują nami różne intencje. Spotkałam na swojej drodze homeopatę,
              który osobiście skierował mnie do konfesjonału, bo twierdził, że to
              tędy droga, przez kościół, przestrzegał przez ezoteryką, żeby tego
              nie ruszać, nie wchodzić. Chodzi mi o narzędzie w ręku człowieka,
              skąd ono jest, jakie jest jego źródło... Nie zamierzam nikogo
              manipulować, chcę tylko przedstawić swój punkt widzenia, każdy
              wybierze jak będzie uważał, mam nadzieję, że nie pod moim wpływem
              tylko pod wpływem własnych przemyśleń. Każdy powinien być świadomy,
              że otwiera się na świat duchowy, że kulka nie działa tylko na ciało
              fizyczne.
              Nic z palca nie wyssałam, nie zamierzam tworzyć nowych teorii,
              podałam kilka tytułów, z których korzystałam.
              Chciałam przekazać dla mnie prawdę najważniejszą, że zwracając się
              bezpośrednio do Jezusa może On nas uleczyć z wszystkich ran, chorób,
              co mozna np zobaczyć we wspólnotach, które działają przy kościołach,
              ja uczestniczę w spotkaniach Odnowy w Duchu Świętym. Są
              przeprowadzane modlitwy wstawiennicze, jest bardzo wiele uzdrowień
              nie tylko z chorób fizycznych, ale również z ran przeszłości, z
              czego ja zostałam uzdrowiona. Jako maleńkie dziecko byłam
              molestowana przez mężczyznę, co zakopałam głęboko, co niby zniknęło,
              o czym "nie wiedziałam", szukalam wielu sposobów leczenia wielu
              chorób, których nie rozumiałam, skąd one się biorą, czemu wciąż
              jestem chora, ale problem schodził coraz głębiej. Spotkało mnie
              wiele złego z tego powodu, że jako dziecko mnie zablokowano na
              dorosły świat, dlatego że nie bylam w stanie zwrócić się o pomoc
              wtedy kiedy tego bardzo potrzebowałam, dzięki czemu pogrązyłam się
              jeszcze bardziej w tym g... Nikt mnie nie pytał o zdanie czy mam
              ochotę na chorą bliskość z facetem czy może jako dziecko potrzebuję
              poglaskania po głowie zamiast penisa!!! Musialam stracić dziecko,
              żeby przejrzeć na oczy, musialam sięgnąć dna. Nie mów mi o
              manipulacji, bo zostalam jej poddana bardzo skutecznie i nie
              zamierzam tego na nikim przerabiać. Chcę szanować wolną wolę
              drugiego człowieka, piszę to co dyktuje mi serce. Jezus rozświetlił
              moje rany, musiałam się wszystkiemu przyjrzeć, wykrzyczeć, zeby bólu
              nie przenosić na własne dzieci i dopiero wtedy mogło to zostać
              uzdrowione, nie wcześniej. Musimy wszystko pojąć, dlaczego nas coś
              spotyka, dlaczego czegoś doświadczamy, dlaczego cierpimy. Próbowałam
              wyleczyć rany homeopatycznie, w ten sposób lęki z jednych
              przechodzily w inne objawy, jednak problem wciąż istniał, bo nie
              rozumiałam, dlaczego to się dzieje,dlaczego to mnie spotyka. Żeby
              zacząć zdrowieć trzeba zejść do duszy, ją uzdrowieć, nie wierzę, że
              można to zrobić bez zaglądania do niej, np poprzez
              bioenergoterapię,..., próbowałam i nic to nie dało, starcilam sporo
              czasu na szukanie. Odcięcie od Boga powoduje, że zaczynają sie nas
              trzymać choroby, nas i naszych dzieci.

              powodzenia
              • matthewr Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 28.06.10, 14:07
                ludzie błagam nie poruszajcie tematu bioenergoterapii na forum o homeopatii.
                Samą bioenergoterapię uważam za grzech i mam świetny przejaw jej złego wpływu w
                swojej rodzinie, ale jak każdy mi pisze, że homeopaci energetyzują kulki to się
                zastanawiam czy Wy ludzie byliście tego świadkiem?
                Bo ja niejednokrotnie widziałem jak takie leki się prodokuje w Gdańsku, w
                Warszawie... i pojąć Was nie mogę.
                • kasia_271 Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 28.06.10, 16:07
                  Do mnie też jakoś absolutnie nie przemawia to, co wypisuje iktoto...
                  Przecież sporadyczne przypadki działań niepożądanych po homeopatii
                  (źle dobrane leki) są porównywalne do skutków ubocznych lekow
                  alopatycznych. A jednak zażywaniu alopatii nie przypisuje się
                  szatanowi.
                  Jednak większość ludzi leczonych homeopatią zyskuje
                  zdrowie, spokój wewnętrzny, dobry humor i wiele innych pozytywnych
                  doznań. Nie znam nikogo „opętanego” przez lekarzy homeopatów, znam
                  natomiast ludzi uzależnionych od medycyny konwencjonalnej.
                  A Bioenergoterapia to dla mnie zupełnie inna bajka...
                  Może i grzeszę, ale to co wypisuje iktoto bardziej pachnie mi jakąś
                  sektą... Cóż, każdy ma prawo do swoich przekonań. Ja wybieram
                  homeopatię.
                    • matthewr Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 28.06.10, 18:19
                      a nie uważasz, że doprowadzasz swoimi teoriami do kolejnych rozłamów? Papież
                      akceptuje, Wy nie, jezuici akceptują, ksiądz z parafii obok mnie nie... czy my
                      nadal wyznajemy tą samą wiarę?
                      Czy składniki podawane przez mego wuja, mieszane w automacie w aptece to
                      szatańskie złooo? Czy te drobinki zmielonych ziół są nosicielem złych mocy?

                      Czy też pogorszenie homeopatyczne uważacie za zło? Takie samo pogorszenie notuje
                      się po chociażby wyciągu z pestek grepfruta i różnych ziół, a nawet antybiotyków
                      czasem.

                      O co w tej Waszej teorii się rozchodzi? Dlaczego za fakt, że wyleczyłem np.
                      astmę, ma mnie pochłonąć piekło??

                      Pytam bo to co piszesz nie jest dla mnie zrozumiałym. Pozdrawiam:)
                        • iktoto Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 28.06.10, 20:13
                          Ja naprawdę nie jestem w żadnej sekty. Ruch Odnowy w Duchu Świętym
                          jest rozsiany po całym świecie. Raz do roku w Częstochowie na Jasnej
                          Górze jest zjazd tych wspólnot z całego świata. W tym roku było
                          kilkadziesiąt tysięcy ludzi. W tym roku spotkanie odbyło się chyba
                          14 czerwca.
                          W naszej grupie większość to kobiety, mało jest młodych ludzi, mało
                          jest mężczyzn ale są, ja jestem z tych młodszych, są to osoby
                          świeckie. Pieczę nad tymi wspólnotami sprawują księża. Ujawnia się
                          wiele charyzmatów, jest wiele uzdrowień, uwolnień. Nasza grupa raz w
                          miesiącu jeździ na msze uzdrowieniowe do Łodzi do Jezuitów. To nie
                          są jacyś fanatycy, to naprawdę wspaniali ludzie. Nasza wspólnota
                          spotyka się w budynku przykościelnym, czasem przychodzi ksiądz,
                          przeprowadza konferencję, jest wspólna modlitwa.

                          www.youtube.com/watch?v=lqFBw8UmemQ
                          to akurat z Łodzi z jakiegoś spotkania, ja w Odnowie jestem od
                          niedawna, ale zostaję z nimi :). Nie chcę już szukać, mam dość
                          błądzenia. We wspólnocie jest bezpieczniej. Nawet jeśli księża
                          nieraz błądzą to Boża prawda w końcu i tak zwycięży, nieraz trzeba
                          na to poczekać dłużej, nieraz krócej ale zwycięża :)

                          a Oni chyba śpiewali w tym roku w Częstochowie na spotkaniu Odnowy
                          www.youtube.com/watch?v=32t6BATpRno&NR=1
                          Chwała Panu
                          Jezus żyje :)
                      • nikaa818 Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 28.06.10, 21:29
                        matthewr napisał:

                        Czy też pogorszenie homeopatyczne uważacie za zło? Takie samo
                        pogorszenie notuj
                        > e
                        > się po chociażby wyciągu z pestek grepfruta i różnych ziół, a
                        nawet antybiotykó
                        > w
                        > czasem.
                        Tak, ale pogorszenie fizyczne- nudnosci czy wymioty. Moje córki są
                        zdrowe na ciele ale co powiesz na utratę chęci życia,
                        przygnębienie,apatię, zero uśmiechu,nocne lęki w czasie przyjmowania
                        homeopatycznych leków???? To raczej objaw choroby a nie zdrowia.
                        Odstawiłam homeopatię i widzę różnicę w zachowaniu dzieci. Dlaczego
                        homeopatia działa na psychikę, na ducha? ?
                        • halszka111 Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 28.06.10, 21:42
                          > Tak, ale pogorszenie fizyczne- nudnosci czy wymioty. Moje córki są
                          > zdrowe na ciele ale co powiesz na utratę chęci życia,
                          > przygnębienie,apatię, zero uśmiechu,nocne lęki w czasie przyjmowania
                          > homeopatycznych leków???? To raczej objaw choroby a nie zdrowia.
                          > Odstawiłam homeopatię i widzę różnicę w zachowaniu dzieci. Dlaczego
                          > homeopatia działa na psychikę, na ducha? ?

                          A leki psychotropowe to w takim razie na co działają? Polecam również wątek o
                          skutkach ubocznych Singular na Alergiach.


                          • nikaa818 Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 28.06.10, 22:14

                            >
                            > A leki psychotropowe to w takim razie na co działają?

                            No takie jest ich zadanie chyba aby działały na psychikę??? Ale
                            skoro ja leczę kulkami katar i kaszelek to dlaczego mam dziecko
                            przybite bardziej niż było zanim podałam kulki? Przecież one nie
                            mają żadnych skutków ubocznych? Czyż nie? Ewentualnie mogą nie pomóc
                            ale zaszkodzić nie maja prawa???!

                            • halszka111 Re: Robert Tekieli "Popularna encyklopedia New Ag 28.06.10, 23:46
                              Jesli zostaną źle dobrane to to właśnie może być skutek uboczny. Wpisz sobie w
                              wyszukiwarkę próba lekowa, to też jest poniekąd skutek uboczny leków homeo. One
                              nie działają tylko na katarek i kaszelek tak jak twierdzisz, lek kóry podałaś na
                              kaszel i kater ma całe spektrum działania i może leczyc też inne choroby
                              zupełnie z infekcjami nie związanymi. Chociaż nie należy w zasadzie uzywać w
                              przypadku homeo z są to leki na daną chorobę a raczej na człowieka który
                              przejawia konkretne cechy między innymi również osobowości i upodobania i maprzy
                              okazji różne dolegliwości. Ten sam lek moze byc uzywany w przypadku np. AZS i
                              padaczki u różnych ludzi. Tak już jest że leki homeo silnie odziaływują na
                              psychikę, mozna nimi leczyc np. depresję ale jeśli jest to oddziaływanie
                              negatywne (zły nastrój, drażliwość i itd przez dłuższy czas) to znaczy że lek
                              jest źle dobrany i trzeba szukac innego. Psychika nie jest oddzielona on
                              konstytucji fizycznej. Nasz homeo zawsze sie pyta przy każdym leku (tzn. jakiś
                              czas po podaniu) o nastrój, samopoczucie.
                      • nikaa818 chrześcijańska ocena homeopatii cz.1 28.06.10, 23:37
                        Wklejam co wysłał mi Dominikanin którego poprosiłam o radę.W
                        częściach bo duże:

                        Autor: Samuel Pfeifer "Czy zdrowie za wszelką cenę"
                        "Effata" Wrocław 1994r. str. 83-101

                        Rozdział 6

                        Homeopatia - energia kosmiczna w butelkach

                        Proszę przeprowadzić wywiad na temat: czym właściwie jest
                        homeopatia. Otrzymacie najprzeróżniejsze odpowiedzi. Na
                        przykład: "To przecież ta medycyna, w której niczego nie ma!
                        Przynajmniej nie szkodzi" Iub: "Przecież uzdrowiciele w
                        Appenzellerland w Szwajcarii stosują homeopatię. Czy nie jest to
                        okultyzm?" Tak naprawdę to jednak nikt nie wie, co należy rozumieć
                        pod pojęciem homeopatia.

                        Właściwie co to jest homeopatia?

                        Podstawowa definicja sformułowana została przez Samuela Hahnemanna
                        (1755-1843): "podobne Ieczy się podobnym", albo jak to zostało
                        kiedyś w inny sposób sformułowane: "Homeopatia jest oddziaływaniem,
                        polegającym na tym, że chory otrzymuje Iek. który przy próbie na
                        osobie zdrowej wyzwala podobne symptomy, co u chorego." Weźmy
                        praktyczny przykład: Pacjent ma rozwolnienie.
                        Wszyscy wiemy, że olej rycynowy wywołuje rozwolnienie również u
                        człowieka zdrowego. Według zasad homeopatii należy więc pacjentowi
                        także podać olej rycynowy jako Iek.Gdyby jednak ów biedak otrzymał
                        olej rycynowy w normalnej dawce, prawdopodobnie nie byłby już w
                        stanie opuścić WC. Dlatego Iek trzeba rozcieńczyć. Tu dochodzimy do
                        kolejnego ważnego punktu homeopatii: do nauki o rozcieńczaniu.
                        Najprościej mówiąc, homeopatom chodzi o to, aby obejść się jak
                        najmniejszą ilością Ieku. Swoje rozcieńczenia oznaczają Iiterą D
                        od "decymalny", po której znajduje się cyfra arabska, określająca
                        Iiczbę zer za jedynką. Rozcieńczenie D 10 jest więc stosunkiem
                        jednego centymetra sześciennego do 10.000.000.000 centymetrów
                        sześciennych Iub jednej łyżeczki na bak o wysokości 100 metrowej
                        wieży kościelnej. Wielu homeopatów jednak stosuje jeszcze wyższe
                        rozcieńczenia. Sam Hahnemann wolał rozcieńczenie c 30 (C =
                        centezymalny (tzn.1:100), przy którym w butelce nie znalezionoby już
                        ani jednej molekuły środka Ieczniczego.
                        Aby wyjaśnić, dlaczego środek ma być mimo to skuteczny , musimy
                        przejść do trzeciej ważnej zasady homeopatii, do potencjalizacji
                        (potęgowania - tłum.) która wprowadza nas w świat magicznych
                        wyobrażeń.
                        Gdy homeopata wytwarza jakiś środek, przygotowuje najpierw
                        pierwotną nalewkę, np. z drobno siekanej pokrzywy, z której soku
                        robi wyciąg alkoholowy. Następnie bierze część tej pierwotnej
                        tynktury, rozcieńcza ją 9 częściami rozpuszczalnika i roztwór ten
                        wstrząsa w szklanym naczyniu. Posiada on teraz rozcieńczenie jednej
                        dziesiątej, a więc D 1, Iub, jak on to nazywa, "potencję D 1". Aby
                        otrzymać D 2, bierze ponownie 1 część roztworu D 1 - i wstrząsa ją z
                        9 częściami rozpuszczalnika.
                        środek homeopatyczny rozcieńczany jest więc w stopniach
                        dziesiętnych, mimo że można by w zasadzie od razu dodać jedną kroplę
                        pierwotnej tynktury do np. 999.999 kropli rozpuszczalnika, aby
                        uzyskać potencję D 6. Jednak Hahnemann był przekonany, "że proces
                        wstrząsania ma większe znaczenie niż samo . rozcieńczanie". Przez
                        wstrząsanie (potencjalizację) uwalnia Się coś dynamicznego. To, co
                        ciemny Mesmer(1) czyni bezpośrednio, Hahnemann uzyskuje pośrednio:
                        przez żywą Iudzką rękę staje się terapeutą odręcznym.
                        Innymi słowy: Hahnemann wierzy, że w procesie wstrząsania "chwyta
                        się" do homeopatycznego środka kosmiczną "moc życia". Moc, która
                        przy magicznym zaklinaniu i nakładaniu rąk przechodzi bezpośrednio
                        na pacjenta. tu ma być przenoszona na środek homeopatyczny i
                        przekazywany pośrednio.
                        • nikaa818 Re: chrześcijańska ocena homeopatii cz.2 28.06.10, 23:38
                          Kim był Samuel Hahnemann?

                          Aby Iepiej zrozumieć jakąś naukę, dobrze jest rzucić okiem na życie
                          jej założyciela. U Samuela Hahnemanna widać szczególnie wyraźnie, że
                          słuszny opór przeciw wadom jego czasów nie prowadzi do rozwiązania
                          problemów Iudzkości, jeśli jest on z ducha antychrystusowego.
                          Życie Hahnemanna przedstawiono obszernie w różnych biografiach,
                          chciałbym więc w tym miejscu ograniczyć się do nielicznych faktów.
                          Urodził się w roku 1755 jako syn malarza porcelany w Miśni (Niemcy
                          Wschodnie). Był wybitnie zdolnym uczniem, umożliwiono mu więc studia
                          medyczne w Lipsku, Wiedniu i Erlangen. Wszelkie próby zbudowania
                          sobie egzystencji Iekarskiej zawiodły, żył więc z żoną i
                          dziewięciorgiem dzieci przeważnie w wielkiej biedzie. Dzięki swojej
                          niezmordowanej aktywności zmienił ponad dwadzieścia razy miejsce
                          zamieszkania. Na życie zarabiał tłumaczeniem książek z języka
                          angielskiego, włoskiego i francuskiego. Stale też eksperymentował z
                          wytwarzaniem nowych środków leczniczych. Stawał się coraz bardziej
                          znany jako krytyk ówczesnej medycyny akademickiej. Po śmierci jego
                          pierwszej żony, ożenił się po raz drugi w wieku 80 lat. Zmarł w roku
                          1843 w Paryżu ostatecznie jako bogaty człowiek.

                          Rozważając sytuację medyczną XVIII wieku, można zrozumieć dlaczego
                          Hahnemann się jej sprzeciwiał. środkiem leczniczym na wszystko było
                          puszczanie krwi. Terapia zapalenia płuc polegała więc na tym, aby
                          choremu w ciągu 14 dni upuścić 7 Iitrów krwi. Najczęściej choroba
                          zostawała "uleczona" dzięki śmierci pacjenta. Jedni zapisywali
                          całymi funtami opium, inni natomiast próbowali wypędzać z ciała
                          chorobę przez codzienną lewatywę.
                          Hahnemann intuicyjnie czuł, że wiele z tego, co wychwalano jako
                          medycynę akademicką, nie mogło zapewnić prawdziwej pomocy. W
                          artykułach i książkach coraz mocniej sprzeciwiał się "wielce
                          utytułowanym partaczom zdrowia". Mimo woli przychodzi tu na myśl
                          niemiecki chirurg Hackethal, który w naszych czasach z podobnie
                          nieokrzesaną gwałtownością sprzeciwia się przesadnie
                          stechnicyzowanej medycynie akademickiej. przeczuwając, że problem
                          leży w leczeniu nie traktującym już człowieka jako całości (por.
                          rozdział 1).
                          Z czasem w charakterze Hahnemanna nastąpiła specyficzna
                          przemiana. Stawał się coraz bardziej szorstki, niecierpliwy , coraz
                          mniej godny zaufania. Zerwał wieloletnie przyjażnie; nawet w
                          stosunku do ludzi, którzy byli po jego stronie, dochodziło do
                          niespodziewanych, niepohamowanych ataków.
                          Ta przemiana oddziaływała także coraz mocniej na jego dzieci. Ich
                          los był pasmem tragedii: Małżeństwa trzech córek rozpadły się, dwie
                          jego córki zostały zamordowane w tajemniczy sposób, kolejna zmarła
                          już w wieku 30 lat. Jedyny jego syn Fryderyk opuścił żonę i dziecko,
                          i zaginął. Biograf Fritsche nawet twierdzi: "Fryderyk Hahnemann
                          musiał przeżyć do końca to, co jego ojciec przekazał mu z
                          demoniczności." w roku 1810 Hahnemann wydał swoje główne
                          dzieło "Organon der Heilkunst". Książkę tę poprzedziły wieloletnie
                          badania. Na drogę homeopatii skierowały go raporty angielskiego
                          Iekarza Cullen'a o działaniu kory chinowej przeciw malarii.
                          Hahnemann wypróbował ten surowiec na sobie samym.Stwierdził przy tym
                          symptomy podobne do malarii: gorączka, dreszcze i zmęczenie(2).
                          Każdy napad trwał dwie do trzech godzin po zażyciu środka; poza tym
                          czuł się dobrze.
                          Hahnemann wpadł nagle na pomysł: To, co gorączka wyzwala u
                          zdrowych, uzdrawia gorączkę chorych! Zaczął więc dokonywać prób, z
                          niezliczonymi materiałami, na sobie samym, swojej rodzinie i swoich
                          przyjaciołach. Każdy symptomik, rzekomy czy też prawdziwy, notowano
                          skrupulatnie: 1422 symptomy doświadczalne odkrył przy Belladonnie
                          (ekstrakt z wiiczej jagody), 1267 przy Nux vomica (wronie oko), 1163
                          przy roślinie Pulsatilla (Anemon futrzany).
                          Co więcej: tworzył relację między "charakterem" środka
                          leczniczego a charakterem chorego. Zajęcie się tu homeopa tyczną
                          charakterologią byłoby zbytnim odejściem od tematu. Jednak kto
                          poszukuje pełnego przeglądu, znajdzie go w książce
                          Prokopa "Medizinischer Okkultismus" (Okultyzm medyczny).
                          Choroby chroniczne stawiały Hahnemanna przed specyficznymi
                          zagadnieniami. Dlaczego jego środkami tak wielu Iudzi nie udało się
                          uleczyć? Odpowiedzi na to udzielił w swoim dziele, napisanym już w
                          podeszłym wieku: "Die chronischen Krankheiten, ihre eigentumliche
                          Natur und homoopathische Heilung" (Choroby chroniczne, ich właściwa
                          natura i Ieczenie homeopatyczne). Stwierdza w nim: Siedem ósmych
                          wszelkich chorób chronicznych spowodowanych jest
                          przez "Psora" , "wewnętrzny świerzb". Gdy lek trafia w jeden z jej
                          członów, wyrasta od razu niezliczona ilość nowych. Z
                          szczególną "złością występuje", kiedy zabiera się jej zewnętrzną
                          oznakę zła zamieszkującego wewnątrz, wysypkę. Jego rada dla
                          przewlekle chorych wszelkiego rodzaju: co 30 do 50 dni tylko jedna
                          dawka homeopatycznej siarki wewnętrznie. Nawet biograf Gumpert,
                          który porównał Hahnemanna do Lutra, Goethego, Kanta i Bismarcka,
                          twierdzi: "Ten rodzaj uprawiania homeopatii pozostaje wyjątkowym
                          fenomenem psychicznym i wymaga wprost hinduskiej zdolności
                          zagłębiania się i koncentracji, sięgającej daleko poza granice
                          doświadczania" (Podkreślenia autora).
                          Jak dalece jest to prawdą, pokazuje dokładne badanie filozofii
                          stojącej za homeopatią, która we wszystkich elementach przeniknięta
                          jest wyobrażeniami hinduistycznymi i buddyjskimi.

                          Konfucjusz, prosta droga do Boga?

                          Różnorodne pojęcia, stale używane w nauce homeopatycznej, wprawiają
                          w zdumienie. Mowa tu o sile życia, o harmonii z energią świata, o
                          ciele eterycznym. Mimo woli myśli się o naukach, przeniesionych do
                          nas na Zachód przez guru i joginów. Im bardziej zagłębimy się w
                          lekturę książek Hahnemanna i jego uczniów , tym bardziej trzeba
                          stwierdzić: Homeopatia we wszystkich istotnych punktach bazuje na
                          filozofii naturalnej o charakterze wschodnim.
                          Już w młodości Hahnemann przystąpił do wolnomularzy. Ruch ten z
                          pewnością stosuje wiele chrześcijańskich sloganów, a w wielu
                          świątyniach wolnomu-larskich wyłożona jest nawet Biblia. Jednak
                          poselstwo Ewangelii o zbawieniu zgubionego człowieka przez śmierć
                          krzyżową Jezusa wolnomularze zdecydowanie odrzucają. Dla nich
                          zbawienie znajduje się w samym człowieku. F.C. Endres pisze w
                          książce "Das Geheimnis des Freimauers" (Tajemnica
                          wolnornularza). "Moc przebaczania grzechów znajduje się w nas
                          samych. Możliwość rozpoczęcia
                          nowego życia, nie obciążonego ciężarami przeszłości, znajduje się w
                          naszej duszy..." Duszpasterstwo wciąż potwierdza, że wolnomularze,
                          którzy szczerze zwrócili się do Chrystusa, czuli się natychmiast
                          zmuszeni do wystąpienia z loży.
                          Nic dziwnego, że Hahnemann, jako członek loży, nazwał
                          Jezusa "Arcyfantastą". Jeden z biografów Hahnemanna
                          pisze: "Arcyfantasta Jezus z Nazaretu, który nie prowadzi
                          oświeconych prostą drogą do mądrości, ale który pragnie wywalczyć
                          razem z celnikami i grzesznikami trudną drogę do królestwa Bożego na
                          ziemi,... ten przyjmujący na siebie ciemność świata mąż boleści,
                          jest dla amatora mądrości eterycznej pomylony." I
                          dalej:"Chrześcijaninem Hahnemann być nie może, mimo iż jest pobożny
                          jak pietysta. Bóg Hahnemanna wprawdzie ingeruje ciągle w życie jako
                          prowadząca i obdarowująca moc, ale prowadzi do poznania i obdarowuje
                          mózg, a nie serce... Lekarzem Hahnemann jest przy łóżku chorego, bo
                          inaczej nie potrafi. Ale tam, gdzie walczy jako Poznający oraz prosi
                          o oświecenie, dociera do bliskiego duchowego sąsiedztwa ze Wschodem.
                          Jego wzorcem jest Konfucjusz" (podkreślenie autora).

                          O Konfucjuszu Hahnemann sam napisał w pewnym liście:"Można tu
                          wyczytać boską mądrość, bez otoczki cudów i bez zabobonów. Ważnym
                          znakiem czasu jest to, że możemy teraz u nas czytać Konfucjusza. Już
                          wkrótce, w królestwie szczęśli wych duchów, uścisnętego dobroczyńcę
                          Iudzkości, który wskazał nam prostą drogę do mądrości i pr
                          • nikaa818 Re: chrześcijańska ocena homeopatii cz.3 28.06.10, 23:39
                            Jednym z najbardziej znanych homeopatów Szwajcarii jest obecnie
                            około 80-Ietni Adolf Voegeli. Spotkałem tego autora wielu książek i
                            dyskusyjnych pism o homeopatii, w pewnym zurychskim hotelu. Nasza
                            rozmowa toczyła się wokół mechanizmów działania homeopatii. Paląc
                            skręta opowiadał mi o swoich doświadczeniach z homeopatią; jak Ieczy
                            chłopów z wallijskich dolin z zapalenia płuc i uzdrawia menedżerów z
                            wrzodów żołądka wyłącznie esencjami homeopatycznymi. Zapytany o moc
                            kosmiczną,którą Hahnemann "potencjalizował" do swoich środków,
                            wyjaśnił: "Wie pan, wierzę w moc gwiazd. Pewien astrolog
                            przepowiedział mi siedem lat temu, kto będzie moją drugą żoną, zanim
                            ją poznałem." Dr Voegeli opublikował artykuł na temat sposobu
                            działania homeopatii w "Zeitschrift fur Klassische Homoopathie".
                            Załączony przy nim spis literatury podobny jest do zbioru literatury
                            okultystycznej, hinduistycznej i antropozoficznej. Dr Voegeli
                            twierdzi, że działanie wyższych potencji ma naturę duchową.
                            Najlepsze wyjaśnienie daje hinduistyczna filozofia Sankhya.
                            Według niej człowiek posiada nie tylko ciało, ale także ciało
                            eteryczne ze specjalnym systemem przekazu energii. To eteryczne
                            ciało ma porządkować funkcje obronne organizmu i wspomagać
                            uzdrowienie zranień. W tym zakresie homeopatia jest rzekomo
                            skuteczna.
                            Kolejnym systemem energetycznym, sterującym odczu ciami
                            człowieka, ma być ciało astralne. Najwyższą formą energii człowieka
                            jednakże ma być jego duch, którego celem jest stawanie się coraz
                            doskonalszym odbiornikiem impulsów boskich z kosmosu. "Celem
                            człowieka jest wyższy rozwój uduchowienie." Do tego nie wystarcza
                            tylko jedno życie, a logicznym następstwem jest nauka o
                            reinkarnacji, która ma w końcu doprowadzić do doskonałości.
                            Wschodnia filozofia manifestuje się zresztą także u wielu innych
                            autorów. I tak uzdrowiciel Ulf Evert wywodzi, że u podstaw zdrowia
                            leży niezakłócony przepływ energii. "Choroba jest przede wszystkim
                            następstwem zakłócenia rozdziału energii wewnątrz organizmu."
                            Homeopata londyński dr J.P. Randeira wskazuje drogę do
                            uzdrowienia: "środki homeopatyczne. przez proces potencja- lizacji,
                            są w stanie odtworzyć harmonijny przepływ sił życiowych w każdej
                            komórce Iudzkiej." z nieomal religijną żarliwością wyraża to inny
                            homeopata:
                            "W świętym akcie potencjalizacji moc uzdrowieńcza wyzwala się z
                            więzów struktur ziemskich i przywraca w chorym organizmie harmonię."
                            Nauki, leżące u podstaw homeopatii, są obecnie w sposób najbardziej
                            bojowy reprezentowane przez antropozofów, w medycynie których
                            homeopatia zajmuje pozycję centralną (por.rozdział 9). Jednak
                            wschodnia filozofia, jako podstawa homeopatii, wije się niby
                            czerwona nić również przez wszystkie sposoby leczenia uzdrowicieli.

                            Homeopatia dziś

                            Temu, kto przyjrzał się nieco dziwacznym ideom Hahnemanna, trudno
                            będzie uwierzyć, że jeszcze w erze nauki można być w pełni
                            zwolennikiem guru homeopatii. Jest jednak na odwrót. W samych
                            Niemczech sztukę homeopatii praktykuje ponad 1000 Iekarzy i około
                            3500 oficjalnie dopuszczonych uzdrowicieli. 14 szpitali posiada
                            oddziały homeopatyczne.
                            Filozoficzne i medyczne ujęcia dzisiejszej homeopatii otrzymały
                            tylko nowe oblicze. zasadniczo będąc wiernymi naukom Hahnemanna.
                            Winniśmy rozróżniać trzy rodzaje homeopatów.
                            1. Tych, którzy "odmitologizowali" homeopatię i nie podają
                            skrajnie rozcieńczonych ani "ładowanych kosmicznie" środków.
                            Przeważnie nie przekraczają D 6 do D 12, aby być pewnym, że możliwe
                            jest jeszcze oddziaływanie materialne. Odrzucają magiczne
                            wyjaśnienie homeopatii a także nie "potencjalizują" swoich środków
                            według wzoru Hahnemanna. Chodzi im głównie o lek biologiczny bez
                            działań ubocznych.
                            2. Druga grupa zaprzecza wstydliwie teoriom medycznym Hahnemanna.
                            uznanym obecnie za fałszywe. Niektóre zespoły badawcze tego kierunku
                            intensywnie trudzą się, aby przy pomocy najnowszej technologii
                            zaprezentować dowody naukowe dla homeopatii. Niektórzy nie
                            wzbraniają się używać przy tym wahadła jako urządzenia pomiarowego,
                            co uzyskane dane stawia pod wielkim znakiem zapytania.
                            3. Trzecia grupa wierzy ślepo naukom Hahnemanna. Jego wypowiedzi
                            np. na temat świerzbu jako przyczyny schorzeń chronicznych,
                            wprawdzie nie są już brane dosłownie, przesunięto je natomiast do
                            sfery pozazmysłowej i uznano tam za prawidłowe. Ludzie ci wyznają
                            otwarcie swoją wiarę w astrologię i inne praktyki spirytystyczne.
                            Jako szczególnie aktywną grupę specjalną należy wymienić tu
                            antropozofów

                            • nikaa818 Re: chrześcijańska ocena homeopatii cz.4 28.06.10, 23:40
                              "Strophantus gratus" na Ięk przed ostrymi przedmiotami

                              Z Iicznych ugrupowań homeopatycznych pragnę przedstawić tylko kilka
                              przykładów, które pokażą nam lepiej. w jakim świecie pojęć się
                              poruszają. Wszystkie przykłady wyjęto z książek nowszych dat,
                              odpowiadają one obecnemu stanowi wiedzy homeopatycznej.
                              Pierwszy przykład ilustruje ślepą wiarę w teorie Hahi1emanna.
                              Znajduje się on w książce F. Gausa "Wie finde ich das passende
                              Arzneimittel?" (Jak mogę znaleźć właściwy lek) GauS pisze: "Z
                              wdzięcznością uświadamiamy sobie, że homeopatia jest sposobem
                              leczenia, który do dziś najlepiej się potwierdził i utrzymał.
                              Zwłaszcza w naszych czasach należy szczególnie podkreślić, że leki
                              homeopatyczne nie posiadają żadnych tzw. działań ubocznych, które
                              bardziej szkodzą niż uzdrawiają." O ezoterycznej zawartości
                              homeopatii napomknął tylko w jednym zdaniu w odniesieniu do wysokich
                              potencji od D 30 do D 1000 i wyżej: "Wysokie potencje działają
                              znacznie głębiej, sięgają do najtajniejszych procesów życiowych..."
                              Tak jak niegdyś Hahnemann, GauS wyprowadza także najdelikatniejsze
                              różnice w swoich diagnozach. Rozróżnia więc nie mniej niż 24 formy
                              lęku. Dla każdej z tych form należy podać inny lek.
                              Na lęk przed porodem zapisuje "Cimicifuga" (srebrna świeca) w
                              rozcieńczeniu D 30, na "lęk przed czymś, co może wyłonić się z
                              kąta" - fosfor D 6. "Lęk przed dużym smutkiem i opłakanym nastrojem"
                              wymaga "Antimonium crudum" (naturalny antymon), a "lęk przed ostrymi
                              przedmiotami (nóż, widelec itp)" Ieczy przy pomocy "Strophantus
                              gratus"(3) D 6.
                              To, że ta błazeńska pełnia diagnostyczna utrudnia bardzo
                              porozumienie z medycyną akademicką, staje się oczywiste. A w
                              dodatku: Jak homeopata do tego dochodzi, żeby na lęk przed ostrymi
                              przedmiotami podawać właśnie "Strophantus gratus" w koncentracji D
                              6, a nie coś innego o innej potencji?
                              Tylko dla tych 24 form lęku Gaus zna 30 środków o potencji D 6 do D
                              1000. Daje to 715.680 możliwości leczenia lęku! To pytanie pozostaje
                              jednak tylko na marginesie.

                              Skąd pochodzi energia?

                              Następny przykład o stanie dzisiejszej homeopatii wyjęto z książki
                              Paula Uccusica. "Naturheiler". Informuje on o "naukowych" badaniach
                              w Instytucie Ludwika Boltzmanna w Wiedniu, którego kierownik, prof.
                              Bischko, napisał jeden z najważniejszych podręczników dla zachodnich
                              akupunkturzystów. W instytucie tym dr Otto Maresch pracuje nad
                              badaniem mocy leczniczej wysokich potencji (a więc D 30 do D 1000 i
                              więcej). Jak widzieliśmy , w tym rozcieńczeniu w buteleczce nie
                              znajduje się już ani jedna czynna molekuła. Działanie lecznicze, jak
                              wyjaśniają homeopaci, środek posiada wtedy dzięki mocy
                              kosmicznej, "schwytanej" w procesie potencjalizacji.
                              Dr Maresch bada więc tę moc leczniczą. Ponieważ kosmicznej mocy
                              życiowej nie można zmierzyć fizycznymi metodami pomiarowymi,
                              potrzebuje do tego innych środków. Uccusic pisze: "Nie należy się
                              zrażać tym, że Maresch używa nadal bioindykatorów celem udowodnienia
                              promieniowania mikrofalowego, mianowicie różdżki i wahadła." Kiedy
                              już dla czytelnika staje się jasne, że środki wróżbiarskie, różdżka
                              i wahadło, są bardzo niewinnymi naukowymi "bioindykatorami" ,
                              przytacza Się, dla wyjaśnienia tej mocy, porównanie z mikrofalówką,
                              która swymi niewidocznymi promieniami gotuje mięso w ciągu kilku
                              minut. A jeśli kwarc drgający w przyrządzie nadawczym promieniuje
                              mikrofalami, dlaczego więc takimi drganiami nie może promieniować
                              także człowiek, jakiś organ, guz lub lek?
                              Skoro dla wszystkich jest oczywiste, że przyrząd nadawczy potrzebuje
                              źródła energii, Uccusic winien jest odpowiedzi na pytanie, skąd
                              pochodzi energia w środkach homeopatycznych.
                              Aby więc dla każdej choroby i dla konkretnego pacjentą znaleźć
                              właściwe lekarstwo, Maresch ustalił następującą próbę:
                              " środek homeopatyczny będzie wykazywał tym Iepsze działanie,im
                              precyzyjniej jego zasadnicza długość fali odpowiada fali chorego
                              organu Iub chorego systemu." Dla sprawdzenia leku na ludziach
                              zdrowych osobie badanej przytwierdza się do "systemu
                              elektromagnetycznego" (merydiany, punkty akupunkturowe) pięć
                              elektrod. Przy szukaniu środka przeciwrakowego trzyma ona w ręku
                              proszek, wykonany z prawdziwego guza nowotworowego. Igła wychyla się
                              wówczas bardzo mocno. Następnie poszukuje środka działającego
                              przeciw temu "promieniowaniu raka". Po wypróbowaniu różnorodnych
                              materiałów, igła wraca nareszcie do pozycji zerowej: sok fiołkowy w
                              potencji homeopatycznej
                              D 8 - D 12 działa przeciwrakowo!
                              Ale można jeszcze prościej: "Krótszą jest droga przez
                              bioindykator wahadło." Aby jednak móc stwierdzić to "naukowo
                              udowodnione" promieniowanie - także przy pomocy "neutralnego"
                              przyrządu elektromagnetycznego - potrzeba czegoś więcej:Jednak nie
                              każdy Iekarz może się tego nauczyć, ponieważ niezbędna jest
                              określona nadwrażliwość.
                              Nadwrażliwość na co? Dlaczego energie te mogą być odczuwane tylko
                              przez nielicznych, specjalnie wrażliwych Iudzi? Jakie energie są tu
                              mierzone? Kurt Koch używa zamiast słowa nadwrażliwość słowo
                              medialność. Pisze on: "Medialność sąsiaduje przeważnie z grzechami
                              czarów. Jeśli przodkowie w trzecim a nawet w czwartym pokoleniu byli
                              spirytystami Iub magami albo uprawiali inne formy sztuk
                              okultystycznych, ich potomkowie zwykle posiadają zdolności
                              medialne... Wrażliwość na różdżkę i reakcję wahadła sązdolnościami
                              medialnymi."


                              • nikaa818 Re: chrześcijańska ocena homeopatii cz.5 28.06.10, 23:40
                                Naukowe badania homeopatii

                                Naukowe badania homeopatii są w kręgach fachowych bardzo sporne. Do
                                dziś w rozmowach wielu homeopatów wskazuje na to, iż homeopatycznego
                                działania Ieczniczego nie da się uchwycić metodami naukowymi. Inni
                                podjęli poważne i kosztowne studia kliniczne, równocześnie jednak
                                zastrzegając, "że nie wolno stąd zajmować stanowiska w odniesieniu
                                do codziennej praktyki klinicznej".
                                Tak jak i wielu Iekarzy nie jestem więc osobiście przekonany, że
                                homeopatię można udowodnić naukowo. Utwierdziłem się w swoim
                                przekonaniu dzięki książce "Homoopathie und Wissenschaft"
                                (Homeopatia a nauka). Wyczerpująca informacja na temat jej wyników
                                przekroczyłaby ramy tej książki. Interesujące są być może niektóre
                                wywody dr Donnera, który sam był homeopatą i którego celem było
                                naukowe podbudowanie nauk homeopatycznych. Pierwsza jego poważna
                                próba znalezienia prawdy, w dżungli homeopatycznych twierdzeń,
                                zakończyła się fiaskiem i odejściem dr Donnera od pseudoreli- gijnej
                                wiary w homeopatię.
                                Wątpliwości dr Donnera zaczęły się podczas wykładu w obecnie
                                jeszcze istniejącym szpitalu homeopatycznym Roberta Boscha w
                                Stuttgarcie. Tam pewien znany homeopata wywodził, że środek "Apis
                                mellifica" najlepiej działa
                                u pacjentów ze schorzeniami prawostronnymi, połączononymi z "brakiem
                                pragnienia" i "woreczkiem na dolnej prawej powiece". Szczególnie
                                dobrze miał on działać przy prawostronnym zapaleniu jajników,
                                podczas gdy na lewą stronę należy podawać inny lek.
                                Kiedy Donner przebadał stare informacje o działaniu "Apis
                                mellifica" (po prostu jadu pszczelego), przeczytał nie tylko, że po
                                lewej stronie występuje podwójna ilość chorób, ale także,
                                że "woreczek pod okiem" po raz pierwszy wystąpił wskutek obrzęku po
                                użądleniu pszczoły. Jego wątpliwość została rozbudzona i w ciągu
                                kilku lat podjął badania na blisko dwustu lekarzach,
                                poddając próbie potencję D 4 do D 12. Porównywał "skuteczne" środki
                                homeopatyczne z zupełnie neutralnymi materiałami, zwanymi w
                                medycynie "placebo" . .
                                Rezultaty były druzgocące. Już przy pierwszych próbach z
                                nieskutecznymi placebo występowały u osób poddanych testowi,
                                wierzących w homeopatię, liczne objawy, często tak gwałtownie, że
                                niezbędne było przerwanie prób. Pewna lekarka berlińska, po
                                trzydniowym przyjmowaniu placebo, dostała tak silnych napadów
                                migreny, że przez pół roku mogła już tylko pracować na pół
                                etatu. "Niewierzący" natomiast nie odczuwali żadnego działania
                                zarówno przy stosowaniu placebo jak i środków homeopatycznych.
                                Szczególnie interesujące było zachowanie pewnego Iekarza
                                homeopaty , będącego w zespole kierującym tymi doświadczeniami. Przy
                                próbie stosowania "Nux vomica" w astronomicznej potencji C 30
                                (odpowiada D 60) zapomniał, że podano najpierw placebo. Przyjął
                                informacje osób poddanych doświadczeniom i odczytywał objawy, które
                                były mu znane przy stosowaniu Nux vomica! Co nie pasowało do jego
                                koncepcji, po prostu opuszczał. To wydarzenie ukazuje dalszy słaby
                                punkt w długich listach symptomów polekowych, zebranych w historii
                                homeopatii: Jeśli osoba kierująca doświadczeniami wie, co podaje,
                                odczytuje z podanych symptomów to, co uważa za słuszne, resztę
                                traktując jako nieważne.
                                Ma to już niewiele wspólnego z poszukiwaniem prawdy, które winno
                                być pragnieniem właśnie chrześcijan. Jednak mimo to, jestem zdania,
                                że większość homeopatów kłamie nieświadomie. Ale ich sposób myślenia
                                jest przeważnie nakierowany na ścieżkę działania homeopatii, tak że
                                nie są już zdolni do rozważań krytycznych.

                                Więcej ciał czynnych w jarzynach niż w środkach homeopatycznych

                                Gdyby rzeczywiście nasze choroby uzależnione były tylko od braku
                                pewnych elementów śladowych i związków mineralnych, Wówczas trudno
                                pojąć, dlaczego mielibyśmy jeszcze przyjmować środki homeopatyczne.
                                Bowiem "zanieczysz- czenia, które mimo kuchennych, technicznych
                                sposobów obróbki, znajdują się na naszych codziennych produktach
                                spożywczych, zawierają więcej 'calcarea', 'silicea'. 'carbonicum'(4)
                                i innych środków używanych w homeopatii, niż używane pod tymi
                                określeniami leki. "Na co więc wszystkie te środki homeopatyczne.
                                których ciała czynne występują już w naszym naturalnym otoczeniu?"
                                Argumentem, używanym chętnie przez homeopatów jako dowód ich nauki,
                                jest szczepienie. Tu rzeczywiście podobne leczy się podobnym. Zabite
                                i osłabione zarazki wstrzykuje się pod skórę i chronią one
                                szczepionego właśnie przed tymi zarazkami. To, że ten środek
                                zapobiegawczy można stosować przy małej ilości spośród znanych
                                obecnie ponad 10.000 chorób, przemilcza się celowo. Nie podejmuje
                                się również próby udowodnienia występowania także przy stosowaniu
                                środków homeopatycznych tych procesów obronnych organizmu. które
                                uaktywnione zostają przez szczepienie. Byłoby to zresztą
                                bezsensowne, ponieważ tam nie występują.
                                Przykład ten pokazuje nam również, jak bez skrupułów wyrywa się
                                naukowe wypowiedzi z ich kontekstu, dla wsparcia tych absurdalnych
                                nauk. Prokop przypisuje homeopatom "wspaniałą zdolność
                                identyfikowania odkryć naukowych z podstawami homeopatii, których
                                nawet przy najlepszych chęciach nie można sprowadzić do wspólnego
                                mianownika."


                                • nikaa818 Re: chrześcijańska ocena homeopatii cz.6 28.06.10, 23:41
                                  Dlaczego więc homeopatia odnosi takie sukcesy?

                                  Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że homeopatia odnosi sukcesy.
                                  Każdy z moich czytelników na pewno słyszał już relacje znajomych i
                                  krewnych. którzy zostali uzdrowieni w sposób cudowny dzięki środkowi
                                  homeopatycznemu, zapisanemu im przez bioterapeutę. Nie chcę tych
                                  relacji tak po prostu Iekceważyć. Problemem jest tylko: Dzięki czemu
                                  tak naprawdę zostali uleczeni? Dzięki temu środkowi? Dzięki
                                  kosmicznej, okultystycznej mocy tego Ieku? Dzięki towarzyszącym
                                  środkom zaradczym (zakaz palenia. zakaz przyjmowania używek,
                                  wypoczynek)? Albo dzięki wierze w terapeutę względnie w jego
                                  środki? .
                                  Powszechnie dziś wiadomo, że schorzenia cielesne mogą być
                                  wywoływane wpływami psychicznymi. Pomyślcie o bólu brzucha po
                                  przeżytym szoku. Trudności w rodzinie mogą wywołać migrenę, a
                                  kłopoty miłosne mogą też czasem uzewnętrzniać się w
                                  niewytłumaczalnym rozwolnieniu. Nawet w chorobie nowotworowej
                                  odkryto rzekomo, jako przyczynę ją wywołującą, czynniki psychiczne.
                                  Odwrotnie także wpływy psychiczne mogą doprowadzlć do uzdrowienia z
                                  chorób. Czy przypominacie sobie, jak będąc małym dzieckiem
                                  biegliście ze skaleczeniem do mamusi? Jakże dobroczynna była
                                  przychylność, jakie cuda czynił plaster? No więc, my dorośli
                                  potrzebujemy być może nieco bardziej skomplikowanych form leczenia,
                                  w gruncie rzeczy jednak reagujemy, jeśli nawet nie chcemy tego
                                  przyjąć do wiadomości, podobnie jak to dziecko ze zranieniem.
                                  Już w ubiegłym stuleciu dokonywano pierwszych eksperymentów z
                                  placebo, a więc substancjami nie zawierającącymi absolutnie żadnych
                                  ciał czynnych. Odkryto, że ważniejsza od działania substancji leku
                                  jest wiara, że środek ten działa. Lekarz, który pacjentowi zapisuje
                                  jakiś środek z wielkim przekonaniem, osiąga nawet słabymi lekami
                                  duże sukcesy. Odwrotnie - zawodzi zwykle dobrze działający środek,
                                  jeśli zapisywany jest przez lekarza krytycznego, milczącego i
                                  pesymistycznego. Najważniejszym czynnikiem leczniczym jest więc sam
                                  Iekarz (Iub terapeuta), wielu autorów mówi więc już o "drażetce
                                  Iekarz".
                                  Tam, gdzie brak relacji zaufania między lekarzem a pacjentem,
                                  stosowanie placebo lub środków homeopatycznych jest bezsensowne i
                                  bezcelowe. Nie zawsze tym, który podaje komuś z przekonaniem środek
                                  homeopatyczny. musi być bioterapeuta, może to być również sąsiadka
                                  lub przyjaciółka, która osiągnęła
                                  rewelacyjny sukces zwalczając stale nękające ją bóle głowy.
                                  Efekt placebo jest z pewnością przy środkach homeopatycznych
                                  najważniejszą przyczyną ich sukcesu. Można to było jednoznacznie
                                  udowodnić w wielu studiach, które wymieniłem wyżej. Ten efekt wcale
                                  nie musi być zły, może przecież zaoszczędzić zażywania wielu
                                  niebezpiecznych leków. Ale
                                  chrześcijanom nasuwa się przede wszystkim pytanie: Dlaczego wierzymy
                                  w homeopatyczne kuleczki sypkie i nalewki zamiast w moc modlitwy?
                                  Jakże wielkie jest niebezpieczeństwo oddawa nia większej czci
                                  właśnie środkom homeopatycznym (ale nie tylko im) niż Bogu!
                                  Istnieje jednak jeszcze dalszy powód sukcesów medycyny
                                  homeopatycznej. Niedawno córka menedżera jakiegoś wielkiego zakładu
                                  opowiedziała mi, że jej rodzice przebywali w chrześcijańskim
                                  uzdrowisku, gdzie leczono ich m.in. środkami homeopatycznymi.
                                  Kuracja odniosła ogromny sukces, rodzice wrócili naprawdę wypoczęci
                                  i wzmocnieni. Pytam: Co tu pomogło?
                                  Dr Lipross, autor książki "logik und Magie in der Medizin" (logika i
                                  magia w medycynie), pisze: "Już deptak uzdrowiskowy, obligatoryjny
                                  koncert uzdrowiskowy i wiele innych rzeczy ubocznych są równie
                                  skuteczne dla wyniku leczenia, co miejscowe ryty przy kuracjach
                                  polegających na piciu i kąpielach." Uzdrowienia nie spowodował
                                  środek homeopatyczny, ale cała atmosfera, wędrówki, spokój i
                                  odprężenie. Lek służył tylko do tego, aby zadość uczynić wierze we
                                  współczesną medycynę pigułkową, i wywołać wrażenie, że było się
                                  rzeczywiście "leczonym".
                                  Najmniejsze prawdopodobieństwo spowodowania uzdrowienia należy
                                  przypisać samemu środkowi homeopatycznemu. Z punktu widzenia
                                  organiczno-materialnego po środku leczniczym o rozcieńczeniu
                                  homeopatycznym powyżej D 6 nie należy się już spodziewać żadnego
                                  działania.

                                  Wpływy okultystyczne poprzez homeopatię?

                                  Nawet jeśli homeopaci podejmują ciągle nowe pseudonaukowe próby
                                  wyjaśnienia skuteczności wyższych potencji, to dotychczas nie udało
                                  się ich udowodnić. Nie dziwi więc, że w uzasadnianiu wysokich
                                  potencji szerzą się wyobrażenia magiczno-okultystyczne. Hahnemann, w
                                  swoim najważniejszym dziele, "Organon", wskazał dobitnie na
                                  działania magnetyzmu zwierzęcego Mesmera, tę "często w sposób
                                  nierozsądny zaprzeczaną moc uzdrowieńczą", i popierał ją bez oporów
                                  oraz sam stosował.
                                  Widzieliśmy, że zarówno on jak i jego współcześni zwolennicy
                                  wierzą, że przekazują przy pomocy swoich potencjalizowanych środków
                                  leczniczych "kosmiczne energie życiowe".
                                  Mesmer uczył, że zdrowy człowiek może naładować się magnetycznie z
                                  magne-tycznego pola siłowego ziemi, a potem poprzez potarcie rękami,
                                  mieć uzdrawiający wpływ na chorych Iudzi. W jego "Palais Mesmer" w
                                  Paryżu często spotykała się śmietanka towarzyska na "Seancen"
                                  magnetycznych. Chorzy gromadzili się w pomieszczeniu wyposażonym ze
                                  wschodnim przepychem i trzymając się za ręce, tworzyli łańcuch. Z
                                  sąsiedniego pokoju docierała rytmiczna muzyka, napięcie
                                  wzrastało. "Potem wystąpił Mesmer. Ubrany jak hinduski czarownik.
                                  Przechodzi wzdłuż łańcucha z żelazną sztabką, rozmawia cicho z
                                  pacjentami, pociera ich magnetyczną sztabką, wiąże uwagę każdego
                                  chorego wpatrując się w niego. Wkrótce ten czy ów chory zaczyna
                                  drżeć, potem krzyczeć, śmiać się, tańczyć lub spazmować. Zamierzony
                                  przez Mesmera "kry-zys" nastąpił!" Doświadczenie wykazało, że
                                  magnetopatię Mesmera praktycznie należy traktować jako praktykę
                                  okultystyczną.
                                  Zarówno pastor Modersohn jak i dr Kurt Koch poważnie ostrzegają
                                  przed kontaktem z magnetopatami. Często bowiem po Ieczeniu przez
                                  magnetyzera występują zdolności medialne.
                                  Tą drogą dar wróżenia wahadłem otrzymał także były pastor Bolte. Jak
                                  wielu . innych homeopatów wybiera on dla pacjenta właściwy środek
                                  przy pomocy wahadła. W swojej książeczce: "Von der Pendelvorschung
                                  zur Wunderheilung" (Od badań z wahadłem do cudownego uzdrowienia)
                                  pisze: "Siadłszy przy biurku z wahadłem, wziąwszy Iistę Schwabe'go
                                  środków homeopatycznych i zamówiwszy telefonicznie znaleziony środek
                                  w Lipsku." Wahadło często zaleca mu środek o wysokiej potencji.
                                  Co więcej: Bolte zaczyna "ładować magnetycznie" butelki.
                                  "Zostało coś, co w razie potrzeby można często włączyć: Duchowe moce
                                  lecznicze zaklęte w butelce! Można więc duchową mocą lub pomocą
                                  nieba tak naładować wino lub alkohol, że staną się ściśle określonym
                                  środkiem Ieczniczym: przeciw określonym chorobom infekcyjnym,
                                  przeciw pasożytom lub dowolnie innym. Jest to sztuka, której można
                                  nauczyć każdego nowicjusza tej duchowej metody leczenia. Nawet
                                  lekarzy nauczyłem już skutecznego jej stosowania. w końcu założyłem
                                  sobie nawet całe skrzyneczki takich naładowanych, napełnionych,
                                  homeopatycznych buteleczek..." Dr Koch opisuje następstwa takiej
                                  diagnozy i leczenia.
                                  Opowiada o człowieku. który zasięgnął porady zaklinacza i przyjął
                                  jego "namagnetyzowany" środek leczniczy. "Cierpienie cielesne
                                  zniknęło, za to wystąpiły zaburzenia psychiczne i utrata pewności
                                  zbawienia."

                                  Czy chrześcijanin winien przyjmować środki homeopatyczne?

                                  Jest to naturalnie problem sumienia, który każdy, czytający tę
                                  książkę, musi rozwiązać sam. Dla uniknięcia nieporozumień należy
                                  ponownie podkreślić, że nie każdy homeopata stosuje wyżej opisane
                                  praktyki (por. też s. 90). Poznałem terapeutów i lekarzy, którzy
                                  pragną przy pomocy środków homeopatycznych stosować po prostu tylko
                                  nieszkodliwą medycynę.
                                  • nikaa818 Re: chrześcijańska ocena homeopatii cz.7 28.06.10, 23:43
                                    Pewien były enegoterapeuta i magnetyzer napisał do mnie:
                                    "Z pewnością wiele chrześcijan nie potrafi odróżnić, czy te "metody
                                    lecznicze" pochodzą od wroga, i padają ofiarą nieodpowiedzialnych
                                    terapeutów, zwłaszcza gdy zdrowie pragnie się odzyskać za wszelką
                                    cenę, zamiast za wszelką cenę szukać woli Bożej.
                                    Przy tej sposobności chciałbym tu przede wszystkim wspomnieć, że nie
                                    wolno nam wszystkich metod leczniczych z góry sklasyfikować jako
                                    okultystyczne. I tak np. homeopatia jako taka nie ma nic wspólnego z
                                    czarami... Jednak niektórzy tak zwani terapeuci posługują się tymj
                                    środkami w sposób nieodpowiedzialny, zaklinając je magicznie, aby na
                                    pewno działały. w takim przypadku te środki Iecznicze działają już
                                    jako "środki kontaktowe" wroga i poddają nas pod jego panowanie i
                                    zależność."
                                    Oto opinia człowieka, który dawniej sam był terapeutą. Osobiście
                                    nie przypisywałbym samemu środkowi żadnej mocy okultystycznej. Jako
                                    magiczną należy traktować dopiero wiarę pacjenta w nadnaturalne
                                    kosmiczne moce Iecznicze.
                                    Jednak po tym wszystkim, co zestawiłem w tym rozdziale, nie mógłbym
                                    żadnemu z pacjentów przepisać środków homeopatycznych. Ten, kto to
                                    jednak czyni, często nie uświadamia sobie, jakie podłoże posiada ta
                                    nauka. Odradzałbym zwłaszcza środki przekraczające potencję D 6,
                                    gdyż poza tymi granicami istnieją już tylko mistyczne (jeśli nawet
                                    pseudonaukowo zabarwione) wyjaśnienia ich działania.
                                    Należy wystrzegać się szczególnie homeopatów, którzy używają
                                    wahadełka, czytają z ręki, magnetyzują lub leczą na odległość.Jednak
                                    pacjentowi trudno te praktyki rozpoznać.
                                    Jak można stwierdzić, z jakiego źródła pochodzą środki
                                    homeopatyczne, które się połyka? Gdzie trzeba nam postawić słynną
                                    kreskę czy używać środki homeopatyczne, czy trzymać się od nich z
                                    dala? Udzielenie odpowiedzi na to pytanie pozosta wiam czytelnikowi,
                                    w obliczu skądinąd wątpliwego podłoża i działania tych środków.
                                    Rezygnacja ze środków homeopatycznych nie sprawi trudności majac na
                                    uwadze to, że obecnie stoi do dyspozycji dostateczna ilość środków
                                    roślinnych, które bez zbędnego rozcieńczania i "potencja-lizacji"
                                    wykazują działanie łagodne, bez skutków ubocznych.

                                    -------------------
                                    1) Mesmer był odkrywcą magnetyzmu zwierzęcego i hipnozy.

                                    2) Uwaga do prób Hahnemanna na sobie: reakcje sprawdziły się później
                                    tylko u uczulonych na chininę. Ponieważ Hahnemann przyjął już
                                    chininę w Siebenburger jako człowiek młody, przypuszcza się, że w
                                    tych doświadczeniach na sobie samym doszło do objawów alergicznych,
                                    które mogą przebiegać w sposób typowy tak, jak opisał je Hahnemann.
                                    On jednak określił je jako symptomy malarii Tak jak w irydologii
                                    homeopatia buduje więc na błędzie odkrywcy.

                                    3) Gatunek afrykańskiej rośliny o silnym działaniu na mięsień
                                    sercowy.

                                    (4) Calcarea = ziemia wapienna. silicea = krzemionka. carbonicum =
                                    węgiei.


                                    i finisz :)




                                        • iktoto Re: chrześcijańska ocena homeopatii cz.7 29.06.10, 12:39
                                          nikt nie twierdzi, że księża są święci, w każdym z nas jest walka
                                          sił, w nich też, nikogo nie usprawiedliwia fakt, że jest "kimś" i
                                          może przez to bezkarnie ranić dzieci, każdy z nas będize musiał
                                          przepracować swoje występki.

                                          ja lubię takie konfrontacje, bo dzięki nim dowiaduję się co mam w
                                          sercu na dnie. Dzięki postowi chyba Twojemu matthewr, nie jestem
                                          pewna, ale było w nim o manipulacji, że ja manipuluję. Przyznaję,
                                          wściekłam się, no, bez przesady, raczej wkurzyłam się, bo nie jest
                                          moim zamiarem manipulowanie kimś. Jako, że chcę odkrywać co jest we
                                          mnie, chcę tej prawdy, nieraz bolesnej to przyszło poznanie, że jest
                                          we mnie jeszcze złość na to co działo się w moim dzieciństwie.
                                          Odczułam złość na tamtą sytuację, kiedy nie uszanowano moich granic,
                                          jeszcze trochę to zabolało, emocje jeszcze nie zostały odreagowane,
                                          konkretnie złość. Wtedy zostałam skutecznie zablokowana na odczucie
                                          złości. Mogłam przekierować złość na Ciebie, bo jak mogłeś mnie tak
                                          ocenić? Ale masz prawo, szanuję to, bo to dzięki takim sytuacjom
                                          dowiadujemy się czegoś o sobie co jest warte przemyślenia dla
                                          każdego z nas, dlaczego coś, ktoś nas wścieka, często odbijamy się w
                                          tych osobach jak w lusterkach, boli nas bo jesteśmy do nich podobni,
                                          rażą nas ich grzechy bo sami jesteśmy nie lepsi, a łatwiej komuś
                                          przyłożyć niż swoje przemyśleć.

                                          Dobra pozycja tego dominikanina i tu nasunęło mi się, że powinnam
                                          napisać swoje doświadczenie z czasu, kiedy pracowałam energią, bo w
                                          homeopatii wciąż przewija się ezoteryka, energia, praca energią,
                                          wzbudzanie energii w czymś co nic w sobie nie ma i nagle jest dużo
                                          energii. Nie jest dla mnie wygodnym przyznawanie się do tego, ale
                                          czuję, że powinnam to napisać. Jeden incydent mi się nasunął.
                                          Koleżanka od wielu lat pracująca energią miała ataki duchowe,
                                          pomagalam Jej, bo bywała zmęczona tymi udręczeniami, wg Niej był to
                                          atak Jej kolegi po fachu, czyli bioenergoterapeuty, ja malo
                                          wiedziałam w tej kwestii, raczej polegałam na Jej zdaniu. Popełniłam
                                          wtedy błąd pracując energią, wielki błąd, i prawdopodobnie dlatego
                                          właśnie wtedy jakaś wg mnie negatywna, niska energia weszła w moje
                                          ciało fizyczne, odczułam wtedy lęk, może inaczej, moja dusza, serce
                                          to odczuło. Ta energia jest we mnie do dzisiaj, "walczę" z nią, to
                                          są subtelne odczucia, czuję, kiedy się przesuwa, odczucia zmieniają
                                          się, być może ktoś inny mając taką energię nie odczułby jej, tego
                                          też nie wiem. Otwierając się na świat duchowy musimy być świadomi
                                          tego, że taka energia może się w nas usadowić, my nie odczujemy
                                          tego, bo to może być coś maleńkiego, co zostanie potem w nas przez
                                          nas wzbudzone pod wpływem jakichś czynników, np pojawiają się
                                          odczucia typu złość,... to wtedy zwiększamy siłę tej energii, ona
                                          albo w nas urośnie, albo osłabi się w końcu i zniknie. Od nas zależy
                                          co stanie się dalej. Gdybym pracowała teraz energią nie wiem gdzie
                                          ona pójdzie, do kogo? w jakiej postaci? co dalej z nią będzie? jakie
                                          uczucia wzbudzi u kogoś? a może wcale nie pójdzie? tylko wysoka
                                          wibracja pójdzie? Fakt jeden jest dla mnie najważniejszy: to ja
                                          byłabym odpowiedzialna za to co podałam dalej. Jeśli zrobiłabym to
                                          nieświadomie moja wina byłaby mniejsza, jeśli świadomie podaję coś
                                          niskiego, negatywnego (w moim pojęciu) to moja odpowiedzialność
                                          będzie większa. Dlatego ja nie zaryzykuję, nie chcę otwierać się na
                                          duchowość niewiadomego pochodzenia od kogoś kogo nie znam, nie chcę
                                          tworzyć ścieżek do mnie, chcę mieć jedną ścieżkę i trzymać się jej.
                                          Wciąż się uczę. Kiedy jako dziecko, niemowlę ktoś mnie unieruchomił
                                          i wykorzystał moją bezbronność też mnie nasycił niską energią, stąd
                                          moje choroby układu pokarmowego, zatok, stąd lęk w niektórych
                                          sytuacjach. Mając za sobą np takie sytuacje jak ja, które zostały
                                          zepchnięte do podświadomości, które nie zostały odżałowane,
                                          wykrzyczane, wypłakane, przebaczone nosimy to w sobie, ja nie mogę
                                          dawać komuś energii, bo nie wiem co pójdzie, bo moje serce nie jest
                                          czyste. Pracuję nad nim wciąż i jest coraz lepiej. Cieszę się, że
                                          jestem tu i teraz z moją świadomością, zaczęłam siebie w końcu
                                          lubić, nie muszę udowadniać komuś swojej wartości, co czyniłam
                                          wciąż, bo chodziłam jak nieudacznik, dlatego teraz uważam, że moje
                                          intencje nie były czyste.
                                          Jakie intencje miał i czy był czysty ten czy tamten wahadełkujący?
                                          nie mnie oceniać, ale trzeba być świadomym, bo niewiedza nie zwalnia
                                          nas z odpowiedzialności

                                          Chwała Panu :)
    • homopatka Re: homeopatia a wiara 29.06.10, 00:07
      dobrzy ludzie z duza wiedza a jakby byli zli ludzie z duza wiedza to co?

      Chrzescijanie to w ogole maja problemy zaczynajac od biblii ktora jest zlepkiem
      roznych mocno pozmienianych zrodel. Pierwsza czesc biblii zostala spisana
      dopiero 150 lat po fakcie. Czekali po co?


      Homeopatia to woda z cukrem i placebo, szczegolnie wg
      www.independent.co.uk/life-style/health-and-families/health-news/doctors-call-for-total-nhs-ban-on-homoeopathy-2011735.html
      Jest tylko jeden problem z tym: zwierzeta lecza sie homeopatia a placebo to nie
      jest cos na co piesek lub kotek dalby sie nabrac i kazda psiara i kociara to wiedza.
    • smaragdin Re: homeopatia a wiara 29.06.10, 10:33
      Wątek został zatytułowany:Homeopatia i wiara.Czy nie jest on cześcią
      rzeczywistości,pytam o to Szanowne Antagonistki ? Czy dalej
      zamierzacie przeczyć prawu do istnienia homeopatii i wiary ?

      iktoto. <Sądzisz,iż proboszcz mnie teraz wyklnie ze swojej parafii
      jeśli na jednej ścianie wmoim mieszkaniu i w jednym pokoju wisi
      podobizna Jana Pawła II a na drugiej rabina żydowskiego,gdy
      naprzykład przyjdzie po kolendzie ?
      Dzięki Tobie przyszedł mi pomysł do głowy,aby jeszcze zamieścić
      podobizny innych wielkich przywódców duchowych innych wielkich
      religii.Pomyślałem sobie tak,ponieważ nie dostrzegam żadnej różnicy
      między tymi religiami.Przecież one wszystkie uczą tego samego.Prawdy
      absolutnej i miłości do Boga.
      I do przemyślenia podam Ci ten mały fragment tekstu :
      "Immanentna wspaniałość obejmuje wszystkie światy,wszystkie
      stworzenia,dobre i złe.I jest prawdziwą jednością.Jak może nosić w
      sobie przeciwieństwa dobra i zła?
      Bo w rzeczywistości żadnych przeciwieństw tam nie ma,a zło jest
      tronem dobra.

      Baal Szem Tow

      I jeszcze jeden fragment:
      "Całe stworzenie istnieje w tobie,a wszystko,co w tobie
      jest,istnieje także w stworzeniu.Nie ma granicy między tobą a
      przedmiotem,który jest bardzo blisko ciebie,tak samo jak nie ma
      oddalenia między tobą a bardzo oddalonymi przedmiotami.Wszystkie
      rzeczy,najmniejsze i największe,najniższe i najwyższe,istnieją w
      tobie jako tobie równe.Jeden jedyny atom zawiera wszystkie żywioły
      ziemi.
      Jedno jedyne poruszenie ducha zawiera wszystkie prawa życia.W jednej
      jedynej kropli wody tkwi tajemnica nieskończonego oceanu.Jedna
      jedyna postać,w jakiej ty sam występujesz,zawiera wszelkie formy
      występowania życia w ogóle.

      Kahil Gibran
      (p.s. naprawdę,ciemne typy z pod ciemnej gwiazdy to napisały)

      nikaa818. <Nikt zdrowy na umyśle nie odbiera nikomu prawa do
      korzystania z medycyny konwencjonalnej i tym bardziej nie odrzegnuje
      go od takiego zamiaru.Bynajmniej ja mam takie doświadczenia.Ale
      lekarze-alopaci,uzurpują sobie takie prawo i odmawiają tego prawa
      homeopatii. Z jakiego powodu tak czynią ?
      Musisz sobie uświadomić,iż człowiek to duch-dusza-ciało.Prawdziwe
      leczenia musi przebiegać na wszystkich trzech płaszczyznach
      jednocześnie a nie dotyczyć tylko pojedynczego symptomu oderwanego
      od całości jaką jest człowiek.

      Szczęść Boże i Bóg zapłać za wykład
      • iktoto Re: homeopatia a wiara 29.06.10, 12:54
        smaragdin, ja jestem na początku drogi, szukam, uczę się, moja wiara
        nie jest jeszcze taka silna, przyznaję się, pozostawia wiele do
        życzenia. Nie chcę się chwiać, ale sytuacje życiowe pokazują mi, że
        muszę nad sobą popracować. Dla mnie najważniejsze to odkryć prawdę
        we mnie ukrytą, co czynię. Błędem było uciekanie przed nią.
        Ważne jest dla mnie przyznanie się do porażek.

        Co zrobi proboszcz z Twojej parafii to ja nie wiem :). Wieszaj sobie
        na ścianie kogo chcesz, Twój wybór. Jeśli wyklnie niesłusznie to On
        poniesie odpowiedzialność za błędną ocenę sytuacji, jeśli przez to
        Ty "ucierpisz" to też będzie Jego odpowiedzialność. Najprościej jest
        kogoś wykląć, oczywiście w danej chwili najprościej.
        Obecnie staram się nie mieszać religii ze sobą, nie znam Ich, nie
        mogę korzystać z czegoś co znam "po łepkach", poznaję
        chrześcijaństwo, jest mi dobrze tak jak jest, co nie oznacza, że
        krzyczę na buddystów, islamistów... :)
      • nikaa818 Re: homeopatia a wiara 29.06.10, 15:45
        smaragdin napisał:

        Nikt zdrowy na umyśle nie odbiera nikomu prawa do
        > korzystania z medycyny konwencjonalnej i tym bardziej nie
        odrzegnuje
        > go od takiego zamiaru.Bynajmniej ja mam takie doświadczenia.Ale
        > lekarze-alopaci,uzurpują sobie takie prawo i odmawiają tego prawa
        > homeopatii. Z jakiego powodu tak czynią ?

        Pewnie dlatego ,że:

        Naczelna Rada Lekarska uważa, że działania takie stoją w
        sprzeczności z art. 57 Kodeksu Etyki Lekarskiej, który mówi: "Lekarz
        nie może posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe,
        bezwartościowe lub niezweryfikowanymi naukowo. Nie może także
        współdziałać z osobami zajmującymi się leczeniem, a nie
        posiadającymi do tego uprawnień", jak również ze stanowiskiem
        Naczelnej Rady Lekarskiej Nr 24-02-IV z dnia 8 listopada 2002r. w
        sprawie tzw. medycyny alternatywnej.

        wiecej tutaj:
        www.jezuici.pl/rozmawiamy/forum/47/n/184

        • smaragdin Re: homeopatia a wiara 29.06.10, 23:18
          nikaa818
          Nie o to pytałem,ale niech już tak zostanie.Rozumiem,iż dopóki
          to "wielce szanowne grono" będzie stać na straży zdrowia
          publicznego,to nie mamy co liczyć na powszechną opieką homeopatyczną
          w tym zdawałoby się uroczym kraju,wolnym od ostracyzmu ?
          Wydaje mi się,iż trzeba będzie przekupić "wszechmocną nowoczesną
          naukę" aby w końcu dokonała tego epokowego odkrycia,iż homeopatia
          naprawdę leczy-w pełnym tego słowa znaczeniu.
          I rozumiem też ,iż "wszechmocnej nowoczesnej nauce i jej metodom
          badawczym" można dawać bezgraniczną wiarę,iż homeopatia jest nie
          skuteczna.Ale przecież "wszechmocnej nowoczesnej nauce" też do tej
          pory nie udało się udowodnić istnienia Pana Boga,co usilnie od swego
          powstania stara się czynić.Ale rozumiem,iż niektórzy ludzie trzeźwo
          myślący tak już mają.
          To jak to jest? Medycy po AM, mogą uprawiać homeopatię a homeopaci
          po homeopatycznych profesjonalnych studiach, nie mogą uprawiać
          swojego zawodu. To mi dopiero sprawiedliwość.


            • smaragdin Re: homeopatia a wiara 01.07.10, 17:59
              Tak.Choćby na tym forum.Chwała oraz serdeczne dzięki ludziom,którzy
              je stworzyli i udostępnili takim jak my,abyśmy mogli się wygadać.

              Szczęść Boże.Zdrowia Życzę sobie i Tobie,i Wszystkim dookoła
              (Lucyferowi też, bez niego nic by się nie dokonało(takie tam herezje
              rozsiewam;-wierzę,że Pan mi wybaczy)
    • m.war "boskie" szczepionki 29.06.10, 10:42
      od kogo pochodzą szczepionki, które okaleczają i prowadzą do nieodwracalnych
      chorób jak np. autyzm czy stwardnienie rozsiane???? od
      Boga? czy tak? czy to od Boga mamy szczepienia, antybiotyki i sterydy???
    • kasia_271 Re: homeopatia a wiara 29.06.10, 11:13
      Nikaa818, to co wypisujesz to nie trzyma sie kupy...
      1) Dlaczego jakiś ksiądz podważa słowa samego papieża Jana
      Pawła II, ktory dopuszczał stosowanie homeopatii?
      2) Dlaczego leczenie konwencjonalne czesto nie przynosi takiego
      efektu placebo, jak homeopatia? Szczegolnie niemowlęta i zwierzeta
      muszą silnie wierzyc w homeopatie, bo u nich efekt rzekomego placebo
      wystepuje zwykle zaraz po 1-2 dawce.
      3) Znam tez pewną panią ginekolog (ktora z pewnościa nie ma nic
      wspolnego z leczeniem homeopatycznym), ktorej historia bardzo
      przypomina mi pasmo nieszcześć Hannemana opisywane przez Ciebie
      powyżej. Dwoje jej synow jednocześnie zginelo w wypadku
      samochodowym, a corka jest po rozwodzie. Sama też już jest wdową
      mimo dość mlodego wieku.
      4) Podobnie znam wielu ludzi, którzy lecząc sie tradycyjnie u
      lekarza trafiają na źle dobrane leki, popadając w coraz wieksze
      problemy ze zdrowiem, depresje, uzależnienia. Na pewno Ty też znasz
      takie przypadki, a mimo to nie przypisujesz im działania sił
      nadprzyrodzonych. Dlaczego???
      5) Leki konwencjonalne tez okreslasz
      stwierdzeniem „wstrętne”... Więc co Twoim zdaniem mam robić, gdy
      dziecko z powodu alergii chce się zadrapać na śmierć? Żarliwie się
      modlić? Musiałabym być nawiedzona i skrajnie nieodpowiedzialna....

      Nie przemawia do mnie żadne Twoje słowo, ani argumenty iktoto. Nie
      dopatruję się działania złych duchów tudzież szatana w leczeniu
      homeopatią. Nie chcę się zamykać na skuteczną metodę leczenia, tylko
      dlatego, że ludzkość nie do końca odkryła jeszcze zasadę tej
      skuteczności i niektórzy z powodu niewiedzy probują staszyć
      innych „duchami” i „nawiedzoną energią z kosmosu”. Ktoś kiedyś
      napisał: „że nie ma na coś dowodu nie oznacza, że tego czegoś nie
      ma. W ten sposób należałoby uznać, że zanim nie odkryto Ameryki to
      jej po prostu nie było”.
      Tworca antyseptyki I. Semmelweis też swego czasu nie potrafił
      precyzyjnie wyjaśnić mechanizmu zakażenia. Był atakowany przez
      środowisko lekarzy nieakceptujących jego teorii, w związku z czym
      przeżył załamanie nerwowe, trafił do szpitala psychiatrycznego gdzie
      wkrótce zmarł. Pewnie takich przypadków z historii mozna by
      przytoczyć setki..........
      • nikaa818 Re: homeopatia a wiara 29.06.10, 15:34
        kasia_271 napisała:

        2) Dlaczego leczenie konwencjonalne czesto nie przynosi takiego
        > efektu placebo, jak homeopatia? Szczegolnie niemowlęta i zwierzeta
        > muszą silnie wierzyc w homeopatie, bo u nich efekt rzekomego
        placebo
        > wystepuje zwykle zaraz po 1-2 dawce.
        Oczywiste jest , że na niemowlęta efekt placebo nie może działać. A
        zatem jesli nie ma w kulkach nic co mogłoby leczyć to co działa
        skoro nie podświadomość? Wszak w wysokich potencjach nie ma
        praktycznie żadnej substancji która mogłaby oddziaływać leczniczo.

        4) Podobnie znam wielu ludzi, którzy lecząc sie tradycyjnie u
        > lekarza trafiają na źle dobrane leki, popadając w coraz wieksze
        > problemy ze zdrowiem, depresje, uzależnienia. Na pewno Ty też
        znasz
        > takie przypadki, a mimo to nie przypisujesz im działania sił
        > nadprzyrodzonych. Dlaczego???
        No bo jest to pewnie ewidenta pomyłka lekarska. Zły dobór leku do
        schorzenia.

        5) Leki konwencjonalne tez okreslasz
        > stwierdzeniem „wstrętne”... Więc co Twoim zdaniem mam robić, gdy
        > dziecko z powodu alergii chce się zadrapać na śmierć? Żarliwie się
        > modlić? Musiałabym być nawiedzona i skrajnie nieodpowiedzialna....
        >
        Miałam na mysli wstretne w cudzysłowiu :) co nie znaczy , że uważam
        je za świetne i niezastąpione. Przeciwnie, dla mnie to ostateczność.
        Kurczę, nie oceniam Ciebie. Mam dziecko niespełna roczne, które
        wciąż choruje, to zapalenie płuc to oskrzela... :( Konwencjonalne
        podejście czyli "bach antybiotyk" skłoniło mnie do szukania i
        trafiłam do homeopaty. dalej wiadomo co było. wiem ,ze jest to
        skuteczna metoda leczenia i boje sie o zdrowie moich dzieci,boje sie
        że znów sie zacznie.ale skoro : nie bardzo wiadomo dlaczego
        właściwie homeopatia działa ; istnieje możliwość , że niektorzy
        homeopaci stosują pachnące okultyzmem metody ; twórca homeopatii
        nazywał Chrystusa arcy-fantastą to chrześcijanin powinien chyba
        przestac byc bezkrytycznym wobec tej metody leczenia.
        mnie po prostu to czego sie dowiedziałam o homeopatii nie pozwala z
        czystym sumieniem i spokojem serca podawać tych leków swoim
        dzieciom.Postanowiłam zwrócić sie ku naturalnej medycynie - zioła
        etc. a z konwencjonalnej korzystac jak nie bedzie wyjścia.Homeopatia
        póki co-nie.
        Niewykluczone,że sie mylę oceniając homeopatie w ten sposób.Może
        być.Pozdrawiam i zdrowia życzę. Moje dzieciaki też alergiczne
        i "atopiczne" więc rozumiem ...



          • matthewr Wniosek 01.07.10, 13:44
            Wniosek z tej dyskusji taki, że pewne osoby próbują poprzez opowiadanie o
            bioenergoterapii, odsunąć nas od homeopatii. Odczuwam, że stara się z nas zrobić
            idiotów... , którzy mylą podstawowe pojęcia, skrajnie od siebie różne
            • neoaferatu Re: Wniosek 01.07.10, 15:44
              To taka sprytna manipulacja - mieszać tematy - mieszać bioenergoterapię i
              homeopatię, żeby robić wodę z mózgu tym naiwniakom czyli nam. Najpierw temat
              homeopatii potem nagle dołącza się wahadełko, potem szybciutko jeszcze
              bioenergoterapię, potem dowala się jakieś bzdety o złej energii żeby nastraszyć
              jak najwięcej frajerów i juz temat rozpracowany a czytelnicy zmanipulowani. Juz
              przerazone mamy biegną bez zastanowienia do egzorcystów, a manipulator bardzo
              wazny i pełen satysfakcji ze tyle zamętu i fermentu udało mu się zrobić. Co
              jakis czas czytam podobne bzdety sensatów, którzy wbrew oficjalnej opinii
              Koscioła i przy braku jakichkolwiek dowodów z uporem maniaka wypisują, że ktoś
              ale nie wiadomo kto, ze gdzieś ale nie wiadomo gdzie podobno był opętany?
              Inna sprawa ze po takim nastraszeniu może się komuś wydawać, bo przecież strach
              ma wielkie oczy, że rzeczywiście może coś jest na rzeczy i w tych lekach sam
              szatan siedzi albo i nawet dziesięć szatanów, a jak nie udowodnić, że nie
              pięćdziesiąt tysięcy?
              Tymczasem z listu, który wystosował Jan Paweł II do polskich lekarzy, jasno
              wynika, ze Kościół Katolicki zezwala na stosowanie homeopatii. I dla katolika to
              jedyna wiążąca oficjalna opinia, bo innej oficjalnej nie ma.
              • nikaa818 Re: Wniosek 01.07.10, 22:24
                neoaferatu napisała:
                Juz
                > przerazone mamy biegną bez zastanowienia do egzorcystów, a
                manipulator bardzo
                > wazny i pełen satysfakcji ze tyle zamętu i fermentu udało mu się
                zrobić.
                Do księdza nie poleciałam , spanikowałam po prostu ale uspokoił
                mnie mail od Dominikanina. Zaś lektura od niego uswiadomiła mi , że
                homeopatia jest sprawą kontrowersyjną i stosunek Kościoła do niej
                jest niejednoznaczny . a skoro jest niejednoznaczny to ja wolę nie
                ryzykować. A co do manipulatora ;)to jestem mu wdzięczna bo zwrócił
                mi uwagę na ten fakt. Lepiej wiedziec cos więcej na temat
                specyfików , które się podaje własnym dzieciom.A fakt ,że
                samopoczucie im sie poprawiło jest dla mnie znakiem, że w tym tkwił
                u nas problem.

                Tymczasem z listu, który wystosował Jan Paweł II do polskich
                lekarzy, jasno
                > wynika, ze Kościół Katolicki zezwala na stosowanie homeopatii. I
                dla katolika t
                > o
                > jedyna wiążąca oficjalna opinia, bo innej oficjalnej nie ma.

                a do jakiego listu Jana Pawła II do lekarzy się odwołujecie? Ja
                trafiłam tylko na list ponizszy,którym dysponuje Małopolskie
                Stowarzyszenie Lekarzy Homeopatów , będący
                odpowiedzią Jana Pawła II na pytanie skierowane przez jednego z
                członków w.w. stowarzyszenia, u
                którego pojawiły się wątpliwości co do stosowania homeopatii przez
                lekarza
                katolika:
                „Watykan 22 czerwca 2004 r. Sekretariat Stanu
                Szanowny Panie,
                W ostatnich dniach Jego Świątobliwość Jan Paweł II przekazał mi
                kilka listów,
                które od dawna spoczywały na Jego biurku. Wśród nich był także list
                od Pana z
                marca br. Prosił mnie, aby odpowiedzieć w Jego imieniu. Chętnie to
                czynię.
                Odpowiadając na Pana pytanie należy stwierdzić, że – o ile mi
                wiadomo – nie
                istnieje jakiś dokument Magisterium Kościoła, który podejmowałby
                wyłącznie
                temat homeopatii. Niedawno ukazał się dokument Papieskiej Rady ds.
                Kultury i
                Papieskiej Rady ds. Dialogu z Religiami pt. „ Jesus Christ the
                bearer of the
                water of Life, A Christian reflection on the “New Age”, w którym
                porusza się
                temat leczenia naturalnego z homeopatią włącznie. Jest to jednak
                ujęcie w
                perspektywie ideologii New Age i dlatego wydaje się mieć wydźwięk
                negatywny.

                Generalnie rzecz biorąc Kościół nie zabrania stosowania homeopatii w
                leczeniu, o ile nie wiąże się to z magią, bądź akceptacją idei
                religii
                wschodnich, szczególnie buddyzmu. Kościół ostrzega jednak przed
                takim
                stosowaniem naturalnych metod leczenia, które odrzucałoby metody
                naukowe,
                sprawiając, że pacjent ufając np. energoterapeutom, rezygnowałby z
                leczenia
                szpitalnego, które na pewnym etapie rozwoju choroby jawiłoby się
                jako
                niezbędne. Istnieje też bogata tradycja stosowania leków
                naturalnych,
                przechowywana zwłaszcza w monasterach zakonnych i w młodszych
                zgromadzeniach,
                które parają się pomocą ludziom chorym jak np. bonifratrzy. Wydaje
                się zatem,
                że nic nie stoi na przeszkodzie, aby były stosowane leki
                homeopatyczne, zawsze
                jednak z tym zastrzeżeniem, że najważniejsze jest zdrowie pacjenta,
                a lekarz
                nie może mu szkodzić nawet przez zaniedbanie tego, co rozwój nauki
                medycznej
                daje jako skuteczne narzędzie do przychodzenia z pomocą.
                Ojciec Święty wdzięczny jest Panu za życzenia. Odwzajemnia je,
                polecając Pana
                i Pańskich pacjentów dobroci Boga. Wyprasza wszelki potrzebne łaski
                i
                błogosławieństwo.
                Z wyrazami szacunku
                Ks. Paweł Ptasznik, Sekcja Polska Sekretariatu Stanu”.


                • iktoto Re: Wniosek 02.07.10, 09:12
                  Widzę, że cokolwiek bym napisała to jestem sekciara, manipulator,
                  sensatka szukająca poklasku. Nie jest mi potrzebne niczyje uznanie.
                  Chciałam jedynie przedstawić że homeopatia to ezoteryczna metoda i
                  że należy być tego świadomym.
                  Dlaczego niby ja sieję zamęt? Dlaczego ktoś poczuł niepokój? Gdyby
                  każdy był pewien swojego stanowiska to nie odczułby niepokoju, bo
                  jego serce i rozum wie.
                  Kiedy ja jestem pewna czegoś to nic mnie nie poruszy, nic mnie nie
                  zaniepokoi w danej kwestii

                  Z Bogiem
                  • kasia_271 Re: Wniosek 02.07.10, 09:34
                    W czyjej konkretnie wypowiedzi doszukujesz sie niepokoju??
                    Chciałas dyskusji to miałaś dyskusję... Każdy przedstawił swój punkt
                    widzenia i nic poza tym.
                    Nie wiem czego sie tu doszukiwać.... i nie ma sie na co obrażac, bo
                    Twoich przekonań o istnieniu Boga nikt nie probował negować,
                    natomiast nie dziw się, że ludzie tutaj "tłumnie" zareagowali na
                    Twoje dziwne argumenty. Wsadziłaś kij w mrowisko probując
                    podważyć nasze przekonania
                    ... (w dodatku przytaczając błędne
                    porównania i podejmując próby straszenia normalnych ludzi).
                  • mlodziutka11 Re: Wniosek 02.07.10, 12:05
                    nie no muszę coś napisać:)
                    homeopatia to zła energia buachacha:)
                    iktoto skoro każesz nam dogłębnie analizować jak działa homeopatia
                    to sądzę że ty dokładnie przeanalizoałaś każdy lek medycyny
                    akademickiej:0 wiesz jak działa ibuprofen??
                    Wszystkie opisane przez Ciebie wątpliwości są jedynie Twoje,
                    kompletnie nie przekonujące wykłady:)
                    Prawo też tu nie ma nic do rzeczy bo już sąd orzekał w sprawie
                    łamania kodeksu..
                    co do ibuprofenu:)....
                    Działanie ibuprofenu polega głównie na hamowaniu
                    cyklooksygenaz: konstytutywnej (COX-1) odpowiedzialnej za syntezę
                    prostaglandyn spełniających funkcje fizjologiczne w przewodzie
                    pokarmowym i nerkach; indukowanej (COX-2) odpowiedzialnej za syntezę
                    prostaglandyn pozapalnych w miejscu zapalenia. Z przewodu
                    pokarmowego wchłania się bardzo szybko, częściowo w żołądku i w
                    większym stopniu w jelicie cienkim. Maksymalne stężenie w osoczu
                    osiąga 1–2 h po podaniu tabletki, a 1 h po podaniu zawiesiny.
                    Metabolizm zachodzi w wątrobie. t1/2 we krwi wynosi 2 h. W 90% wiąże
                    się z białkami osocza. Wydala się z moczem w postaci 2 nieczynnych
                    metabolitów. Eliminowany całkowicie z krwi po 24 h po podaniu
                    ostatniej dawki. Hamuje agregację płytek krwi (słabiej i krócej niż
                    kwas acetylosalicylowy).
    • idonea Wiara i lęki 02.07.10, 12:08
      Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego wielu ludzi "głęboko wierzących"
      zamiast wewnętrznego pokoju ma w sobie tyle lęku i zamiast we wszystkim, co
      dobre widzieć Opatrzność i rękę Boga widzą coś wręcz przeciwnego. Dla mnie to
      nie jest wiara, ile właśnie brak wiary, a może nawet wiara w to, że diabeł tu
      rządzi, a nie Bóg.
      Dla mnie homeopatia jest po prostu częścią nauk medycznych, że nie wszyscy
      lekarze z niej korzystają, to wielka szkoda. No nie wiemy na razie jak działa -
      nie wiemy także, jak działa grawitacja. Ale to nie powód, by wymyślać, w
      zastępstwie nauki, wyjaśnienia "ezoteryczne".
    • mea_51 Re: homeopatia a wiara 04.07.10, 19:55
      Z bliskiego otoczenia znam szkodliwe działanie homeopatii/ już same nazwy leków
      homeopatycznych tak bardzo kojarzą się z imionami demonów/.Apeluje do młodych
      mam - nie eksperymentujcie na swoich dzieciąch, bo zapłacicie wy albo one
      kiedyś za to wysoką cenę.Zbyt wysoką!
      • ewa164 Re: homeopatia a wiara 04.07.10, 20:24
        Rany boskie...
        Ludzie, nie wstyd Wam?
        Nazwy leków mogą się kojarzyć z imionami demonów wyłącznie nieukom.
        Proponuję troszkę poczytać. Botaniki, fizyki, chemii. Wiedza nie boli, naprawdę.
        Jeśli dla kogoś to zbyt trudne, to choćby warto przejrzeć kilka ilustrowanych
        albumów z roślinkami. Ładne, kolorowe, przyjemne dla oka, a i dowiedzieć się
        czegoś można. ;-)

        Te "straszliwe nazwy" to po prostu nazwy łacińskie roślin, używane na całym
        świecie przez botaników, nazwy łacińskie pierwiastków i związków chemicznych,
        używane na całym świecie przez chemików itd. Niektóre z nich się różnią nieco od
        obecnie używanych, bo pozostały w tradycyjnym brzmieniu - botanika ma to do
        siebie, że często dokonuje zmian w nazewnictwie (niekiedy nawet kilkakrotnie w
        ciągu kilku lat stara nazwa zastępowana jest nową).
        Ot i cała tajemnica "demonicznych" nazw.


        • neoaferatu Re: homeopatia a wiara 04.07.10, 21:50
          No tak np. homeopatyczny demon Chamomilla (Rumianek) albo demon Ferrum (Żelazo)
          albo demon Tarantula (Pająk Tarantula). A także allopatyczny demon Penicillium
          (Penicilina), demon Aspirin Bayer i spokrewnona z nim demonica (?) Polopiryna.
          • mea_51 Re: homeopatia a wiara 04.07.10, 23:18
            neoaferatu napisała:

            > No tak np. homeopatyczny demon Chamomilla (Rumianek) albo demon Ferrum (Żelazo)
            > albo demon Tarantula (Pająk Tarantula). A także allopatyczny demon Penicillium
            > (Penicilina), demon Aspirin Bayer i spokrewnona z nim demonica (?) Polopiryna.
            >

            Perfakehl, Notakehl.... jakie to dla Ciebie śliczne i naturalne...Nie wciskaj
            ludziom nieprawdy, bo każdy wie,że produkty homeopatyczne powstają na bazie
            naturalnych składników , tutaj dyskusja toczy się na temat "homeopatia a wiara".
            Chodzi o "pierwiastek duchowy", który usiłujesz wyeliminowac z homeopatii
            nieudolnym szyderstwem.
        • mea_51 Re: homeopatia a wiara 04.07.10, 23:02
          Perfakehl , Notakehl ...- rzeczywiście, pięknie brzmiące, iście łacińskie
          nazwy! I jak sama nazwa mówi - pierwsza zawiera candidę a druga
          penicillum.Polecam poczytac odpowiednia literaturę i nie ubliżam od nieuków.
          • mariolaosa5 Re: homeopatia a wiara 05.07.10, 13:25
            te nazwy które napisałaś to są nazwy leków firmy sanum, a nie nazwy
            typowych pojedynczych leków homeopatycznych sam lek notekehl zawiera
            w swoim składzie Penicillium chrysogeum w sumie tak on powinien się
            nazywać, a co do pomocy demona przy tworzeniu leków homeopatycznych
            to może antybiotyki i te setki leków farmakologicznych (które do dnia
            dzisiejszego w ponad 70 % tych leków skutki uboczne nie są znane
            przeczytaj choć by jedną z ulotek jest napisane jeżeli wystąpią inne
            skutki zgłoś do lekarza lub farmaceuty)może one też powstają przy
            pomocy demona tego nigdy się nie dowiemy więc po co takie głupie
            dopatrywania dopłóki coś nie zostanie zatwierdzone dopóty będą się
            dopatrywać w tym i dobre i te straszne rzeczy i tak jest z homeopatią
            czego jeszcze nie przepiszecie temu przecież nikt nikogo nie zmusza
            do stosowania tego z tym co ty wypisujecie to wszyscy którzy chodzą
            na joge do bioenergoterapeutów używają leków homeopatycznych mają
            powiązania z demonami. A gwałciciele mordercy złodzieje bandyci kto
            im każe to robić tam się dopatrujcie demonów.
            Ludzie takie straszne rzeczy dzieją się na świecie takie katastrofy,
            a wy zajmujecie sie takimi rzeczami jak nazwa notekhel to niby nazwa
            jakiego demona. ŻAL............
              • neoaferatu Re: homeopatia a wiara 05.07.10, 13:50
                Iktoto ja kupuję leki homeopatyczne wyłącznie w aptekach w opakowaniach
                fabrycznych. A ty napisałaś, że homeopaci dodatkowo w 80% wahadełkiem
                energetyzują jeszcze te leki. To niby latają po aptekach i między półkami
                machają tymi wahadełkami czy jak? Moje wszystkie koleżanki kupują leki wyłącznie
                w aptece. A żaden z homeopatów klasycznych, z których usług korzystałam, nie
                zajmował się produkcją leków. Żaden z nich nie posługuje się też wahadełkiem. To
                skąd niby te informacje o tym, że w 80% homeopaci energetyzują wahadełkami leki?
                Znowu jakieś wyssane z palca rewelacje?
                  • iktoto Re: homeopatia a wiara 06.07.10, 12:25
                    Nie wysysam sensacji z palca, nie potrafię i nie widzę sensu, nie to
                    jest moją intencją. Podałam kilka źródeł, z których korzystałam i to
                    nie są gazetki kolorowe.
                    Nie szukam problemu tam gdzie go nie ma, wyrosłam z tego.
                    Nie wiem, czy kupujesz dobre wartościowe ziemniaki czy przeazotowane
                    czy jeszcze inne? skąd ja to mam wiedzieć?
                    Wiele doświadczeń życiowych za mną, niekoniecznie łatwych,
                    wyciągnęłam z nich wnioski, pracowałam energią, poznałam kilku
                    ezoteryków, kilku charyzmatyków kościelnych, obserwowałam jacy to
                    ludzie, odnalazłam w końcu Boga, stąd ten wątek. Cieszę się w końcu
                    życiem, po wielu trudnych latach. Pomimo dobrego prowadzenia
                    homeopatycznego uważam tę metodę za nieskuteczną, bo ciało fizyczne
                    to nie wszystko. Co z tego, że odniosę korzyść na ciele fizycznym,
                    skoro w duszy nadal skrywa się bałagan, który spowodował tę chorobę?
                    Nie wystarczy przypudrować.
                    Zawsze byłam przeciwnikiem Baktrimów, Paracetamoli, pediatrów
                    dających antybiotyki, wkurzałam sie, kiedy słyszałam jak łatwo
                    przepisują antybiotyki. Ja szukałam lepszych lekarzy, którzy
                    przepiszą leki nie szkodzące np wątrobie, z antybiotyku korzystałam
                    w ostateczności z ciężkim sercem. Korzystałam z biorezonansu
                    magnetycznego. Teraz kiedy ja jestem bliżej Boga, moje dzieci
                    zaczynają wychodzić na prostą z chorobami, nie dlatego że wyrastają
                    z nich. Też wiele lat walczyłam z dietami, 5 przemianami, dietą
                    optymalną, dużo tego było, zmęczyło mnie to, ale teraz widzę, że
                    jest prostszy i pewniejszy sposób.
                    • kasia_271 Re: homeopatia a wiara 06.07.10, 12:38
                      Ale wciąz nie wiem czy dobrze rozumiem jaki to sposób?
                      Wystarczy "bycie bliżej Boga"????
                      Mam odstawić wszystkie lekarstwa i czekać cierpliwie (oczywiście
                      modląc sie przy tym)aż minie alergia, zapalenie płuc itd.???
                      • matthewr Re: homeopatia a wiara 06.07.10, 14:04
                        w Namibii też są blisko Boga, a nie dożywają czesto 10 roku życia...
                        Bóg i homeopatia nie wyklucają się, leki te są pochodzenia naturalnego, i fakt,
                        że działają skutecznie, nie może ich dyskwalifikować i stawiać na równi z szatanem.

                        Proszę tu więcej nie pisać o "pracy z energią" bo to jest czysty szarlatanizm i
                        nijak nie przystaję do tematyki FORUM.
                      • iktoto Re: homeopatia a wiara 10.07.10, 21:00
                        ja wciąż zbliżam się do Boga, ale leków chemicznych nie odstawiam,
                        bo to byłaby głupotą z mojej strony.
                        nie wiem jaka jest Twoja droga do Boga, ja wiem, że dla mnie cennym
                        jest bycie we wspólnocie, korzystanie z modlitwy wspólnoty, nie
                        szukam po omacku, nie eksperymentuję, jeśli coś ma pozór zła staram
                        się unikać tego, moim dzieciom bardzo pomaga modlitwa wstawiennicza.

                        Nie wychodzę z założenia, że wszystko pochodzi od Boga, unikam tego,
                        co może pochodzić od Złego Ducha. Nie chcę tego.
                        Jest wiele pozycji w księgarniach np katolickich, gdzie można
                        znaleźć, co ma pozór zła.
                        Odczułam swego czasu ataki Złego Ducha na sobie i nie zamierzam się
                        z Nim jednoczyć, idę w drugą stronę, do Góry.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka