myszka785
29.08.09, 00:07
Mój syn w sierpniu skończył 3 latka...
Nigdy specjalnych problemów ze skórką nie miał - zaraz po urodzeniu
dosyć mocna ciemieniucha, z którą wybrałam się przy okazji wizyty w
Polsce (mieszkam w Irlandii) do lekarza pediatry...
Pan doktor polecił mi wtedy podawanie leków homeopatycznych
"poumon histamine 15ch" i "arsenicum iodatum 15ch"
nie pamiętam jak to było dawkowane i jak długo - w każdym bądź razie
pomogło :)
z tego też względu udałam się do tego samego lekarza niecałe dwa
tygodnie temu z innym problemem skórnym (znowu przy okazji wakacji w
kraju)... ale od początku:
od lipca synuś miał na policzku jakiś wyprysk, który drapał i drapał
i nie potrafiliśmy tego zagoić - poszłam z tym do lekarza w Irlandii
i Pan doktor stwierdził, że to "impetigo" czyli jak doczytałam się w
iternecie - liszajec? :o
dostaliśmy doustnie amoxycylinę i krem fucidin - trochę pomogło na
ten stary wyprysk, ale zaczęły się pojawiać nowe... akurat byłam w
Polsce więc poszłam do wspomnianego wcześniej pediatry...
Pan doktor obejrzał syna i stwierdził, że to najpewniej alergia na
nabiał, kazał odstawić nabiał i zalecił podawanie:
stale - histaminum 15ch 2razy dziennie 3granulki
i w okresie wysypu - arsenicum iodatum 15ch 2 razy dziennie 3
granulki oraz apis millefica 15ch 2 razy dziennie 3granulki
dodatkowo raz w tygodniu 6 granulek calcarea carbonica 15ch
zewnętrznie na całe ciałko jakiś robiony w aptece maściokrem -
niestety nie jestem w stanie rozczytać składu - jedyne czego jestem
pewna to "lanolina"?
i na zaognione wypryski maść traumeel...
zaczęłam to wszystko stosować w czwartek 20 sieprnia...
w niedzielę u synka pojawił się wodnisty katar, ale pomyślałam, że
to jakieś zwykłe przeziębienie... we wtorek rano wróciliśmy do
Irlandii i od środy zaczęła się jazda :(
katar z wodnistego zrobił się ropny - leje mu się szczególnie z
jednej dziurki tak, że zrobiła mu się rana w nosku(spróbuję potem
zamieścić jakieś fotki)
na skórze zaczęło się sypać pełno czerwonych grudek - szczególnie na
twarzy i szyi, ale też na pleckach...
młody jest rozdrażniony, płaczliwy, drapie się - nie poznaję
własnego dziecka...
posmarowanie go czymkolwiek graniczy z cudem...
skontaktowałam się z lekarzem telefonicznie i doradził mi zakupienie
kolejnych leków homeopatycznych - jutro napiszę jakich, bo dziś już
padam na pysk...
zanim sprowadzę te leki z Polski to trochę potrwa - myślę, że nawet
do 2 tygodni...
a ja nie potrafię patrzeć jak mi się dziecko męczy?
czy jest jakaś szansa, że to jakieś chwilowe zaostrzenie objawów i
że mu te leki jednak pomogą?
teraz przeglądając jeszcze te wszystkie leki zauważyłam, że lekarz
zalecił podawanie "histaminum" a w aptece sprzedano mi "poumon
histamine" - czy to duża różnica?
poradźcie coś!
zaraz zamieszczę dzisiejsze fotki mojego dziecka...
co do nabiału to przestałam podawać zaraz po wizycie, od 3 dni
zastępuję produktami sojowymi...
ale młody przez ostatnie 3 lata dostawał serki i inne takie, do 15
miesiąca życia karmiłam go piersią, potem już mleka nie pił, chyba,
że w kaszce czy z płatkami śniadaniowymi, no ale były w diecie
serki, jogurty itd...
strasznie się rozpisałam, ale inaczej się nie dało ;)