Dodaj do ulubionych

SUKCES - obturacyjne zapalenie oskrzeli

14.06.05, 14:54
Opowiem krótko historię naszego synka
W wieku 3,5 mies. obturacyjne zapalenie oskrzeli,które rozwinęło się w
zapalenie płuc. Choroba rozwinęła się w ciągu 24 godz tzn w piątek po
południu synek kilka razy zakasłał, poza tym miał apetyt, był uśmiechnięty,
nie miał podwyższonej temperatury, w nocy spał dobrze. To był Wieli Piątek i
jako że w Niedzielę Wielkanocną miał otrzymac Chrzest, w Wielką Sobotę,
ponieważ nadal zdażyło mu się zakasłać, pojechaliśmy do lekarza - tak na
wszelki wypadek. Lekarz stwierdził obturacyjne zapalenie oskrzeli i skierował
nas do szpitala. W szpitalu zdjęcie RTG wykazało już zmiany na płucach.
Leczenie: 13 dni w szpitalu, 2 antybiotyki, sterydy rozszerzające oskrzela
dożylnie, wziewy. Poprawa zaczęła następować dopiero po 4 dniach, a synek
dostawał wszystkie możliwe leki w największych możliwych dla niego dawkach -
o tym wszystkim chciałabym już móc zapomnieć. To był kwiecień.
Od tego czasu leczyliśmy Jasia u pulmonologa, był cały czas na wziewach.
W Październiku - kolejne obturacyjne zapalenie oskrzeli, do tego przyplątała
się ospa (starsza siostra przechodziła ospę, tak więc Jasio się zaraził),
próbowaliśmy leczyć w domu, znowu antybiotyk, wziewy, encorton. Ponieważ
zdaniem pulmonologa leczenie "nie szło" dostaliśmy znowu skierowanie do
szpitala. Jaś znowu w bardzo dobrym humorze, bez jakichkolwiek oznak choroby
oprócz kaszlu - 5 dni w szpitalu.
W Grudniu - Jasio kaszel, i lekkie świsty w oskrzelach. Lekarz: znowu
encorton (tym razem nie dałam), antybiotyk i wziewy - udało się bez szpitala.
Od tego momentu zaczęliśmy szukać aletrnatywy.
Od stycznia Jasio jest pod opieką świetnego homeopaty.
Od stycznia do końca maja był zdrowy.
Na początku maja po katarze zaczął znowu kaszleć i miał mocną duszność, nie
mieliśmy wątpliwości że to znowu zapalenie oskrzeli. Po wywiadzie u homeopaty
Jaś dostał lek i dosłownie po pół godzinie duszność zaczęła się zmniejszać,
Jaś zaczął "mokro" kaszleć, po dwóch dniach duszność i tak już niewielka
całkowicie minęła, kaszel ustąpił po 6 dniach.
Synek wyzdrowiał: bez antybiotyków, bez sterydów, całkowicie bez chemii!!!!!
Jesteśmy szczęśliwi!!!
I przy tej okazji dziękujemy naszemu homeopacie, bo to pierwszy lekarz, po
którym widać naprawdę że jest po tej samej stronie co my.
Obserwuj wątek
    • very_martini Re: SUKCES - obturacyjne zapalenie oskrzeli 14.06.05, 15:46
      tu się prosimy wpisać koniecznie!
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19760&w=17945395
      A kto się Wami opiekuje homeopatycznie? Fajnie by było, gdybyś to zaznaczyła w
      sukcesowym wątku, dobremu lekarzowi się to należy! A gdybyś dopisała tutaj
      (jeśli go nie ma), to bym już w ogóle była w niebie
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19760&w=12246275
      A poza tym wszystkim - gratulacje!

      16%VOL
      22%VAT

    • awionetka2005 Re: SUKCES - obturacyjne zapalenie oskrzeli 14.06.05, 16:15
      przerabiałam dokładnie to samo tylko że ze starszymi dziećmi, fakt faktem że
      nie trafialiśmy do szpitala ale przećwiczyliśmy te same leki, a teraz otarłam
      się o homeopatie i już przy pierwszej infekcji widzę znaczną poprawę z resztą
      dzisiaj już o tym pisałam, ale wiem jaka to radość!!!!!!!!!
      Cieszę się z wami:))))))
    • esprit3 Re: SUKCES - obturacyjne zapalenie oskrzeli 15.06.05, 07:50
      esprit3 napisała:

      > Od stycznia do końca maja był zdrowy.
      > Na początku maja po katarze zaczął znowu kaszleć i miał mocną duszność, nie
      > mieliśmy wątpliwości że to znowu zapalenie oskrzeli.

      Małe sprostowanie. Miało być "Na początku czerwca"
    • martella1 Re: SUKCES - obturacyjne zapalenie oskrzeli 15.06.05, 11:17
      Zupełnie jakbym czytała swoją historię. Mój synek pierwszy raz trafił do
      szpitala mając 4 tygodnie, od tamtej pory byliśmy jeszcze 3 razy:-((( Ostatnio
      udało się zostać w domu, ale oczywiście na antybiotykach. Sterydy wziewne ma na
      stałe, Zyrtec też i póki co "nasz" homeopata nie zalecał ich odstawienia. Twoja
      historia przekonała mnie, że wbrew dziwnym spojrzeniom mojej a właściwie męża
      rodziny, wybrałam dobrą drogę! Próbowałam już wcześniej szukać pomocy u
      homeopaty zarówno ze starszym, jak i z młodszym maluchem ale trafiliśmy niezbyt
      szczęśliwie. Na szczęście znalazłam to forum i jesteśmy pod opieką JO.
      Dziękuję!
      • esprit3 Re: SUKCES - obturacyjne zapalenie oskrzeli 15.06.05, 14:15
        W czasie opieki pulmonologa próbowaliśmy odstawiać wziewy. To było między
        kwietniem a październikiem, no ale Jaś zachorował po raz drugi. Właściwie tak
        jak tłumaczył nam pulmonolog wziewy miały go uchronić przez zapaleniem
        oskrzeli, ale nie uchroniły. Zresztą pulmonolog przy każdym katarze zwiększał
        dawki i stwierdziliśmy, że jak tak dalej pójdzie to Jasio w wieku 18
        lat "umrze" na katar. W okresach niechorobowych nie miał żadnych duszności,
        oddychał normalnie. W styczniu po konsultacji z homeopatą odstawiliśmy
        Budesonid. I tak jak pisałam Jaś nie chorował przez kolejne 5 miesięcy.
        Jasio nie dostawał Zyrtecu ani innych leków antyhistaminowych, poza okresem
        nasilonych wysypek na początku(Fenistil). Ja ten fenistil szybko odstawiłam i
        przeszłam na ścisłą dietę (do skończenia przez Jasia roczku) potem zaczęłam
        powoli "jeść" i choć nadal go karmię, a jem juz prawie wszystko, mogę
        powiedzieć że synek zmian skónych prawie nie ma. On sam oczywiście jest na
        diecie bezmlecznej, bez kuro-jajecznej, ograniczam gluten itp.

        A propo's homeopaty. To nasz trzeci lekarz i Bogu wielkie dzięki, że do niego
        trafiliśmy.
        Starsza siostra Jasia też jest pod jego opieką, ale mimo alergii nigdy nie
        chorowała na zapalenia dróg oddechowych, u niej kończyło się na skórze.
        W tym przypadku leczymy homeopatycznie anginy, brzydkie katary, kaszle i to z
        wielkim sukcesem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka