Dodaj do ulubionych

Moje niehomeopatyczne przemyślenia

30.08.04, 20:59
Do skasowania, ale muszę się wygadać.
Gdzieś niedawno wyczytałam, że z większością zabrudzień radzi sobie zwykłe
szare mydło. Akurat kupowałam dzisiaj ludwiki, cify i inne takie, i
zauważyłam w kąciku zwykłe, zwyklutkie szare mydło. A co mi tam, myślę sobie,
1PLN, stać mnie jeszcze. Przychodzę do domu, zabieram się za zmywanie tym
szarym mydłem i efekty są, cholera jasna, takie same, jak ludwikowe... Do
zaschniętych przypalonych garów musiałam użyć cifa, ale do zmywania talerzy
po obiedzie wystarczyło to szare mydło...
Powiem Wam tak: wrabiają nas i tłumaczą nam, że bez tego i tego cudownego
środka zginiemy w zupie i zabrudzimy się na śmierć. A moje kieliszki po
szarym mydle dosłownie lśnią - bo ono się po prostu ładnie spłukuje. Kiła.
Manipuluje się nami i wmawia nam się nowe potrzeby, bo ktoś musi na tym
zarobić. Koszmar, wcale mi się to nie podoba!
A mydło kupiłam z powodów "ekologicznych", i doprowadziła mnie ta ekologia do
takich niewesołych wniosków:(
Nic to, jutro chyba wyszoruję lodówkę octem;)

16%VOL
22%VAT
Obserwuj wątek
    • beba2 Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 30.08.04, 21:06
      No przeca, ze ocet do lodówy najlepszy !
      I wsypanie 2 łyżek sody do smierdzących odpływów, a po 15 minutach spłukanie
      wrzątkiem( uwaga, czasem wybucha).
      Ale szarego do naczyń nie próbowałam - zaraz to zrobię, bo leży
      calutkie...hmmm...do mycia włosow nie polecam ( choć zrobiła to pewna
      dermatolog) myślałam że nie rozczeszę do końca zycia - prawie dredy mi sie
      zrobiły, a w dotyku...a fe!
    • fibra Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 30.08.04, 21:10
      Tak to już jest martini niestety, oni żeby sprzedać muszą wzbudzić u nas
      potrzevę, a żeby wzbudzić potrzebę, to muszą nam kit wcisnąć. I tak im sie
      kaska kręci, a my wypłukujemy prorfele.

      Kurcze, jakoś nasze babki i prababki i te jeszcze wcześniejsze dawały sobie bez
      tych "cudeniek" radę i w brudzie na pewno nie żyły.....i ekologicznie było,
      tylko odpady naturalne:))) do ziemi szły.


      Fajny ten niehomeopatyczny temat
      Pozdrawiam
      Ilona
    • bryzza Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 30.08.04, 22:13
      Bieliznę i pościel piorę TYLKO w samej wodzie, oczywiście bez płynu do
      płukania, w temp. 60st. i jest SUPER!!!
      Rzeczy mocniej zabrudzone w płatkach mydlanych lub proszku JELP.
      Im mniej chemii w naszym życiu, tym lepiej.
      Jeśli piszemy o ekologicznych postawach, to dodam,że polecam wykreślenie z
      jadłospisu drobiu i jaj kupowanego w sklepach. Wiem co mówię, bo właśnie moja
      najlepsza przyjaciółka dowiedziała się, że przez obecność różnych " świństw" (
      patrz- hormony w paszach dla zwierząt)w pożywieniu, jej córeczka ( 2 lata)
      rozwija się jak dojrzewająca nastolatka. Jedyne bezpieczne (względnie- uwaga
      choroba "wściekłych krów") mięso to w/g mnie cielęcina.
      Lepiej zapobiegać, niż leczyć - żyjmy mądrze...
      • very_martini Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 30.08.04, 22:19
        No, o tych kurczakach to też słyszałam... Może nie u 2-latki, ale jakijś
        ośmiolatce zaczęły rosnąć piersi i ktoś skojarzył, że ona obżera się kurczakami.
        Płatki mydlane tak wsypujesz do pralki?
        Ja tak kombinowałam, tylko mam ten problem, że musi mi pachnieć. Nie wiem, czy
        nie zakombinować z dolewaniem jakichś naturalnych olejków do krochmali z mąki
        ziemniaczanej na przykład. Ługa pachnie genialnie, ale syntetyk aż do bólu...


