nurich
17.05.07, 14:31
syn ma obecnie 21 miesięcy. Pierwszy rok życia nawet bez katarku.
We wrześniu zeszlego roku zaszczepiony MMRII. Od tamtej pory ciągle chory i
wyszła alergia, obecnie na diecie bezmlecznej, bezglutenowej, bejajecznej i
bezcukrowej.
Choruje przede wszystkim na anginy, czasem dwa razy w miesiącu, przebyte trzy
zapalenia płuc (ale jakieś łagodne, bez gorączki).
Przez ten czas cała masa przeróżnych antybiotyków oraz pobyt w szpitalu z
anginą i wysoką gorączka trudną do zbicia (41 stopni), tu też antybiotyk.
Od miesiąca jest wyłącznie an lekach homeopatycznych.
Ale w tym czasie już dwa razy chorował:
1. migdały wielkie z nalotami plus gorączka wysoka (40 stopni): Notakehl, L52,
Mercusrius solubilis - przeszło w dwa dni dosłownie
2. zapalenie płuc plus wielkie, brzydkie migdały bez gorączki z dobrym
samopoczuciem - Notakehl, mercurius solubilis, ipeca, kreosotum, drossera
15ch, L52, posphorus hommacord - po tygodniu zmian na płucach nie słychać,
migdały nadal wielkie.
Główny problem to te migdały oraz kaszel od grudnia (wtedy było pierwsze
zapalenie płuc). Kaszel głównie w nocy i po przebudzeniu w dzień oraz rano,
jest suchy,ale na koniec dziecko coś odkrztusza, teraz dodatkowo po ostatnich
zmianach na płucach dochodzi pokasływanie na mokro.
W nocnych atakach kaszlu dziecko czasem aż wymiotuje. Najczęściej trzy godziny
po zaśnięciu pojawia się ten atak i trwa od 5 minut do godziny. Jest to
suchy, gwiżdżący kaszel gdzieś z głębi.
Syn przyjmuje od trzech tygodni na stałe: Fortakehl D5, Lymphomyosot,
Citrokehl, Recarcin (raz w tygodniu 1/3 kapsułki), Echinacea, Alkala N do
kąpieli i wczoraj p. doktor wprowadziła Tuberculinum 1 raz na dwa tyg. po 3
granulki oraz Mercurius solubilis 15 ch 2 razy w tygodniu po 5 granulek
(granulki podaję prosto do buzi).
Ja ufam tej homeopatce jak nigdy dotąd żadnemu lekarzowi.
ale mam prośbę do forumowiczów o wyrażenie swojej opinii na ten temat.
Czy mam czekać teraz aż coś w końcu zadziała? Czy szukać innych leków?
Bo mam wrażenie że to kwestia kilku dni (jak zwykle) i znów jego stan się
pogorszy.
Jednego jestem pewna: nie podam mu już nigdy antybiotyku, chyba że w
ostateczności.
Pomóżcie, co sądzicie o tym kaszlu, migdałach i ww leczeniu?