Dodaj do ulubionych

zasadowe pH... - długie wynużenia zorki

09.05.05, 09:46
To moja zmora od kilku lat. Wierzchołek góry lodowej.
Już nie wiem co robić...
Ginekolodzy rozkładają ręce i mówią, że taka moja uroda.

Jestem po ciężkich przejściach ginekologicznych. Pierwsza ciąża - 4 miesiąc:
przedwczesne silne skurcze, rozrastający się mięśniak macicy, obniżenie
odporności, infekcja naprzemian z grzybicą w drogach rodnych, mnóstwo leków
od dołu i dożylnie. Martynka urodziła się w 27 tyg. ciąży przez cc z
uogólnionym stanem zapalnym. Zmarła 10-go dnia...
Potem moja walka o zdrowie, totalny spadek odporności, fatalna cera, nadwaga,
stany zapalne, rozrastający się bliznowiec na brzuchu i depresja po pół roku
(ale obyło się bez leków).
Pół roku po porodzie wycięto mi operacyjnie mięśniaka macicy (niecałe 7 cm i
dwa pomniejsze). Próbowano też wyleczyć stan zapalny w pochwie - ale skutki
były mizerne. W przeciągu trzech lat dostałam kilkanaście, o ile nie
kilkadziesiąt antybiotyków i innych silnych leków. Wyjałowiono mi z pewnością
cały organizm...
Okazało się że przyczyną ciągłych stanów zapalnych jest waginoza - a wiec
brak proporcji między "dobrymi" bakteriami Tam, a "złymi". Nie miałam w ogóle
pałeczek kwasu mlekowego (mimo aplikowania lactovaginalu, doustnego brania
specyfików typu trilac, lacidofil i szczepionki z żywimi kulturami bakterii
solcotrichovag czy jakoś tak), a więc "złe" bakterie mogły namnażać się bez
ograniczeń. Chyba, że wkraczał lek i hamował czasowo ich rozwój. Błędne koło.
Na szczęście cudem (mój gin profesor badał jakiś lek wchodzący ze Stanów na
polski rynek - i dostałam go 5 razy, lek rewelacja, ale nie wszedł do Polski
ze względu na ... brak łapówki), waginoza minęła jak ręką odjął i dostałam po
przeszło rocznym leczeniu zielone światło - mogłam zajść w drugą ciążę.
Udało się za pierwszym razem. Problemy znów zaczęły się po pierwszym
trymestrze. Silny ból, rozwierająca się szyjka macicy, na szczęście bez
stanów zapalnych Tam. Niestety sprawa była na tyle poważna, że zostałam w
szpitalu - do końca ciąży, a więc 3 miesiące... Koszmar, ale to historia na
inny post.
Oczywiście zaczęły się stany zapalne, grzybica, znacznie podwyższone crp.
Ciąża zakończyła się cesarką w 29 tygodniu - szyjka macicy zanikła zupełnie,
krwawiłam i zaczynałam już gorączkować. To był piekielnie trudny czas - w tym
samym szpitalu przyszła na świat i zmarła moja córeczka niecałe dwa lata
wcześniej... Zamieniłam się w kobietę ze stali by przetrwać tę ciążę jak
najdłużej i się nie rozłożyć psychicznie.
Uspokajam - po ciężkich przejściach i dwóch późniejszych operacjach, 1,5-
roczny synek ma się dobrze. Siedzi sobie właśnie na podłodze i przegląda
książeczki.

Za to moje problemy wciąż są przy mnie. Na szczęście nie mam stanu zapalnego,
ale każdy posiew przynosi ze sobą wiedzę o coraz to nowych bakteriach. PH
zawsze silnie zasadowe.
Zapomniałam dodać, że całą ciążę z Bartusiem byłam na ostrych lekach
rozkurczowych (w dawkach większych niż maksymalna o jakieś 50 % - na własne
życzenie i ryzyko). Przeleżałam plackiem na jednym boku kilkanaście długich
tygodni - efektem tego był atak woreczka żółciowego tydzień po cc i wyniki
krwi tak złe, że podejrzewano zapalenie trzustki i uszkodzenie wątroby.
Znalazłam się na stole operacyjnym i laparoskopowo wyciągnięto woreczek z
ośmioma kamieniami.
Jestem przed 30-stką, trochę jeszcze do niej brakuje.
Bardzo mnie to wszystko zmęczyło. Wciąż jakieś gronkowce - nawet w moim mleku
(na neonatologii dali mi dwa antybiotyki bym mogła karmić malucha - nic to
nie dało).
Konsekwencją ostrego i inwazyjnego leczenia jest totalne wyjałowienie w
pochwie z dobroczynnych bakterii i to nieszczęsne pH zasadowe, błona śluzowa
jest atroficzna i pod dołu wygląda to wszystko jak w okresie menopauzy.
Podam, że miesiączkuję regularnie i jestem płodna. (dwa razy zaszłam w ciążę
w pierwszym cyklu starań).
Nie ufam już ginekologom i zestawowi leków aptecznych dostępnych na polskim
rynku. Trafiłam jakiś rok temu na homeopatkę - postawiła diagnozę, ze moje
problemy są spowodowane ciągłą żałobą po pierwszym dziecku i dała granulki o
silnej potencji na bazie soli. Ale problemy "oddolne" się nie skończyły.
Dałam spokój.
Niedawno też moja pani dermatolog po cichu poleciła homeopatyczny lek, by
zakwasić cały organizm. Kropelki nazywają się SANUVIS. Biorę je już 3
miesiące, ale poprawy nie widzę. Fakt, że nijak mogę zastosować się do
restrykcyjnej diety zalecanej przez producenta.
Uczucie suchości, zasadowy zapach... Na wizytę u gina nie mam już sił,
nienawidzę tego fotela, tych mądrości lekarskich i tego, ze jestem
niewdzięczną pacjentką, która nie daje się leczyć...
Jeśli ktoś w ogóle przebrnął przez te wypociny i ma jakiś pomysł... Bardzo
proszę o post.

DLACZEGO
Myszka
...i Jej historia
Obserwuj wątek
    • zorka7 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 09.05.05, 09:47
      Przepraszam za byka!!!

      WYNURZENIA, rzecz jasna!

      Szewc bez butów chodzi (zorka polonistka! ;))))) )
    • very_martini Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 09.05.05, 09:53
      dostałaś pewnie natrium muriaticum i to mógł być dobry lek, choć nie jedyny. Jak
      było po leku, czy były jakiekolwiek zmiany? Nic nie piszesz o tym leczeniu i
      zastanawiam się, czy nie za szybko się zniechęciłaś. Niestety, kulka to nie
      antybiotyk, i nie zadziała natychmiast, szczególnie te większe potencje.
      Konstatacja lekarki mogła być jak najbardziej słuszna, lek homeopatyczny działa
      najpierw na głowę, to znaczy jeśli są problemy emocjonalne rozprawia się z nimi,
      a objawy fizyczne ruszają dopiero potem. Na forum nic nie zasugerujemy, sprawa
      jest złożona. To pH jest, podejrzewam, czybkiem góry lodowej i to, że utniesz
      ten koniuszek nie zmieni faktu, że ta góra sobie będzie.
      Co to była za homeopatka, z ciekawości spytam?

      16%VOL
      22%VAT
      • zorka7 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 09.05.05, 12:50
        Po granulkach było mi "psychicznie" lepiej, natomiast fizycznie bez zmian. Po
        miewsiącu pojawiłą się taka grzybica, że chodziłam po ścianach. Musiałam zacząć
        brać diflucan (jedna tabletka - 65 zł) i na szczęście mi przeszło. Homeopatka z
        Poznania, bardzo miła osoba - Anna Furmaniuk.

        A co z tymi kropelkami, słyszałaś coś o nich?

        Co mam robić???... :(
        • very_martini Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 09.05.05, 12:54
          Oj, jaka szkoda, że tego grzyba wytłukłaś! Według mnie to było piękne cofanie
          się objawów... A zrobili Ci badania, jaki to był grzyb? I czy w ogóle byl?

          Na temat tych kropli się nie wypowiadam, bo raz, że nic o nich nie wiem, a dwa,
          że to nie jest "moja" homeopatia. Ja jestem za tą od środka.

          16%VOL
          22%VAT
          • zorka7 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 09.05.05, 16:34
            very_martini napisała:

            > Oj, jaka szkoda, że tego grzyba wytłukłaś! Według mnie to było piękne cofanie
            > się objawów... A zrobili Ci badania, jaki to był grzyb? I czy w ogóle był?

            Jasne, że zrobili - a raczej sama zrobiłam. Mój gin zapisał mi dalacin T -
            kolejny antybiotyk, ale wstrzymałam się z braniem i na własną rękę zrobiłam
            posiew. Okazało się, ze gdybym wzięła antybiotyk to pogorszyłabym sprawę - bo
            była cadida, czyli grzyb - w dodatku 4 stopień czystości pochwy, a więc
            generalnie masakra.

            Ostatnie robione przeze mnie badanie jest z grudnia zeszłego roku. Pewnie
            powinnam znów zrobić posiew, ale uwierz... brak mi na to sił. Mam dość po
            prostu; chętnie zaczęłabym po prostu żyć.
            Przed leczeniem antygrzybicznym:
            b. liczne komórki nabłonka wielobocznego płaskiego, średnio liczne leukocyty,
            ziarniaki gramdodatnie, pałeczki gramododatnie, elementy grzybni; wyhodowano:
            enterococcus sp, micrococcus sp, candida sp - liczne w pochwie i kanale szyjki
            macicy. Stopień czystości 4.

            Po oleczeniu (4 tyg. po pierwszym badaniu):
            srednio liczne kom. nabłonka płaskiego wielobocznego, poj. leukocyty, ziar.G +,
            poj. Pałeczki G-, pał. lactobacillus; enterococcus sp - dość liczne,
            micrococcus sp., corynebacterium pseudodiphteriticum. Stopień czystości 2



            Cztery miesiące po tamtych badaniach:

            Corynebacterium ++
            Enterococcus sp ++
            Staphylococcus sp. koagulo-ujemny +
            • akownik Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 09.05.05, 17:48
              martini ma duzo racji mowiac,ze lek na bazie soli mogl byc dobrze dobrany.z
              drugiej strony nie jest to jedyny lek jaki mozna by stosowac w tej sytuacji.ale
              jesli poczulas sie lepiej psychicznie to to byl chyba dobry wybor.
              warto pojsc do homeopaty ale i na odleglosc mozna by cos zaproponowac.
              zaczalbym od tego,ze przez 10 dni pil bym na czczo szklanke goracej wody z
              rozpuszczona w niej lyzeczka sody oczyszczonej.pomoze ci ona zmienic srodowisko na
              szkodliwe dla bakterii i grzybow.do tego ALCALIN /2x1 lyzeczka po rozpuszczeniu
              w 1/2 szklanki cieplej wody/.sam sanuvis to za malo i troche za wczesnie.w
              warszawie alcalin mozna kupic w aptece na ulicy puszczyka 9.od piatego dnia
              picia sody dolaczylbym EXMYKEHL w czopkach lub ALBICANSAN D5.do tego
              STAPHYLOCOCCINUM 9CH 1X3 kulki do ssania.aby odtruc organizm warto przyjmowac
              KALIUM SULFURICUM D6 3x8 kulek do ssania.pamietaj tez,ze wystepowanie grzybow w
              macicy oznacza zwykle,ze sa one tez w przewodzie pokarmowym.z badan
              statystycznych wynika,ze duzy procent dzieci,ktorych matki maja grzybice pochwy
              tez jest nia zakazona.warto wiec zbadac dziecko.niezwykle wazna rzecza jest
              tutaj zastosowanie diety dra WERTHMANNA/ANTYGRZYBICZEJ/.i koniecznie do
              homeopaty.moze warto powtorzyc tamto lekarstwo w tej samej lub wyzszej
              potencji.ale to zalezy od homeopaty.i nie trac nadziei.
              • akownik Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 09.05.05, 17:54
                dodam jeszcze,ze KALIUM SULFURICUM D6 to jedna z dwunastu tzw soli mineralnych dr
                SCHUSSLERA/soli zycia/.jest to bardzo wazny srodek odtruwajacy.KALIUM SULFURICUM
                wystepuje w komorkach skory i blony sluzowej.
              • beba2 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 09.05.05, 17:57
                Znowu będzie, że się czepiam, ale radzę zauwazyć, że dziewczyna ma totalnie
                zasadowe odczyny w organizmie, a grzybów cały las.
                Naturalnym środowiskiem pochwy jest pH kwaśne. Może jestem ciemna, ale skoro
                soda jest zasadowa, to gdzie tu sens ??
                Przeciez ona powinna się "zakwasić".
                • zorka7 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 09.05.05, 19:13
                  Na chłopski rozum dziewczyny z lasem grzybów :( tez tak to wygląda. Lekarz
                  radził mi jeść żurawinę, cytrusy...
                  NIe wiem od czego zacząć, a raczej na czym skończyć..., bo biorę różne leki
                  niehomeopatyczne...
                  Chyba pójdę jednak zrobić posiew żeby zobaczyć co tam mieszka sobie na dzień
                  dzisiejszy...
                  Nawet nie wiecie, jak bardzo jestem zmęczona swoim ciałem.
                  Zresztą już o tym pisałam, zobaczcie:

                  dlaczego.org.pl/forum/download_thread.php?site=nowe&bn=nowe_strata&thread=1113984494
                  • patchwork30 Re: zasadowe pH 09.05.05, 19:47
                    hej Zorka

                    ja sie przylaczam do Martini, w tym ze nie powinno sie zwalczac candidy, jesli
                    przyszla ona po leku homeo, ktory pomogl na pozimie psychicznym. To moze
                    potrwac b. dlugo zanim candida sobie pojdzie. U mnie trwalo to dwa lata od
                    rozpoczecia terapii, o grzybki wracaly i wracaly i juz myslalam, ze mi tak
                    zostanie do konca zycia. Ale sobie chamy poszly, wprawiajac mnie w zdziwienie ;-
                    ). Poza tym w trakcie terapii homeo powinny przechodzic same z siebie i za
                    kazdym nastepnym nawrotem byc lagodniejsze.
                    Czy byl to jedyny objaw fizyczny, jaki wystapil po wzieciu leku homeo?
                • akownik Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 09.05.05, 20:10
                  czepiaj sie beba,czepiaj,bo dyskusja jest wskazana.naprawde.a ja juz
                  odpowiadam.z soda jest podobnie jak z sokiem z cytryny.jak go pijesz to czujesz
                  sam kwas,ale w zoladku jest juz zupelnie inaczej.soda jest zasadowa,ale nie
                  powoduje zwiekszenia zasadowosci w zoladku.dlatego picie sody oczyszczonej
                  powoduje zmiane srodowiska w nas na niekorzystne dla grzybow i roznych bakterii.
                  ale ,zeby bylo jasne ja wcale nie mowie,ze ona musi to zrobic.jednak ci ktorzy
                  tak robili korzysc mieli duza.
                  to co jest zasadowe wprobowce nie musi byc takie same w zoladku.
                • mamumilu Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 09.05.05, 20:55
                  Ale jak ma grzybice pochwy to przecież sama pisałaś w sierpniu - "Wyglada to na
                  zwykłego grzybka, a on ma to do siebie, że w pochwie rozwija sie
                  w środowisku kwaśnym, więc dobrze by było alkalizować środowisko stosując
                  irygacje zasadowe ( np. z sody oczyszczonej , 1 łyżka na litr ciepłej
                  przegotowanej wody)." - i jest to złota rada.
                  • beba2 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 09.05.05, 21:56
                    Mamumilu, ale jak pamiętasz nie miałam pojęcia o mechanizmie tego czegoś -
                    poleciłam to co sama kiedyś robiłam, a co wyczytałam w ksiażkach homeo.
                • tom_j23 Re: zasadowe pH... 09.05.05, 21:18
                  beba2 napisała:

                  > Znowu będzie, że się czepiam, ale radzę zauwazyć, że dziewczyna ma totalnie
                  > zasadowe odczyny w organizmie, a grzybów cały las.
                  > Naturalnym środowiskiem pochwy jest pH kwaśne. Może jestem ciemna, ale skoro
                  > soda jest zasadowa, to gdzie tu sens ??
                  > Przeciez ona powinna się "zakwasić".

                  Co prawda czekałem na wyjaśnienie Akownika, ale jakoś nie bardzo mnie ono
                  przekonuje. Moim zdaniem istotne jest to, co badał i odkrył Enderlein. Otóż
                  twierdzi on, że te same mikroorganizmy mogą przyjmować w człowieku róże formy.
                  A więc ten sam mikroorganizm może występować jako przyjazna człowiekowi (wręcz
                  potrzebna) forma apatogenna (np. Candida albicans w tej postaci wiąże metale
                  ciężkie), która może przeistaczać się w patogenną formę bakteryjną, a potem - w
                  grzybiczą. To w jakim stanie znajduje się mikroorganizm zależy od równowagi
                  środowiskowej w danym narządzie. Na tę równowagę składa się odczyn, ale nie
                  tylko. Również obecność innych mikroorganizmów i to - w jakich fazach się one
                  znajdują decyduje o równowadze.
                  Enderlein odkrył również, że formy apatogenne (nazwał je protity) mają zdolność
                  rozbijania form patogennych.
                  Dalej wykazał, że te same mikroorganizmy bytują w całym człowieku, ale
                  równowaga jest uzależniona od narządu. I np. w układzie płciowym równowaga
                  występuje dla ph kwaśnego, ale - w układzie pokarmowym (jelitach) równowaga
                  jest wtedy, gdy odczyn jest zasadowy.
                  Doustna terapia przeciwgrzybicza działa w ten sposób, że wraz z lekiem podawane
                  są niskozróżnicowane (apatogenne) formy mikroorganizmów. Jak pisałem wyżej mają
                  one zdolność rozbijania form wysokozróżnicowanych. Jednocześnie przed podjęciem
                  terapii należy przywrócić prawidłowe (tj. zasadowe) ph w jelitach. Jak to
                  zadziała na układ płciowy - można się tylko domyślać, że zmniejszenie liczby
                  patogennych form mikroorganizmu w układzie pokarmowym zmniejszy również liczbę
                  tych form w innych narządach.
                  Enderlein podkreśla bardzo wyraźnie (w wielu miejscach), że choroby grzybicze
                  (nawet grzybica paznokci) są chorobą ogólnoustrojową, gdyż mikroorganizmy, o
                  których mowa rozprzestrzeniają się wraz z krwią (zresztą od badań krwi, w
                  której obserwował opisane przemiany wyszedł on z całą swoją teorią).
                  Tak ja rozumiem potrzebą alkalizacji, która jest zdecydowanie zalecana przed
                  podjęciem każdej terapii opartej na tej metodzie.


                  Stefan






                  • mamumilu Re: zasadowe pH... 09.05.05, 23:36
                    wielkie dzięki - teraz wiemy dlaczego soda działa :)
              • julamimi SODA DLA DZIECKA 13.05.05, 10:39
                w przypadku grzybic sugerujecie picie wody z soda oczyszczona... Czy mozna to
                zastosowac u 16miesiecznego dziecka? Tez przez 10 dni? Tez lyzeczka na szklanke?
                Ile dziecko powinno tego wypic (bo ja calej szklanki to w moja corke nie
                wmusze)?
                pozdr i z gory dzieki za odpowiedz, to dla mnie naprawde bardzo wazne
                • akownik Re: SODA DLA DZIECKA 13.05.05, 11:04
                  Zacznij od cwierc lyzeczki/plaskiej,takiej od herbaty/na szklanke wody.Ja
                  podawalbym kroplomierzem.Ile wypije tyle wypije.Woda musi byc ciepla.
                  • julamimi Re: SODA DLA DZIECKA 13.05.05, 11:12
                    ok, tak zrobie :) dzieki za pomoc :)))
                  • julamimi Re: SODA DLA DZIECKA 02.06.05, 14:38
                    chwile trwalo, zanim sie wreszcie wzielam za te sode... ale sie wzielam...

