beksa_lala_dwa
05.10.09, 14:31
Nigdzie w necie nie mogę znaleźć linki do artykułu w dzisiejszym wydaniu linii
otwockiej, więc zacytuję fragmenty:
"Jan Adalbert Skandal w szkolnej toalecie
W jednym z gimnazjów na terenie powiatu otwockiego dwóch nastolatkow, na
oczach kolegów nagrywających ich kamerą w telefonie komórkowym, odbyło
stosunek płciowy w toalecie
Incydent został rozpowszechniony w internecie. Na szczęście szybko go stamtąd
usunięto, ale sprawa stała się głośna i trafiła do sądu rejonowego w Otwocku.
"Bomba" wybuchła gdy dwa tygodnie temu w internecie pojawił się filmik z
telefonu komórkowego, pokazujący jak dwóch nastolatkow odbywa stosunek analny
w toalecie na oczach rówieśników. Było to rezultatem (prawdopodobnie)
przegranego zakladu. Sprawą od razu zajęła się otwocka policja, ktora po
wstepnym rozpatrzeniu skierowała ją do sądu rodzinnego dla nieletnich.
Probowaliśmy dowiedzieć się jak do tego doszło, że dwóch 15-latków zdecydowało
się na taki zwyrodniały występek. W Polsce to jednak walenie głową w mur.
Szkolne tematy to tabu. Zwłaszcza takie. -Nie mam zwyczaju opowiadać prasie o
tym co się dzieje w naszej sszkole - powiedziala reporterowi "Linii" dyrektor
placówki, w której doszło do incydentu.
Uważam, że nagłośnienie tego nie da niczego dobrego, tak na dobrą sprawę zrobi
tylko krzywdę tym chłopcom. Jeśli zdarzają się jakieś historie, a zdarzają się
różne, to rozgłaszanie ich na forum publicznym nie sprzyja rozwiązaniu całej
sytuacji. Nic wiecej nie mogę w tej sprawie powiedzieć - zakończyła dyrektor.
Oczywiście. Brudy pierze się w domu, twierdziła pani Aniela Dulska,
nauczyciele o tym doskonale pamiętają, bo "Moralność pani Dulskiej" to lektura
obowiązkowa.
Dziwi jednak, że podobne zdanie ma burmistrz Stanisław Kruszewski, który nie
chce komentować "tego wybryku i wywlekać go na forum publiczne". Uczniowie
szkoły wiedzą o zdarzeniu, jednak też rozmawiają o tym niechętnie.
- Tylko słyszałem o tym od młodszych kolegów - mówi 14-letni uczeń. - Ci
chłopcy musieli ze sobą współżyć, bo przegrali jakiś zakład. Fakt, że robili
to na oczach innych kolegów, bo ktoś musiał widzieć, że wypełnili warunki
zakładu. Filmik widziałem przez chwilę. Zobaczyłem może 5-8 sekund i
przestałem go oglądać. Nic w tym przyjemnego do oglądania nie było - dodaje na
zakończenie 14-latek.
(...)
Pytamy w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie. - Nasi psychologowie mogą podjąć
się terapii, jeśli taka byłaby potrzebna, natomiast nie znając kulis całej
sprawy i dlaczego do tego incydentu doszło, nic więcej w tej chwili nie mogę
powiedzieć, bo bardziej można zaszkodzić, niż pomóc - powiedziała nam w
telefonicznej rozmowie dyrektor PCPR Małgorzata Woźnicka, która o tym
przypadku dowiedziała się od nas. No tak, też ostrożność bierze górę.
My też nie chcemy zaszkodzić. Ale chcemy zaalarmować społeczeństwo i pokazać,
do czego już dochodzi w tutejszych szkołach publicznych. W tym przypadku w
szkole o wielkiej renomie, uznanej za jedną z najlepszych, a może najlepszą w
powiecie. To jak jest w innych?
(...)"