kierowcy-złodzieje z minibusa

17.05.10, 18:40
Natchniony jednym z poprzednich wątków odnośnie autobusów... parę
historyjek z życia wziętych, historyjek co prawda z minibusów ale
tak się zdażyło, że nimi właśnie jeżdżę a nie arkami...
1) wracałem kiedyś z dziewczyną z warszawy, ona wsiadła pierwsza,
poprosiła o dwa bilety, zapłaciła, kierowca dał jej jakiś
wydrukowany świstek, wzięła nie ogladając. Siedliśmy ale poprosiłem
żeby mi pokazała bilety bo coś mi nie pasowało... i co było? JEDEN
bilet a zapłaciła za dwa. To ja do kierowcy i mówię mu a ten ...
nawet nie śmiał na mnie spojrzeć, to ja do niego ostrzej i dopiero
wtedy odwrócił gębę i od niechcenia wysłuchał i wydrukował drugi
bilet, nic praktycznie nie mówiąc czyli wiedział, że nas próbował
oszukać. Czyli ZŁODZIEJ
2)moja dziewczyna kiedyś wracała sama, wsiadała do minibusa a przed
nią dwójka nastolatków, poprosili o dwa bilety, dali 50 zł, kierowca
wydał im z 20 a kiedy powiedzieli ze dali 50 olał ich mówiąc, że
dobrze wie z czego wydaje i nie wydał z 50. Czytaj ZŁODZIEJ
3)historyjka sprzed paru dni. Wracam z warszawy, wsiadam do
minibusa, proszę o bilet do józefowa, daję 5 zł, gość wydaję mi 50
gr zamiast 1,50 zł. Ma szczęście, że zauważyłem dopiero jak siadłem
i nie chciało mi sie wracać do niego. No ale cóż... Czytak ZŁODZIEJ

No chyba, że biedni są tak bardzo zestresowani jazdą, no ale wtedy
chyba nie powinni siadać za kółko bo wiozą nie tylko siebie...
Pełna wersja