                    czy ta zmiana odczynu w przewodzie pokarmowym moze spowodowac gwaltowne
                    obumieranie candidy i w zwiazku z tym zwiekszone wydzielanie toksyn przez te
                    drozdzaki? czytalam, ze podczas leczenia tak sie moze dziac i stad moze
                    wystapic nasilenie objawow... czy soda moze zadzialac jak lekarstwo?

                    pozdr
    • granna Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 10.05.05, 10:27
      Zorka ja z przyrody zawsze byłam cienka, ale jedno Ci powiem. Bierz dzieciaka
      pod pache i lećcie oboje do lekarza (homeo znaczy sie). Tylko zarezerwuj sobie
      troche czasu:) Wydaje mi sie, ze problemy TWojego dziecka mogę miec duze
      podłoze w Twoim lesie... :))
      • zorka7 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 12.05.05, 09:25
        Zastanawiam się co robić.
        Skończyłam trzymiesięczną kurację od ginekologa (soya meno, castagnus - na
        odbudowanie błony śłuzowej Tam), teraz za 6 tyg kończę leki antygrzybiczne od
        dermatologa - brałam flukonazole przez 3 miesiące, a teraz jedna tab. na
        tydzień Flumyconu(nie pisałam, ale mam grzybicę paznokcia).
        Nie wiem, co robić po prostu. Lepiej nie przerywać kuracji, bo wszystko pójdzie
        na marne... :(

        Ostatnie badania (posiew) robiłam pod koniec 2004 roku
        --------------------------------------------------------------------------------
        >Po oleczeniu (4 tyg. po pierwszym badaniu):
        >srednio liczne kom. nabłonka płaskiego wielobocznego, poj. leukocyty,
        >ziar.G >+,
        >poj. Pałeczki G-, pał. lactobacillus; enterococcus sp - dość liczne,
        >micrococcus sp., corynebacterium pseudodiphteriticum. Stopień czystości 2
        --------------------------------------------------------------------------------

        Powtórzyć posiew?

        I w ogole, czy te ostatnie wyniki są jakoś poraźająco złe?
        Nie było candida - i z tego się ucieszyłam.

        Naprawdę uwierzcie, jestem już bardzo zmęczona psychicznie tymi wszystkimi
        przebojami - ciągnie się to to już przeszło 3 lata...
        • zorka7 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 13.05.05, 11:18
          Please...
    • zorka7 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 19.05.05, 09:37
      Niesmiało podnoszę wątek ponawiając ostatnie pytanie....

      :(
      • beba2 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 19.05.05, 10:54
        Powtórz posiew. te wyniki wcale nie są takie fajne.
    • zorka7 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 19.05.05, 11:55
      Powtórzę i dam znak. Dzięki.
    • zorka7 mam najnowsze wyniki - zerknijcie... 16.06.05, 20:06
      zorka7 napisała:

      > To moja zmora od kilku lat. Wierzchołek góry lodowej.
      > Już nie wiem co robić...
      > Ginekolodzy rozkładają ręce i mówią, że taka moja uroda.
      >
      > Jestem po ciężkich przejściach ginekologicznych. Pierwsza ciąża - 4 miesiąc:
      > przedwczesne silne skurcze, rozrastający się mięśniak macicy, obniżenie
      > odporności, infekcja naprzemian z grzybicą w drogach rodnych, mnóstwo leków
      > od dołu i dożylnie. Martynka urodziła się w 27 tyg. ciąży przez cc z
      > uogólnionym stanem zapalnym. Zmarła 10-go dnia...
      > Potem moja walka o zdrowie, totalny spadek odporności, fatalna cera, nadwaga,
      > stany zapalne, rozrastający się bliznowiec na brzuchu i depresja po pół roku
      > (ale obyło się bez leków).
      > Pół roku po porodzie wycięto mi operacyjnie mięśniaka macicy (niecałe 7 cm i
      > dwa pomniejsze). Próbowano też wyleczyć stan zapalny w pochwie - ale skutki
      > były mizerne. W przeciągu trzech lat dostałam kilkanaście, o ile nie
      > kilkadziesiąt antybiotyków i innych silnych leków. Wyjałowiono mi z pewnością
      > cały organizm...
      > Okazało się że przyczyną ciągłych stanów zapalnych jest waginoza - a wiec
      > brak proporcji między "dobrymi" bakteriami Tam, a "złymi". Nie miałam w ogóle
      > pałeczek kwasu mlekowego (mimo aplikowania lactovaginalu, doustnego brania
      > specyfików typu trilac, lacidofil i szczepionki z żywimi kulturami bakterii
      > solcotrichovag czy jakoś tak), a więc "złe" bakterie mogły namnażać się bez
      > ograniczeń. Chyba, że wkraczał lek i hamował czasowo ich rozwój. Błędne koło.
      > Na szczęście cudem (mój gin profesor badał jakiś lek wchodzący ze Stanów na
      > polski rynek - i dostałam go 5 razy, lek rewelacja, ale nie wszedł do Polski
      > ze względu na ... brak łapówki), waginoza minęła jak ręką odjął i dostałam po
      > przeszło rocznym leczeniu zielone światło - mogłam zajść w drugą ciążę.
      > Udało się za pierwszym razem. Problemy znów zaczęły się po pierwszym
      > trymestrze. Silny ból, rozwierająca się szyjka macicy, na szczęście bez
      > stanów zapalnych Tam. Niestety sprawa była na tyle poważna, że zostałam w
      > szpitalu - do końca ciąży, a więc 3 miesiące... Koszmar, ale to historia na
      > inny post.
      > Oczywiście zaczęły się stany zapalne, grzybica, znacznie podwyższone crp.
      > Ciąża zakończyła się cesarką w 29 tygodniu - szyjka macicy zanikła zupełnie,
      > krwawiłam i zaczynałam już gorączkować. To był piekielnie trudny czas - w tym
      > samym szpitalu przyszła na świat i zmarła moja córeczka niecałe dwa lata
      > wcześniej... Zamieniłam się w kobietę ze stali by przetrwać tę ciążę jak
      > najdłużej i się nie rozłożyć psychicznie.
      > Uspokajam - po ciężkich przejściach i dwóch późniejszych operacjach, 1,5-
      > roczny synek ma się dobrze. Siedzi sobie właśnie na podłodze i przegląda
      > książeczki.
      >
      > Za to moje problemy wciąż są przy mnie. Na szczęście nie mam stanu zapalnego,
      > ale każdy posiew przynosi ze sobą wiedzę o coraz to nowych bakteriach. PH
      > zawsze silnie zasadowe.
      > Zapomniałam dodać, że całą ciążę z Bartusiem byłam na ostrych lekach
      > rozkurczowych (w dawkach większych niż maksymalna o jakieś 50 % - na własne
      > życzenie i ryzyko). Przeleżałam plackiem na jednym boku kilkanaście długich
      > tygodni - efektem tego był atak woreczka żółciowego tydzień po cc i wyniki
      > krwi tak złe, że podejrzewano zapalenie trzustki i uszkodzenie wątroby.
      > Znalazłam się na stole operacyjnym i laparoskopowo wyciągnięto woreczek z
      > ośmioma kamieniami.
      > Jestem przed 30-stką, trochę jeszcze do niej brakuje.
      > Bardzo mnie to wszystko zmęczyło. Wciąż jakieś gronkowce - nawet w moim mleku
      > (na neonatologii dali mi dwa antybiotyki bym mogła karmić malucha - nic to
      > nie dało).
      > Konsekwencją ostrego i inwazyjnego leczenia jest totalne wyjałowienie w
      > pochwie z dobroczynnych bakterii i to nieszczęsne pH zasadowe, błona śluzowa
      > jest atroficzna i pod dołu wygląda to wszystko jak w okresie menopauzy.
      > Podam, że miesiączkuję regularnie i jestem płodna. (dwa razy zaszłam w ciążę
      > w pierwszym cyklu starań).
      > Nie ufam już ginekologom i zestawowi leków aptecznych dostępnych na polskim
      > rynku. Trafiłam jakiś rok temu na homeopatkę - postawiła diagnozę, ze moje
      > problemy są spowodowane ciągłą żałobą po pierwszym dziecku i dała granulki o
      > silnej potencji na bazie soli. Ale problemy "oddolne" się nie skończyły.
      > Dałam spokój.
      > Niedawno też moja pani dermatolog po cichu poleciła homeopatyczny lek, by
      > zakwasić cały organizm. Kropelki nazywają się SANUVIS. Biorę je już 3
      > miesiące, ale poprawy nie widzę. Fakt, że nijak mogę zastosować się do
      > restrykcyjnej diety zalecanej przez producenta.
      > Uczucie suchości, zasadowy zapach... Na wizytę u gina nie mam już sił,
      > nienawidzę tego fotela, tych mądrości lekarskich i tego, ze jestem
      > niewdzięczną pacjentką, która nie daje się leczyć...
      > Jeśli ktoś w ogóle przebrnął przez te wypociny i ma jakiś pomysł... Bardzo
      > proszę o post.
      >
      > DLACZEGO
      > Myszka
      > ...i Jej historia
      • zorka7 za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz: 16.06.05, 20:14
        W preparacie bezpośrednim stwierdzono:
        poj. kom.nabł. płaskiego wielobocznego, poj. leukocyty, skąpą florę bakteryjną:
        pał. G+, poj. Ziar. G+

        NIe stwierdzono:
        trichomonas vaginalis, pał. lactobcillus, dwoinek z rodzaju neisseria, candida
        sp.

        Stopnia czystości pochwy nie określono.

        wyhodowano:
        enterecoccus sp. - nieliczne
        corynebacteriium pseudodiphtheriticum
        micrococcus sp.

        nie wychodowano gardnerella vaginalis, candidia i trichomonas vaginalis

        Wymaz z kanału szyjki macicy -
        wyhodowano:
        enterococcus sp. - pojedyncze
        micrococcus sp.

        candidia sp. nie wyhodowano

        Pani bakteriolog mówi, że wyniki nie są złe - tylko problem z tymi dobrymi
        bakteriami typu lactobcillus.

        Co teraz robić?
        Martwię się, bo jakies świnstwo nie wróciło. Niedano skończyłam kuracją
        antygrzybiczną na grzybka w paznokciu - pewnie dlatego są dobre wyniki.
        Pomożecie?
        • setia Re: za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz 23.06.05, 13:51
          zorka, a co z dieta u Ciebie? bo jednak dieta w kuracji antygrzybiczej jest
          podstawa.
          • zorka7 Re: za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz 27.06.05, 19:08
            Dieta??? Jaka dieta... :( NIkt mi niczego nie mówił. Wiem, ze powinnam
            zakwaszać organizm... Może jakaś pomoc, podpowiedź?...

            Dzięki serdeczne.
            • very_martini Re: za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz 27.06.05, 21:49
              Kiedyś komuś o tym pisałam maila, jak będę miała swojego kompa, to Ci prześlę.
              Ogólnie, najważniejsze - cukier pod jakąkolwiek postacią (poza owocami) out.

              16%VOL
              22%VAT

            • victoria08 DIETA ANTYGRZYBICZNA 28.06.05, 14:22
              Poczytaj na stronie drozdzaki.com/
              tam jest dokladnie dieta opisana. ja stosuje to 3m-ce razem z homeopatią, i jest
              duuuuza poprawa:)
            • setia Re: za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz 28.06.05, 22:00
              w zasadzie to organizm powinno sie odkwaszac;), co odbywa sie dzieki
              zakwaszeniu tresci przewodu pokarmowego - takie male zamieszanie:))
              zasadotworcze sa przede wszystkim warzywa (jesli nie zostaly potraktowane zbyt
              mocno azotanami) i niektore owoce, zwlaszcza te obfitujace w wit C (cytryny,
              czarne porzeczki),
              kwasotworcze: mieso, zboza ... i cukier.
              tak wiec dieta warzywna (z upraw eko) z niewielkim dodatkiem mies, z mlecznych
              przetworow kefir, jogurt nat.
              jest to w zasadzie dieta pozwalajaca odkwasic org, ale swietnie sie sprawdza
              tez przy grzybicy, nie czytalam jeszcze podanego nizej linka, moze cos mi sie
              zweryfikuje:)
              • akownik Re: za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz 29.06.05, 16:01
                Byłem niedawno na wykładzie poświęconym równowadze kwasowo-zasadowej organizmu
                ludzkiego.Badania lecznicze na ludziach mówią jednak coś innego.Warzywa nie zawsze
                właściwym pożywieniem.Jeżeli nie uwzględnimy typu metabolicznego pacjenta to
                może się okazać,że warzywa mu zaszkodzą.Musimy też wiedzieć,czy w danym
                organiźmie występuje dominacja sympatyczna/kwaśna/ czy dominacja
                parasympatyczna/zasadowa/,czy jesteśmy typem szybkiego utleniacz,czy też wolnego
                utleniacza.W typie szybkiego utleniacza zwiększanie w pożywieniu ilości
                węglowodanów prowadzi do nadmiernego zakwaszenia,a przy typie wolnego utleniacza
                zwiększenie węglowodanów prowadzi do alkalizacji.
                Mówiąc to wszystko wykładowcapodpierał się konkretnymi historiami terapii ludzi.
                Do mnie o tyle to przemawia,że łatwo mi sobie wyobrazić,że ponieważ każdy znas
                jest inny to i na każdego z nas to samo pożywienie może oddziaływać inaczej.
                • julamimi Re: za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz 29.06.05, 16:04
                  czyli jak dobrac diete przy leczeniu grzybicy? idnywidualnie przez lekarza, tak?
                  pozdr
                  • akownik Re: za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz 29.06.05, 16:20
                    Dieta zawsze musi być dobierana indywidualnie.Określenie naszego typu
                    metabolicznego nie jest wcale prostą sprawą.Pomocna może się okazać m.inn.
                    analiza pierwiastkowa włosów,ale robiona przez lekarzy.Ale to czasami nie jest
                    jedyne badanie jakie należy wykonać.Dobrze jest też znać pH krwi
                    tętniczej,przestrzeni komórkowej i moczu.Ostrożnie trzeba też podchodzić do
                    wyników badań poziomów hormonów.Zdarza się bowiem,że pacjent z niskim poziomem
                    TSH/sugerującym nadczynność/ma objawy nadczynności,a wszystko przez to,że
                    przestrzeń międzykomórkowa jestu niego w złym stanie.
                    • zorka7 Re: za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz 29.06.05, 19:46
                      Akowniku drogi - czy zatem mógłbyś mi polecić kogoś w Poznaniu...? wiesz, te
                      próbki z włosa i cała diagnostyka...
                      • akownik Re: za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz 29.06.05, 21:40
                        W Poznaniu polecic nikogo nie mogę,nie znam.Ale badanie włosa robią lekarze w
                        Łodzi.Możesz im wysłać trochę włosów.Tu masz adres:
                        www.biomol.pl tel.42/6304911 to telefon do rejestracji.w Biomol-u zajmuje
                        się tym m.inn.dr Krzysztof Krupka
                        • akownik Re: za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz 29.06.05, 21:41
                          Jeszcze raz ten link www.biomol.pl/pl/index.php
                • setia Re: za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz 29.06.05, 23:24
                  akownik napisał:
                  > Byłem niedawno na wykładzie poświęconym równowadze kwasowo-zasadowej organizmu
                  > ludzkiego.Badania lecznicze na ludziach mówią jednak coś innego.Warzywa nie
                  zaw
                  > sze
                  > właściwym pożywieniem.Jeżeli nie uwzględnimy typu metabolicznego pacjenta to
                  > może się okazać,że warzywa mu zaszkodzą.Musimy też wiedzieć,czy w danym
                  > organiźmie występuje dominacja sympatyczna/kwaśna/ czy dominacja
                  > parasympatyczna/zasadowa/

                  Ok ale czy to w zasadzie nie oznacza kwasicy czy zasadowicy krwi?
                  jesli u zorki podejrzewac mozna kwasice to warzywa powinny pomoc.

                  W typie szybkiego utleniacza zwiększanie w pożywieniu ilości
                  > węglowodanów prowadzi do nadmiernego zakwaszenia,a przy typie wolnego
                  utleniacz
                  > a
                  > zwiększenie węglowodanów prowadzi do alkalizacji.

                  to faktycznie ciekawe i dosc innowacyjne podejscie (i chyba troche ma z medyc.
                  chinskiej gdzie diete dopasowuje sie do okreslonego typu czl.), chociaz go do
                  konca nie rozumiem;) bo dla mnie do okreslania stopnia kwasowosci badz
                  zasadowosci produktow sluzy zawartosc w nich pierw, kwasotworczych (chlor,
                  fosf, siarka) i zasadotw(wapn sod potas).
                  • akownik Re: za szybko kliknęłam, przepraszam, jeszcze raz 30.06.05, 11:51
                    Być może to podejście jest dla niektórych z nas/dla mnie też/nowe.Ale
                    potwierdzają je opisy przypadków podanych przez wykładowcę.Z drugiej strony nie
                    jest ono takie nowe/to podejście/bo inne kultury dawno już to odkryły.
                    Nie wiem czy u Zorki jest kwasica,czy zasadowica.To trzeba by dopiero sprawdzić
                    pH krwi,moczu a w szczególności pH przestrzeni międzykomórkowej.
                    Wydaje się,że ważniejsze od określenia stopnia zasadowości czy kwasowości produktu
                    jest określenie czy w naszym organiźmie będzie on powodował zakwaszanie czy
                    alkalizację.Czyli to co się dzieje wewnątrz organizmu a nie na zewnątrz.
    • awionetka2005 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 29.06.05, 20:05
      zorko niestety nic nie doradzę, sama jestem na tym forum od kilku tygodni,
      homeopatią leczę swoje dzieci ale bardzo mocno Cię przytulam- przeczytałam
      Twoją historię, jest bardzo smutna i niewyobrażalnie przygnębiająca. Życzę Ci
      zdrówka i pogody ducha:)
      Mam nadzieję że znajdziesz dobrego lekarza homeopatę który wyciągnie Cię z
      dołka psychiczo-fizycznego:)
      • zorka7 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 30.06.05, 09:41
        awionetka2005 napisała:

        > przeczytałam
        > Twoją historię, jest bardzo smutna i niewyobrażalnie przygnębiająca.

        Bardzo dziękuję, że przeczytałaś.
        Ja widzę to troszkę inaczej; cieszę się, że Martynka była. Są kobiety, które
        nigdy tego nie doświadczyły...

        Mam dla ciebie ciąg dalszy, na pewno się uśmiechniesz: :)))

        www.wczesniak.pl/04_dlarodzicow10z.html
    • awionetka2005 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 30.06.05, 13:25
      wspaniale, bardzo się cieszę Twoim szczęściem, sama mam dwoje małych dzieci
      więc wiem ile radości dają takie szkraby:)
      Teraz tylko musisz zadbać o swoje zdrowie żeby długo cieszyć się tym
      szczęściem:)
      powodzenia:))))))))
      • lenkas Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 30.06.05, 21:37
        Witaj zorka!
        W homeopatii Ci nie pomogę bo sama leczę się od niedawna, ale przeczytałam Twoj post i ścisnęło mi troche serducho i pomyslałam odezwę się... Jednak z Twoich dalszych wypowiedzi widzę,że niezwykle dojzale podchodzisz do tego co Cie spotyka, to duży skarb. Myśle,że Twoj synek ma wielkie szczeście mając taką MAMĘ:)
        Pozdrawiam Cię serdecznie i przesyłam ciepłe myśli gdziekolwiek jesteś.
        • zorka7 Re: zasadowe pH... - długie wynużenia zorki 01.07.05, 10:44
          Oj:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka