adam1-9only
22.03.10, 13:05
Drops i nowy „BFF”
Pewnego letniego majowego popołudnia Drops wyglądając z zza okna zobaczył że
jest ładna pogoda. Więc postanowił, że nie spędzi tego słonecznego, ciepłego
dnia w budzie. Zapytał się Dżeka czy z nim się pójdzie na spacer nad staw
pokarmić kaczki. Ale on on odpowiedział że źle się czuję, więc zadzwonił do
Kołtunki która odmówiła mówiąc, że jest w stolicy u swojego dziadka Filemona.
Drops poszedł nad staw sam, co prawda nie lubił sam chodzić, bo miał takie
szczęście, że gdzie sam nie poszedł to zawsze spotykał na swej drodze jakiś
wrogów którzy nie przepuszczą żadnej okazji aby mu dokuczyć. Rodzina mówiła
żeby nie szedł bo źle się to dla niego skończy. Jutro też jest dzień
powtarzali. Ale Drops odpowiedział stanowczo (co rzadko mu się zdarza) że
pójdzie sam, bez obstawy tez może chodzić. Założył zielony, mały kapelusz z
pawim piórkiem które dostał w prezencie od pani paw za pomoc w ogrodzie, na
nos założył duże, pomarańczowe, kwadratowe okulary i na plecy zarzucił biały
bezrękawnik z kapturem. I jak już założył swoje skórzane buciki, to tyle go
widzieli. Zamknąwszy za sobą ciężki, grube, drewniane drzwi z dębu i wyszedł.
W drodze nad staw Drops z wielką ulgą patrzył na kalendarz w telefonie który
pokazywał, że do końca roku szkolnego zostało już parę tygodni i znowu będą
upragnione i wyczekiwane wakacje. W tym roku z całą rodzinką w wakacje mamy
wyjechać na tydzień nad morze i na tydzień w góry. Ale to co on przeżył w tym
roku szkolnym, to chyba nikt nie przeżył. A były to następujące zdarzenia:
1)Jak zwykle był wyśmiewany w szkole
2)nie obyło się bez wyzwisk
3)i ostatnie które było najgorsze. Koledzy założyli się o to kto się z nim
zakoleguje, zostanie jego przyjacielem i będzie mówił wszystkie jego sekrety
które będą rozpowiadane całej szkole. Drops był tak naiwny, że dał się
podejść. Bo bardzo chciał aby się ktoś nim zainteresował, aby ktoś z nim
porozmawiał. Cała ta farsa trwała przez trzy miesiące. Drops wiedział że,
Franek który podjoł się wykonać to paskudne zadanie, ma złą opinie w szkole.
Ale myślał że, ludzie się zmieniają i jeżeli ktoś chce się zakolegować to
trzeba spróbować, ale był w błędzie. Ta farsa trwała by dłużej, ale nie chcący
podsłuchał rozmowę Franka przez telefon z kolegami: rybka złapała haczyk, jest
naiwne jak małe dziecko, mam dużo niusów o Dropsie. Będzie się z czego pośmiać
i co rozgadywać w szkole.

Kiedy się o tym dowiedział wpadł w
rozpacz. I tak właśnie o tym rozmyślał. Zbierało mu się na łzy więc usiadł na
ławeczce nad stawem i zaczoł się nad sobą użalać. Jakim on jest zerem,
niedorajdą. Aż tu nagle jakby tego było mało pojawił się Franek z kolegami
którzy chcieli sobie znaleźć zabawę czyimś kosztem. Drops chciał uciekać, ale
było za późno było ich czterech. Trzech mnie złapało, jeden za prawą rękę,
drugi za lewą rękę a trzeci złapał mnie mocno za uszy które rozciągał na
wszystkie możliwe sposoby. Franek czyli ich „guru” patrzył tylko na mnie z
góry i powtarzał: przez ciebie mam problemy w szkle, zapłacisz mi za to teraz
i jutro wszystko odwołasz co powiedziałeś dyrektorowi. A teraz szkoda takiego
ładnego dnia na siedzenie na ławce. Domyślałem jaki zaraz wyda rozkaz. Do wody
z nim! Wrzasnoł.
Już mieli zanurzać mi głowę aż tu nagle z nienacka z drzewa niczym Robin Hood
wyskoczył pies który rozprawił się z moimi wrogami. A trwało to chwilę, raz,
dwa, prawy, lewy sierpowy, kop. Uciekali w pod skokach aż się za nimi kurzyło
wykrzykując przy tym mamo ratunku!!! Kiedy mój wybawiciel wyjąwszy mnie z
wody, doprowadził mnie do ławki na której usiadłem i po chwili doszedłem do
siebie (nie mogłem uwierzyć, że ktoś stanoł w mej obronie )Zapytał się mnie:
czy wszystko wporządku Drops? Odpowiedziałem: tak, wielkie dzięki. Ale z kąt
znasz moje imię? Kim jesteś? Odpowiedział mi z uśmiechem na pysku: jesteś
przecież gwiazdą w gimnazjum, grzechem było by nie znać takiej osobistości jak
ty. Wiem że ci dokuczają. A wiesz dlaczego? Nie. Odpowiedziałem ze smutkiem w
głosie. Bo zazdroszczą ci tego kim jesteś . A tak na marginesie to nazywam,
się Ficek. I chce zostać twoim przyjacielem. Mogę ci zagwarantować że, nasza
przyjaźń nie będzie taka jaką ci zagwarantował Franek. Zaryzykuję odpowiedział
bez wahania Drops z lekkim uśmiechem na który Ficek odpowiedział odpowiedział
też szczerym, dużym, uśmiechem. Było widać w jego oczach, że nie oszukuję, że
to co mówi to prawda. Drops zaproponował że taki czyn którego dziś dokonał
jego nowy przyjaciel trzeba nagrodzić dobrym ciachem. Ficek też się z nim
zgodził i poszli razem do nowej cukierni „pod sosnami” gdzie bliżej się
poznali i polubili jedząc przy tym duże, smakowite wuzetki oblane dużą ilością
bitej śmietany. Okazało się że Ficek ma podobny charakter do Dropsa i że tym
samym się interesują. Na koniec spotkania wznieśli jeszcze toast za „przyjaźń
na zawsze”. I od tej chwili, przez ostatnie tygodnie nauki Drops miał spokój
bo każdy bał się nowego przyjaciela .
Morał
1) jeżeli masz podobny charakter do Dropsa to lepiej nie wybieraj się sam na
dalekie podróże. Bo nie wiadomo kogo napotkasz i czy w razie zagrożenia zjawi
się wybawiciel który wyratuje cie z opresji i zaoferuje ci przyjaźń.
2) Najważniejsze jest to aby być zawsze bez wględu na sytuację sobą . Można
się poprawiać na lepsze, ale nie zmieniać o 180 stopni z dnia na dzień. Nie
próbuj nikogo udawać, bo staniesz się sztuczną osobą. Jak i również nie
zmieniaj się dla tego bo komuś nie pasujesz. Pamiętaj że nie jesteś sam, ktoś
na pewno tylko czeka aby się z tobą zaprzyjaźnić i polubić cię za to jaki
jesteś, ale nie wie jak zacząć lub wstydzi się że koledzy go wyśmieją