marciszonka
12.02.05, 20:29
Trzeci dzień. Żadnego kaszlu, kataru. Żadnych wydzielin. Bordowe w kolorze i
paskudnie łaskocze nie w okolicach migdałków a bardziej w okolicy trzeciego,
którego nie mam już pewnie dawno.
Zawroty głowy. Na początku były klasyczne wirusowe bąble na łukach
podniebiennych. Wzięłam L52 i Phytolacca Dagomedu. Po tym drugim drapie mnie
każdorazowo jeszcze gorzej. Ale zeszło z łuków gdzieś wyżej i głębiej.
Dołączyłam sobie Drosetux i dzięki niemu jakiś czas nie boli, ale ciągle to
mam.
Pomóżcie coś dobrać, proszę.
Aha, jeszcze coś - ja kiedyś miałam astmę (ustąpiła w ciąży) i teraz znowu mi
się jakby zbiera na duszność. Ale po Drosetux'ie te zapędy mojego gardzioła
ustępują. Tylko jak zlikwidować w końcu ten stan zapalny?
zbolała Marciszonka