Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykanki

03.05.11, 10:07
Chciałbym dodać swoje obserwacje z kilku ostatnich dni. W tym czasie codziennie wychodziłem na godzinne spacery ze swoim maluchem. Ponieważ temat psów był świeży byłem bardziej wyostrzony na obserwowanie tego co dzieje się wokół mnie.
Podczas każdego spaceru kilkakrotnie musiałem odgradzać swoim ciałem mojego synka od biegających luzem psów . Żadne nie były w kagańcach. Nie były agresywne jak się okazało. Nie ugryzły nas jedynie obwąchały. Jest to doświadczenie "post factum" ale zanim odeszły dziecko bało się a ja byłem zestresowany. Umiłowanie Józefowskich jest do psów dużych. Za każdym razem natykamy się na psy typu owczarki niemieckie, boksery, dobermany, kaukazy, bernardyny etc. Nigdy nie widziałem psa w kagańcu nie wspominając o smyczy (jeden przypadek dalej opiszę). Ciekawe czy macie podobne obserwacje, rzadziej na spacerach spotykam psy średnie i małe.
Jedynie raz w ostatnich dniach zdarzyło się, że spacerowicz gdy z daleka zobaczył mnie z dzieckiem przywołał swojego psa i zapiął na smycz. Pies był bez kagańca więc gdy się mijaliśmy z zainteresowaniem wysunął pysk w stronę buzi mojego dziecka (ta sama wysokość więc musiałem zasłonić dziecko swoim ciałem). Skąd ja mogę wiedzieć co tkwi w mózgu psa? Ludzie zabijają ludzi jak się potem okazuje często bez specjalnego powodu (vide taksówkarz w Józefowie). Odchylenia to nie jest patent zarezerwowany dla ludzi. Cierpią na to wszystkie istoty żywe - statystycznie. Przecież wszyscy znamy przypadki gdy tresowane przez lata zwierzęta, kochane przez swoich treserów z nieznanych powodów (czasami podejrzewa się cierpienie spowodowane jakąś chorobą wewnętrzną lub odchylenia psychiczne) okaleczają a często zabijają swoich opiekunów.
Orka zabiła swoją opiekunkę - link
Niedźwiedź zabił tresera - link
Pies zagryzł właściciela - link

Oczywiście, że nie należy uogólniać wszystkiego i wpadać w histerię ale nalży stosować gradację interesów. Kto jest ważniejszy? Czyj komfort na spacerze? Psa czy mojego dziecka. Psów czy ludzi? Moim zdaniem skoro ktoś się decyduje na dużego psa to powinien mieć warunki do trzymania go. Zwyczajnie powinien mieć ogród. Trzymanie dużych psów w mieszkaniach to potem wytłumaczenie, że muszą się wybiegać. Równie dobrze mógłbym tu w centrum Józefowa trzymać sobie na posesji dwa, trzy konie a potem też luzem brać je na spacer niech się wybiegają. Oczywiście wtedy to już by przeszkadzało właścicielom tych dużych psów bo :
Koń jest większy od psa
Koń może zabić kopytem psa
itd

Pies luzem - bezwzględny nakaz założonego kagańca ( to też problematyczne ponieważ ostatnio na dębince widziałem jak duży kaukaz wyskoczył z zagajnika (bez kagańca) i rzucił się na przejeżdżający powoli samochód. Na szczęście był tym tak zajęty, że zdążyliśmy się szybko wycofać w inną ulicę.
Pies bez kagańca - na smyczy.

    • cinqueterre Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 04.05.11, 13:25
      Obawiam sie, ze ta dyskusja, mimo, ze goraca, niewiele dala. Jestem przekonany, ze wlasciciele psow nadal nie widza w tym problemu. Ja, w dlugi weekend, spotkalem w lesie wiele psow puszczonych wolno, bez kaganca. Pozwole sobie zainteresowac tym watkiem mieszkancow Falenicy, bo mysle, ze w wypadku lasow michalinskich duzy procent spacerowiczow z psami stamtad wlasnie pochodzi. Jedyna metoda - moim zdaniem - to mandaty.
      • 0bywatelx Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 04.05.11, 13:54
        dyskusja mam nadzieję, że coś da - odpowiadam pod postem alcobara. Rozmawiałem z burmistrzem Kruszewskim w poniedziałek, obiecał, że Straż Miejska wraz Strażą Leśną /czy jak się nazywa ta służba/ będą patrolować las. Oczywiście nie na stałe, ale pojawią się takie patrole.

        Na chodnikach jest dokładnie tak jak pisze alcobar, w ubiegłym tygodniu w Józefowie, przy torach, mój znajomy został ugryziony w łydkę przez wyprowadzającego na spacer pana psa. Właściciel oczywiście powiedział, żeby się nie bał, bo to łagodny pies i nie zrobił nikomu jeszcze krzywdy.
      • jozefow512 Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 04.05.11, 18:45
        cinqueterre napisał:

        > Obawiam sie, ze ta dyskusja, mimo, ze goraca, niewiele dala.

        Też się obawiam, że w kwestii świadomości właścicieli psów istnieje mentalna przepaść dzisiejszą psią degrengoladą a tym, co powinno w cywilizowanym społeczeństwie być normalne.

        Przykładem jest stanowisko niejakiej perfii.

        Dlatego jedynym wyjściem na razie jest karać, karać, karać, karać, ..........
        Na zmiany mentalne trzeba poczekać.

        • duchaaa Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 04.05.11, 23:35
          Oj, proszę nie uogólniać!!! Są też odpowiedzialni właściciele!!! smile Naprawdę można pogodzić interesy smile. Mam psa, dużego i teoretycznie groźnego. Pies na spacerze jest na smyczy, w miejscach uczęszczanych przez ludzi także w kagańcu. Jeśli jest spuszczany na chwilę, żeby aportować, to tylko wtedy, kiedy mam pewność, że jestem sama. Cały czas bacznie się rozglądam i natychmiast przywołuję psa, gdy ktoś się pojawia na horyzoncie. Uważam, że to ja odpowiadam za psa, że inni mają prawo się go bać i najzwyczajniej nie lubić, by do nich podchodził, niezależnie od intencji. Sama nie lubię, kiedy podchodzą do mnie czy mojego psa inne psy, nie mówiąc o podchodzeniu do mojego dziecka. Nie muszą być agresywne, mogą być po prostu zapchlone. Mój pies nigdy nie został sam z dzieckiem, bo to tylko pies. Choć wyszkolony, to jednak pies. Ułożony, dobry i posłuszny, ale pies. Zwierzę. Potencjalnie groźne. Z dużą liczbą zębów i potężną masą. Do szału doprowadzają mnie właściciele, którzy uważają, że ich psy mogą do mnie podchodzić, bo „jeszcze nigdy nic nie zrobiły”. Mam to, Szanowni Państwo, w głębokim poważaniu. Wtedy proszę, by brali swoje psy na smycz, jeśli prośby nie skutkują informuję, że mój pies - na smyczy - odgryza głowy tym, które się do niego zbliżą. Niektórzy się wtedy reflektują, inni puszczają pod moim adresem słowa ogólnie uznawane za obraźliwe. Cóż. NIEKTÓRZY właściciele psów po prostu nie dorośli do odpowiedzialności, która na nich spoczywa. Pozdrawiam, miłośniczka dużych, groźnych czworonogów smile
          • jozefow512 Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 10.05.11, 18:50
            duchaaa napisała:

            > Oj, proszę nie uogólniać!!! Są też odpowiedzialni właściciele!!! smile

            Tak. Przyznaję. Są odpowiedzialni właściciele psów. Jednak nie ich dotyczy ten wątek.

            >Naprawdę można pogodzić interesy smile.

            Nie, nie można pogodzić interesów nieodpowiedzialnych właścicieli psów z interesami innych mieszkańców.

        • perfii Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 10.05.11, 09:30
          Jeżeli juz pijesz do mnie to trzymaj się faktów.

