Dodaj do ulubionych

"DOŁY" po sulfurze???

10.09.05, 18:22
Kochani!
Kontynuuję moją znajomość z homeopatia, chociaż mi wychodzi już bokiem. Ale
jako, ze lekarze podejzrewaja u mnie zespł przewlekłego zmeczenia po infekcji
3 lata temu, to i tak nie mam żadnego innego wyboru i homeopatii trzymac się
muszę. Od lutego jestem pod opieka jednego z najlepszych (ponoć)homeopatów w
Polsce. Jakies pół roku temu zwracałam sie do Was o pomoc:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19760&w=21410094&v=2&s=0
Dziasiaj ponownie o nią proszę.
Przede wszystkim- z poczatkiem czerwca zmieniono mi potencję : z LM I na 15
(nadal Sulfur).
Od lutego regularnie co miesiąc stawiam sie na wizytach i po objawach
homeodok stwierdzi, ze jednak za duża potencja. Od rozpoczecia leczenia do
zmiany potencji miałam nastepujące objawy (oprócz "starych"): zdecydowanie
pogorszyła sie cera- było jak za dawnych lat nastoletnich, skurcze i
pobolewania brzucha, biegunki, znaczne przyspieszenie akcji serca (jeszcze
gorzej, niz problem wyjściowy), zdecydowanie jeszcze gorszy sen, wzdęcia,
powiększenie watroby itp. W każdym razie- ciągnęłam już na spalinach, bo na
rezerwie zgłosiłam się na pierwszą wizytę.Dodam, że pracuję zawodowo i te
tygodnie do zmiany potencji były fatalne. Nie wiem, jak je przezyłam.

tom-23: W korespondencji pozaforumowej juz wtedy byłeś zdziwiony zleconą mi
potencją, bo wg Ciebie- zupełnie nie pasowała do mnie. Będą z Ciebie ludzie ;-
)
Pzrez czerwiec męczyłam sie jeszcze po ostatniej LMce majowej z objawami
j.w.Potem się ulzyło- chyba wyczerpała sie ostatnia dawka LMki.
Nieco wcześniej zaczełam szukać jednak jakiegos rozsądnego lekarza, który
zechciałby się mną zająć tak na poważnie (bo zaczęłam watpić w homeo). I
trafiłam z poczatkiem maja do lekarza od chorób zakaźnych, który po dość
dokładnym wywiadzie i badaniach orzekł, że to nadaktywność układu
odpornościowego, który się wyczerpał w okresie zakażenia wirusowego, które
przypadło akurat w jednym z najgorszych okresów mojego zycia (stres za
stresem, a stresy potężne). Wirusówka zakończyła się powikłaniami i musiałam
brać antybiotyk. Po zakażeniu jeszcze do ubiegłego roku pracowałam na bardzo
szybkich obrotach i stąd układ odpornościowy się wyczerpał, jest niewydolny,
bo nadal jakby walczył z tamtym zakażeniem, nie radząc sobie z innymi,
mniejszymi choróbkami. Miałam duuuzo odpoczywac, brać geriavit i Iskial. Te
objawy, które mi towarzyszyły przez wiosnę, ponoć wynikały z funkcji watroby
(aspat i alat faktycznie za wysokie, a wykluczono WZW)- bo w nich namnaża się
okresowo wirus, którego do końca nie jest w stanie wyeliminować organizm.
Miałam brac, ale zdecydowałam sie na homeopatię. Pod koniec czerwca wyniki
prób watrobowych w normie (juz wcześniej zmieniłam dietę na watrobową). Skóra
sie poprawiła, brzuch też. Pozostałe objawy wróciły do stanu sprzed
rozpoczecia kuracji w lutym.
Sulfur 15 CH miałam brać 1-2 razy dziennie po 3 kulki, jesli coś się pojawi
niepokojącego (bóle głowy, osłabienie i inne), nawet codziennie. Pierwszy raz
wzięłam sulfur pod koniec lipca , gdy serce znacznie przyspieszyło. Niby sie
uspokoiło, ale... po paru dniach złapałam jakiegos doła, a teściową (bylismy
u nich przez parę dni na wakacjach) myslałam, że uduszę- tak mi grała na
nerwach. Było to akurat przed miesiączką, więc nie zwróciłam na to uwagi i
nic o tym nie mówiłam na wizycie na poczatku sierpnia, bo tego nie wiazałam z
homeokulkami. W sierpniu: znowu jeszcze bardziej pogorszył mi sie sen
(praktycznie nie spałam w nocy), więc miałam bóle głowy i przyspieszone
serce - czyli znowu kulki, do 2 razy dziennie. Po 4 dniach takich objawów
zmierzyłam wieczorem cisnienie i było 160/100. Kulki wziełam juz wcześniej 2
razy, więc juz ich nie brałam. Takie cisnienie miałam jakieś 11 lat wczesniej
przy nieplanowanym przyjęciu do szpitala (wysokie cisnienie, ból głowy i
wymioty). Wg mnie to była reakcja na sulfur, bo nic innego nie skojarzyłam.
Na parę dni dałam sobie spokój. Jednak potem znowu była konieczność i
wziełam. Serce się uspokoiło, głowa na trochę przestała boleć, cisnienie było
w normie. Pare dni później znowu bardzo mnie bolała głowa, cisnienie
150/95... Nie było innych powodów, więc zwaliłam to na kulki. Sytuacja sie
powtórzyła pare dni później, a do tego doszły jakieś długotrwałe "doły",
jakich wczesniej nie doświadczałam: zaczełam snuć jakies czarnowidztwo,
zrobiłam sie płaczliwa i tak reagowałam na sprawy, na które zdążyłam sie juz
dawno uodpornić i które mnie nie wytrącały z równowagi.A do tego parę dni
temu wróciłam z urlopu do pracy i jeszcze nigdy nie odczuwałam takiej
niechęci do swoich koleżanek, a zwłaszcza- mojej kierownik. Zrobiłam sie
wręcz chora! No i zdecydowanie czuję się bardziej osłabiona fizycznie i
psychicznie, a zrobienie czegokolwiek odkładam jak tylko mogę. Tak źle nie
było nawet przed rozpoczęciem kuracji homeo! Dodam, że co jakis czas biorę te
kulki a to na ból głowy, a to na osłabienie po spacerze, czy rozdygotanie
serca z rana. Wg mnie jest to reakcja na sulfur, tylko ponoć on ma krótkie
działanie, więc chyba nie powinien ujawniac takiego działania po 2-3 dniach
bez kulek?
Dodam tylko, że na niektóre leki reaguję bardzo dziwnie , np. propranolol
podnosi u mnie ciśnienie (zamiast go obniżać) i wg lekarza zakaźnika jest to
jeden z objawów ZPZ. Czy mozliwe jest, że mam źle dobrany Sulfur, albo że na
homeopaty też reauję inaczej, niż powinnam?
Słuchajcie, ja jestem na skraju wyczerpania od ponad 3 lat. Homeopatia była
moja ostatnia deska ratunku. Jestem pod opieka dobrego homeopaty klasyka. czy
to mozliwe, aby ponad pół roku leczenia nie przyniosło ŻADNEJ poprawy? Nie
pisałam o innych objawach, bo sensu nie ma.Mam wizytę 19 wrzesnia i zupełnie
nie wiem, co mam zrobić. Czasami mam ochotę wypróbować innego homeodoka, ale
nie jest ona klasykiem i nie ma tak dobrych recenzji, jak J.
Proszę- napiszcie, czy te doły moga być reakcja na kulki i co powinnam
zrobić. Ja naprawdę nie mam już siły...
Pozdrawiam

Marta

PS. Z Synem wszystko OK. Były jeszcze drobne przejścia, ale tylko drobne. I w
tym przypadku na pewno bedziemy się trzymać kulek :)
Obserwuj wątek
    • lucyna_n wypowiedź laika 10.09.05, 19:13
      to wyglada na depresje, a nie zaden tam zespol przewleklego zmeczenia, tak sie zreszta "sto lat temu"
      okreslalo depresje. Wyczerpala sie energia organizmu, i zuzylas ta zmagazynowana na wyzsze cele, no
      i nastąpił kryzys.
      zresztą jak zwał tak zwał, homeopaci twierdzą że homeo może wyleczyć każdą chorobę, z tym że ja
      usłyszałam że prawidłowo dobrany lek nie powinien powodować długotrwałego pogorszenia, właściwie
      nie powinien powodować żadnego pogorszenia, ale jeżeli ono wystąpi to jest kolejną wskazówka do
      wyboru właściwego leku, a nie podawania w kółko tego który wywołuje pogorszenie. Tak mi
      powiedziano, ja się na tym nie znam.

      ale niestety takiego jak ten scenariusza mojego leczenia właśnie się obawiam
      • marta.gora Re: wypowiedź laika 10.09.05, 20:38
        lucyna_n napisała:

        > to wyglada na depresje, a nie zaden tam zespol przewleklego zmeczenia,

        To dobrze, że zaznaczyłas, ze jest to wypowiedź laika.

        tak sie
        > zreszta "sto lat temu"
        > okreslalo depresje.

        Fakt, 100 lat temu.
        Dzisiaj na temat zespołu przewlekłego zmeczenia wiadomo już baaardzo duzo.
        I nie jest to depresja, oczywiście.
        • lucyna_n Re: wypowiedź laika 10.09.05, 21:19
          zrobisz jak będziesz chciała, nazwać to też możesz dowolnie, są jeszcze do wyboru dystymie i inne chaje,
          ale to tylko etykietki.
          Zreszta dla homeopatii nazwa i tak nie ma znaczenia, wazne sa objawy, podobno.

          przy okazji, skoro jestes dobrze zorientowana w czym Twoim zdaniem objawy które opisałaś różnią się
          od objawów depresji ?
          • 5_monika Re: wypowiedź laika -do lucyny_n 10.09.05, 21:25
            Racja, jak zwał tak zwał, nie ma to znaczenia liczą sie objawy u konkretnej
            osoby i jak na nie reaguje.
          • marta.gora Re: wypowiedź laika 10.09.05, 21:40

            www.terapia.com.pl/archiwum/pub.html?pub=303&edition=25
            login: ewab78, hasło: bartek1

            Kryteria główne spełnione mam WSZYSTKIE, co oznacza m.in.że dwóch niezależych
            psychiatrów uznało, ze nie mam depresji.
            W depresji jest ZAWSZE poczucie winy, nie sprawia radosci to, co wczesniej i
            kilka innych- jesli ich nie ma, to NA PEWNO nie ma depresji.
            Jak widzisz, etykietki nie są takie same.
            Każdy ból głowy jest inny i nie oznacza to, ze każdy, kto ma ból głowy, to ma
            migrenę.Tak jak każdy, kto ma osłabione mięśnie, nie ma miastenii (a ja mam
            osłabione mieśnie i nie mam miastenii, bo u mnie wytwarza sie m.in. zbyt duzo
            kwasu mlekowego (była biopsja mięśni).
            Wiem, że w homeopatii licza się objawy. I to mnie wcale nie pociesza: przy
            wyskokach ciśnienia, które miałam w sierpniu, ból głowy wcale nie był taki, jak
            przed leczeniem kulkami (tylko przypadkowo zmierzyłam ciśnienie).Dla mnie to
            oznacza, ze mogę nie mieć bólu głowy przy wysokim cisnieniu, a to przeciez nie
            zatzryma postepujących zmian w dnie oka.
            • lucyna_n Re: wypowiedź laika 10.09.05, 21:50
              w depresji NIE ZAWSZE jest poczucie winy, jest często powodem depresji, ale niekoniecznie objawem,
              nie zawsze ma sie bardzo obnizony nastroj, za to bezsennosc, lęki, bóle i zawroty głowy, kołatania
              serca, uczucie oslabienia, niemoznośc zregenerowania sil fizycznych i oslabienie koncentracji itd to są
              typowe objawy
              istnieja tez na przyklad depresje maskowane, objawiajace sie tylko fizycznymi dolegliwościami, np
              jedynym objawem moze byc bol plecow, glowy, żołądka itd.

              jednak to i tak wszystko nie ma znaczenia, znaczenie ma to ze lek homeo Ci nie przyniósł żadnej
              poprawy , i tu jest problem a nie w etykietce choroby.


              • marta.gora Re: wypowiedź laika 10.09.05, 22:04
                lucyna_n napisała:

                > w depresji NIE ZAWSZE jest poczucie winy, jest często powodem depresji, ale
                nie
                > koniecznie objawem,

                Mylisz się- jesli nie ma poczucia winy, to na pewno nie ma depresji. To
                wyczytałam w madrych podręcznikach akademickich dla psychiatrów i rozmawiałam
                na ten temat z lekarzami.

                > nie zawsze ma sie bardzo obnizony nastroj,

                j.w.

                za to bezsennosc, lęki, bóle i zawr
                > oty głowy, kołatania
                > serca, uczucie oslabienia, niemoznośc zregenerowania sil fizycznych i
                oslabieni
                > e koncentracji itd to są
                > typowe objawy

                Tak, bardzo typowe np. dla anemii.

                > istnieja tez na przyklad depresje maskowane, objawiajace sie tylko fizycznymi
                > dolegliwościami, np
                > jedynym objawem moze byc bol plecow, glowy, żołądka itd.

                Rozpoznanie depresji czy bardzo modnej w Polsce nerwicy zwalnia od poszukiwania
                rzeczywistej przyczyny, a przynosi za to wymierne korzysci lekarzowi
                (o "przywiązaniu" pacjenta nie wspomne)...w koncu "leczenie" nawet omyłkowe do
                smierci nie doprowadza.
                >
                > jednak to i tak wszystko nie ma znaczenia, znaczenie ma to ze lek homeo Ci
                nie
                > przyniósł żadnej
                > poprawy , i tu jest problem a nie w etykietce choroby.

                I dlatego poprosiłam o pomoc na forum.

                Pozdrawiam
                PS Jestem zawodowo związana ze służba zdrowia i mam wiele ciekawych
                spostzrezeń , m.in takie, ze są depresje leczone latami, gdzie nie ma zadnej
                poprawy (i zwie sie je w Polsce opornymi na leczenie). W rzecywistości sa to
                błedne rozpoznania i nie leczy się prawdziwej przyczyny (baaardzo często guzy
                mózgu).
                A po drugie- nie ma żadnego badania, które by OBIEKTYWNIE potwierdziło
                istnienie depresji. Rozpoznanie jest oparte tylko na wiedzy i doswiadczeniu
                lekarza, niestety.

                no i tak na koniec dodam tylko, ze na codzień jestem szczęśliwą mężatką i
                mamusią, która podczas tego lata spędziła cudowny czas ze swoją rodziną i super
                wypoczęła psychicznie . Chocby z tego powodu nie mógłby byc to poczatek
                depresji.

                No i oczywiście- bardziej ufam lekarzom, niż laikom.

                >
                • kartoflanka Re: wypowiedź laika 10.09.05, 23:01
                  "no i tak na koniec dodam tylko, ze na codzień jestem szczęśliwą mężatką i
                  mamusią, która podczas tego lata spędziła cudowny czas ze swoją rodziną i super
                  wypoczęła psychicznie . Chocby z tego powodu nie mógłby byc to poczatek
                  depresji"
                  od razu zaznaczam - nie mowie, ze masz depresje, ale to, ze w zmianie klimatu
                  jest ok a po powrocie do stanu normalnego jest juz niefajnie wcale tejze nie
                  wyklucza. Ja tak mam...co prada nie mam klasycznej depresji tylko stany
                  depresyjne i lekowe ale wystarczy, ze wyjade i wiekszosc objawow mija, moze
                  jestem zle zdiagnozowana...
                  • marta.gora Re: wypowiedź laika 10.09.05, 23:11
                    Ej, kartoflanko!
                    Pogorszyło mi sie jakieś 2 tygodnie po wyjeżdzie na wakacje. I trwa do tej
                    pory, tzn. co parę dni na pare dni jest zdecydowane pogorszenie samopoczucia
                    psychicznego. Z przedłuzonych wakacji wróciłam dopiero tydzien temu :) Czyli to
                    nie tak, że mi sie pogorszyło po powrocie "na stare". Wiążę to tylko z
                    sulfurem, bo przed żadnym pogorszeniem nie było powodów, by miało się pogorszyć
                    np. jakas kłótnia czy coś.
                    Jeśli u Ciebie też bylo pogorszenie po homeokulkach, to bardziej przekonuje
                    mnie to, że lek i/ albo potencję mam niedobraną.
                    • tom_j23 Re: wypowiedź laika 10.09.05, 23:20
                      marta.gora napisała:

                      > Wiążę to tylko z sulfurem, bo przed żadnym pogorszeniem nie było powodów,
                      > by miało się pogorszyć

                      No to zneutralizuj ten Sulfur. Dużo mięty (herbata) plus guma do żucia. Do tego
                      herbata rumiankowa (rumianek neutralizuje Sulfur). A w przerwach zwykła herbata
                      z cytryną i do tego kawa (jeśli możesz). Po kilku dniach nie powinno być śladu
                      po Sulfurze. Przekonasz się, czy te efekty to od niego.


                      Stefan
                      • marta.gora dzieki tomie :) 10.09.05, 23:53
                        Ostatni raz sulfur brłam 3 dni temu. dzisiaj z rana jeszcze dół był. czyli nie
                        wezmę już tego do wizyty u homeodoka. W czerwcu, jak mi nie przechodziło, to
                        zjadłam w ciągu paru dni kilka pęczków szczypiorku i cebulę z olejem (fe!), ale
                        pomogło. Tylko, że wtedy była LMka, więc długo się utrzymywała. Wydawało mi
                        się, że CH 30 ma krótkie działanie.
                        dzieki za podpowiedź.
                        • marta.gora Re: dzieki tomie :) 10.09.05, 23:54
                          Oj, chodziło o CH 15, a nie 30, ofkors :)
                        • tom_j23 Re: dzieki tomie :) 11.09.05, 00:10
                          Dorfy kiedyś pytała, czy do leków homeo można się przyzwyczaić. Opisałem wtedy
                          jakie wg Mastera mogą spotkać nas potencjalne reakcje na lek homeo. Tu jest
                          link do tego listu:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=19760&w=23230503&a=28237622
                          Może uda Ci się dopasować, do którejś z tych reakcji.

                          Stefan
                          • marta.gora Re: dzieki tomie :) 11.09.05, 12:56
                            Powiadasz- przyzwyczajenie... Tylko, że żaden z podanych tam punktów do mnie
                            się niestety- nie odnosi: jesli była poprawa w zakresie 2-3 objawów (jednak
                            tylko nieznaczna), to w innych nie było żadnej zmiany, albo pojawiały sie
                            takie, których wczesniej nie miałam (jak teraz te doły).LMkę brałam w sumie
                            jakieś 3 razy pełne dawki i 1 przypominająca (wszystko zgodnie z zaleceniem
                            J.), a CH 15 od połowy lipca ok. 2 miesiące, ale w sumie jakieś 10-15 dni
                            (rzadko w kolejne dni) i przewaznie 2 dawki w ciągu dnia. To chyba za mało do
                            przyzwyczajenia do leku, a poza tym cos mi się wydaje, że gdyby była poprawa, a
                            potem nic, to może by i było to przyzwyczajenie. U mnie nie było poprawy w
                            całości objawów, niestety :(
                            Jutro spróbuję przedzwonic i poprosic o znalezienie wczesniejszego terminu, bo
                            się wykonczę do 19-tego.
                            Dzieki za zainteresowanie.
                            • tom_j23 Re: dzieki tomie :) 11.09.05, 13:55
                              marta.gora napisała:

                              > Powiadasz- przyzwyczajenie...

                              Nie - zdecydowanie nie. Właśnie doszliśmy do wniosku, że nie można się
                              przyzwyczaić, co najwyżej może się nam wydawać, że tempo poprawy jest mniejsze,
                              niż na początku leczenia. Ale nigdy nie powinno być gorzej, poza ewentualnym
                              krótkotrwałym pogorszeniem.

                              > Tylko, że żaden z podanych tam punktów do mnie
                              > się niestety- nie odnosi: jesli była poprawa w zakresie 2-3 objawów (jednak
                              > tylko nieznaczna), to w innych nie było żadnej zmiany, albo pojawiały sie
                              > takie, których wczesniej nie miałam (jak teraz te doły).

                              No właśnie chodziło mi o to, czy Twoje odczucia bardziej pasują do pkt 2, czy
                              pkt 5. Z tego co piszesz, wynika że bardziej pod 5.

                              > LMkę brałam w sumie
                              > jakieś 3 razy pełne dawki i 1 przypominająca (wszystko zgodnie z zaleceniem
                              > J.), a CH 15 od połowy lipca ok. 2 miesiące, ale w sumie jakieś 10-15 dni
                              > (rzadko w kolejne dni) i przewaznie 2 dawki w ciągu dnia. T

                              Trochę dziwny ten skok z LM na 15.


                              > Jutro spróbuję przedzwonic i poprosic o znalezienie wczesniejszego
                              > terminu, bo się wykonczę do 19-tego.

                              Chyba nie pozostaje Ci nic innego. Trzymaj się.


                              Stefan

                              • marta.gora Re: dzieki tomie :) 11.09.05, 16:15
                                tom_j23 napisał:

                                > Nie - zdecydowanie nie. Właśnie doszliśmy do wniosku, że nie można się
                                > przyzwyczaić, co najwyżej może się nam wydawać, że tempo poprawy jest
                                mniejsze,

                                No to raczej mam chybiony lek i/lub potencja- nie zmalało tempo poprawy, bo się
                                jeszcze nie zaczeło poprawiac, niestety :(


                                >
                                > No właśnie chodziło mi o to, czy Twoje odczucia bardziej pasują do pkt 2, czy
                                > pkt 5. Z tego co piszesz, wynika że bardziej pod 5.

                                No własnie- blizej do 5 niz do 2.
                                >
                                > Trochę dziwny ten skok z LM na 15.

                                Oj- nie opisałam wszystkiego, co się działo podczas tej ponad 4 miesięcznej
                                kuracji LM. w każdym razie homeodok w czerwcu stwierdził, ze dał za wysoka
                                potencję. Kurcze- wyczytałam, że Ty zaczynasz odwrotnie, tzn, od najmniejszych
                                potencji- to wydaje mi się bardzo logiczne. Mój chyba musiał byc bardzo pewny
                                swojej diagnozy i stad taka potencja i pogorszenie po niej :(
                                >
                                >
                                Napiszę po wizycie, co mam brać dalej. Jeli miesiąc po wizycie NIC sie nie
                                zmieni, to chyba zmieniam na nieklasyka, ale ponoc skuteczną. Nie wspomnę, ile
                                pieniążków zostawiłam od lutego, a tu żadnej poprawy :(((
                • obserwatorka2 Re: wypowiedź laika 10.09.05, 23:51

                  >marta.gora napisała:

                  > No i oczywiście- bardziej ufam lekarzom, niż laikom.

                  PO CO W TAKIM RAZIE ZADAJESZ PYTANIA I OCZEKUJESZ PORADY NA TYM FORUM?
                  Tutaj nie ma lekarzy, są tylko laicy!

                  Lucyna usiłuje coś podpowiedzieć, a ty bronisz się niczym lwica i osoba, która
                  pozjadała wszystkie rozumy.
                  Skoro żyjesz w środowisku medycznym, masz taką wiedzę, kontakty, dobrych lekarzy
                  pod ręką, to po co ci jeszcze do szczęścia laicy?
                  Nikt ci depresji nie wmawia na siłę, co nie zmienia faktu, że nie wszystko jest
                  prawdą, co napisałaś.
                  • marta.gora hohoho 11.09.05, 13:13
                    obserwatorka2 napisała:

                    > PO CO W TAKIM RAZIE ZADAJESZ PYTANIA I OCZEKUJESZ PORADY NA TYM FORUM?
                    > Tutaj nie ma lekarzy, są tylko laicy!

                    A Ty czytać nie umiesz, czy nie rozumiesz, co czytasz?
                    Skoro lekarze psychiatrzy, uznani w środowisku profesorowie orzekli, ze
                    depresji nie mam, to dlaczego jakis laik -nie znajacy w ogóle sytuacji ani
                    wszystkich objawów (tylko wycinek) twierdzi, ze to depresja??? W tym zakresie
                    NIE OCZEKUJĘ ŻADNYCH PORAD, a tym bardziej od laików typu lucyna vel
                    obserwatorka.
                    Porad oczekuję w zakresie homeopatii od SPECJALISTÓW w tym zakresie- a tacy na
                    tym forum SĄ. Jak może lucyna, która nawet nie rozpoczęła leczenia
                    homeopatycznego,może kwestionować moje reakcje na kulki, skoro nie ma w tym
                    zakresie zielonego pojęcia???
                    >
                    > Lucyna usiłuje coś podpowiedzieć, a ty bronisz się niczym lwica i osoba, która
                    > pozjadała wszystkie rozumy.

                    Gdybym nie była prześwietlona przez lekarzy- specjalistów pod katem depresji i
                    zaprzeczała, że ją mam, to mogłabym sie zachowywać jak ta, która pozjadała
                    wszystkie rozumy. ALE TO LUCYNA KWESTIONUJE ROZPOZNANIE LEKARSKIE! I sama
                    przyznaje, ze jest laikiem. Czyż to nie świadczy, że pozjadała wszystkie rozumy
                    razem z Tobą? Szkoda, że chociaz jednego nie zostawiłyscie sobie- bardzo by się
                    przydał.

                    > Skoro żyjesz w środowisku medycznym, masz taką wiedzę, kontakty, dobrych
                    lekarz
                    > y
                    > pod ręką, to po co ci jeszcze do szczęścia laicy?

                    Chyba masz kłopoty ze zrozumieniem tekstu czytanego- ja nie potzrebuję do
                    szczęścia lucyny vel obserwatorki - laików, tylko specjalistów od homeopatii.
                    W moim środowisku medycznym właśnie sporo osób korzysta z porad mojego
                    homeopaty (który jest zresztą lek. med z doktoratem) i to lekarze, którzy
                    uważają, że mam ZPZ polecili mi go, zanim zacznę sie szpikować chemią.

                    > Nikt ci depresji nie wmawia na siłę, co nie zmienia faktu, że nie wszystko
                    jest
                    > prawdą, co napisałaś.

                    Nie mam zamiaru dyskutować. Chocby ze względu na ogólniki z Twojej strony.
                    A depresję na siłę wmawia mi lucyna, któr- jak sama przyznaje jest laikiem- ale
                    za to wie lepiej od lekarzy.

                    Załozyłam wątek, bo potrzebowałam porady HOMEOPATYCZNEJ, i to od osób, które
                    maja juz jakies doświadczenia, a nie od tych, którym sie wydaje, ze wszystko
                    wiedzą. Jesli nie jesteś w stanie mi odpowiedzieć na moje watpliwości z
                    pierwszego watku, to proszę, byś go nie zaśmiecała.
                • lucyna_n Re: wypowiedź laika 12.09.05, 09:20
                  Nie wiem dlaczego az tak bardzo poczulas sie dotknieta , a wrecz urazona sugestia depresji. Chociaz to
                  przeciez nie jest nic obrazliwego, tylko choroba jak kazda inna. Zachowujesz sie tak jakby to byla jakas
                  obelga, a mi po prostu Twój opis objawów nasunal takie a nie inne skojarzenie. Nie wiem dlaczego
                  naskoczylas tak na mnie, być może po prostu puszczaja Ci nerwy z powodu zlego samopoczucia, ja to
                  nawet rozumiem, bo wiem jak trudno zachowac spokój kiedy czlowiek jest u kresu sił.

                  Niestety w zacietrzewieniu czytalas tylko pierwsza czesc mojej wypowiedzi, a zupelnie pominelas tą o
                  homeopatii, na szczescie ktos ze stalych forumowiczow napisal Ci to co ja probowalam ale w
                  przystępniejszej dla Ciebie formie, ze lek homeopatyczny nie powinien powodowac dlugotrwalego
                  ogorszenia, bez zadnej poprawy. No i ze tradycyjna diagnoza, taka "z etykietką" w homeopatii nie ma
                  znaczenia, bo inne jest tez pojęcie choroby, a leczy sie człowieka a nie jednostkę chorobową.



                  • obserwatorka2 Re: wypowiedź laika 12.09.05, 11:13
                    lucyna_n napisała:

                    > Nie wiem dlaczego az tak bardzo poczulas sie dotknieta , a wrecz urazona sugest
                    > ia depresji.

                    No właśnie. Patrząc na to z boku Twoją wypowiedź oceniam jako całkiem rozsądną,
                    natomiast reakcję założycielki wątku - na typową dla osoby mającej problemy
                    natury emocjonalno-psychicznej i nie zdającej sobie sprawy z pewnych
                    zależności(jak zwał, tak zwał, bez etykietki, wcale nie musi to być depresja)
    • kartoflanka Re: "DOŁY" po sulfurze??? 10.09.05, 19:52
      u mnie tez homeo jak na razie nie przynosi zadnej poprawy, objawy mam z grubsza
      podobne: kiepsko spie, mam leki, szybko bije mi serce, ostatnio do tego doszlo
      nieznavcznie podwyzszone cisnienie. Ostatnio najbardziej pomogly mi 2
      tygodniowe wakacje nad morzem i mysle o tym zeby wrocic na psychoterapie. Tobie
      byc moze tez by dobrze zrobila. a ha tez mam sulfur w tej potencji, wczesniej
      dostałam medorhinum i to dalo mi taka jazde, ze jej predko nie zap0omne
      • lucyna_n Re: "DOŁY" po sulfurze??? 10.09.05, 21:25
        jezeli mozesz, powiedz mi prosze na czym polegala ta "jazda" czy to bylo nasilenie dotychczasowych
        objawów, czy jakies nowe dolegliwości?
        • kartoflanka Re: "DOŁY" po sulfurze??? 10.09.05, 22:56
          to bylo to co mialam w najgorszych okresach czyli mysli hipochondryczne, leki,
          panika, na maxa
          nasilenie tego spowodowalo by zamkniecie mnie w psychiatryku:)
          zaczynam tracic nadzieje...ale w sr znowu ide do homeo...zaczynam tez rozwazac
          na nowo psychoterapie. mimo, ze juz nie bardzo widze nad czym moglabym na niej
          pracowac, ale pewnie cos sie jeszcze znajdzie...
          • tom_j23 Re: "DOŁY" po sulfurze??? 10.09.05, 23:27
            kartoflanka napisała:

            > to bylo to co mialam w najgorszych okresach czyli mysli hipochondryczne,
            > leki, panika, na maxa

            Ile dni to trwa (trwało)? Jaką potencję dostałaś? Też Sulfur?


            Stefan
            • kartoflanka Re: "DOŁY" po sulfurze???do Tom_j23 11.09.05, 10:51
              trwało to tydzien lub troche dluzej w zasadzie dluzej, bo mozna powiedziec, ze
              trwa nadal, tylko, ze wzielam troche chemi i jest lepiej...no ale przeciez nie
              o to chodzi... wszystko zaczelo sie od medorhinum C1000
              • tom_j23 Re: "DOŁY" po sulfurze???do Tom_j23 11.09.05, 11:06
                kartoflanka napisała:

                > trwało to tydzien lub troche dluzej w zasadzie dluzej, bo mozna
                > powiedziec, ze trwa nadal, tylko, ze wzielam troche chemi i jest lepiej...
                > no ale przeciez nie
                > o to chodzi... wszystko zaczelo sie od medorhinum C1000

                A przed Medorhinum coś brałaś? A po nim (poza chemią)? Co zamierzasz dalej z
                tym zrobić? Pewnie wiesz, że homeo z chemią razem - to trochę nie idzie w parze.

                Zasada (teoretyczna, bo w praktyce - jak widzimy jest wolna amerykanka) jest
                taka, że przy takiej potencji musi być zgodność obrazu leku z obrazem pacjenta
                w sferze psychiki. Jakie wobec tego swoje cechy w tej sferze uznałabyć za
                najmocniej zaakcentowane? (jeśli nie chcesz - to nie odpowiadaj :-).


                Stefan
                • kartoflanka Re: "DOŁY" po sulfurze???do Tom_j23 11.09.05, 11:40
                  brałam Aurum wala, ale to bylo na wakacjach i nie wiem w sumie co mi wtedy
                  pomogło, moze sam wyjazd...
                  co do psychiki to najmocniejsze, ale nie wiem czy o to chodzi sa u mnie
                  lekowosc, emocjonalnosc, placzliwosc, wrazliwosc, krytycznosc, poczucie humoru

                  nie wiem jak sie to ma do medorinum, bo wg mnie z tego co przeczytalam na
                  homeokulce to nijak, wiec juz sama nie wiem, co o tym myslec...

                  co do chemii - pewnie, ze nie chce jej brac, ale do wyboru mam, albo wcale nie
                  spac i zamawiac pogotowie - tak silne sa te leki, albo wziac chemie i isc spac:(
                  • tom_j23 Re: "DOŁY" po sulfurze???do Tom_j23 11.09.05, 13:45
                    kartoflanka napisała:

                    > brałam Aurum wala, ale to bylo na wakacjach i nie wiem w sumie co mi wtedy
                    > pomogło, moze sam wyjazd...

                    Aurum ma duży wpływ na psychikę i na stany depresyjne, A jaka była potencja
                    tego Aurum? I z czym tak naprawdę poszłaś do homeopaty? Z depresją, czy innymi
                    objawami fizycznymi?

                    > lekowosc, emocjonalnosc, placzliwosc, wrazliwosc, krytycznosc, poczucie humoru
                    > nie wiem jak sie to ma do medorinum, bo wg mnie z tego co przeczytalam na
                    > homeokulce to nijak, wiec juz sama nie wiem, co o tym myslec...

                    Medorrhinum ma bardzo ważną modalność - poprawę nad morzem i w wilgoci. Być
                    morze to skłoniło lekarza do zmiany leku.
                    Ale - jeśli lek jest prawidłowo dobrany, to pogorszenie (zwłaszcza w takiej
                    potencji) powinno byc krótkotrwałe, a potem powinno już być tylko lepiej.
                    Medorrhinum jest ponure w ciągu dnia, ale ożywia się i jest wesołe wieczorem.
                    Inną wyraźną cechą jest pobudzenie ruchowe. Wszystko robi szybko, a czas płynie
                    zbyt powoli.

                    > co do chemii - pewnie, ze nie chce jej brac, ale do wyboru mam, albo
                    > wcale nie spac i zamawiac pogotowie - tak silne sa te leki, albo wziac
                    > chemie i isc spac:

                    Kurczę - że też nie może być tak, że idziemy do lekarza, dostajemy dobry lek i
                    jest po sprawie. Ja robię tak (po kilku "jazdach", których doświadczyłem), że
                    biorę najpierw lek w niskiej potencji (15 lub 30) i czekam kilka dni. Jeśli
                    czuję się źle, to wiem, że ten lek nie jest dla mnie. Nie wiem, czemu niektórzy
                    dają od razu tak wysokie potencje. To jest dla mnie niezrozumiałe.


                    Stefan

                    • kartoflanka Re: "DOŁY" po sulfurze???do Tom_j23 11.09.05, 15:12
                      po pierwsze dzieki Stefanie, ze ci sie chce o tym myslec
                      po drugie:
                      do homeo poszłam z lękami, zdarzały się okazjonalnie(po dlugiej terapii
                      metodami konwencjonalnymi)ale sie zdarzaly i psuły mi radość zycia

                      "Medorrhinum jest ponure w ciągu dnia, ale ożywia się i jest wesołe wieczorem.
                      > Inną wyraźną cechą jest pobudzenie ruchowe. Wszystko robi szybko, a czas
                      płynie"
                      to 100% nie ja!!!
                      ech... a podobno taki dobry ten lekarz...w kazdym razie teraz kazał mi
                      rozpuscic jedna kulke sulphuru w wodzie i brac 3xdz po 3 krople
                      czasem pomaga a czasem nie...
                      w srode do niego ide znowu, jeszcze sie nie poddałam ale trace nadzieje...


                      Piotruś - moje biedniątko
                      DLACZEGO
                      • tom_j23 Re: "DOŁY" po sulfurze???do Tom_j23 11.09.05, 15:38
                        kartoflanka napisała:

                        > do homeo poszłam z lękami, zdarzały się okazjonalnie(po dlugiej terapii
                        > metodami konwencjonalnymi)ale sie zdarzaly i psuły mi radość zycia

                        Czy wiążesz te lęki z silnymi przeżyciami?


                        Stefan

                        • kartoflanka Re: "DOŁY" po sulfurze???do Tom_j23 11.09.05, 17:14
                          właśnie nie...one sie pojawiają nawet 2 tyg. po jakimś wydarzeniu a najczęściej
                          tak "ni z juszki ni z pietruszki" m in dlatego pomyslałam o homeo, bo mi sie
                          juz pomysly skonczyly co z tym dalej robic
                          • tom_j23 Re: "DOŁY" po sulfurze???do Tom_j23 11.09.05, 17:36
                            kartoflanka napisała:

                            > właśnie nie...one sie pojawiają nawet 2 tyg. po jakimś wydarzeniu a
                            > najczęściej tak "ni z juszki ni z pietruszki"

                            Ale jak to się zaczęło (stres, choroba, itp.?), czy nie wiesz - samo przyszło.
                            Pamiętasz, kiedy miałaś pierwszy "atak"?


                            Stefan
                            • kartoflanka Re: "DOŁY" po sulfurze???do Tom_j23 11.09.05, 17:55
                              10 lat temu, kiedy zaczelam studia.
                              • tom_j23 Re: "DOŁY" po sulfurze???do Tom_j23 11.09.05, 18:23
                                kartoflanka napisała:

                                > 10 lat temu, kiedy zaczelam studia.

                                To trochę zadawniona sprawa. Mam nadzieję, że po kolejnej wizycie sytuacja się
                                rozjaśni i będzie lepiej.


                                Stefan
          • lucyna_n do Kartoflanki 12.09.05, 09:31
            Dziękuje Kartoflanko za odpowiedź,
            Ja mam podobnie jak Ty, lęki przychodzą bez wyraźnego powodu, niczym grom z jasnego nieba.
            Psychoterapia niestety w przypadku tego typu niesprecyzowanych lęków nie ma wiele do zaoferowania,
            jedynie metody behawioralno-poznawcze, ale najczesciej psychoterapeuci maja podejscie
            psychoanalityczne, albo psychodynamiczne, czyli takie grzebanie w przeszlosci i proba zrozumienia
            pewnych reakcji, ale dla mnie to stanowczo za malo i zupelnie nieskuteczne na lęki i ataki paniki.
            Tak więc z tej desperacji udałam sie do homeopaty, teraz czekam na decyzje w sprawie wyboru leku
            konstytucyjnego i na efekty tego eksperymentu:)
            Staram się być dobrej myśli:)
            Mam nadal nadzieję że mimo wszystko nastąpi jakaś poprawa i za jakiś czas nie bede musiala łykać
            tabletek, żeby jakoś funkconować.
            • golden24 do Kartoflanki i Lucyny 12.09.05, 10:03
              Zycze Wam powodzenia
            • kartoflanka Re: do Lucyny 12.09.05, 11:51
              zaliczylam terapie u psychoterapeutki - behawiorystki. nie moge powiedziec ze
              nie grzebala sie w przeszlosci - grzebala i pomoglo mi to. ale oprocz tego
              nauczyla mnie kilku technik radzenia sobie z lekiem i dzieki nim jakos
              funkcjonuje. teraz mi sie pogorszylo wiec chyba pojde znowu. Polecam, poki co
              to + dorazne wspomaganie chemiczne bylo do tej pory najskuteczniejsze.
              niemniej jednak ciagle mam nadzieje, ze homeo pomoze...
              • kartoflanka Re: do Lucyny 12.09.05, 11:52
                a moze to byla terapia psychodynamiczna...
                • golden24 Re: do Lucyny 12.09.05, 13:25
                  A probowałyście terapii Bacha ?
                  • kartoflanka Re: do Lucyny 12.09.05, 14:07
                    no tego jeszcze nie:)
                    ale kto wie
                    tonacy brzytwy sie chwyta
                    • lucyna_n Re: do Lucyny 12.09.05, 18:18
                      byleby sobie paluszków nie uciął i nie wąchał kwiatków
                      ale od spodu
    • madziulaw Re: "DOŁY" po sulfurze??? 15.09.05, 14:09
      Dziewczyny Kochane, przeciez te objawy - napady leku, paniki, czarnych myśli,
      to NERWICA. Trzeba ją leczyć, bo nieleczona --bedzie się tylko nasilać i
      prowadzić do cięższych postaci. Ja tak się kiedyś doprowadziłam własnie do
      depresji.

      Co prawda nerwica juz w człowieku pozostaje, ale można ja pokonać -
      • kartoflanka Re: "DOŁY" po sulfurze??? 15.09.05, 14:32
        Dzieki za troske, ale my z Lucyna to chyba weteranki jestesmy i to wszystko to
        my juz wiemy...troche trudniej z realizacja
        • madziulaw Re: "DOŁY" po sulfurze??? 15.09.05, 15:08
          Kartoflanka, sama też dobrze, dobrze wiem, ze trudniej z realizacją, ale wiem
          też, że żeby wzmocnić psychikę trzeba wzmocnić ciało. Trzeba uwierzyć w to, ze
          jesteśmy silne, ale żeby w to uwierzyć, trzeba się o tym przekonać, pokonując
          własne słabości ciała, panując nad nim.
          to moje hasło na najbliższe kilka miesięcy, bo i ze mną ostatnio nienajlepiej
          jest../.
          buziaki
    • marta.gora Stan na dzis: 19.09.05, 19:03
      Dołów sulfurowych nie mam od tygodnia (ach- jak ta depresja sama z siebie
      znikła pieknie, nieprawdaż?). Nie dostałam sie wczesniej na wizyte- byłam
      dopiero dzisiaj: "doły" były po sulfurze! Mam przestawic sie na pulsaillę 15
      CH. Praktycznie nic o niej nie wiem (wyniki wyszukiwania na forum wyszły jakies
      marnieńkie), więc wypróbuję to dopiero w piatek- do czwartku mam sporo pracy
      (spotkania) przy projekcie i nie chcę tego zawalić jakimś kolejnym objawem typu
      złość czy pogorszenie cery (teraz jest OK). Czyli- jest tak, jak było pół roku
      temu. Znowu jestem w punkcie wyjscia. I troche mnie to już męczy, niestety...
      Pozdrawiam
      Marta

      • lucyna_n Re: Stan na dzis: 19.09.05, 23:26
        Depresja za pomocą homeo-kulek w jeden dzień , nie ma sprawy:)
        zarówno w te i wewte da się wytworzyć, jest to nawet dość fascynujące!
    • marta.gora PILNIE POTRZEBUJĘ PORADY!!! 28.09.05, 12:39
      Sprawa wygląda tak, ze nic sie nie dzieje- może przez pierwsze 2-3 dni jakby
      wolniej pracowało serce i miałam jakby piekące gardło. I to wszystko. Gardło
      wróciło do swojej normy, a serce juz się nie uspokaja po Pulsatilli. Żadne doły
      mnie juz nie nachodzą- jest tak, jak przed podjęciem leczenia...
      MAM DOŚĆ, bo ... odebrałam wczoraj wynik z badania mykologicznego kału i wyszło
      mi... przerost Candidy- na cztery+... I to pewnie jest cała przyczyna zespołu
      przewlekłego zmęćzenia :(
      Chciałam tylko zauwazyć, że od lutego pewnie już coś powinno drgnąć, a tu nic.
      Nie mam czasu na kolejne eksperymenty mojego homeodoka- bo zblizam się
      niubłagalnie do pewnego wieku, gdy płodna juz nie będę, a chcielibysmy jeszcze
      popracować nad kolejnymi potomkami. W tej sytuacji ważny jest dla mnie każdy
      miesiąc. Nie rozważam absolutnie powrotu do leczenia "ogólnie uznanego".
      Rozważam natomiast przejście do leczenia objawowego homeopatycznego- nawiązałam
      kontakt z trzema osobami, które wyleczyły się z grzybków dzięki homeopatii:
      dwie wcześniej bez powodzenia chodziła do klasyka, poprawa nastapiła dopiero po
      zmianie homeopaty i zastosowaniu specjalnych preparatów własnie na te
      cholery...Trzecia od razu trafiła na nieklasyka... Poradzcie coś, bo nie wiem,
      czego się trzymać. Wizyte u swojego mam dopiero za 3-4 tygodnie, nie wiem, co
      tym razem wymysli. Wiem, że homeopatia potrzebuje czasu, tylko że u mnie ten
      czas jest najzwyczajniej tracony, a ja nie mam go juz za duzo :((
      Czy jest mozliwe zastosowanie homeopatii nieklasycznej, a po uzyskaniu
      zdecydowanej poprawy, albo wręcz po wyleczeniu z tego stanu, "przejście" na
      homeopatię klasyczną? CO JA MAM DALEJ ROBIĆ?
      Mąż radzi spróbować nieklasyka.
      Trochę głupio by mi było podczas wizyt z dzieckiem- jakos musiałabym się
      wytlumaczyc, dlaczego nie umawiam się do niego na wizytę :(
      Mój homeopata jeszcze nie widział wyników- ale skoro poprzednie stosy tylko
      pobieżnie przejrzał i nie zrobiły na nim wiekszego wrażenia, to niby tym mialby
      się zainteresować? Czy w takiej sytuacji nie leczyłby objawów, tylko grzybki?
      Co zrobilibyscie na moim miejscu? Help me, please...
      • marta.gora PONAWIAM PROSBĘ 28.09.05, 19:16
        Bardzo mi zależy na Waszej opinii w w/w sprawie.
        • very_martini Re: PONAWIAM PROSBĘ 28.09.05, 19:22
          Coś napiszę, jeno wątku nie śledziłam na bieżąco (moja wina, moja wina, moja
          bardzo wielka...), a teraz nie mam czasu całego czytać. Jak się obrobię, to
          czytnę i się ustosunkuję, ok?

          16%VOL
          22%VAT
          • marta.gora Re: PONAWIAM PROSBĘ 28.09.05, 20:04
            Ok :)
        • beba2 Re: PONAWIAM PROSBĘ 28.09.05, 19:23
          A moze po prostu powiedz Twojemu klasykowi to, co nam teraz. Przecież lekarz
          powinien brać pod uwagę równiez preferencje pacjenta, o ile nie kolidują one z
          terapią. Klasyk tez moze dac Ci leki objawowe ( to o wiele prostsze niz
          dobieranie konstytucji i wcale nie musi być mniej skuteczne ).
          • marta.gora Re: PONAWIAM PROSBĘ 28.09.05, 20:09
            beba2 napisała:

            > Klasyk tez moze dac Ci leki objawowe ( to o wiele prostsze niz
            > dobieranie konstytucji i wcale nie musi być mniej skuteczne ).

            Poważnie??? Zupełnie o tym nie wiedziałam, a zdążyłam się juz dawno
            zorientować, że tu na forum raczej nie przepadacie za nieklasykami i stąd
            bardzo mi zależało na opinii, czy tylko poprez klasyke droga.
            Przy najbliższej okazji wypytam mojego homeodoka dokładnie, czy nie dałoby rady
            najpierw wytruc intruzów- skoro są juz znane.
            Tylko, że nastepna wizyta miała być dopiero pod koniec października :(
            Nic to- jakoś uzbieram na wczesniejszą wizytę...

            • beba2 Re: PONAWIAM PROSBĘ 28.09.05, 20:59
              Ja nie jestem aż takim ortodoksem. Nieistotne jest dla mnie jak lekarz leczy,
              byle efekt końcowy ( długoterminowo ) był conajmniej zadowalający. Jak w każdym
              zawodzie, tak i tutaj: bywają kiepscy klasycy, jak i świetni freestylowcy. A
              takich, którzy z dobrodziejstw homeopatii potrafią korzystać na różnych
              frontach podziwiam. Nie zawsze wystarczające jest leczenie jednym lekiem, nie
              zawsze też skuteczne są środki objawowe w duzej ilosci, czy kompleksy. Ale
              każda z tych opcji ma swoje uzasadnienie w konkretnym przypadku.

              Prosty przykład : na mojego młodego w czasie gorączki nie działał lek konsty,
              ale zwykłe aconitum 9 CH. I tak się składało, ze zawsze gorączkował "pod
              aconitum" i to ono stawiało go na nogi w ciągu kilku godzin. I nawet wtedy gdy
              objawy wskazywałyby na inny lek ( np. gorączka nie narastała gwałtownie, nie
              przekraczała 39 stopni, a aconitum działało). Odpukać od ponad dwóch lat nie
              miał gorączki, ani silnego przeziębienia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka