wordless
29.10.04, 23:19
Serdecznie witam,
A był to tak, zrugana przez jedną z Was, że próbuję sie leczyć wirualnie
postanowiłam iść do pani Doktor. Dodam enigmatycznie że pani nazwa się K i
przyjmuje w mieście K. Poszłam tam nieźle zainfekowana, kaszląca, kichająca i
z temparaturą. No bo w końcu poszłam do lekarza. Wizyta była długa, gruntowna
z wywiadem do 2 pokoleń wstecz.I dostałam lek wybrany - konstytucjonalny. Jak
tu zresztą u Was przeczytałam o b.szerokim spectrum działania tj.Sulfur. I
koniec. Mam go wziąść 1 raz i zadzwonić za tydzień. Mam się też nie leczyć
innym lekami homeo bo "organizm od tego wariuje". Żadnego badania. Dziękuję
dowidzenia.
No i ja teraz niewiem - czy tak to miało być? Czy mam się leczyć normalną
chemią równolegle? CO sie może takiego wydarzyć przez tydzien żeby było
warte zapamiętania i zrelacjonowania?
Bardzo proszę rozjaśnijcie mnie nieco.
pozdrawiam