          1) Pisałam, że przestrzegam prawa i mój pies chodzi w kantarze i na smyczy po józefowskich lasach. Nie życzę więc sobie obrażania mnie i oskarżania mnie o "psią degrengoladę" czy jak to tam sobie nazwałeś. Moje posty dotyczyły Twego uogólniania, że każdy pies się rzuci na inne zwierzę, bo taki ma instynkt. Mój pies jest zaprzeczeniem Twoich tez i bynajmniej nie jest wyjątkiem.
          Nasze społeczeństwo nie jest cywilizowane i nie będzie, więc "psia degrengolada" jest niczym przy degrengoladzie rowerzystów (namiętnie jeżdżących po ulicy mimo położonej obok ścieżki rowerowej), nastolatków (malujących po murach nowych budynków), właścicieli palących śmieci itp.

          2) Jako właścicielka psa i osoba interesująca się psami uważam, że mam większą świadomość od Ciebie zarówno jeśli chodzi o możliwość ataków psów jak i czynników, które im sprzyjają. Nie wiesz jakie jest moje stanowisko, bo nie umiesz czytać ze zrozumieniem.

          3) Egzekwowanie prawa jak najbardziej, ale może zaproponujesz coś bardziej konstruktywnego, bo nie da się postawić strażnika przy każdej ścieżce. Ja postuluję za tym, żeby były wydzielone miejsca w których można puszczać zwierzęta wolno i bez kagańca i może wtedy psy będą miały odrobinę wolności, a Ci co ich nie lubią wybiorą inny park/lasek.
          • surmia Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 10.05.11, 09:56
            Ja postuluję za tym, żeby były wydzielone miejsca w których można puszczać zwierzęta wolno i bez kagańca i może wtedy psy będą miały odrobinę wolności, a Ci co ich nie lubią wybiorą inny park/lasek.

            A dlaczego dla psów miałoby być wydzielane miejsce. Dopiero ktoś chciał wydzielonego miejsca dla quadów. Dla kogo jeszcze będziemy wydzielać miejsce?
            Masz psa - wydziel mu miejsce w ogrodzie. Będzie szczęśliwy. Ogrodzony ogród właściciela jest miejscem, w którym pies może się wybiegać. Nie masz ogrodu? Nie kupuj psa. Albo kup malutkiego, który może wybiegać się po mieszkaniu.

            (...) a Ci co ich nie lubią wybiorą inny park/lasek

            Sądzę, że osoby piszące tutaj lubią psy. Nie lubią tylko jak podchodzi do nich obcy pies, gdy oni np. biegają w lesie czy spacerują z dzieckiem, czy swoim psem na smyczy. Ja uwielbiam psy, a nie chciałabym, żeby do mnie podchodziły, szczególnie warczące, szczególnie z pańcią/pańciem biegnącą za nimi z językiem na wierzchu i wołającą niesfornego psiaczka wielkości cielęcia. Co nie oznacza, że te psy nie są fajnymi zwierzakami. W innych okolicznościach.
            • perfii Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 10.05.11, 12:40
              > A dlaczego dla psów miałoby być wydzielane miejsce. Dopiero ktoś chciał wydziel
              > onego miejsca dla quadów. Dla kogo jeszcze będziemy wydzielać miejsce?

              Skoro dla dzieci wydzielane są place zabaw, dla rowerzystów ścieżki rowerowe, to dlaczego dla psów nie może być wyznaczona część parków? To jakaś forma kompromisu, koszt żaden - postawienie tabliczek z informacją, że tu mogą biegać psy bez smyczy (a np w kagańcu). Forma do dopracowania.

              > Masz psa - wydziel mu miejsce w ogrodzie. Będzie szczęśliwy. Ogrodzony ogród wł
              > aściciela jest miejscem, w którym pies może się wybiegać. Nie masz ogrodu? Nie
              > kupuj psa. Albo kup malutkiego, który może wybiegać się po mieszkaniu.

              Surmia, pomyśl proszę. Nawet duży ogród to tylko ogród, przestrzeń którą pies zna na wylot. Czy ty czułabyś się ok, zamknięta na takiej przestrzeni? Jeśli byłaś w zoo to pewnie widziałaś jakie te zwierzaki są szczęśliwe. Psu trzeba dostarczać nowych bodźców i od tego są spacery, ale aportować na smyczy się nie da. Dlatego potrzebna jest przestrzeń do biegania. Dlaczego mamy jej nie mieć, jeżeli rozwiązałoby to problem osób, które nie chcą psów latających luzem spotykać i tych którzy chcą bez mandatu psa wybiegać?

              Poza tym nie oceniaj psa po rozmiarze tzn mały pies ma często większą potrzebę ruchu niż duży.
              • 0bywatelx Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 10.05.11, 12:54
                wątek rozpączkował się na dwa, ale ten nowsze, więc niech będzie tu. Oczywiście, to co napiszę, nie wniesie niczego nowego. Będzie to nawiązanie do zachowania ludzi w lesie. Dziś rano wiedziałem - napiszę po imieniu - idiotę w czerwonym seicento, oraz jego dwa olbrzymie czarne psy, on jechał pod Górą Lotnika, a psy kilkaset metrów przed nim.
                Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ale psy w pewnym momencie zaczęły gonić sarnę, czego właściciel na 100% nie widział, jak był finał zdarzenia niestety nie wiem. Nie udało mi się go dogonić i zrobić zdjęcia, ale może do następnego razu.

                Dorzucając 3 grosze do dyskusji o wybiegach miejskich dla psów, to wydaje mi się, że porównywanie placów zabaw nie jest adekwatne. Jeśli psy będą tresowane, zaopatrzone w kagańce, właściciele w rozum, to pewnie jakoś zmieszczą się wszyscy w lesie.
              • em-kwadrat Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 10.05.11, 14:13
                Plac zabaw dla psów? Płacisz - masz smile
                www.psieabc.pl/oferta.html
                • perfii Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 10.05.11, 14:35
                  Jakieś rozwiązanie to jest, choć brakuje mi informacji o powierzchni tegoż placu no i cena też zachęcająca nie jest. Myślę, że jednak zbyt wielu właścicieli będzie preferowało "tańsze" rozwiązanie i puszczało psy w lesie co jak widzimy na forum powoduje wiele frustracji u obu stron. Napisałam "tańsze" bo oczywiście przy założeniu, że nie dostaną mandatu lub, że ktoś nie zostanie ugryziony i nie trzeba będzie pokryć kosztów leczenia. Dlatego myślę, że lepszym rozwiązaniem tzn skuteczniejszym, byłoby wyznaczenie miejsc gdzie psy mogłyby pobiegać bez ponoszenia dodatkowych opłat.
              • surmia Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 10.05.11, 14:37
                Surmia, pomyśl proszę. Nawet duży ogród to tylko ogród, przestrzeń którą pies zna na wylot. Czy ty czułabyś się ok, zamknięta na takiej przestrzeni? Psu trzeba dostarczać nowych bodźców i od tego są spacery, ale aportować na smyczy się nie da.

                Bez sensu. Przecież wydzielona przestrzeń w mieście pies pozna w pół godziny. A potem to już tak samo jak po ogrodzie. Gdzie logika?

                Jeśli byłaś w zoo to pewnie widziałaś jakie te zwierzaki są szczęśliwe.

                Do ZOO mogę nie wchodzić. Psy są wszędzie.
                I najwyższy czas, żeby zaszły w Polsce jakieś zmiany na lepsze. Na lepsze dla zwierząt. Myśleć należy. U nas najpierw się kupuje, albo co gorsza rozmnaża bez zastanowienia, a potem płacz, bo zabraniają puszczać psa luzem. Mamy w Polsce nieprawdopodobną ilość psów, niezbadaną, bo nie ma żadnej ewidencji. Bez problemu można kupić psa szczególnej rasy, psa niebezpiecznego w "rękach" laika. Nie ma potrzeby, aby go rejestrować, bo przecież "to nierasowy jest". Taki pies to szpan i postrach dla sąsiadów. Maszynka do zabijania.
                Kupuje się duże psy do mieszkań w bloku. Potem te psy siedzą całymi dniami same, bo ludzie w pracy. I wyją. Potem nie ma gdzie z nimi wyjść, żeby wreszcie pobiegały, bo jakieś głupie zakazy. Masę jest takich dziwactw do skorygowania.

                Nareszcie mówi się u nas o tych sprawach. Są bardzo ważne.
                • jozee Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 10.05.11, 18:24
                  Dobra dziewczyny ,starczy.Placów zabaw dla psów nie ma i nie będzie.Alcobar wymyślił ten wątek.A ja proponuję go skończyć.Ten kto pisze o doświadczeniach ze swoim czworonożnym
                  pupilem ma zapewne opłacony podatek.Ten kto przetrzymuje psa w bloku jest pewnie z Kopernika,Werbeny albo Wroniej.Róbcie sobie co chcecie.Jesteście ludźmi wolnymi.Więc
                  zachłystujcie się tą wolnością,ale po jej przedawkowaniu nie wypróżniajcie się na innych.
                  Przy okazji,zwierzę najlepiej jest zaszczepić u pana Macieja Bochenka.Człowieka nie
                  można zaszczepić przeciwko niektórym dolegliwościom.
                • perfii Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 11.05.11, 08:33
                  > Bez sensu. Przecież wydzielona przestrzeń w mieście pies pozna w pół godziny. A
                  > potem to już tak samo jak po ogrodzie. Gdzie logika?

                  Nie to samo, bo pies nie jest tam 24h na dobę tylko na 1h max, a pod drugie, jest tam masę nowych zapachów pozostawianych przez ludzi i zwierzęta, które te miejsce odwiedzają (czego o ogrodzie nie da się powiedzieć).

                  Zgadzam się, że możliwość posiadania psa przez każdego (nawet jeśli ktoś nie ma o psach pojęcia) to problem, ale nie widzę sposobu na rozwiązanie go. Podział na rasy "bezpieczne" i nie jest błędny. Jedyne co można zrobić to kazać chipować (tatuować) psy. I karać tych, którzy nie kontrolują swoich pupili.
          • jozefow512 Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 10.05.11, 18:56
            perfii napisała:

            > 1) Pisałam, że przestrzegam prawa i mój pies chodzi w kantarze i na smyczy po j
            > ózefowskich lasach.

            A ja ci odpisałem, że ten wątek nie dotyczy twojego psa i ciebie.

            > Nasze społeczeństwo nie jest cywilizowane i nie będzie

            To jest twoje zdanie i twoja ocena.

            > " jest niczym przy degrengoladzie rowerzystów (namiętnie jeżdżących po ulicy mi
            > mo położonej obok ścieżki rowerowej),

            Rzeczywiście straszna degrengolada. smile

            Droga rowerowa powinna być wyznaczona tak, jak w cywilizowanych krajach w pasie jezdni i nie byłoby problemu. A tak swoją szosą właśnie wchodzą przepisy zmieniające zasady poruszania się rowerem - sporo się zmienia. W szczególności od teraz będziesz musiała w samochodzie przez skrętem w prawo patrzeć do tyłu.

            EOT
            • alcobar Sedno sprawy tkwi u źródła.. 10.05.11, 22:32
              tzn we właścicielu, który decyduje się kupić psa. Fundamentalne jest po co kupuje psa. W jakim celu. Kiedyś byłem z moim psem u weterynarza (M.B.) Byłem drugi w kolejce. Pani która była pierwsza zagadnęła mnie o mojego psa. Dlaczego wygląda tak groźnie i co to za dziwna rasa - powiedziałem jej, że właśnie z tego powodu mam go. Jego wygląd ma odstraszać (próba włamania do domu gdy byli domownicy - do pokoju w, którym spała moja matka zadecydował o zakupie). Pani była zszokowana czy się nie boję. Powiedziałem, że nie rozbudzałem w nim agresji, temperowałem wręcz, nigdy nie szczułem innych zwierząt. Pies jest jak przytulanka. Ponad 70 kg o wyglądzie lwa robi swoje. Pies był ze mną w kagańcu i Pani zapytała czy może go pogłaskać. Odpowiedziałem, że oczywiście ponieważ pies nie ma agresji w sobie i lubi ludzi. Tak też się stało. Pani głaskała mojego psa po głowie, był zachwycony - Pani też. Po chwili w kolejce ustawiła się trzecia osoba. Osobnik około 25 lat, charakterystyczny dresik adidasa, granatowe spodnie z białym lampasem, na smyczy taki na oko 4-6 miesięczny pitbull. Jak każde szczenię był milutki. Pani oczywiście zagadnęła Adidasa czy może go pogłaskać bo taki milutki - Pan warknął, że nie bo on ma być nieufny i zły. Domyślam się, że za rok Adidas sam się bał swojego psa nie mówiąc o jego sąsiadach. Potem pewnie wychodził z nim na spacery oczywiście bez smyczy co kończyło się pewnie różnie dla innych zwierząt. Na tym polega różnica. Psy nie są winne - winni są właściciele idioci, którzy w psach topią swoje kompleksy, są nieodpowiedzialni.
              Już kiedyś opisywałem arcyzabawną sytuację - kilka lat temu spotykałem w Józefowie młoda parę na spacerze z pitbullem. Chłopak trzymał z trudem na smyczy psa, który charcząc, z wywieszonym jęzorem ciągnął pana, tuż za nimi truchtała chyba partnerka. po mniej więcej małej godzinie spotykałem tą parę w dokładnie takiej samej konfiguracji, pacjent ledwo żywy ciągnięty przez nieśmiertelnego pitbulla a za nimi ledwo nadążająca panienka. Tak było przez całe wakacje. Potem nagle spacery ustały. Nawet się zastanawiałem co się stało. Wypadek czy zwyczajnie poddali się i przestali chodzić z psem na spacery, może go oddali. Nie wiem. Tragikomedia to była.
            • perfii Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 11.05.11, 08:44
              > Rzeczywiście straszna degrengolada. smile
              >
              > Droga rowerowa powinna być wyznaczona tak, jak w cywilizowanych krajach w pasie
              > jezdni i nie byłoby problemu

              To była ironia. Co nie zmienia faktu, że dla mnie nie różni się od spuszczania psa ze smyczy w parku. I to i to jest łamaniem prawa. Jazda po ulicy przy wytyczonej ścieżce to stwarzanie zagrożenia dla siebie (to akurat nie mój problem) i dla innych (kierowców, i to już mnie dotyczy). Poza tym to świetny argument dla przeciwników ścieżek, że nie ma sensu ich robić, skoro i tak rowerzyści po nich nie jeżdżą.

              Śmieszne jest, że oburzasz się spuszczaniem psów ze smyczy, ale nie przeszkadza Ci to akceptować złych zachowań w innej sytuacji (ale to pewnie dlatego, że sam jeździsz po ulicy zamiast ścieżką, nieprawdaż?).
              • jozefow512 Re: Spacerowanie z psmi czyli cd. wolnej amerykan 11.05.11, 21:07
                perfii napisała:

                > To była ironia. Co nie zmienia faktu, że dla mnie nie różni się od spuszczania
                > psa ze smyczy w parku. I to i to jest łamaniem prawa. Jazda po ulicy przy wytyc
                > zonej ścieżce to stwarzanie zagrożenia dla siebie (to akurat nie mój problem) i
                > dla innych (kierowców, i to już mnie dotyczy).

                1. Nie ścieżka rowerowa tylko droga rowerowa. Przeczytaj ustawę prawo o ruchu drogowym
                2. Rowerzysta nie stwarza zagrożenia na drodze dla samochodów
                3. Rowerzysta jadący po drodze jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu (wybudowanie obok drogi rowerowej lub nie nie ma tutaj znaczenia).
                4. Zakaz jest tylko pewnym umownym ustaleniem - mogę podać wiele przykładów dróg przy których nie było dróg rowerowych i się pojawiły. Przykład: Jana Pawła II w Warszaw - trzypasmowa droga o dużym natężeniu ruchu oraz ograniczeniu prędkości do 50km/h. Na odcinku od ronda ONZ do al. Solidarności rowerzysta MA OBOWIĄZEK poruszania się rowerem jezdnią za skrzyżowaniem powinien skorzystać z drogi dla rowerów. Możesz mi wyjaśnić w jaki sposób ten sam rowerzysta raz stwarza zagrożenie dla biednych samochodów raz tego zagrożenia nie stwarza?

                5. Nie zmieniaj tematu.

                > Śmieszne jest, że oburzasz się spuszczaniem psów ze smyczy, ale nie przeszkadza
                > Ci to akceptować złych zachowań w innej sytuacji.

                Po czym to wnosisz?

                Poza tym mordowanie zwierząt a poruszanie się po drodze rowerem to jednak dwie różne gatunkowo kwestie. Jeśli nie widzisz różnicy, to ja ci nie pomogę.

Pełna wersja