Dodaj do ulubionych

Oscillococcinum a ptasia grypa

18.10.05, 00:31


"Leki homeopatyczne mogą przenosić wirusa ptasiej grypy
Wg informacji WHO, ptasia grypa dotarła już do Europy. Szerzy się m.in. wśród
migrującego dzikiego ptactwa. Żaden gatunek ptaków nie jest odporny na wirusa
tej choroby (H5N1). Podobnie ludzie. Nie mamy jeszcze specyficznej
szczepionki. Jedynym wyjściem jest unikanie sytuacji grożących zakażeniem.

DLATEGO informuję:
Przyjmowanie niektórych „leków” homeopatycznych może być działaniem
samobójczym!

PRZEDSTAWIAM DOWODY
Kilka dni temu w jednej z lubelskich klinik weterynaryjnych poddano badaniom
DZIKĄ KACZKĘ, u której stwierdzono objawy podobne do ptasiej grypy. Możliwe
więc, że do Europy dotarły już ptaki zainfekowane wirusem. W każdym razie
wiadomo na pewno, że migracja do Polski zainfekowanego ptactwa jest tylko
kwestią czasu. Tygodni? Miesięcy?

Jaki to ma związek z homeopatią?
Najczęściej stosowanym przez homeopatów „LEKIEM” NA GRYPĘ LUDZKĄ JEST
OSCILLOCOCCINUM. „Lek” ten jest produkowany z WĄTROBY I SERCA DZIKIEJ KACZKI
(sic!) Nie wiemy (i nigdy nie będziemy wiedzieli) czy ptaki te nie zostały
wcześniej zakażone wirusem. Wiemy tylko, że zgodnie z naszym „Prawem
farmaceutycznym” nikt nie bada w tym kierunku substancji wytworzonych z
rozdrobnionych kaczych serc i wątrób (tzw. „rozcierek”), importowanych z
francuskich i niemieckich firm para-farmaceutycznych. Sposób ich
przygotowania nie gwarantuje w żaden sposób zniszczenia materiału
genetycznego wirusa (brak obróbki przy pomocy wysokiej temperatury). Do tego
powszechnie ignorowane jest ostatnie zarządzenie Głównego Lekarza Weterynarii
(23.08.2005) mówiące o bezwarunkowej konfiskacie produktów pochodzenia
zwierzęcego znajdującego się w bagażu podróżnych w międzynarodowych portach
lotniczych. A pamiętać należy, że już z kilku gramów zainfekowanych kaczych
wnętrzności można wyprodukować setki tysięcy zakażonych wirusem dawek
OSCIILLOCOCCINUM.

Odpowiedź na spodziewane repliki homeopatów
Wg homeopatów OSCILLOCOCCINUM jest produktem tak wysoko rozcieńczonym, że
prawdopodobieństwo fizycznego zanieczyszczenia pojedynczej dawki „leku” przez
RNA wirusa jest znikome.

I tu leży istota problemu. Cała homeopatia opiera się na twierdzeniu o
istnieniu tzw. „pamięci wody”, w której w sposób trwały zakodowana jest
informacja o substancjach organicznych, które kiedykolwiek się z nią
zetknęły. Jeżeli więc w wodzie (będącej rozpuszczalnikiem dla zainfekowanej
kaczej wątroby) „zapisana” jest jakakolwiek informacja, to jest to kod
genetyczny wirusa H5N1, który swoją siłą przebija wszystkie inne informacje.
Przebija, bo przedtem „zamordował” materiał genetyczny komórki wątroby. I
konkurencyjnej informacji po prostu już nie ma.

Jeśli zatem przypadkiem na taśmę produkcyjną w zakładach BOIRON DOLISOS,
SCHOLZ lub DR RECKEWEG (francuskie i niemieckie wytwórnie „leków”
alternatywnych) trafi dzika kaczka zainfekowana wirusem ptasiej grypy, to po
zażyciu przez człowieka „lekarstwa” z niej wytworzonego, zawsze zadziała
jeden lub drugi z wyżej opisanych mechanizmów zakażenia. Wg opracowanego w
WHO scenariusza ptasią grypą może zarazić się 1/3 populacji. Umrze wtedy ok.
100 milionów ludzi."
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka