englishfreak
07.12.10, 13:25
Wiem, że temat już był kilkukrotnie wałkowany, ale po przeczytaniu wszystkich wątków jakoś nadal nie mam pomysłu co zrobić w swoim konkretnym przypadku.
Zaczęło się w piątek wieczorem od takiego duszącego kaszlu. W sobotę kaszel raczej mokry, ogólne rozbicie, ból gałek ocznych, głowy, wieczorem temperatura 37,7. Wzięłam rano 1 dawkę Aconitum 30CH. Wieczorem wzięłam Belladonnę 30CH, zaczęłam się pocić. W niedzielę ból mięśni i stawów, rano dudniący kaszel, w dzień trochę lepiej, noc była spokojna. Wczoraj nadal ból głowy, zimno, temp. 37,7, ogólne rozbicie, kaszel (głównie rano), doszedł katar (cieknący, przezroczysty). Mam też podrażnione gardło. Jak kaszlę, wszystko mnie boli - żebra, brzuch... Poszłam wczoraj do lekarza ogólnego - diagnoza bardzo dla mnie zaskakująca: zapalenie zatok - myślałam, że raczej grypa, no i oczywiście antybiotyk. Niestety z homeopatą mam teraz utrudniony kontakt. Z homeo mam w domu: Silicea 200CH (podobno moja konstytucja, ale ostatnio nie brałam), Pulsatilla 200CH, Mercurius Solubilis 30CH, Hepar Sulphur 30CH, Tuberculinum LM18 i jeszcze kilka innych, ale te które wymieniłam najbardziej pasują mi do moich objawów; do apteki niestety daleko. Wczoraj późnym popołudniem wzięłam Siliceę 3 kulki + popijam z wody. Rano kolejne 3 kulki. Po nocy zeszło mi trochę gęstego żółtego kataru, ale teraz znowu jest przezroczysty. Najgorszy jest ten ból głowy, chociaż na szczęście momentami jest jakby mniejszy - dzięki temu mogę teraz pisać. Proszę poradźcie - kontynuować Siliceę czy może zmienić na Pulsatillę (kiedyś dwukrotnie mój homeopata wyleczył mi uporczywy katar właśnie Pulsatillą, ale nie wiem, czy wtedy też miałam zatoki)?