        16%VOL
        22%VAT
    • fibra Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 30.08.04, 22:57
      Martini, ja z płatkami mydlanymi w awtomacie to mam niemiłe doświadczenia.
      Kiedy moja Madzia jeszcze była dzidziowata, to ja tylko płateczki używałam.
      I urządziły moją pralkę na amen:(((, na ściankach osiadła taka gruba i twarda
      szkorupa (może to od tego że pieluchy tetrowe szły na 90stopni) musiałam ją
      pazurami zdzierać, ojojoj jak sobie to przypomnę, to....... :(((
      A jak prałam coś z guzikami, to one charatały po tej skorupie i ta twarda maź
      paprała mi ubrania...ło matko najdroższa... a mnie szlag trafiał, nie wiedziałm
      o co biega, dopiero jak luknęłam do środka i to-to zobaczyłam - ręce mi opadły,
      a płatki poszły w kosz.

      Gdybyś jednak chciała zaryzykować, to płatki trza najpierw w ciepłej wodzie
      rozpuścić (najlepiej dzień przed) a potem wlać je do pralki (instrukcja powinna
      być na opakowaniu)

      anty-płatkowa Ilona ;)
      • jagusik Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 31.08.04, 09:22
        To ja jeszcze do Koła Gospodyń Wiejskich dodam wiejski sposób na zaropiałe oczy,
        co mi go jedna zaprzyjaźniona Ukrainka poleciła.
        Otóż u niej na wsi, jak komu oko zaropieje, to szuka kobiety karmiącej piersią i
        pod tą pierś oko podstawia, żeby mu mlekiem siknęła (ma sikać, nie kapać...).
        Tak ze trzy razy dziennie i po 2 dniach mija jak ręką odjął.
        Sprawdziłam na młodym, bo lubię takie ludowe mądrości, a ta wydała mi się
        bezpieczna - mleko przecież sterylne, izotoniczne, ciepłe (po soli
        fizjologicznej piszczał, bo zimna). Niesmowicie wygląda oko zabielone mlekiem
        !!! a on nawt nie pisnął, tylko zdziwiony był trochę, że ja mu do oka, a nie do
        buzi...
        I tak na mleczno - kulkowym wspomaganiu przeszło zapalenie spojówek :)
        Aga
        • very_martini Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 31.08.04, 11:07
          Ło Jezusiu kochany, toż dzie ja matkem karmioncom znajdem? Można sobie w sumie
          zafundować dziecko, a potem stać pod drzwiami przychodni oku i sikać ludziom w
          oczy za symboliczną opłatą...
          Sprytne to, z tym mlekiem. Ja tak się czasem zastanawiam, jak czytam te
          mądrości - kto na to wpadł? To mnie naprawdę fascynuje, tak samo, jak
          zastanawia mnie, kto wpadł na to, że na przykład pomidory można jeść, a z żyta
          wykołować mąkę, a potem ją jeszcze smażyć.
          Dziwnetowszystko.

          16%VOL
          22%VAT
    • ahnija Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 31.08.04, 11:42
      Za to mnie sie to szare mydło nie za dobrze kojarzy z racji konieczności
      wyszorowania nim całego(55m kw) mieszkania..sufity i
      sciany..brrrrrr,szorowalismy z mężem poczatkowo z wielkim entuzjazmem:),który
      malał,malał,malał,malał...
      Ale udało się,późniejsze malowanie odbyło się zupełnie bez kłopotów(mieszkanie
      dość stare,tzw pociotki)
      A to wszystko było miesiąc temu i dlatego jeszcze mną rzuca,gdy słyszę/czytam o
      szarym mydełku:)

      Mimo to pozdrawiam cieplutko,jak zawsze
      Agnieszka
    • very_martini Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 31.08.04, 19:31
      Oto refleksje dot, szarego mydła, w trakcie wielkiego sprzątania (ja mam akurat
      delfin, made in czek repablik)

      1. jakość - w porównaniu z innymi detergentami w kolorowych opakowaniach - może
      z 5% gorsze, a od płyny TAK, który nie wiem jakim cudem się u mnie pojawił,
      lepszy o 75%
      2. spłukuje się milion razy lepiej niż ludwiki i insze cuda, i nie zostawia
      takiej lepkawej powłoki, tylko powierzchnia aż piszczy;)
      3. nie wyżera rąk (przynajmniej do tej pory mi nie wyżarło)
      4. zabieram się za szorowanie piekarnika. zobaczymy, co z tego będzie

      Aha. Lodówka wyoctowana, potem jeszcze nawet wypachniona (bo ocet nie zabił
      tego straszliwego smrodu, co to się w lodówce ) kwaskiem cytrynowym. Czajnik
      lelekstyczny odkamieniony kwaskiem cytrynowym za 30gr.

      16%VOL
      22%VAT
      • stapelia Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 31.08.04, 21:28
        A do mydelka nie ma przypadkiem w zestawie faceta, ktory wzialby taka kosteczke
        w lapki i swinskim truchtem i usmiechem na ustach pognal do kuchni szorowac
        piekarnik, he?? bo jak jest to kupuje hurtem.
        W obronie Ludwika- jest dobry na tluste plany na ciuchach- ale cytryna tez sie
        sprawdza
        pozdrowka
        Agnieszka
          • very_martini Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 31.08.04, 22:19
            No nie da się ukryć, fiołkami to to nie pachnie... Moje jest o zapachu delfina
            (bo się nazywa delfin, na obrazku ma delfina), nawet nie jest tak tragicznie,
            jakoś tym delfinem zagłuszyli zapach zwykłego szarego mydła.
            Ale kieliszki są tiptop!

            16%VOL
            22%VAT
            • beba2 Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 01.09.04, 00:08
              • Nagrody miesiąca dla Brunetki i Fibry
              homeoadmin 31.08.2004 22:40 odpowiedz na list odpowiedz cytując


              za doskonałą orientację w forum:)




              • Re: Nagrody miesiąca dla Brunetki i Fibry
              brunetkaa 31.08.2004 22:49 odpowiedz na list odpowiedz cytując


              łłłłooooooooooo, to teraz jestem lekko zdezorientowana;))
              ale milutko mi sie zrobilo:)
              dziękuję Adminom:)
              Brunetka



              • Re: Nagrody miesiąca dla Brunetki i Fibry
              fibra 31.08.2004 23:06 odpowiedz na list odpowiedz cytując


              WOW...:))))
              To ile tych lodów będzie ?? ;)

              Dziemkujem bardzo pienknie :)



              • Re: Nagrody miesiąca dla Brunetki i Fibry
              very_martini 31.08.2004 23:12 odpowiedz na list odpowiedz cytując


              Was to normalnie pogięło!
              Siedzicie tutaj tyle, co ja...

              16%VOL
              22%VAT

              Takie tam... Forum homeopatia



              • Re: Nagrody miesiąca dla Brunetki i Fibry
              beba2 01.09.2004 00:07 odpowiedz na list odpowiedz cytując


              Heeeeehehe...hehheheheheheheheeeeeeeeeeeeeehhhee, przestańcie sobie tak
              słodzić, bo się porzygam.
              Martini, przynajmniej nie będziemy jedyną darmowa siłą roboczą, co nie???
              trzeba tu posprzątać, bo sie robi forumek wzajemnej adoracji. Przenoszę to do
              niehomeopatycznego.
              • very_martini Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 27.01.05, 09:55
                Aloha;)

                Szare mydlo to tylko delfin, mejd in czek ripablik! Z delfinkiem na obrazku nawet.
                W ramach doniesień z forntu - obecnie jestem na etapie zastępowania płynów do
                plukania, za którymi i tak nie przepadam, olejkami eterycznymi. Na razie była
                lawenda, ale raczej niewypał - pzelałam olejek, zaoach był wręcz nie do
                zniesienia, więc wypłukałam ponownie, a wtedy lawenda przybrała smrodek starej
                zbutwiałej sciery. Próbuję dalej następnym razem planuję bergamotkę., w tzw
                miedzyczasie piekę muffiny;)
                A moze to zły pomysł z tymi olejkami? Pralkę mi wyżrą czy cuś?

                16%VOL
                22%VAT
    • narysuj.mi.baranka Mydlo 01.09.04, 22:03
      A mnie ostatnio napadlo, zeby umyc wlosy mydlem. Ostatni raz mylam wlosy mydlem
      ze 25 lat temu, jako male dziecko.
      Po umyciu mydlem co prawda nie blyszcza, ale wolniej sie przetluszczaja i sa
      gesciejsze a takze lepiej sie ukladaja:)
    • very_martini Szare mydło raz jeszcze;) 08.09.04, 13:56
      Sprawdziłam na włosach - super. Tego mi było trzeba - czegoś co czyści, a nie
      odżywia, bez żadnych powerów, bo jestem szczęśliwą posiadaczką, a co będę
      kłamać, bardzo ładnych i zupełnie nieproblemowych włosów. Szare mydło plus
      rumianek, żeby ładnie pachniały (bo po tym mydle tak jakoś dziwnie) i jestem
      happy, a koncernom śmieję się w twarz!

      16%VOL
      22%VAT
      • very_martini Re: Moje niehomeopatyczne przemyślenia 16.09.04, 11:38
        Też to dzisiaj czytałam;)
        Niedawno się zgadaliśmy z kolegami i koleżankami z tych pogaduch wyszło nam, że
        w gronie około 15 osób jest 6 alergików, a potem okazało się, że pozostałe 9
        osób bez alergii miało w dzieciństwie jakieś zwierzątko... A u 2 z tych
        alergików, i 7 z nie-alergików w domu non stop panował nieład (wiecie, jak
        bywa - zapracowane matki, troje dzieci, zwierzę, trochę kurzu tu, trochę kurzu
        tam, i tak się toczy).
        Używania domestosa i mydeł antybakteryjnych zaprzestałam dawno (kibel myję
        tylko cifem), co ciekawe, w domu mam czysto i bakterie mnie jeszcze nie
        zeżarły, choć według producenta tych wszystkich żrących środków powinny wdrapać
        się do mojej cewki moczowej i inszych otworów i zjeść mnie od środka, z mózgiem
        włącznie


        16%VOL
        22%VAT
    • very_martini Moje kolejne przemyślenie... 16.09.04, 11:40
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=15824806, powtórzę, co napisałam
      tam:


      Zastanawia mnie idea "żółtego tygodnia"...


      Około miliona osób ma w planach zaszczepienie się przeciw żółtaczce, ponieważ
      w czasie tej akcji rząd (czyli pozostali podatnicy) pokrywa sporą część
      kosztów tej przyjemności. 1000000 osób razy kilkadziesią złotych od łebka
      (pacjenta, w wersji eleganckiej) daje sumę, za którą niejeden szpital można
      wyposażyć w porządny sprzęt do sterylizacji - i będzie to akcja dużo bardziej
      trwała w skutkach, niż coroczne dofinansowywanie kilkuset tysięcy szczepionek.

      Gdzie tu sens, gdzie logika? A może ja nie wzięłam pod uwagę jakichś
      okoliczności i się czepiam?



      16%VOL
      22%VAT
            • virginia1 Re:Koło Gospodyń Wiejskich 06.11.04, 20:52
              Szklanki i przeróżne kubeczki ( osad z herbaty, kawy) można doskonale umyć
              solą. Też błyszczą cudownie.A znacie sposób na sfilcowany ( w granicach
              przyzwoitości) ulubiony sweterek - moczymy go w słonej wodzie i co kilka minut
              wyciągamy po kolei rękawki i całą resztę.Wyciągamy we wszystkie możliwe strony
              i znowu do słonej wody.Ja tak eksperymentowałam 1/2 dnia, ale efekt zaskoczył
              mnie.Potem oczyswiście w czasie suszenia (po odwirowaniu) dość często
              strzepujemy caly.Do pł€kania wełnianych rzeczy też dodajemy trochę soli.Nie
              powinny się kurczyć.
              • very_martini Re:Koło Gospodyń Wiejskich 06.11.04, 22:45
                Dzisiejszy solny patent na spalony garnek (zjarałam go do czarności, bo
                gotowałam na parze warzywa, zagadałam się, a woda mi wyparowała w międzyczasie:P)
                Trza w garnku zrobić roztwór nasycony, albo nawet przesycyony:) z wody i soli,
                zagotować, pogotować chwilę i odstawić na 10 godzin. Tak też zrobiłam, efekt nie
                jest powalający, ale jest, może na emaliownym garnku byłby lepszy. A w całej
                metodzie najbardziej odpowiada mi punkt "odstawić na 10 godzin" Hehe

                16%VOL
                22%VAT
    • sabba to ja tez 07.11.04, 09:30
      dorzuce swoje trzy grosze zaslyszane w niemieckiej telewizorni i moj maz to
      potwierdza, zamiast uzywac cify i inne mleczka do czyszczenia zlwozmywakow z
      zelaza (tzn nie emliowanych) nalezy uzyc obierkow kartoflanych. Podobnoz dziala
      lepiej i odczyszcza na blysk! jeszcze nie probowalam. A z tym szarym mydlem to
      mnie zaciekawilyscie. Kiedys slyszalam ze szarym mydlem powinno sie prac wszelka
      biala bielizne to nie bedzie zolkla. Tez nie wiem czy to prawda...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka