aska_f
16.11.06, 13:48
witam,
tragedia.
bylam na wizycie u polecanej takze tu na forum homeopaty i dawno sie tak nie
wscieklam :(
na wizyte poszlam, gdyz corka od ponad 3 miesiecy kaszle, dostala mase lekow
od pediatry i alergologa, ktore nie bardzo pomagaly i jakos mnie nie
przekonywaly wiec po lekturze forum postanowilam sprobowac tej drogi by pomoc
dziecku ktore juz tyle czasu prawie dusi mi sie w nocy.
ponizej opis wizyty (w miare dokladny gdyz spisywany "na goraco" po wizycie) :
przyszlysmy, pani doktor spytala co nas sprowadza, powiedzialam ze kaszel,
ktory sie utrzymuje juz bardzo dlugo. pani sie popytala troche czy mala
chorowita, czy brala antybiotyki, wziewne sterydy, czy miala problemy z
drogami moczowymi, z kolkami, z wyproznieniami, czy miala problemy z oczami
(zatkanymi kanalikami).
generalnie raczej pytania, krotkie, zdawkowe, moje pytania omijane. zadnych
wyjasnien.
potem pani doktor osluchala mala, zajrzala do uszu , gardla i nosa, po czym za
parawanem nasmarowala sobie rece jakas mascia i wysmarowala malej brzuch i
plecy (czym mnie wnerwila, bo nie powiedziala ani co to za masc, ani nie
spytala czy mala nie ma na to uczulenia ani nic). na moje pytanie co to
uslyszalam - masc ziolowa.
potem napsikala malej do nosa sol fizjologiczna i kazala polozyc na brzuch i
oklepac.
potem "prosze przejdziemy do gabinetu obok", a tam, bez pytania, informacji
jakiejkolwiek - bach - testy biorezonansowe na alergie!!!! nie spytala czy sie
zgadzam, czy mam na to kase, tylko po prostu zrobila (doprowadzajac moje
spokojne dziecko do histerii), potem od rsazu odczulanie. wtedy powiedzialam
ze juz dosc, nie bede malej dalej stresowac, bo darla sie juz okropnie.
no to dobrze, to teraz inhalacje. i znowu, nie wiadomo z czego, po co i dlaczego.
warto zaznaczyc ze pani doktor pojawiala sie i znikala, a odczulanie inhalacje
przeprowadzala inna osoba. ktorej to pani sie spytalam w koncu czy ja jeszcze
z pania doktor bede miala przyjemnosc porozmawiac, bo poki co nic sie nie
dowiedzialam. "alez oczywiscie, pani doktor poprosi do gabinetu i objasni
diete, zalecenia itp." no to OK.
w trakcie inhalacji pani doktor podeszla na chwile, udalo mi sie wcisnac
pytanie "czy ten biorezonans jest skuteczny" (bo akurat uwazam ze nie jest -
bylam na tym z synem i mam bardzo negatywne zdanie) na co uslyszalam "prosze
sobie poczytac moja strone internetowa, przeciez jakby nie byl skuteczny to
bysmy nie mieli ponad 100 pacjentow tygodniowo!" i poszla.
po zakonczonej inhalacji w recepcji czekala na mnie rozpiska z zaleceniami i
recepty. na pytanie ile mam zaplacic pani recepcjonista rzucila okiem na
kartke i powiedziala "o zato"? tylko 200zl". dla mnie to nie jest K..... MAC
TYLKO 200 ZL.!!!!!!!!!
a zalecenia dostalysmy:
odstawic mleko i proidukty mlkeczne, slodycze, cukier
nystatyna3 x 2 ml
partepladreel 4 x 5 kropli
sol fizjolog do nosa
calcorea carbonica 5 granulek x 1 w tyg
thymulina 5 granulek x 1 w tyg
krople z terapii biorezonansem 2 x dziennie
dodam jeszcze ze calosc (a w szczegolnosci biorezonans) doprowadzil moje
spokojne i usmiechniete dziecko do histerii ktorej nie moglam uspokoic ponad
30 min, w samochodzie zasnela, zeby sie za chwile z krzykiem obudzic, w domu
uspokajalam ja kolejne 30 minut.
i moje pytanie - CZY TAK POWINNA WYGLADAC WIZYTA U HOMEOPATY?
pozdrawiam,
aska